Piątek
15.05.2020
nr 136 (5402 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Poznajmy historię, jak PZŁ majątek kół zagrabiał autor: Piotr Gawlicki
Toczą wśród myśliwych rozmowy, czy kierownictwo PZŁ zamierza, czy nie zamierza sięgać po pieniędze kół, na walkę z COVID-19. Taka dyskusja musiała zdenerwować Łowczego Krajowego Pawła Lisiaka, jeżeli na stronie PZŁ opublikowany został komunikat, niepodpisany, ale on przecież rządzi na Nowym Świecie, który dementuje, tylko dokładnie nie wiadomo co, bo nie znajdziemy w nim jasnego oświadczenia, że ZG PZŁ nie ma zamiaru zabierania pieniędzy kół łowieckich. Stąd pozostaje pytanie, czy jest taki zamiar, skrywany przed członkami PZŁ, czy go nie ma, a najlepiej odpowie na to prześledzenie działań organów PZŁ i ministerstwa w okresie od dnia 8 kwietnia br.

Wpierw nowy Łowczy Krajowy Paweł Lisiak, jak tylko wyszedł ze szpitala po wyleczeniu się z COVID-19 wydał zarządzenie, że PZŁ zakupuje 44 samochody dostawcze, nazywane ambulansami, za kwotę 3 mln. zł., o której nie wspomniał. Nie wymyślił tego sam, tylko otrzymał taką sugestię od ministra, który również na Administracji LP wymusił przekazanie 2 mln złotych na walkę z koronawirusem. Widać PZŁ uchodzi za bogatszego od Lasów Państwowych, bo wydać miał więcej pieniędzy. Pieniądze na ten cel miały dać ZO PZŁ, przekazując do Warszawy posiadane środki z rachunków bankowych. Na to zarządzenie bunt podniosły ZO, bo pozbawiało ono pieniędzy okręgi, a ponieważ przypomniano sobie, że potrzebna jest do tego uchwała NRŁ, to ZG PZŁ uchwałę o zakupie 44 ambulansów uchylił, ale z zakupu nie zrezygnował. Teraz należało wymyślić, jak sugestie ministra, od którego zależy stołek na Nowym Świecie, zrealizować.

I tu do akcji wkracza Prezes NRŁ Rafał Malec, który napisał list do Premiera z prośbą o zgodę na zwołanie NRŁ, żeby zakup tych samochodów zatwierdzić na posiedzeniu Rady. Co ciekawe, równocześnie zaproponował, że myśliwym podniesie się składkę PZŁ na rok 2021, co braki w kasach zarządów okręgowych wyrówna. W ten sposób stanął po stronie działaczy w okręgach, co w PZŁ jest naturalne od zawsze, bo poparcie aparatu coś znaczy, a masa członkowska i tak nie ma żadnego wpływu na rozdział stołków przy bogato zastawionym stole. Oczywiście wśród myśliwych podniósł się krzyk na portalach społecznościowych i w rozmowach prywatnych, że to skok na ich pieniądze, którymi lansować się chce wierchuszka wobec rządzących oraz zauważono, że dwie kluczowe postaci PZŁ, Łowczy Krajowy i Prezes NRŁ zaczęły konkurować o względy ministra - ten pierwszy, żeby pokazać że potrafi, a ten drugi że i tak jest lepszy.

Z dotychczasowego rozwoju sytuacji wokół wydania 3 mln złotych pochodzących z PZŁ wynikało, że władza PZŁ zaczęła kombinować z rządem. Tym razem przewagę zyskał Paweł Lisiak, bo Kancelaria Prezesa Rady Ministrów dołożyła do projektu ustawy zwanej Tarczy III zapis, że Zarząd Główny PZŁ może wydawać pieniądze bez pytania o zgodę Naczelnej Rady Łowieckiej, zapisując to w projekcie Art. 4 tej Tarczy III i taki projekt skierowano 28 kwietnia do Sejmu. Jego treść stanowiła:

4. W trakcie obowiązywania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii z powodu koronawirusa wywołującego chorobę COVID-19 decyzje finansowe dotyczące środków przeznaczonych na walkę z epidemią podejmuje Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego. (Druk sejmowy 344).

Ale jakimś dziwnym trafem, nie wiadomo z czyjej inicjatywy i z jaki udziałem Pawła Lisiaka lub Rafała Malca, zapis dotyczący pieniędzy PZŁ został w komisji sejmowej zmieniony, poprzez wprowadzenie do niego również możliwości sięgnięcia do pieniędzy kół łowieckich i po zmianie nabrał on takiej formy:

2a. W trakcie obowiązywania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii z powodu wirusa SARS-CoV-2 wywołującego chorobę COVID-19 dochód z działalności gospodarczej Polskiego Związku Łowieckiego oraz kół łowieckich może zostać przeznaczony na cele związane ze zwalczaniem epidemii.

