![]() |
Poniedziałek
02.07.2007nr 183 (0701 ) ISSN 1734-6827
Dwaj koledzy korzystając z faktu, iż plan dzików na jednym z pobliskich łowisk nie został mimo kończącego się sezonu wykonany, jeździli wspólnie na łowy. Jedynie jeden z nich, Arkadiusz P. miał ze sobą broń, a drugi, Marian Tadeusz P. posiadał odstrzał, którego termin ważności wygasł i dlatego bez broni asystował tylko swemu koledze, ale do książki wyjść wpisywali się obaj. Wracając tego feralnego styczniowego dnia, po zakończeniu siedzenia na ambonie, udali się „wypisać” w książce ewidencji, gdy niespodziewanie na głębokim śniegu zauważyli dwa dziki. Arkadiusz P. szybko opuścił samochód i pobiegł, aby przeciąć dzikom drogę. Znajdując się w odległości ok. 130 m od samochodu oddał dwa strzały w kierunku dzików. Jeden dzik padł. Po dojściu do leżącego dzika stwierdzili, że jest to locha. Obaj bardzo się zdenerwowali, a najbardziej Arkadiusz P. od którego celnego strzału locha padła. Na domiar złego żaden z nich nie posiadał noża. Zapakowali więc dzika do samochodu udali się w kierunku Białej Podlaskiej. Po drodze pożyczyli nóż i wjechali do lasu, gdzie po wypatroszeniu dzika powiesili go na drzewie dla schłodzenia, chroniąc tusze, żeby nie dostały się do niej lisy. Postanowili, że Arkadiusz P. odwiezie towarzyszącego mu Mariana Tomasza P. do domu, a następnie zajmie się odstawieniem dzika do skupu. Marian Tadeusz P. - jak wykazuje przebieg rozprawy przed OSŁ w Białej Podlaskiej - od dawna był na oku prezesa koła Ryszarda Mączyńskiego, który żywił do niego osobiste urazy. Dlatego obaj myśliwi nie chcieli, aby obecność na pechowym polowaniu wykorzystana była przeciwko – jak twierdzą – niewinnemu Marianowi Tadeuszowi P. Ustalili więc, że Arkadiusz P. sam zawiezie dzika do skupu, a na drugi dzień rano zgłosi pozyskanie prezesowi. Prezes KŁ nr 18 „Ponowa” Ryszard Mączyński, informację o wydarzeniu w łowisku otrzymał natychmiast od łowczego Andrzeja Skutnickiego. Andrzej Skutnicki twierdzi, że został poinformowany przez anonimowego informatora, iż dwu myśliwych zastrzeliło dzika i bez patroszenia wrzucili go do samochodu. Prezes R. Mączyński i łowczy Andrzej Skutnicki natychmiast podjęli działania śledcze. Obaj udali się do miejsca zamieszkania Arkadiusza P., gdzie na stojącym pod blokiem samochodzie stwierdzili ślady farby. Wywołany z domu Arkadiusz P. przyznał się do zastrzelenia lochy, którą odstawił do skupu z wagą 92 kg. Prezes R. Mączyński złożył obu propozycję nie do odrzucenia: mają natychmiast złożyć podania o zwolnienie z koła, jeśli nie to on zadzwoni na policję i do rzecznika. "Napiszecie podania sprawa zostaje w kole" - obiecał prezes. Nalegania te były ponawiane wielokrotnie, a prezes argumentował, że obaj wylecą z PZŁ, ale „po zwolnieniu się z koła”, sprawy nie będzie. Straszeni strasznymi konsekwencjami prokuratorsko-rzecznikowymi, obaj w końcu jednozdaniowe prośby o skreślenie na kolanie napisali. Na rozprawie przed sądem łowieckim prezes potwierdza taki przebieg wydarzeń oraz fakt, że obiecywał, iż nie doniesie do organów ścigania. Mimo to, R. Mączyński powiadomił ORD i organy ścigania. Rzecznik dyscyplinarny Waldemar Szpiler obwinił Arkadiusza P. "o to, że: w dniu 30.01.2007r. polując w obwodzie łowieckim nr 36 w uroczysku Dąbrówka KŁ nr 18 "Ponowa" w Białej Podlaskiej pozyskał lochę w okresie ochronnym ,a następnie wspólnie z Marianem Tadeuszem P. starał się ten fakt ukryć nie odpisując go w "Książce ewidencji pobytu myśliwych na polowaniu indywidualnym" oraz mylnie udzielając informacji Prezesowi Koła co do efektu polowania tj. o popełnienie przewinienia łowieckiego z art. 42b ust 1 "Prawa Łowieckiego"" Art. 42 ust 1 mówi: "Polowanie może być wykonywane za zgodą dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego". Arkadiusz P. posiadał ważne pozwolenie tzw. "odstrzał" i