Niedziela
08.05.2022
nr 128 (6125 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Lustracja w kołach łowieckich autor: Piotr Gawlicki
Poprawa sytuacji epidemicznej w kraju dawać zaczęła nadzieję, że po dwóch latach zakazu będą mogły się odbyć wyborcze walne zgromadzenia w kołach łowieckich, pozwalające wybrać organa kół na nową kadencję. Przypomnę, że zgodnie z art. 33e ustawy 'Prawo łowieckie', wybory mogą się odbyć po 30 dniach od zakończenia na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej obowiązującego stanu zagrożenia epidemicznego, stanu epidemii lub stanu nadzwyczajnego. A jak wybory, to aktualny staje się we wszystkich kołach łowieckich w Polsce temat lustracji osób zainteresowanych wejściem w skład zarządu lub komisji rewizyjnej koła łowieckiego.

Lustracja stała się obowiązkiem od dnia 1 kwietnia 2018 r., ponieważ wówczas wszedł w życie art. 33d ustawy 'Prawo łowieckie', który stanowi:

W skład organów Polskiego Związku Łowieckiego, a także w skład zarządu koła łowieckiego lub komisji rewizyjnej nie może wchodzić osoba urodzona przed dniem 1 sierpnia 1972 r., która była pracownikiem, funkcjonariuszem lub żołnierzem organów bezpieczeństwa państwa, o których mowa w art. 5 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 2016 r. poz. 1575) w okresie od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r. lub współpracowała z tym organami.

Tematem zajęła się ostatnio Brać Łowiecka, która w dniu 29 kwietnia br. opublikowała artykuł adwokata Piotra Orłowskiego po tytułem Lustracja w kole – pułapka na wyborczym walnym zgromadzeniu. Błędną tezę przedstawia autor tego artykułu zapowiadając, że ....po formalnym ogłoszeniu odwołania stanu epidemii w całej Polsce odbędą się wyborcze walne zgromadzenia kół łowieckich..., co zdążył mu już wytknąć na swojej stronie Paweł Gdula publikując artykuł dr Daniela Więzika, zarzucający Piotrowi Ostrowskiemu pobieżnie czytanie zapisu ustawowego, na co również zwróciłem uwagę redaktorowi naczelnemu Braci Łowieckiej. Tę tematykę pominę, ale za to spróbuję przeanalizować sposób realizacji lustracji kandydatów do organów koła, jaki autor artykułu podaje jako obowiązujący w kole łowieckim i wskazać, jak ta lustracja rzeczywiście powinna wyglądać.

Autor zaczął od stwierdzenia, że kandydaci do zarządu koła oraz do komisji rewizyjnej, urodzeni przed 1 sierpnia 1972 muszą złożyć oświadczenia lustracyjne i ..."Są one składane na ręce przewodniczącego obrad"... A ja się zapytam, dlaczego właśnie przewodniczącemu obrad? Zgodnie z art. 8 pkt 61) ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990, organem, któremu kandydat do organów koła składa oświadczenia lustracyjnego jest organ wybierający, czyli w kole łowieckim walne zgromadzenie. Przewodniczący obrad po pierwsze nie jest żadnym organem, a po drugie nie jest organem wybierającym, bo nie on wybiera członków organów koła. W realiach walnych zgromadzeń oświadczenie lustracyjne kandydat może położyć tak na stole prezydium (przewodniczący i sekretarz), jak również dać komisji skrutacyjnej, która przeprowadza wybory, ale najważniejszym jest to, żeby walne zgromadzenie, czyli wszyscy obecni zostali poinformowani, że oświadczenie danego kandydata zostało złożone.

W kolejnym stwierdzeniu Piotr Ostrowki informuje, że ..." Treści oświadczeń nie upublicznia się obecnym. Można je umieścić w kopertach i zakleić przy prowadzącym zgromadzenie ".... , ale nie podpowiada, czy koperta ma być podpisana, czy nie. Widzę tu dwie myśli autora, pierwsza jasno stanowi, że treści oświadczeń nie mogą poznać członkowie koła obecni na walnym zgromadzeniu. Druga jest mniej jasna, bo nie rozumiem, czy prowadzący zgromadzenie ma poznać oświadczenie przed zaklejeniem czy nie. Co do pierwszej sprawy, to przedstawiona została błędnie, bo oświadczenia nie może upubliczniać organ, któremu składa się oświadczenia, ale może to zrobić sam zainteresowany. Składający oświadczenie może według własnego uznania pokazać go członkom koła obecnym na walnym zgromadzeniu, a nawet więcej, udostępnić go wszystkim członkom koła przed walnym zgromadzeniem. Tylko od kandydata zależy, czy treść swojego oświadczenia udostępnia czy nie, ale postawa kandydata w tej sprawie może mieć wpływ na wybór dokonywany przez głosujących w tych wyborach i kandydaci mogą brać to pod uwagę.

