![]() |
Czwartek
07.08.2008nr 220 (1103 ) ISSN 1734-6827
30 nadleśnictw, to obszar województwa lubelskiego, uważanego ongiś za zajęcze Eldorado. Z jaką powagą traktują swoją misję ochrony przyrody koła łowieckie można się domyśleć obserwując zestawy cyfr zaczerpniętych z przesłanych redakcji przez nadleśnictwa danych. Zwłaszcza, że ciągle mamy w pamięci powtarzane jak mantra hasła o etyce, przestrzeganiu prawa i zasad statutu, szlachetności łowieckiej oraz dbałości i trosce o zwierzynę dziką, w tym zwłaszcza drobną, a władze Zrzeszenia - jak czytamy w organie Związku - ze szczególną troską odnoszą się do katastrofalnego stanu zajęcy! Dane przeze mnie zebrane obejmują trzy lata poprzedzające ostatni rok gospodarczy, który przeanalizujemy na końcu z nadzieją, że wnioski wynikające z przekroczeń planu w latach poprzednich zostały wyciągnięte i tak kompromitującej statystyki czytać więcej nie będziemy. Poniżej podajemy jedynie te obwody lubelszczyzny, na których przekroczono zatwierdzoną planem łowieckim ilość zajęcy przeznaczonych do odstrzału.
Należny ekwiwalent, za zwierzynę pozyskaną z naruszeniem prawa, tylko z samego regionu lubelskiego, wynosi więc dla Skarbu Państwa ponad 300.000 złotych. Chciałoby się zapytać panią prokurator Annę Sochań z Białej Podlaskiej: CZY TO TAKŻE JEST NISKA SZKODLIWOŚĆ CZYNÓW? Powiedziałby kto: pomyłka, źle doszacowano ilość podczas inwentaryzacji itp. Wyjaśnień takich uznać nie sposób wiedząc, że przecież mamy do czynienia z najlepszym modelem łowiectwa, w którym zagadnieniami opieki nad zwierzyną dziką sprawują najświatlejsi i najuczciwsi z uczciwych. Przypomnę także, że zapisy karne ustawy Prawo Łowieckie były w ostatnich latach zaostrzane min. w wyniku postulatów środowiska łowieckiego! Wydawało się, że Związek zauważa problem przestępstw łowieckich i chce z nimi walczyć! Wymowna przy tej walce jest czteroletnia bezczynność łowczych okręgowych, leśniczych i innych organów zwierzchnich, na których z racji pełnionych funkcji ciąży odpowiedzialność za brak reakcji na popełnione przestępstwa. Trudno także uznać, że przekroczenia planu prawie 100%, jak w obw. nr 164 lub 235 wyżej, to zaledwie nieuwaga czy błąd zwłaszcza, gdy stanowi to 50 sztuk zajęcy! Zapytaliśmy przewodniczącego Zarządu Okręgowego w Lublinie, na terenie którego zauważyliśmy największe przekroczenia zatwierdzonych planów łowiecko-hodowlanych, w ilu przypadkach z racji swej nadzorczej funkcji nad kołami łowieckimi interweniował w sprawie naruszeń prawa łowieckiego w tym zakresie. Pytanie wydawało się zasadne zwłaszcza, że na niektórych obwodach plany przekraczano z roku na rok, a część tych przekroczeń swą ilością dowodzi poczucia bezkarności zarządów odpowiedzialnych za przestrzeganie planów łowieckich lub zupełnej ignorancji. Pismo z pytaniami przesłaliśmy już po "zadymie" jaka powstała po przesłaniu przez nadleśniczego Jerzego Jamroza informacji do PSŁ, która także powiadomiła ZO w Lublinie czyli wówczas, gdy tak zwane mleko zostało wylane. W otrzymanym piśmie podpisanym już przez nowego łowczego okręgowego Mariana Flisa, czytamy: ..."Przedmiotowa interwencja dotyczyła sezonu łowieckiego 2007/08. W poprzednich sezonach łowieckich, które stanowią Pańskie zainteresowanie, Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego nie podejmował interwencji. Interwencja w sezonie 2007/08 dotyczyła następujących kół łowieckich: · Koło Łowieckie nr 93 · Koło Łowieckie nr 91 · Koło Łowieckie nr 54 · Koło Łowieckie nr 44 · Koło Łowieckie nr 52 · Koło Łowieckie nr 9 · Koło Łowieckie nr 38 · Koło Łowieckie nr 43 · Koło Łowieckie nr 69 · Koło Łowieckie nr 1 · Koło Łowieckie nr 36 · Koło Łowieckie nr 47"... Na czym polegała ta interwencja ZO i jakie wnioski wyciągnięto w stosunku do osób funkcyjnych zwłaszcza tych, którzy notorycznie lub w znacznej ilości przekraczają plany łowieckie, pismo nie podaje. Czy akurat w tych kołach, ze względu na ilość łowieckich „tuzów” na liście członków, można było spodziewać się łamania ustawy Prawo Łowieckie? Spróbuję odpowiedzieć niebawem. |