![]() |
Czwartek
20.05.2010nr 140 (1754 ) ISSN 1734-6827
Prezes KŁ 116 „Knieja” Józef K. po raz kolejny „grzeje ławkę” jako oskarżony w sprawie karnej prowadzonej przez Sąd Okręgowy w Lublinie. Prezes od wielu lat pozbawiony jest pozwolenia na broń, ma za sobą odsiadkę i wyrok skazujący. Podobnie jak wcześniej tak i teraz akt oskarżenia zarzuca Józefowi K. udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz innych przestępstwach, których dopuścił się pełniąc wysoką funkcję w komendzie powiatowej policji w Puławach. Najwyraźniej dla członków Koła Łowieckiego nr 116 „Knieja” w Puławach kryminalny życiorys i udział w zorganizowanej grupie przestępczej Józefa K. nie jest przeszkodą w działalności społecznej w PZŁ, bo na ostatnim walnym zgromadzeniu ponownie wybrali go prezesem swego koła. Oskarżony jakby w podziękowaniu swoim kolegom za zaufanie, przyniósł im kolejny skazujący wyrok IV Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Lublinie za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Policja już dawno wywaliła ze swoich szeregów tego policjanta. Najwyraźniej w KŁ „Knieja” w Puławach, im więcej i większej rangi przestępstwa ma się na koncie, tym na większe uznanie kolegów można liczyć. *** Prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Lublinie zakończyła się sprawa z powództwa Marka K., wykluczonego z Koła Łowieckiego nr 70 „Sokół” w Brusie Starym (do niedawna w Sosnowicy), o którym można było poczytać tutaj. Marek K. utracił członkostwo w kole po konflikcie z prezesem. Za pretekst do wykluczenia posłużyło pomówienie o nielegalne zastrzelenia przez niego dzika, za którego po zważeniu w punkcie skupu zwierzyny Marek K. zapłacił, a jego odstrzał był ważny. Aktualnie policja we Włodawie z doniesienia zarządu koła wniosła akt oskarżenia przeciwko Markowi K. o bezprawne polowanie, a następnie wejście w posiadanie dzika. Myśliwi twierdzą, że w uzyskaniu aktu oskarżenia sporządzonego przez policję we Włodawie pomocny był fakt, że do niedawna „dowodził” nią prezes właśnie KŁ nr 70 „Sokół”. Czytelnikom Dziennika zarówno policja jak i zatwierdzająca jej decyzje Prokuratura Rejonowa kojarzy się raczej z wyjątkową łagodnością lub wręcz niechęcią do oskarżania myśliwych nawet w sprawach ewidentnego zastrzelenia lisa w sezonie ochronnym, a nie z oskarżaniem myśliwego za strzelenie dzika, którego koło sprzedało temu myśliwemu. *** Proces o ochronę dóbr osobistych wytoczył Ryszardowi G. , opisywany już przeze mnie Wiesław Tajer. Pozwany, prezes Głównej Komisji Rewizyjnej PZŁ, złożył wprost na ręce Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego w Warszawie żądanie ukarania Wiesława Tajera za to, że ten ośmielił się złożyć zapytanie do prokuratury rejonowej. Zapytanie, czy ujawnione braki finansowe jakie powstały w Kole Łowieckim nr 76 "Jeleń" w Parczewie oraz inne wątpliwości w gospodarowaniu mieniem koła, w którym wówczas Ryszard G. pełnił funkcję prezesa, wyczerpują znamiona czynu zabronionego. Pozwanymi są także pozostali sygnatariusze skargi złożonej na Wiesława Tajera: Antoni K., Zbigniew M., Waldemar W., Euzebiusz M. i Włodzimierz K., najwierniejsi pretorianie Ryszarda G., mający wraz z nim spory udział w nieprawidłowościach finansowo-gospodarczych ujawnionych przez Wiesława Tajera, pełniącego wówczas funkcję prezesa komisji rewizyjnej. Skarga Ryszarda G., mogąca co najwyżej być powodem pozwu lub oskarżenia przed sądem powszechnym, skierowana została bezpośrednio do Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego PZŁ, gdyż dla prezesa Głównej Komisji Rewizyjnej Ryszarda G. rzecznik okręgowy jest najwidoczniej za mały. O tym, jak łowiecki wymiar sprawiedliwości wbrew głoszonym oficjalnie zasadom i manipulując składami sędziowskimi oraz skargą nadzwyczajną postąpił z Wiesławem Tajerem pisaliśmy tutaj. Pozwani nie stawili się na pierwszą rozprawę przysyłając zastępcę procesowego, zawodowego adwokata. Sąd przesłuchał świadków i powoda oraz wyznaczył kolejna rozprawę, na którą pozostali pozwani mają obowiązek stawienia się. Wiesław Tajer nie uznaje postanowienia sądu łowieckiego w sprawie, do której tenże nie ma ustawowych uprawnień i oddzielnym pozwem i wszczął postępowanie zmierzające do uchylenia