Gdyby trzymać się zdania autora, że kandydatowi nie wolno upublicznić swojego oświadczenia wobec walnego zgromadzenia, to byłaby to czysta zachęta do tego, żeby kandydat, który był pracownikiem, funkcjonariuszem lub żołnierzem organów bezpieczeństwa państwa, wpisał do oświadczenia nie swoje imię i nazwisko oraz lipnie podpisał się pod stwierdzeniem, że nigdy takich funkcji nie pełnił i oddał nie podpisaną, ale zaklejoną kopertę. Jak taka koperta trafiłaby do Biura Lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej, to nigdy tam nie dojdą kogo dotyczyło oświadczenie, w którym nie zgadzają się żadne dane osobowe lub była pusta kartka. Taki cwaniak w przypadku wybrania może spać spokojnie. Dlatego należy wymagać, że niezależnie od tego, czy ujawniona została treść oświadczenia walnemu zgromadzeniu, zostało ono złożone w zaklejonej kopercie, na której powinno być wpisane imię i nazwisko składającego oświadczenie oraz adnotacja, że to oświadczenie lustracyjne kierowane do Biura Lustracyjnego IPN.

Patologicznych zachowań może być więcej i członkowie koła powinni być na to uczuleni. Przykładowo, członkowie zarządu chcący łatwego powtórnego wyboru, mogą przygotować sobie wcześniej formularze oświadczeń, a podczas obrad odmówić prawa kandydowania tym, którzy nie mają ze sobą oświadczenia wypełnionego na obowiązującym druku. Takie stanowisko jest absolutnie niedopuszczalne, bo organem przyjmującym oświadczenie jest walne zgromadzenie i to ono musi zdecydować co robić, jeżeli są kandydaci do organów koła, ale nie mają przygotowanego wzoru oświadczenia do wypełnienia. W normalnym kole, zarząd wydrukowałby wcześniej odpowiednią liczbę druków z wzorem oświadczenia i problemu by nie było. Ale ile jest w Polsce normalnych kół?

Kolejne zdanie artykułu mówi, ..." Jeżeli kandydat zobowiązany do poddania się procedurze lustracyjnej uchyla się od obowiązku złożenia stosownego oświadczenia lub informacji, to przewodniczący obrad, jako zobowiązany do czuwania nad prawidłowością walnego zgromadzenia, ma prawo odsunąć daną osobę od udziału w wyborach"... To stanowisko nie ma absolutnie żadnego umocowania prawnego, bo takiego prawa nie daje przewodniczącemu obrad ani statut PZŁ, ani żaden zapis ustawowy. Więcej, gdyby przewodniczący obrad podjął taką decyzję wobec jakiegokolwiek kandydata, czyli innymi słowy pozbawił go biernego prawa wyborczego w kole, to z jednej strony powinien odpowiedzieć za to w postępowaniu dyscyplinarnym przed sądem łowieckim, a z drugiej naraża się na postępowanie w sądzie cywilnym za naruszenie dóbr osobistych odsuniętego od wyborów. Co jednak zrobić, jeżeli kandydat twierdzi, że nie musi składać oświadczenia i go nie składa? Odpowiedź jest prosta, oświadczenia lustracyjne kandydaci składają walnemu zgromadzeniu i tylko walne zgromadzenia może zdecydować w głosowaniu, czy taka osoba może kandydować, czy też skreśla go z listy kandydatów.

Dalej czytam, że ..." oświadczenia powinny zostać niezwłocznie przekazane do Biura Lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej"... i tu pełna zgoda, tak samo jak wobec stwierdzenia, że obowiązek przekazania ciąży na organie, który..." dokonał wyboru, czyli na walnym zgromadzeniu"... W tym jednak miejscu zgoda z autorem artykułu się kończy, bo nie ma żadnych podstaw prawnych jego stwierdzenie, że zrobić to ma zarząd koła lub właściwy zarząd okręgowy PZŁ. W świetle prawa obowiązek przekazania ciąży na walnym zgromadzeniu, tyle tylko, że walne zgromadzenie jako organ przestaje istnieć w chwili jego zakończenia. Przypomnę, że statut PZŁ został napisany, uchwalony i zatwierdzony przez ministra już po wejściu w życie obowiązku lustracyjnego wobec kandydatów do organów koła, a jednak nie przewidział oczywistej sytuacji, że to na walnym zgromadzeniu ciąży ustawowy obowiązek przekazania oświadczeń do Biura Lustracyjnego IPN i nie zawarł takiego obowiązku wobec np. zarządu koła. W tej sytuacji nie ma podstaw, żeby nakazywać zarządowi przekazanie oświadczeń do IPN samemu lub za pośrednictwem ZO PZŁ i taka wytyczna może być traktowane tylko jako pomysł prawa "powielaczowego" Polskiego Związku Łowieckiego, który Piotr Ostrowski widać zaakceptował i rozpowszechnia. Podmiot lub osobę, która ma przekazać oświadczenia do Biura Lustracyjnego IPN powinno wskazać walne zgromadzenie w głosowaniu. Proste i jasne rozwiązanie, bez konieczności korzystania z prawa "powielaczowego".