2b. O przeznaczeniu środków finansowych, o którym mowa w ust. 2 i 2a, decyduje Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego.


Sejm na posiedzeniu plenarnym 30 kwietnia br. zatwierdził ten zapis i jak wiadomo, wszystko to trwało tylko 2 dni, po których uchwalona ustawa przekazana została do Senatu. Tu w oficjalnym dokumencie, jakim jest druk senacki 106 można przeczytać, że to koła łowieckie, a nie żadne ZO lub ZG będą się zrzucać na 44 ambulanse, a może jeszcze na coś więcej i nie będzie to żadna dobrowolna zrzutka, tylko pieniądze kół zadysponuje Zarząd Główny PZŁ.

Oczywiście ujawnienie tego skandalicznego zamach na suwerenność samodzielnych podmiotów prawnych wywołało jeszcze głośniejszy gniew myśliwych, stąd w czwartek 7 maja br. ukazał się komunikat PZŁ, który dopiero po 5 dniach rozesłano do kół, a zarządy kół do członków. Jak można przeczytać w komunikacie, mamy podobno do czynienia z ..."krążącą w sieci dezinformacją na temat poprawek w ustawie Prawo łowieckie, jakie miałyby być zawarte w „Tarczy III” (druk senacki nr 106"....

A przecież to żadna dezinformacja, tylko czysta prawda wzięta z uchwalonej przez Sejm ustawy, która pozwala ZG PZŁ dysponować pieniędzmi kół łowieckich. W tej sytuacji Paweł Lisiak chcąc zachować przed myśliwymi twarz opowiada w tym komunikacie o jakiejś poprawce, której nikt nie widział, a podobno Departamentu Leśnictwa i Łowiectwa Ministerstwa Środowiska zgłosił ją w komisji senackiej, która ma zdaniem Łowczego Krajowego PZŁ dementować ..."fałszywe treści dotyczące zamiaru zabierania kołom łowieckim środków finansowych."... Nie wstyd Kolego Lisiak takie bzdury wciskać członkom Zrzeszenia, którym Kolega kieruje? Jak nie wstyd, to racje mają ci, którzy całą myśliwską brać nazywają "bydłem składkowym", które służy tylko do tego, żeby kierownictwu w organach Związku żyło się spokojnie i bogato, mając dla siebie aprobatę ministra.

Dlaczego zamiast po prostu wyrzucić z ustawy słowa ..."oraz kół łowieckich"..., co pokazywałoby, że PZŁ nigdy nie chciał zabierać pieniędzy kołom, PZŁ kierowany przez Pawła Lisiaka akceptuje, o ile nawet sam tego nie wymyślił, proponuje Senatowi dodanie do ustawy słów ..."oraz Zarząd Główny za zgodą zarządu danego koła łowieckiego".... Kolego Łowczy Krajowy, chcesz mieć dostęp do pieniędzy kół łowieckich i nie protestujesz, tylko szklisz ponad 120 tysięcy swoich koleżanek i kolegów, że są "dezinformowani", a przecież Ty ich dezinformujesz!

Jak można usłyszeć podczas dyskusji na video z komisji senackiej zaprezentowanej pod komunikatem , który Paweł Lisiak zamieścił na stronie PZŁ, nikt takiego wniosku nie składał i nikt go nie głosował. Później się okazało, że poprawkę taką zgłosił jednak sen. Krzysztofa Mróz, ale Senat jej nie przyjął, bo z niewiedzy lub świadomie poszedł śladami Prezydium NRŁ. Ale nawet gdyby poprawką sen. Krzysztofa Mroza przyjęto i uchwalono w Senacie, po czym weszłaby ona w życie, to które koło w Polsce odmówiłoby Łowczemu Krajowemu wpłaty do ZG PZŁ po choćby 1 200 zł, a może 12 000 zł, kiedy usłyszy, że wpłata będzie miała pozytywny wpływ na możliwość kontynuacji dzierżawy obwodów koła w roku 2021, kiedy mają być podpisywane nowe umowy.

Nie wiem, czy kogokolwiek to pocieszy, ale Łowczy Krajowy nie jest jedynym, który swoim działanie wprowadza w błąd swoje koleżanki i kolegów członków Związku. Jest nim również Prezes NRŁ Rafał Malec, a dodatkowo prawie całe Prezydium NRŁ, więc je przywołam: Radosław Cywiński, Andrzej Hinz i Andrzej Skibiński. Powodem takiego stwierdzenia jest treść pisma Prezydium NRŁ skierowanego do Senatu. Na pozór pismo to jest przeciwne stanowisku Łowczego Krajowego, bo prosi Senat o zastąpienie niekorzystnych dla kół łowieckich zapisów o wydaniu 3 mln złotych na ambulanse i inne ewentualne wydatki bezpośrednio z naszych myśliwych kieszeni. Tylko że prawda jest zupełnie inna i została celowo lub przez niewiedzę członków Prezydium NRŁ ukryta wzniosłymi hasłami z uzasadnienia wniosku do Senatu.

