Piątek
13.03.2015
nr 072
(3512
)
ISSN 1734-6827
Łowiectwo we współczesnej Polsce nie ma dobrej prasy. W narracji społecznej, podpartej mediami, wypowiedziami intelektualistów, etyków i psychologów, myśliwi w polowaniu odreagowują swoje kompleksy okrutnym zabijaniem, deprawując przy tym swoje i obce dzieci. A co mamy na naszą obronę? Wydaje nam się, że przede wszystkim pierwszy artykuł ustawy 'Prawo łowieckie', którym Polski Związek Łowiecki szczyci się, bo w imieniu państwa chronimy środowisko, ponieważ tak mówi ustawa: Art.1 Łowiectwo, jako element ochrony środowiska przyrodniczego, w rozumieniu ustawy oznacza ochronę zwierząt łownych (zwierzyny) i gospodarowanie ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz zasadami racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej.
A to, co my myśliwi i organa Polskiego Związku Łowieckiego mamy robić wyjaśnia również ustawa. Uczą tego na kursach dla nowo wstępujących do PZŁ, ale przypomnijmy, bo może nie wszyscy to pamiętają. Art. 34. Do zadań Polskiego Związku Łowieckiego należy:- prowadzenie gospodarki łowieckiej,
- troska o rozwój łowiectwa i współdziałanie z administracją rządową i samorządową, jednostkami organizacyjnymi Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe i parkami narodowymi oraz organizacjami społecznymi w ochronie środowiska przyrodniczego, w zachowaniu i rozwoju populacji zwierząt łownych i innych zwierząt dziko żyjących,
- pielęgnowanie historycznych wartości kultury materialnej i duchowej łowiectwa,
- ustalanie kierunków i zasad rozwoju łowiectwa, zasad selekcji populacyjnej i osobniczej zwierząt łownych,
- czuwanie nad przestrzeganiem przez członków Polskiego Związku Łowieckiego prawa, zasad etyki, obyczajów i tradycji łowieckich,
- prowadzenie dyscyplinarnego sądownictwa łowieckiego,
- organizowanie szkolenia w zakresie prawidłowego łowiectwa i strzelectwa myśliwskiego,
- prowadzenie i popieranie działalności wydawniczej i wystawienniczej o tematyce łowieckiej,
- współpraca z pokrewnymi organizacjami zagranicznymi,
- wspieranie i prowadzenie prac naukowych w zakresie gospodarowania zwierzyną,
- prowadzenie i popieranie hodowli użytkowych psów myśliwskich i ptaków łowczych,
- realizacja innych zadań zleconych przez ministra właściwego do spraw środowiska.
Zadania te wykonywać mają między innymi zarządy okręgowe PZŁ, bo nakazuje im to Art. 32a ust.4 ustawy Prawo łowieckie.
Mało kto z nas ma pojęcie czym zajmują się na co dzień zarządy okręgowe i co robią, że pomimo istnienia 49 biur w całej Polsce, nie słychać ich głosu, który nawiedzonych zielonych i pseudoekologów potrafiłby przekonać wykonaną pracą nas myśliwych oraz PZŁ i jego organów okręgowych, realizowanyą zgodnie z wymienionym wyżej Art. 34 ustawy i statutem PZŁ. Żeby się coś o tym dowiedzieć, zwróciliśmy się do wszystkich zarządów okręgowych w Polsce z prośbą o udostępnienie protokołów z posiedzeń ZO i uchwał tam podjętych, które muszą przecież jednoznacznie wskazywać jak organa te zajmują się wykonywaniem zadań łowiectwa. Żaden z ZO w Polsce dokumentów tych nam nie udostępnił, co zmusiło redakcję do wytoczenia im 49 skarg na bezczynność w udzieleniu informacji publicznej, do której należą wszystkie dokumenty stworzone we wszystkich organach PZŁ. Teraz, kiedy sądy administracyjne zmuszają kolejne ZO do udostępnienia tej informacji, wychodzi dlaczego protokoły i uchwały ZO są tak ściśle chronione. Po prostu dokumenty te wskazują, że zarządy okręgowe w ogóle nie zajmują się tym, do czego zostały powołane, o czym świadczą uzyskane już przez nas protokoły z posiedzeń i podjęte uchwały.
W plikach dostępnych obok przytaczamy pełne teksty protokołów z posiedzeń i uchwał Zarządu Okręgowego PZŁ w Gorzowie Wlkp. z roku 2014. Zapraszamy naszych czytelników do znalezienia w nich choćby jednej sprawy, która by wskazywała, że ten ZO PZŁ zajmował się zadaniami, jakie na niego nałożyła ustawa, promował lub bronił łowiectwa i nas myśliwych, albo kultywował kulturę i tradycję łowiecką. Tego tam nie znajdziecie, więc nic dziwnego, że zieloni i eko-oszołomy jeżdżą po nas jak po "burej suce".
| 
|

|
 |

| 
|  |

| 
|  |

| 
| Przyjmowanie, skreślanie i urlopowanie członków PZŁ oraz karanie za selekcję osobniczą i bieżące sprawy organizacyjne to jedyne zajęcia jakimi tak ten, jak i inne ZO zajmują się w ciągu kadencji. Zadania, w których słowo łowiecto nie pada ani razu, a które mogłaby załatwić zatrudniona na ćwiartkę etatu urzędniczka, a nie opłacani po kilkanaście tysięcy złotych łowczowie okręgowi i instruktorzy. Ten przerost formy nad treścią powinien być ukrócony, liczba biur zredukowana do liczby województw, gdzie jeden urzędnik zatrudniony na całym etacie załatwiłby te wszystkie formalne zadania urzędnicze. |
To co polskie łowiectwo potrzebuje, jeżeli ma już strukturę okręgową, to rzeczywistą i aktywną realizację zadań łowiectwa przytoczonych wyżej, prezentację jego celów, zadań i sukcesów, a nie potrzeba nam myśliwym armii urzędników siedzących na dożywotnich posadach, zamkniętych w swoich biurach i nie widocznych ani w województwie, ani w powiatach, ani w gminach, ani też na portalach społecznościowych, blokadach dróg przez rolników i pikietach razem z nimi przed gmachami rządowymi, choć jedziemy z rolnikami na tym samym wózku. Tam widać naszych przeciwników i dlatego jest jak jest, a zapowiada się jeszcze gorzej. Ale o tym już przy innej okazji. |
|