![]() |
Czwartek
16.08.2012nr 229 (2573 ) ISSN 1734-6827
Wśród nich znajdowały się jądra i penis oraz sierść jelenia co ewidentnie świadczyło o wypatroszeniu jelenia byka. Na podstawie pozostałości i stanu patrochów można było przypuszczać, że patroszenie odbyło się jakieś dwa dni wcześniej. Na miejscu zdarzenia znajdowały się również dobrze zachowane na śniegu ślady dużego ciągnika rolniczego z napędem na przednią i tylną oś oraz jednoosiowej przyczepki, na którą prawdopodobnie załadowano tuszę jelenia. W tej sytuacji nie pozostało łowczemu nic innego, jak powiadomić organa ścigania o podejrzeniu popełnienia czynu kłusowniczego. Z policją w Dobrym Mieście umówił się przy książce wpisów na polowanie i tam wspólnie stwierdzono, że dwa dni wcześniej, w dniu 09.02.2012 r. w rejon znalezionych patrochów wpisanych było dwóch myśliwych: Janusz Dzisko wpisany na rewir Nr 9 od godziny 1:00 do 3:00 w nocy i Mieczysław T. wpisany na rewir Nr 4, bezpośrednio graniczący z rewirem 9, na te same godziny. Oba wpisy dokonane były przez Janusza Dzisko i on też dokonał wypisania obojga po zakończeniu polowania, nie wpisując ani odstrzału jakiejkolwiek zwierzyny, ani oddania jakichkolwiek strzałów. Policja poprosiła łowczego o udanie się na komisariat w Dobrym Mieście w celu złożenia zawiadomienia o przestępstwie w imieniu koła „Wrzos” jako pokrzywdzonego. Po złożeniu zawiadomienia, wraz z policjantem łowczy udał do wytypowanych rolników, którzy posiadali sprzęt, który mógł zostawić ślady takie jak znalezione na miejscu zdarzenia. Już u pierwszego z nich zauważyli stojący ciągnik jakiego szukali z podczepioną przyczepką jednoosiową, na której znajdowały się spore ilości farby oraz sierść sukni jelenia. Zapytany rolnik stwierdził, że kilka dni temu otrzymał telefon z prośbą o przewiezienie z okolicy Jankowa strzelonego jelenia byka. Przyznał, że pojechał w nocy na umówione miejsce, gdzie myśliwi załadowali tuszę jelenia na przyczepkę i następnie przewiózł tuszę jelenia byka, którą obaj myśliwi załadowali na samochód typu „bus” ze skrzynią ładunkową, po czym obaj wsiedli do tego samochodu i odjechali. Policjant inteligentnie poprosił go wówczas o okazaniu telefonu, na który do niego dzwoniono i stwierdził połączenia w dniu 09.02.2012 r. po godzinie 2:00 od Janusza Dzisko. Jeszcze tego samego wieczoru policja zarządziła przeszukanie w mieszkaniach Janusza Dzisko i Mieczysława T.. W wyniku przeszukania u Mieczysława T. znaleziono mięso w niewielkiej ilości, bo większość miał już mieć rozdysponowaną po rodzinie oraz poroże jelenia byka z nie oskórowaną czaszką, mające formę dwunastaka. W upoważnienie do wykonywania polowania indywidualnego, którego okazania zażądał policjant nie było adnotacji o dokonaniu odstrzału jelenia byka i nie było również adnotacji o wzięciu tuszy jelenia na użytek własny. Policjanci zarekwirowali mięso oraz wieniec i przewieźli je do depozytu w chłodni punktu skupu zwierzyny. Z wyjaśnień złożonych przez Mieczysława T. przed zarządem koła wynikało, że spotkał w swoim rewirze polowania jelenia byka, do którego dwukrotnie strzelał i po drugim strzale byk się przewrócił. Miała być wówczas godz. 3:30 w nocy. Po zwiezieniu byka z pola i załadowaniu na samochód, którym wyjeżdżali z łowiska, tak się mieli z Januszem Dzisko zagadać, że nie zatrzymali się koło miejsca wyłożenia książki ewidencji pobytu myśliwych i według nich nie można było już zawrócić ani cofnąć z uwagi na dużo śniegu i koleiny. Wpisu odstrzału byka nie dokonał Janusz Dzisko, bo jak dojechali do jego samochodu zrobiła się już godzina 5:00 i spieszył się do pracy. Chciał to zrobić Mieczysław T. następnego dnia, ale jakoś mu zeszło i przez trzy dni tego nie zrobił, aż zjawiła się u niego policja. Dopiero po przeszukaniu doszedł do wniosku, że wziął byka na użytek własny i przelał 800 zł. na konto koła jako zapłatę za tuszę. Wyjaśnień