Zgodnie z zapisami Konstytucji RP, wyrokami Trybunału Konstytucyjnego i zasadami poprawnej legislacji, zmieniane przez Senat zapisy uchwalonej przez Sejm ustawy muszą dotyczyć podmiotowo i przedmiotowo zapisów uchwalonych przez Sejm. Sejm uchwalił prawo ZG PZŁ do dysponowania majątkiem kół łowieckich, a Prezydium NRŁ proponuje Senatowi uchwalenie w to miejsce prawa pewnych organów PZŁ i kół łowieckich do odbywania posiedzeń za pomocą środków komunikacji na odległość. Gdzie tu zgodność podmiotowa lub przedmiotowa poprawki Prezydium NRŁ z uchwalonym już przez Sejm zapisem ustawowym? Poprawka autorstwa Prezydium NRŁ po prostu nie spełnia tego warunku.

Ale są poważniejsze pytania, na które członkowie Związku powinni otrzymać odpowiedzi. Czy członkowie prezydium NRŁ wiedzieli:
  • jakie są konsekwencje nie przyjęcia tej poprawki przez Senat?
  • jakie są konsekwencje przyjęcia tej poprawki przez Senat?

    W obu przypadkach w ustawie pozostaje zapis przyjęty przez Sejm, że ZG PZŁ może dysponować pieniędzmi kół, bo przyjęcie tej poprawki przez Senat prowadzi do odrzucenie jej w Sejmie na wniosek Biura Legislacyjnego Sejmu. Dla ludzi choć trochę rozumiejącym prawo było to oczywiste, co zresztą posiedzenie komisji sejmowej i całego Sejmu w dniu wczorajszym potwierdziło. Czy takich ludzi nie ma w Prezydium NRŁ lub wśród prawników kręcących się wokół Związku? A jeżeli i Prezydium NRŁ i prawnicy Związku o tym wiedzieli, to dlaczego szklili członków Związku swoim wystąpieniem do Senatu? No i najważniejsze pytanie do Rafała Malca.

    Dlaczego Prezydium NRŁ nie zgłosiło do Senatu poprawki wykreślającej z ustawy słowa:

    "oraz kół łowieckich"?

    A ponieważ nie zgłosiło, to po prostu przyłożyło się do oczekiwań ministra i Łowczego Krajowego, żeby ZG PZŁ mógł dysponować pieniędzmi kół. Na razie tylko na walkę z Covid-19, ale drzwi zostały otwarte i koła łowieckie mają prawo obawiać się, że ciąg dalszy nastąpi.

    Pamiętajmy, że członkami Związku, którzy te drzwi rządzącym otworzyli są osoby z imienia i nazwiska wymienione wyżej, a spośród nich Paweł Lisiak i Rafał Malec mający teraz prawo żądać od ministra profitów za swoją postawę w tej sprawie. Szkoda tylko, a wszystko na to wskazuje, że oboje chcą mieć ten sam profit - funkcję Łowczego Krajowego, co wymaga od nich wykazania, że jeden jest dla rządzących lepszym od drugiego i w rezultacie gwarantuje ciąg dalszy walki na górze.

    A co z Polskim Związkiem Łowiedckim? Pieniądze wydawane na utrzymanie działaczy w ZO i ZG nie zostaną ruszone, budżet PZŁ zostanie nietknięty, koła się zrzucą, samochody zostaną kupione, a to że Związek zmierza coraz szybciej do dna, to najmniej kierownictwo PZŁ obchodzi.


    PS - naiwnych lub cwanych, kręcących się wokół zapisu o dysponowaniu pieniędzmi kół łowieckich przez Zarząd Główny PZŁ, jest więcej. Obudził się Koalicyjny Klub Parlamentarny Lewicy pisząc do Premiera pismo protestujące chociaż członkowie tego klubu w Senacie, Gabriela Morawska-Stanecka i Wojciech Konieczny nie zgłaszali propozycji, żeby zapis ten Senat po prostu z ustawy wyrzucił. A gdyby wyrzucono, to była szansa na to, żeby myśliwi z klubu parlamentarnego PiS poparli wniosek Senatu w Sejmie i pieniądze kół byłyby uratowane. Na tym należało się koncentrować, a nie wylewać teraz krokodyle łzy, jak mleko już się wylało.

    Podobnie postąpiło dzisiaj Ministerstwo Środowiska, które ubolewa, że Senat odrzucił poprawkę sen. Krzysztofa Mroza, ale słowem nie wspomina, dlaczego żaden z posłów i senatorów PiS nie zgłosił poprawki o usunięcie z ustawy słów ..."oraz kół łowieckich"..., ani w Sejmie, ani w Senacie. A żaden nie zgłosił, bo obecny zapis ustawowy jest tym, co PZŁ oraz Ministerstwo Środowiska chciało mieć.