![]() |
Wtorek
20.02.2007nr 051 (0569 ) ISSN 1734-6827
![]() 1. Czy poprawki ręczne na protokole dokonane zostały przez przewodniczącego ZG PZŁ dr Lecha Blocha? 2. Gdyby tak było, to proszę o informację, czy normalnym w PZŁ jest, że dokument najwyższego między zjazdami organu PZŁ korygowany jest przez osobę spoza tego organu i to jeszcze przez kogoś, którego pracę NRŁ nadzoruje? W odpowiedzi, otrzymaliśmy pismo, którego treść przytaczam w całości, z pominięciem jedynie kurtuazyjnego wstępu i zakończenia: Statut Polskiego Związku Łowieckiego w swych zapisach nie ![]() ![]() Bezpodstawnym zatem są insynuacje o korygowaniu dokumentu sporządzonego przez określony organ przez osobę spoza tego organu i to na dodatek osobę, którego pracę dany organ nadzoruje. Na marginesie stwierdzić należy, iż Naczelna Rada Łowiecka nadzoruje pracę Zarządu jako organu, a nie poszczególnych jego członków. Nie podzielam stanowiska umniejszającego znaczenie protokołu Naczelnej Rady Łowieckiej. To prawda, że protokół ten został przywołany regulaminem obrad NRŁ, ale stało się to w wykonaniu dyspozycji §108 pkt.4 Statutu, który nakazuje przyjecie przez NRŁ regulaminu obrad, przez co protokół z obrad staje się dokumentem mającym umocowanie w Statucie PZŁ. Co więcej §13 ust.2 regulaminu obrad NRŁ wskazuje dwie osoby, które za ten protokół odpowiadają - przewodniczący obrad i protokolant. To, że robocza wersja protokołu jest korygowan przed stworzeniem jego wersji ostatecznej jest oczywiste, znaczącym jest to, kto tych korekt dokonuje. Pismo rzecznika prasowego nie zaprzecza, że osobą korygującą ten protokół był dr Lech Bloch. Dla mnie jest dużym zaskoczeniem, że korygowaniem tego dokumentu zajmuje się łowczy krajowy, który nie wydaje się, żeby był wyznaczonym pracownikiem biura, przygotowującym materiały do opracowania wstępnej wersji projektu protokołu, nie jest też członkiem NRŁ, a tym bardziej przewodniczącym obrad czy protokolantem. Korekty, które można zobaczyć na protokóle z sierpnia 2005 nie są też tylko korygowaniem swoich wystąpień na posiedzeniu Rady przez Przewodniczącego Zarządu Głównego, bo korygują również wystąpienia np. Prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej i innych jej członków. W swojej odpowiedzi rzecznik stwierdza, że NRŁ nie nadzoruje poszczególnych członków ZG PZŁ, jakby zapomniał, że to właśnie NRŁ powołuje imiennie przewodniczącego ZG PZŁ. Jeżeli więc go nie kontroluje, to skąd ma mieć wiedzę, że wykonuje on powierzone mu obowiązki prawidłowo i jak ma ocenić, czy dokonała dobrego, czy złego wyboru? Czy słowa rzecznika mamy odczytywać, że po wyborze na stanowisko łowczego krajowego, NRŁ przestaje się interesować jego działaniami? Tak rzecznikowi, jak i Przewodniczącemu ZG i Prezesowi NRŁ warto przypomnieć, w jakim celu zmieniono zapisy poprzedniego statutu PZŁ, wprowadzając do nowego statutu przepis §163, na podstawie którego etatowi pracownicy PZŁ zostali wyłączeni z możliwości zajmowania funkcji członka, m.in. NRŁ. W ten sposób utraciło możliwość ponownego wyboru do NRŁ sześciu znajdujących się w poprzednim składzie NRŁ łowczych okręgowych. Dlaczego wprowadzono takie ograniczenia? A po to, żeby nie powstawał nawet cień podejrzeń, że NRŁ, która nadzoruje działania między innymi łowczych okręgowych, mogła być w najmniejszym chociaż stopniu podejrzewana o wpływ tych łowczych na stanowisko Rady. Powyższa słuszna zasada może być, jak widać, nie przestrzegana przez łowczego krajowego. Biorąc do ręki protokół z posiedzenia Rady i dokonując na nim najmniejszych nawet korekt, dr Lech Bloch podważa zaufanie do wszystkich poczynań Rady, bo jeżeli protokoły z posiedzeń NRŁ są przed członkami Zreszenia utajniane, a równocześnie istniej przykład, że na ich kształ ma wpływ łowczy krajowy, uzasadnionym staje się domniemanie, że najwyższym między zjazdami organem Polskiego Związku Łowieckiego może sterować osoba, której działania powinny być przez NRŁ nadzorowane, tak jak nadzorowane są przez Radę łowczowie okręgowi. Widać przy tym, że formalne zapisy statutu, które wydawać by się mogło, wykluczają wpływ członków organów nadzorowanych przez NRŁ na działania Rady nie gwarantowują, że wpływ ten nie może mieć miejsca. Powstaje więc pytanie, do Prezesa NRŁ Andrzeja Gduli, dlaczego Prezes i pozostali członkowie NRŁ akceptują takie postępowanie? |