![]() |
Wtorek
13.11.2018nr 317 (4853 ) ISSN 1734-6827
Zawodowo Natalia Jenoch jest komornikiem, ale niedługo, bo od lipca 2015 roku. Zaczynając nie tak dawno pracować w tym zawodzie, słabo wychodziła finansowo, ale od czego jest dla "swoich" PZŁ. W ubiegłym roku Lech Bloch dał jej zarobić, bo okazja trafiała się przednia. Można było przy jednym ogniu upiec dwie pieczenie, dać kasę żonie Piotra Jenocha i ustrzelić dziennik "Łowiecki", w właściwie jego redaktora naczelnego, a jeszcze przy tym zarobić. Dziennik "Łowiecki" pisał w 2016 r. o zmianie orzecznictwa Naczelnego Sądu Administarcyjnego zainicjowanej wyrokiem wskazującym, że obsada funkcji i wykonywanie zadań w zarządach okręgowych nie są informacją publiczną. Konsekwencją tego było odwrócenie orzecznictwa i oddalanie przez NSA skarg na nie udzielenie informacji publicznej skutkujące obciążaniem skarżącego kosztami postępowań. Zgodnie z ustawą skarżącym do sądu może być tylko redaktor naczelny tytułu prasowego, stąd we wszystkich wyrokach redaktor naczelny dziennika "Łowiecki" był stroną, która miała otrzymać zwrot kosztów postępowań, albo miała te koszty zapłacić. Do roku 2016 strony rozumiały wyroki sądów administracyjnych w ten sposób, że koszty te PZŁ pokrywał wydawcy dziennika, a wydawca dziennika zwracał koszty do ZO lub ZG PZŁ. Tak działo się do czasu, aż na Nowym Świecie ktoś wpadł na pomysł, że można by te koszty wyegzekwować od osoby fizycznej redaktora naczelnego, mimo tego, że swoje zobowiązania płacono dalej wydawnictwu, a nie osobie fizycznej, co PZŁ robi do dnia dzisiejszego. Podejście nieuczciwe, ale to w PZŁ raczej norma i ten aspekt sprawy pomińmy. Mając zasądzone i nie zapłacone koszty w 76 postępowaniach, PZŁ zażądał tych kosztów od osoby redaktora naczelnego, a nie od wydawnictwa dziennika "Łowiecki". Ich egzekucję zlecił żonie Piotra Jenocha, Natalii Jenoch. Wbrew zapisom ustawy o komornikach o bezstronności działania komornika, przyjęła zlecenie egzekucji, w pełni świadoma, że będąc żoną Piotra Jenocha, prawej ręki Lecha Blocha nie może być uznana za bezstronną w relacji PZŁ - dziennik "Łowiecki". Będąc przy tym komornikiem przy Sądzie Rejonowym dla Warszawy Żoliborz, z ochotą przyjęła zlecenie na egzekucję w Gdańsku. Koszty postępowań nieopłaconych wówczas przez wydawnictwo na rzecz PZŁ 75 wyroków wynosiły łącznie 23 687 zł., co nie przeszkodziło Natalii Jenoch wystąpić o egzekucję 27 727 zł. z tytułu 78 wyroków, ponieważ PZŁ dołożył jej do egzekucji dwa wyroki, które były już opłacone oraz dodatkowo jeden wyrok, który obciążał ZO PZŁ w Rzeszowie na rzecz redaktora naczelnego, a nie odwrotnie. Podjęcie się egzekucji z wyroku, w którym nie redaktor naczelny, ale właśnie PZŁ był dłużnikiem najlepiej świadczy, z jakim oddaniem komornik Natalia Jenoch zabrała się do egzekucji, że nie dostrzegła w sentencji tego wyroku, że te pieniądze ma zapłacić PZŁ, a nie ona ściągać na rzecz PZŁ. Natychmiast po otrzymaniu postanowień o egzekucji wydawnictwo zapłaciło w dniu 6 lutego 2017 r. na rzecz ZG PZŁ kwotę 23 687 zł. i poinformowało komornika, że zobowiązania z nieopłaconych wyroków zostały uregulowane. W normalnych relacjach wierzyciela i dłużnika sprawa