orzeczenia, w którym sądy łowieckie kierowane przez TW Zygmunta Jabłońskiego uzurpowały sobie prawo sądu powszechnego. Jak potoczą się te sprawy będę czytelników informował. *** Prokuratura Rejonowa w Chełmie umorzyła postępowanie w sprawie kradzieży książek ewidencji myśliwych na polowaniu w Kole Łowieckim „Pogoń” w Warszawie, na obwodzie łowieckim nr 205 w miejscowości Maziarnia. Doniesienie o kradzieży książek wskazywało mnie jako sprawcę, po tym, jak otrzymane od informatora książki przesłałem jako dowód, w zgłaszanej mi sprawie do Państwowej Straży Łowieckiej w Lublinie. Doniesienie złożył komendant PSŁ Stefan Kowalewski. Logiki w pisaniu doniesienia o kradzieży przedmiotu, który piszący to doniesienie zapewne trzymał w rękach, dopatrzyć się nie można. Oczywiście odmówiłem podania okoliczności czy danych osób, które te książki mi dostarczyły. Moja postawa stała się powodem postawienia mi zarzutów kradzieży, co nie było w stanie wywołać poczucia strachu i przesłuchiwany już jako podejrzany ograniczyłem się do wyrażenia opinii o profesjonalizmie, a raczej jego braku u pani prokurator Krystyny Biegalskiej-Laube z Chełma, która nakazała postawienie mi zarzutów. Okoliczności w jakich otrzymałem książki ewidencji dalej nie ujawniałem, pomimo postawionych zarzutów. Podejrzanym byłem zaledwie kilka dni, bowiem prokuratorka szybciutko umorzyła postępowanie, na które – co wydaje się oczywiste – natychmiast wniosłem odwołanie. Uznałem, że stawanie przed sądem jako „złodziej” może dostarczyć mi nowych ciekawych doznań oraz tematów do działalności publicystycznej. Niestety w krótkim dość czasie otrzymałem postanowienie sądu ostatecznie zatwierdzającego umorzenie postępowania z obszernym uzasadnieniem ,w którym sąd udowadnia mi zasadność decyzji umarzającej silnie argumentując, iż Stanisław Pawluk książek nie ukradł a więc nie ma podstaw do dalszego prowadzenia postępowania. *** Prokuratura w Parczewie umorzyła postępowanie prowadzone z doniesienia kancelarii adwokackiej Stefana Karasińskiego, zarzucającego mi popełnienie przestępstwa fałszywego oskarżenia przez niego myśliwego Koła Łowieckiego nr 18 „Ponowa” i prezesa OSŁ w Białej Podlaskiej Stefana Karsińskiego, o zastrzelenie lisa w sezonie ochronnym. Umorzenie nastąpiło po stwierdzeniu min. okoliczności wskazujących, że do przestępstwa nie doszło. Stefan Karasiński zastrzelił lisa w sezonie ochronnym, co poświadczył osobistym podpisem w książce ewidencji na polowaniu indywidualnym, oddając jeden celny strzał. Doniesienie o tym do prokuratury złożyła Państwowa Straż Łowiecka, a nie bardzo nielubiany w Białej Podlaskiej Stanisław Pawluk, co nie zmienia faktu, że nawet gdyby zastrzelenie lisa w sezonie ochronnym zgłosił każdy inny, to uznanie takiego doniesienia za przestępstwo byłoby nawet dla najmniej obytego z prawem dość karkołomne. Adwokat Stefan Karasiński w imieniu „poszkodowanego”, czyli siebie samego, złożył odwołanie od postanowienia do sądu. *** Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ umorzyła postępowanie w sprawie doniesienia złożonego przez byłego prezesa Koła Łowieckiego nr 40 „Nemrod” w Krzczonowie Zenona Okapę i bodajże podłowczego KŁ nr 8 „Łoś” w Lublinie Zdzisława Wosia przeciwko mnie. Pretekstem do kolejnego oskarżenia przez w/w konsolidujących się wokół łowieckich skandali, był zarzut, że Stanisław Pawluk w licznie wytaczanych mu procesach sądowych „wyłudza” obrońcę z urzędu składając fałszywe oświadczenia o dochodach i posiadanym majątku. Tych dwu wydawałoby się posiadających wyjątkowe obycie prawne osób (jeden był z-cą komendanta miejskiego policji w Lublinie, a drugi od lat nie wychodzi z sądu, policji i prokuratury inicjując systematycznie kolejne sprawy), nie wzięło pod uwagę faktu, że oskarżony ma prawo kłamać, że oświadczenia o stanie majątku składane są bez uprzedzenia o odpowiedzialności karnej, co jest warunkiem niezbędnym dla powstania ewentualnego przestępstwa, że za „fałszywe” oświadczenie przy pierwszym razie grozi najwyżej ostrzeżenie, a przy drugim ewentualna grzywna, a także i faktu, że oświadczenia mogą być po prostu i zwyczajnie prawdziwe, jak jest w moim przypadku. Prokuratura nie dopatrzyła się cech przestępstwa i postępowanie umorzyła. |