Wtorek
04.05.2010
nr 124 (1738 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Myśliwy "terrorysta"? autor: Stanisław Pawluk
W dniu 28 kwietnia 2010 trzech rolników wybrało się na pola wsi Kownatki pow. łukowskiego. Jeden z nich wykonywał prace rolne ciągnikiem. Dwu pozostałych oczekując na skończenie pracy przez kolegę, postanowiło obserwować przyrodę z ambony myśliwskiej.

W pewnej chwili podszedł do nich uzbrojony w karabin mężczyzna i kierując broń w ich stronę nakazał zejść z ambony. Jeden z siedzących, mimo wycelowanej w siebie broni, przez telefon komórkowy powiadomił policję. Uzbrojony w karabin mężczyzna zdecydowanie stwierdził: "mam was na muszce - ręce na kark bo będę strzelał!" Rolnicy Albin Grzywacz i Michał Wierzbicki zeszli z ambony i zastosowali się do komendy. Po chwili przybyła policja. Okazało się, że owym "terrorystą" jest myśliwy Krzysztof Z. z Koła Łowieckiego nr 2 „Leśnik” w Lublinie, o którym już niejedno napisano w dzienniku. W składzie patrolu policyjnego także musiał być myśliwy, bo rolnicy, którzy poczuli zagrożenie wycelowanej w siebie broni, zostali przez patrol „uświadomieni”, że na ambonę wchodzić nie mieli prawa, a w ogóle to nie powinni przebywać w miejscu, gdzie myśliwi wykonują polowanie. Zapytani z czego takie stanowisko wynika policjanci odpowiedzieli, że „z postawy obywatelskiej” po czym zapytali, czy rolnicy wnosić będą doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Odpowiedzieli, że wniosą takie doniesienie. W nocy do jednego z rolników zadzwonił jeden z policjantów upewniając się, czy na pewno chcą wnieść oskarżenie. Także uzyskał odpowiedź twierdzącą.

godz. 13.15 dnia nastepnego czyli 29 kwietnia:
Obaj rolnicy stawili się w Komendzie Policji w Łukowie w celu złożenia doniesienia. Tu odmówiono im sporządzenia stosownego dokumentu twierdząc, że notatka służbowa sporządzona przez policjantów biorących udział w interwencji nie zawiera faktu grożenia bronią palną. Rolników zwyczajnie zignorowano.

godz. 14.30
Rolnicy udali się do pobliskiej prokuratury, gdzie sekretariat skierował ich do samego szefa Mariusza Brojka. Tu rolnicy potraktowani zostali „wychowawczo”, a pretekstem stał się fakt, że jeden z nich, młody człowiek trzymał kciuka prawej ręki w kieszeni, opierając w ten sposób swobodnie opuszczoną rękę. Szef prokuratury w ostrym tonie uświadomił ich, że to jest urząd państwowy i zachowanie wobec wiszącego na ścianie godła państwowego musi być inne niż w barze. Po czym także oświadczył, że rolnicy nie mieli prawa przebywać na ambonie, bo to nie ich własność. Zupełnie nie interesowała go kwestia zagrożenia życia i zdrowia jaką bez wątpienia był wycelowany w głowy rolników karabin. Rolnicy wywód prokuratora odebrali, jako prawo myśliwego, do użycia broni przeciw nim, za to, że weszli na ambonę, jak się okazało na prywatnym gruncie rolniczym. Ostatecznie prokurator polecił im udać się do pok. nr 22 Komendy Policji w Łukowie, gdzie zostanie przyjęte zawiadomienie o przestępstwie. Gdy zadzwoniłem do Prokuratury Rejonowej w Łukowie, aby dowiedzieć się, czy wykład Pana prokuratora odniósł skutek wychowawczy, Mariusz Brojek zajęty był pisaniem pilnej informacji i nie był w stanie udzielić mi odpowiedzi.

godz. 14.40
Rolnicy powtórnie udali się do Komendy Policji. Tu nadal zmuszeni byli wysłuchać tyrad od „łysego”, jak określili policjanta, który wszedł do pokoju, gdzie byli przesłuchiwani i wyartykułował pretensje z powodu poinformowania mediów o zaistniałym wydarzeniu. Nie wykluczone, że do tych pretensji przyczyniła się moja rozmowa z kierownikiem sekcji kryminalnej, jaką usiłowałem odbyć połączony tam przez dyżurnego. Kierownik zapytany z jakich powodów w notatce interweniujących policjantów nie znalazła odbicia tak ważna okoliczność, jak użycie broni palnej poprzez jej kierowanie do osób oraz słowne zagrożenie jej użyciem, odmówił kontynuowania rozmowy kończąc ją bez udzielenia odpowiedzi.

Będziemy interesować się ta sprawą, gdyż czytelników zapewne zainteresuje jakie stanowisko merytoryczne zajmie prokuratura w Łukowie w sytuacji dość agresywnego działania członka Koła Łowieckiego nr 2 „Leśnik”. Od tego stanowiska zależeć będzie również, jak w oczach społecznosci wiejskiej postrzegani będą myśliwi w ogóle, a członkowie KŁ nr 2 "Leśnik" w szczególności. Czytelników może zainteresować także wpływ, jaki na traktowanie poszkodowanych rolników ma fakt, iż jeden z policjantów Robert Z. od dawna zabiega o członkostwo w w/w kole. Ustalimy także, czy to właśnie on był jednym z interweniujących policjantów, wezwanych przez rolników.

Powyższa relacja spisana została na podstawie rozmów odbywanych z rolnikami, policją i prokuraturą na bieżąco w trakcie ich działania.