Gdyby walne zgromadzenie nie wyraziło swojej woli w sprawie sposobu przekazania oświadczeń do IPN, a po zakończeniu walnego zgromadzenia, przewodniczący, sekretarz lub komisja skrutacyjna lub dowolnie inna osoba wszystkie zebrane oświadczenia lustracyjne wyrzuciła do śmieci, to nie ma komu postawić zarzutów naruszenia ustawy o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa i ci co złożyli fałszywe oświadczenia mogą spokojnie działać w składzie organu, do którego zostali wybrani, bo ich oświadczenia nigdy nie trafią do IPN. Może się też zdarzyć, że osoby nie wybrane zażądają zwrotu swoich oświadczeń. Tu również tylko walne zgromadzenie może zdecydować co zrobić i absolutnie nie może o tym decydować ani przewodniczący obrad, ani zarząd koła, ani nikt inny. Mógłby ktoś postawić tezę, że walne zgromadzenie musi przekazać wszystkie oświadczenia IPN i gotowy jestem się z tym zgodzić, ale nie ja, ani nikt inny nie ma prawa dyktować walnemu zgromadzeniu jak czytać i rozumieć Art. 7 ust.5 przywołanej wyżej ustawy.

Artykuł Piotr Orłowskiego kończy się stwierdzeniem, że ..."Aby uniknąć zamieszania w trakcie kadencji, zdecydowano jednocześnie, że osoby już wcześniej wybrane i wchodzące w skład wymienionych organów koła oraz organów PZŁ w chwili wejścia w życie zakazu nie muszą się poddawać procedurze lustracyjnej. "... Co znaczy "zdecydowano jednocześnie" autor nie wyjaśnia, chociaż informuje, że było to wbrew stanowisku prezentowanemu przez IPN. Nie mam wiedzy, ale wydaje mi się, że postanowiono w PZŁ przymknąć oko na art. 56 ust.1 i 2 ustawy o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa, którego zapis jest jednoznaczny:

..."Art. 56. 1. Osoba urodzona przed dniem 1 sierpnia 1972 r., która w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy pełni funkcję publiczną wymienioną w art. 4, ma obowiązek złożenia oświadczenia, o którym mowa w art. 7 ust. 1, w terminie jednego miesiąca od dnia doręczenia powiadomienia, o którym mowa w ust. 2.

2. Właściwy organ, o którym mowa w art. 8, w terminie jednego miesiąca od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy, powiadamia osobę, o której mowa w ust. 1, o obowiązku przedłożenia temu organowi oświadczenia, o którym mowa w art. 7 ust. 1, oraz informuje o skutku niedopełnienia tego obowiązku
"...

Art. 4 pkt 65) tej ustawy wymienia członków organów koła. Art. 7 ust. 1 mówi o obowiązku złożenia przez nich oświadczeń, co art. 56 ust.1 uzupełnia, że w ciągu 1 miesiąca od daty wejścia w życie ustawy. Art. 8 pkt 61) ustawy przywołuje walne zgromadzenie jako organ koła, które powołało istniejący zarząd i komisje rewizyjna w kole. Czyli w świetle powyższego, członkowie zarządów i KR wszystkich kół w Polsce powinny były być powiadomione w ciągu miesiąca po 1 kwietnia 2018 r. przez walne zgromadzenia tych kół, o obowiązku złożenia oświadczeń lustracyjnych. Dobrze się składało, bo właśnie wtedy zwoływane były walne zgromadzenia sprawozdawcze i nic nie stało na przeszkodzie, żeby Zarząd Główny i zarządy okręgowe PZŁ zwróciły kołom uwagę na powyższy obowiązek ciążący na członkach istniejących zarządów i komisji rewizyjnych kół. Ale organa PZŁ trzymały usta zamknięte na kłódkę, choć ich obowiązkiem jest działanie zgodnie z prawem (art. 32 ust.3 ustawy 'Prawo łowieckie'), a w tym mieści się przestrzeganie art. 56 ust.1 i 2 w/w ustawy, przez koła łowieckie i członków ich organów.

Mogę tylko domniemać, że PZŁ, najprawdopodobniej przy wsparciu Ministerstwa Środowiska, zdecydował przemilczeć tę sprawę, co nie zwalnia z obowiązku postawienia pytania, dlaczego PZŁ tak bronił w organach kół łowieckich pracowników, funkcjonariuszy lub żołnierzem organów bezpieczeństwa państwa z czasów komuny?

Czy dlatego, że duch komuny jest w PZŁ wiecznie żywy?
A może dlatego, że PiS z Solidarną Polską doszli do wniosku, że komuszymi zarządami kół łatwiej będzie rządzić przez kolejne 2 lata, które następnie przedłużyli sobie korzystając z pandemii do co najmniej 4 lat i nie wiadomo na jak jeszcze długo?

Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.