zostałaby zamknięta, ale nie w PZŁ i nie w postępowaniu Natalii Jenoch. Na przekazaną jej informację o zapłaceniu zobowiązań Pani komornik w swojej pisemnej odpowiedzi do wydawnictwa pisze tak: ...."Dnia 14.02.2017r. Wierzyciel poinformował, że na konto Polskiego Związku Łowieckiego wpłynęła kwota (.....) z tytułem "koszty z 76 wyroków NSA", jednak nie ma informacji czego dokładnie dotyczy ten przelew, (.....) dlatego wniósł o dalsze kontynuowanie egzekucji, albowiem według Wierzyciela brak jest podstaw do przyjęcia, iż zadłużenie w niniejszych sprawach uległo zmianie".... Czy ta odpowiedź wskazuje, że PZŁ oszukał i komornika i dłużnika, czy też komornik wspólnie z małżonkiem i Blochem uzgodnili, żeby drugi raz ściągać pieniądze, tym razem z redaktora naczelnego, które leżały już na koncie PZŁ. Na tę drugą możliwość wskazuje to, że ani PZŁ, ani Natalia Jenoch nie zainteresowali się, z jakich to "76 wyroków NSA" koszty wpłynęły do PZŁ, bo ani jedno, ani drugie nie zapytało się o to dłużnika, chociaż nie istniało wówczas w PZŁ żadne inne zadłużenie z tytułów jakichkolwiek wyroków, tylko te, dla których żona Piotra Jenocha prowadziła egzekucje i doprowadziła do powtórnego otrzymania tych pieniędzy przez PZŁ. Podwójnie otrzymanych pieniędzy, ani Lech Bloch, ani Piotr Jenoch do dzisiaj nie zwrócili wydawnictwu dziennika "Łowiecki" pomimo trzykrotnych wezwań (dwóch do Blocha, jednego do Jenocha). Na żadne z tych wezwań żaden z nich nie raczył odpowiedzieć i wytłumaczyć, dlaczego PZŁ zawłaszczył sobie 23 687 zł. i dlaczego ich nie oddaje. Zlecony przez Piotra Jenocha audyt obejmuje rok 2017, to na pewno z niego dowiemy się, gdzie zapodziało się 23 687 zł., nienależnych PZŁ. Piotrowska, Popczyk, księgowa, czy może sam Lech Bloch je zawłaszczył? Firmie FRAUD CONTROL SP. z o.o. i jej zarządzającemu Wojciech Dudziński podrzucam na talerzu gotowy przekręt w PZŁ, który zlecony tej firmie audyt powinien objąć. A jak wyglądała sama egzekucja? Natalia Jenoch z własnej inicjatywy lub z polecenia czy sugestii PZŁ, starała się prowadzić egzekucję w sposób maksymalnie uciążliwy dla dłużnika, wbrew art. 799 § 1 kpc. Wbrew art. 913 § 1 kpc zażądała od dłużnika ujawnienie majątku, chociaż otrzymała od dłużnika informację, w jakim banku jest konto z saldem umożliwiającym całość egzekucji, więc nie było mowy, że majątek dłużnika nie rokuje zaspokojenia egzekwowanych należności. Będąc przy tym świadoma, że zgodnie art. 49 ustawy o komornikach opłata egzekucyjna jest 2-krotnie niższa w przypadku zajęcia rachunku bankowego, nie wszczęła egzekucji z rachunku, tylko z innego majątku, mając dzięki temu dwukrotnie wyższą stawkę opłaty egzekucyjnej dla siebie. Określiła koszty zastępstwa w egzekucji w postępowaniach na kwoty do 9-raza większe niż stawka minimalna określona § 8 ust. 1 pkt 7) w związku z § 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie, dedykując je Grzegorzowi Sobolakowi, koledze z pracy swojego męża, który przygotował i wysłał do sądu 78 jednakowych jednostronicowych wniosków o nadanie wyrokom klauzuli, różniących się tylko sygnatura akt NSA. Kiedy w końcu zdecydowała się jednak ściągnąć zobowiązania z konta bankowego redaktora naczelnego, zrobiła to nie tylko z rachunku wskazanego przez dłużnika, ale również z drugiego jego rachunku w innym banku, otrzymując podwójnie egzekwowane kwoty. Po jakimś czasie pieniądze z drugiego rachunku zostały zwrócone, ale oczywiście bez odsetek. Kwoty, które Natalia Jenoch zażądała w swoich 78 postanowieniach były sumarycznie następujące:
W tym miejscu niejeden czytelnik powie, co to za bezczelność, co to za bezpodstawne insynuacje, jakim prawem ktoś narusza dobre imię kobiety, która po prostu wykonuje swój zawód. Ale ja na to odpowiem, że skandaliczne zachowanie się komornika Natalii Jenoch w tych 78 postępowaniach egzekucyjnych zostało zaskarżone do sądu z wnioskiem o jej wyłączenie ze wszystkich postępowań i przekazanie tych postępowań komornikom, którym stronniczości i nierzetelności nie można byłoby zarzucić. Skargi zgodnie z prawem trafiły do Sądu Rejonowego dla Warszawy Żoliborz, przy którym Natalia Jenoch jest komornikiem. I co zrobił sąd? Rozpatrując oddzielnie każde z 78 postępowań egzekucyjnych przyznał rację skarżącemu, zabierając wszystkie te postępowania egzekucyjne żonie Piotra Jenocha i przekazując je do dwóch różnych komorników w Gdańsku. To bezdyskusyjna kompromitacja Natalii Jenoch jako komornika. Co w tej sytuacji robi komornik etyczny, a co zrobi osoba, której etyka zawodowa jest obca? Nie znałem odpowiedzi na to pytanie, ale jasną odpowiedź dała mi na to Natalia Jenoch. Postanowienia sądu o wyłączeniu komornika są niezaskarżalne i obowiązują z chwilą podjęcia. Komornik musi je wykonać natychmiast po otrzymaniu tych postanowień wraz z aktami postępowania. Postanowienia nie są oczywiście tajne, a komornik pracujący dla Sądu Rejonowego dla Warszawy Żoliborz będący stroną postępowania może je poznać w dniu podjęcia decyzji przez sąd. A jak długo trwa wysłanie akt i prawomocnego postanowienia do komornika? Od kilku dni do miesiąca. Czujemy już co może zrobić cwaniak? Natalia Jenoch zna odpowiedź i ją skutecznie stosuje. Zanim akta 78 spraw z postanowieniem o wyłączeniu jej z tych postępowań odbierze za pokwitowaniem, wydaje 78 postanowień o przekazaniu tych postępowań do innego komornika. Dopóki nie podpisze pokwitowania odbioru akt tych postępowań, formalnie nic o nich nie wie i jako gospodarz tych postępowań może je oddać dowolnie innemu komornikowi. Wszystkie więc sprawy trafiają do innego komornika w Warszawie Jakuba Morawskiego. Ten oczywiście może udawać, że nic z tym przekrętem nie ma wspólnego i zakończyć te postępowania, gwarantując Natalii Jenoch wynagrodzenie za pracę. Że robi to wbrew postanowieniom sądu - co z tego, to nie jego sąd, jego sąd jest na Pradze. Kpina z Sądu Rzeczpospolitej Polskiej, kpina z dłużnika, kpina z komorników w Gdańsku, ale wielkie zasługi u męża i w Polskim Związku Łowieckim. Srebrny Medal Zasługi Łowieckiej dla Natalia Jenoch, który przyznać ma jej Kapituła, jest jak najbardziej zasłużony. PS - Słabo wychodzi finansowo Natalia Jenoch w tym roku. Ale PZŁ nie da jej zginąć. W jednym z kół w okręgu wrocławskiego są ludzie życzliwi i bogate zlecenia egzekucyjne już są przygotowane. Jeszcze chwila, a wakujące stanowiska na Nowym Świecie obejmą ludzie z Wrocławia. |