zaprotokołowanych przez zarząd koła podpisać nie chciał ani on, ani potwierdzający je werbalnie Janusz Dzisko. O sprawie zrobiło się głośno w Dobrym Mieście i Olsztynie. Lek. med. wet. Janusz Dzisko jest bowiem Wojewódzkim Inspektorem Sanitarnym w Olsztynie, po raz kolejny wybrany na to stanowisko, czego serdecznie gratulowała mu w 2007 r. Wojewoda Anna Szyszka. Janusz Dzisko, to również osoba wysoce zasłużona dla łowiectwa w regionie olsztyńskim. Jest obecnie członkiem Mazurskiej Okręgowej Rady Łowieckiej (MORŁ) i przewodniczącym Komisji Promocji Łowiectwa MORŁ, a wcześniej był sędzią Okręgowego Sądu Łowieckiego w Olsztynie. Taka osoba jest przykładem dla innych członków Związku nie byłaby zdolna do uczestnictwa w jakimkolwiek nielegalnym pozyskaniu byka, bo tylko przestrzeganie prawa i zasad etyki łowieckiego pozwoliły jej obejmować tak wysokie stanowiska w administracji państwowej i Polskim Związku Łowieckim. W przestrzeganiu prawa oraz zasad etyki łowieckiej Janusz Dzisko dał się już wcześniej poznać członkom KŁ "Wrzos", kiedy to w lipcu 2008 roku, w tym samym obwodzie nr 214, strzelił wieczorem odyńca. Działając następnie w dobrze pojętym przez siebie interesie koła, zaniżył w skupie wagę tuszy strzelonego dzika ze 102 kg do 50 kg, przekonując do tego skupowego i pod tak zaniżoną wagą tuszy podpisał się na kwicie ze skupu, co miało niby skutkować, że przedsiębiorstwo skupu zapłaci za dzika cenę wyższą z I kl., a nie z II kl., do której klasyfikowane są tuszę o wadze ponad 100 kg. Oczywiście zupełnym przypadkiem, Janusz Dzisko nie posiadał wówczas upoważnienia do odstrzału dzika innego jak przelatek, a nawet na Mazurach, przelatki nie ważą ponad 100 kg i nie mają oręża. Zresztą oręż też nie miał dla niego większego znaczenia, pewnie nie nadawał się na ścianę, bo go nie odbił, a tylko to wystarczałoby, żeby tusza ważyła poniżej 100 kg i została sklasyfikowana w I kl. Po ujawnieniu oszustwa na wadze i polowania bez upoważnienia na dziki inne niż przelatki, od razu skontaktował się telefonicznie z łowczym koła i zapowiedział, że jeżeli zarząd będzie drążył tę sprawę i spróbuje wyciągać przeciw niemu konsekwencje, członkowie Zarządu mogą się spodziewać bliżej nieokreślonych nieprzyjemności. Jednak zarząd okazał się w tej sprawie konsekwentny, bo po wysłuchaniu zainteresowanego ukarał Janusza Dzisko zawieszeniem w prawach członka koła na okres sześciu miesięcy. Powiadomił również o sprawie Okręgowego Rzecznika Dyscyplinarnego PZŁ w Olsztynie, ale ten nawet nie wszczął postępowania wyjaśniającego, nie mówiąc już o tym, żeby powiadomił organa ścigania o podejrzeniu naruszeń kodeksu karnego przez członka PZŁ. Powszechnie przecież wiadomo, że rzecznicy dyscyplinarni, stoją zawsze po stronie tych, którym zarzuca się przewinienia łowieckie lub przestępstwa z kodeksu karnego. Janusza Dzisko odwołał się do walnego zgromadzenia członków koła i przygotował w okręgu swoją obronę. Przewodniczący ZO PZŁ w Olsztynie dr inż. Dariusz Zalewski skierował do koła pismo, w którym poinformował, że na Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie delegował "z głosem doradczym", członka Mazurskiej ORŁ w Olsztynie Marka Michniewicza. NWZ mimo przekonywań i próśb członka Rady, przytłaczającą większością głosów w głosowaniu tajnym, utrzymało w mocy uchwałę zarządu koła o ukaraniu. Członkowie KŁ "Wrzos" jakoś nie chcieli zrozumieć, że działaczom okręgowym wolno bez żadnych konsekwencji strzelić odyńca z upoważnieniem na przelatka i oszukać koło na 260 zł. w skupie. Po zakończeniu obrad NWZ i w obecności członków koła Marek Michniewicz ostentacyjnie wręczył zawieszonemu właśnie swojemu koledze odstrzał indywidualny w swoim kole. Zawsze to jakieś wsparcie i otucha dla Janusza Dzisko, że jak cię nie szanują w kole, możesz liczyć na kolegów w okręgu. Zasługi dla PZŁ i nienaganna postawa moralna i etyczna Janusza Dzisko znane