Poniedziałek
04.08.2008
nr 217 (1100 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Modelowa gospodarka, cz. I autor: Stanisław Pawluk
W mediach, zwłaszcza tych podporządkowanych Polskiemu Związkowi Łowieckiemu, lansowana jest teza, że polski model łowiectwa jest najlepszy na świecie, że zazdroszczą go nam myśliwi z innych krajów, że 85 lat tradycji i doświadczenia daje powody do dumy, bory pełne są zwierza, a właściciele gruntów zachwyceni!

Postanowiłem przyjrzeć się więc jednemu z najbardziej interesujących zwykłych myśliwych problemowi, upadającemu od lat stanowi zajęcy. Polowania na "koty" cieszą się najwyższym zainteresowaniem myśliwych, a w polowaniach biorą udział niemalże wszyscy członkowie kół. Jak to zwykle bywa, gdy poszukuje się jednej rzeczy to zazwyczaj znajdzie się zupełnie inną. Pierwotnie powodem mego zainteresowania była chęć zapoznania się, w jaki sposób spada liczba szaraków na danym terenie, czy są miejsca gdzie spadek ten większy, a może gdzieś mniejszy i jaki faktycznie wpływ na tą ilość mają polowania myśliwych. W tym celu zadałem prozaiczne pytania o stany inwentarzowe do kilku nadleśnictw jako instytucji najbardziej kompetentnej w tych sprawach ze względu na zatwierdzanie planów łowieckich zawierających i nadzorujących prawidłowość wykazywanych w planach danych, pytając o planowany odstrzał i ilość odstrzelonych zajęcy na danym obwodzie. Mniej interesowało mnie kto gospodaruje na danym obwodzie więc nie zadawałem pytań o dane dzierżawcy.

Proste pytania okazały się bardzo bolesne, bo odpowiedzi od kilku nadleśniczych otrzymałem dopiero po interwencji ministra środowiska i zajęciu stanowiska przez dyrektora generalnego Lasów Państwowych. O tym, że jak mi się wydawało prozaiczne pytania są kłopotliwe dla wielu funkcyjnych osób zorientowałem się po zachowaniu jednego z pierwszych zapytanych, nadleśniczego nadleśnictwa Świdnik Jerzego Jamroza. Otóż zamiast odpowiedzi na moje pytania, skierował on zawiadomienie do Państwowej Straży Łowieckiej o przekroczeniach dozwolonych ilości odstrzału zajęcy przez kilka kół. PSŁ mając wiarygodną informację o naruszeniu art. 52 pkt. 5 Prawa Łowieckiego skierowała pismo nadleśniczego do prokuratury.

Kolejną informacją o przekroczeniu dozwolonej zatwierdzonym planem łowieckim ilości zajęcy przewidzianej do odstrzału, PSŁ przekazała do prokuratury w Białej Podlaskiej, gdyż dotyczyła obwodu leżącego na tamtym terenie, a dzierżawcą obwodów, na którym stwierdzono przekroczenia: na obwodzie nr 16 o 9 sztuk i na obwodzie nr 23 o 3 sztuki. Obwody te powierzone są w „gospodarowanie” Kołu Łowieckiemu nr 15 „Ostoja”, w którym funkcję łowczego pełni nie kto inny jak znany czytelnikom Dziennika Jan Czarnecki - członek Zarządu Okręgowego w Białej Podlaskiej, a w kole poluje etatowy instruktor tegoż ZO Andrzej Waszczuk. Nie spowodowała więc zdziwienia decyzja prokuratury w Białej Podlaskiej, która wręcz rutynowo umarza postępowania, w których uczestniczą „zasłużeni” myśliwi tego okręgu. Tym razem Anna Sochań, Prokurator Prokuratury Rejonowej w Białej Podlaskiej, na zapytanie redakcji o wynik postępowania zainicjowanego przez Państwową Straż Łowiecką, a prowadzonego za sygn. akt 1 Ds. 757/08/D napisała: (...)”wobec stwierdzenia, że czyn nie stanowił przestępstwa z uwagi na znikomą szkodliwość czynu”(...)

Dręczyło mnie pytanie jaka kwotą pani prokurator Anna Sochan nie chciała sobie zawracać głowy kwalifikując ją jak „niską”? W tym celu sięgnąłem po rozporządzenie Ministra Środowiska w sprawie zwierzyny bezprawnie pozyskanej, bo zgodnie z przepisami za taką uznaje się zwierzynę pozyskana z naruszeniem prawa. Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 21 czerwca 2005 r. w sprawie zwierzyny bezprawnie pozyskanej (Dz. U. z dnia 29 czerwca 2005 r.) podaje, że do kasy skarbu państwa powinno wpłynąć 1000 złotych od każdego zająca. Rachując na szybko i bez odsetek Koło Łowieckie nr 15 „Ostoja” za odstrzelone poza planem zające powinno być obciążone kwotą 12 tysięcy złotych! Jeśli dla prokurator Anny Sochań taka kwota kwalifikowana jest jako „niska” to poproszę, aby te „niskie” kwoty kierowała na moje konto a ja za każdym razem uznam je za wyjątkowo wysokie!

Pani prokurator może się nie orientować, jakie skutki ta "niska szkodliwość" może przynieść myśliwemu, a może wprost pzreciwnie, orientuje się znakomicie. Za kilka zajęcy strzelonych ponad plan na jednym polowaniu, członkowie zarządów wykluczani byli z PZŁ, bo dla świętego spokoju proponowali zapłacenie grzywny w sądzie, przyznając się do winy. A wtedy ta "niska szkodliwość" czynu powodowała w majestacie statutu PZŁ wykluczanie z PZŁ. Ale kto śmiałby wykluczyć z PZŁ tak zasłużoną osobę, jak członek Zarządu Okręgowego PZŁ w Białej Podlaskiej Jan Czarnecki? Okręgowy rzecznik dyscyplinarny, działajacy w tym świetnm modelu, nawet nie pomyślał, o zbadaniu sprawy. Jednych w naszym modelu do widzenia, a inni za to samo nic. To jedna ze specjalności okręgu w Białej Podlaskiej, a przy braku reakcji Warszawy, choroba całego Związku.