![]() |
Poniedziałek
13.03.2006nr 072 (0225 ) ISSN 1734-6827
Na początku lutego w redakcyjnej skrzynce znajduję emaila – „zapraszam na pokaz prasowy nowych produktów Zeissa, Dr Wolfgang Frey, szef Public Relations”. Zapraszają, to jadę. W uroczym miejscu, na norymberskiej starówce, nad rzeką, znajduję uliczkę Kaspar Hauser. Szóste piętro budynku z widokiem na całą Norymbergę. Pogoda pochmurna, ale za to widoki super. Z góry widać nawet dwie łyski i krzyżówkę – złośliwcy twierdzą, że Zeiss specjalnie je tam Zeiss... W miejskich salach reprezentacyjnych Zeiss pokazał wszystko, czym dysponuje. Niewątpliwą atrakcję stanowił jednak Zeiss Diarange – luneta z dalmierzem. Dwa lata zajęło konstruktorom przygotowanie tej lunety. Przy okazji można było się dowiedzieć, jakie problemy wiążą się z tego typu konstrukcją. Miał je nie tylko Zeiss. Do Diaranga można podczepić kablem dodatkowy włącznik i umieścić go w dowolnym miejscu na łożu – niewątpliwie duży plus i udogodnienie dla leworęcznych strzelców. Druga nowość to wprowadzenie, znanych z okularów optycznych powłok LotuTec – zmniejszające zapylenie obiektywu i osadzanie rosy. Trzecia wreszcie nowość to całkowicie przekonstruowane lunety Varipoint. Zniknął znad okularu pionowy bęben podświetlenia, a jego funkcje przeniesiono do powiększonego lewego bębna. Czwarta, to lornetki Conquest z obiektywem 50 mm i powiększeniami 8xi 10x. Jak zwykle jakość Zeissa i jak to ładnie dr Frey ujął – inny stosunek ceny i parametrów. Po naszemu nazywa się to – tańsze od flagowych Victory. I tyle tego wszystkiego. Przez dwie godziny z okładem dali potrzymać, pokręcić i popatrzeć. Jeszcze przyjdzie pora na analizę parametrów i ocenę. A jak zwykle w życiu bywa, resztę zweryfikuje rynek. Również, jak w życiu, zdjęć nie ma, bo „najęty” fotograf nie zabrał ładowarki i kabla. Reszta, też życiowa – korzystam z pożyczonego laptopa, pożyczonej skrzynki pocztowej i ludzkiej życzliwości... Póki co, to podsyłam zdjęcia z dnia dzisiejszego, czyli otwarcia IWY 2006. Na pierwszym Hans Bender z nową lunetą 7x50. Po składzie widać, że wie o co chodzi. Aż mnie korci zapytać – kleić, czy nie kleić? Na drugim zdjęciu, po sąsiedzku stoisko EAW, też mnie korci – kogo by tu zamęczyć pytaniem o klejenie... Pozdrawiam wszystkich Ryszard@lowiecki.pl |