musiały być Jerzemu Machowi, Z-cy Okręgowego Rzecznika Dyscyplinarnego PZŁ w Olsztynie, który za naruszenie zasad polowania, strzelenie jelenia byka i następnie przywłaszczenie sobie jego tuszy oraz trofeum w dniu 9.02.2012 r. oskarżył Mieczysława T., a Janusza Dzisko powołał jedynie na świadka. Jakoś nie zauważył, że ten aktywnie pomagał obwinionemu w transporcie i załadunku skłusowanego jelenia. Jerzy Mach prawdopodobnie nie czyta ani Łowca Polskiego, ani dziennika "Łowiecki", bo gdyby to robił, to wiedziałby z artykułu prezesa Głównego Sądu Łowieckiego Zygmunta Jabłońskiego w Łowcu Polskim, że ......"Działaniem wspólnym i w porozumieniu może być późniejsze patroszenie dzika, załadunek do samochodu, wspólne przewożenie"..., które miało uzasadniać, że za pomoc koledze w patroszeniu, załadunku i przewożeniu zwierzyny pozyskanej z naruszeniem prawa należy się od okręgowego sądu łowieckiego kara zawieszenia w prawach członka PZŁ na 2 lata. No, ale trzeba zrozumieć, że w sprawie opisywanej przez Zygmunta Jabłońskiego, zawieszony za działanie wspólne i w porozumieniu członek PZŁ pomagał w transporcie dzika, a nie jak tu byka, co przecież czyni różnicę, no i ten od dzika nie był tak zasłużony, jak dla Polskiego Związku Łowieckiego i województwa Warmińsko-Mazurskiego jest lek. med. wet. Janusz Dzisko. Okręgowy Sąd Łowiecki w Olsztynie, w składzie: Zenon Polewaczyk przewodniczący, Edward Turek oraz Stanisław Szumkowski, przed który trafił wniosek oskarżycielski Jerzego Macha, wysłuchał obwinionego Mieczysława T., który nie przyznał się do winy i wniósł o odroczenie rozprawy do czasu zakończenia postępowania przed sądem karnym. Po 5 minutowej przerwie OSŁ postanowił zawiesić postępowanie do czasu wydania wyroku przez sąd powszechny. Wezwany jako świadek łowczy KŁ "Wrzos" w Olsztynie poinformował sąd, że koło nie było powiadomione o rozprawie, na co przewodniczący oświadczył, że Koło Łowieckie „Wrzos” jako poszkodowane zostanie powiadomione o kolejnym terminie rozprawy. Przyczyny pominięcia go w wezwaniu na pierwszą rozprawę nie ujawnił. Społeczność myśliwska okręgu olsztyńskiego jest żywo zainteresowana tą sprawą, nie tylko ze względu na udział w niej lokalnego VIP-a, ale również na skutek krążącej pośród łowieckiej braci plotki, że wstrzymanie się z orzekaniem w OSŁ w Olsztynie uzgodnione zostało na wysokim szczeblu, a aktualnie załatwiane jest umorzenie postępowania karnego przed Sądem Rejonowym w Olsztynie. Zmierzając do powstrzymania plotek rzetelnością dziennikarską, redakcja uzyskała z sekretariatu Sądu informację potwierdzającą jednak te plotki, bo sprawa przeciwko oskarżonemu Mieczysławowi T. na wniosek jego adwokata została skierowana na posiedzenie niejawne w celu rozważenia umorzenia. Posiedzenie niejawne, na którym nie mogą brać udziału obserwatorzy odbędzie się w dniu 30 sierpnia 2012 r., po której to dacie czytelnicy dowiedzą się, czy sąd karny ocenił zarzut skłusowania byka za godny umorzenia, czy też nie. Miejscowi myśliwi, w tym ci szeregowi z KŁ "Wrzos" twierdzą, że układy na szczeblu wojewódzkim nie dadzą skrzywdzić myśliwego polującego z Januszem Dzisko, pomimo strzelenia byka w nocy, nie wpisania go potem ani do książki, ani do odstrzału i sprawa karna Mieczysława T. zostanie umorzona lub zostanie on uniewinniony. Ja dodam, znając realia sądów łowieckich, że w OSŁ w Olsztynie zostanie on uniewinniony, zaś Januszowi Dzisko, nawet gdybym się w powyższym mylił, nikt nigdy nie zarzuci, że działał wspólnie i w porozumieniu z Mieczysławem T. Jest więc duża szansa, że przekazane do ZO PZŁ w Olsztynie przez Urząd Wojewódzki poroże byka dwunastaka, trafi ostatecznie do rąk Mieczysławem T. Przecież byk strzelony około godz. 3:00 w nocy dnia 9 lutego 2012 r. w obw. nr 214 KŁ "Wrzos" musiał być strzelony legalnie. Po prostu na swojej ostatniej drodze trafił na najbardziej właściwych myśliwych. |