zapisany był do książki ewidencji. Polował więc legalnie. W tym przypadku bardziej adekwatnym wydaje się być art. 53 pkt 3 stwierdzający: "Kto: (....) poluje w czasie ochronnym, (....) - podlega karze pozbawienia wolności do lat 5. Sądy Łowieckie nie mogą rozpatrywać naruszeń prawa zagrożonych przepisami karnymi. Do osądzania takich wykroczeń upoważnione są jedynie sądy powszechne. Aktualnie z doniesienia złożonego przez prezesa koła trwa postępowanie policyjne i przesłuchiwani są świadkowie. Wkrótce należy się spodziewać zakończenia dochodzenia. ORD Waldemar Szpiler postawił także zarzut obwiniający Mariana Tadeusza P. o treści następującej: ...„obwinionego o to, że w dniach 20.01.2007r. i 30.01.2007r. polował w obwodzie łowieckim nr 36 KŁ nr 18 „Ponowa” w Białej Podlaskiej, pomógł Koledze Arkadiuszowi P. w ukryciu faktu pozyskania lochy tj. o popełnienie przewinienia łowieckiego z art. 42 ust 2 i 8 oraz art. 42b ust 1 Prawa Łowieckiego"... oraz ..."w dniach 08.01.2007r., 24.01.2007r., 26.01.2007r. i 28.01.2007r. polował w obwodzie łowieckim nr 15 nie posiadając uprawnień do polowania tj. o popełnienie przewinienia łowieckiego z art. 42 ust 2 i 8 Prawa Łowieckiego”... W aktach sprawy brak jest jakichkolwiek dowodów na to, aby Marian Tadeusz P. we wskazanych datach przebywał w łowisku z bronią. Żaden ze świadków w tym strażnik łowiecki, który na zlecenie telefoniczne Arkadiusza P. dokonywał wpisów do książki ewidencji na polowaniach indywidualnych nie stwierdził, aby obwiniony posiadał w tym czasie broń ze sobą. Arkadiusz P. potwierdza zeznania towarzysza łowów, że Marian Tadeusz P. nigdy nie zabierał ze sobą broni. Obaj zgodnie twierdzą, że zapisywania nie polującego kolegi dokonywali w obawie przed szykanami prezesa, który od dawna szukał na niego „haków”. Na rozprawie zarówno prezes jak i łowczy zeznają, iż nie było żadnych powodów, dla których odmówiono by przedłużenia ważności „odstrzału” Marianowi Tadeuszowi P. Łowczy Andrzej Skutnicki wręcz stwierdził, że gdyby kol. Marian zgłosił się do niego bez problemów przedłużyłby mu ważność odstrzału, gdyż była to zwykła formalność i nie było w kole praktyki, aby komuś odmówiono tej rutynowej jego zdaniem czynności. Orzeczeniem z dnia 30 maja 2007 Okręgowy Sąd Łowiecki w Białej Podlaskiej w składzie: Jan Sroka - przewodniczacy, Lech Santus i Krzysztof Wojdanowski uznał obu obwinionych winnymi zarzucanych im czynów i orzekł następujące kary: Arkadiusza P. ukarał karą zasadniczą zawieszeniem w prawach członka Zrzeszenia na okres 3 lat oraz karą dodatkową, ogłoszenie prawomocnego orzeczenia w miesięczniku „Łowiec Polski” na koszt ukaranego i zwrot kosztów postępowania na rzecz ZO PZŁ w kwocie 96,15 zł. Mariana Tadeusza P. ukarał zawieszeniem w prawach członka Zrzeszenia na okres 2 lat. Na podstawie mojej relacji przebiegu wydarzeń, Kierownik Działu Organizacyjno-Prawnego Zarządu Głównego PZŁ Marek Duszyński wyraża watpliwość, co do prawidłowości wskazania naruszonych przepisów prawa łowieckiego. Zastrzega się jednak, że swoje zdanie powinien wypowiedzieć po obejrzeniu akt sprawy. Przyjmując, iż moja relacja właściwie oddaje stan rzeczy kusi się o opinię, że udział w przewinieniu Marka Tadeusza P. został potraktowany nieproporcjonalnie czyli zbyt surowo. PS Niedawno opisywaliśmy polowanie zbiorowe z naganką na dziki, jakie urządzili sobie członkowie super elitarnego Lubelskiego Towarzystwa Prawidłowego Myślistwa KŁ nr 9 w Lublinie, na którym w lutym strzelono trzy dziki. Główny Sąd Łowiecki potraktował obwinionych naganą. Odpowiedź na pytanie, czy kary w obydwu zdarzeniach są porównywalne pozostawiam czytelnikom. Relację i wynik z rozprawy odwoławczej jaka winna się odbyć z wniosku Mariana Tadeusza P. który nie zgodził się z orzeczeniem I instancji i złożył odwołanie, przekażemy naszym czytelnikom. |