Wtorek
23.10.2007
nr 296 (0814 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Świeże kwiatki w "Dąbrowie" autor: Stanisław Pawluk
Ciekawe okazy wyrosły w KŁ "Dąbrowa" w ostatnim czasie.

***
Podłowczy S. Sylwesiuk nie lubi, gdy po terenie na którym on mieszka i poluje kręcą się inni myśliwi z koła. Pewnego razu udając się na polowanie spotkał rozmownego rolnika, który opowiedział jak to pomagał wielkiego dzika do samochodu pakować. Opisał wygląd pogromcy, po którym podłowczy rychło pojął kto był tym tajemniczym myśliwym. Ustalił, że w tym miejscu gdzie padł dzik polował Zbigniew K. członek Koła Łowieckiego nr 63 "Dąbrowa" zaliczany do zwolenników prezesa Antoniego Sacharuka. Zbigniew K. około miesiąca temu odzyskał broń z depozytu policyjnego. Natychmiast też udał się na dziki i niebawem jego lodówka pełna była świeżutkiego mięsa.

Wielkie było jego zdziwienie gdy do mieszkania zapukała policja dokonując przeszukania. Świeże mięso zamiast sprawić przyjemność łaskocąc podniebienie, stało się balastem w postaci dowodu na to, że Zbigniew K. okradł własnych kolegów nie wykazując strzelonego dzika i nie uiszczając należnych opłat. Jakie sankcje poniesie wierny druh prezesa pokaże czas, a my czytelników poinformujemy.

***
Antek S. lubi polować na wszystko co się da. Około 20-tu dni temu zasadził się na olbrzymiego odyńca. Miał szczęście... Chociaż, kto wie.... Antoni S. zobaczył dzika niespotykanej wielkości. Nie potrafił sobie odmówić takiej okazji. Druga mogła się nie prędko przytrafić. Padł strzał i dzik zniknął. Pewnie leży! - pomyślał Antoni S.

Przy sprawdzeniu okazało się, że jest farba, a dzika nie ma... Do pomocy w szukaniu dołączyło kilku kolegów. Po długich i uciążliwych poszukiwaniach dzika nie znaleziono. Znaleziono natomiast postrzelonego łoszaka. Gdzie podział się ten duży dzik? - zastanawiają się myśliwi z Białej Podlaskiej!

***
Pisaliśmy już o werdykcie sądu w sprawie oszczerstw fałszywych i bezpodstawnych oskarżeń, jakie rzucał Stanisław M., starający się w ten sposób wesprzeć prezesa Koła Łowieckiego nr 63 "Dąbrowa" w Białej Podlaskiej Antoniego Sacharuka, w jego bezsensownej wojnie z kolegami z tego samego koła. Wyrokiem Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej, Stanisław M. skazany został na karę adekwatną do ciężaru popełnionych pomówień, oszczerstw i zniewag tj. na karę pozbawienia wolności oraz wysoką grzywnę. Stanisław M. odwołał się do Sądu Okręgowego w Lublinie, a ten skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia do sądu I instancji. Podstawą takiego rozstrzygnięcia nie były sprawy merytoryczne, a jedynie formalne niedopatrzenie prowadzącego pierwszą rozprawę sędziego, który w uzasadnieniu wpisał wydarzenie mające miejsce już po dniu wniesienia aktu oskarżenia, a więc nie mogło ono być rozpatrywane w tym samym postępowaniu, bowiem pokrzywdzeni nie wnosili o rozpatrzenie tego dodatkowego czynu ujawnionego już w trakcie rozprawy.

Ponowny proces trwałby zapewne ze dwa kolejne lata, gdyż sąd musiałby od początku przesłuchać wszystkich świadków. W środowisku drwią, iż znajdujący się w podeszłym wieku i w złym zdrowiu Stanisław M., mógłby ponowny proces znieść bardzo źle. Min. i to wzięli pod uwagę dotknięci zniewagami i potwarzami Stanisława M.- Zbigniew Olkowski, Zbigniew Wrzaszcz i Antoni Rudzki. Wykazując się niespotykaną wręcz w Polskim Związku Łowieckim, a w Kole Łowieckim "Dabrowa wręcz nieznaną, szlachetnością, wyrazili zgodę na złożenie i przyjęcie przeprosin od Stanisława M., którego zapadły wcześniej wyrok bez wątpienia zostałby powtórzony, tym razem już bez uchybień formalnych.

Stanisław M. złożył następującej treści wyznanie, które oskarżyciele prywatni wspaniałomyślnie uznali za wystarczające, dla odpuszczenia mu popełnionych przestępstw: "Oskarżony Stanisław M. oświadcza, że poczynione przez niego ustalenia w Kole Łowieckim nigdy nie stanowiły i nie mogły stanowić podstawy do osobistych oskarżeń wobec oskarżycieli prywatnych: Zbigniewa Olkowskiego, Zbigniewa Wrzaszcza i Antoniego Rudzkiego, a w szczególności nie stanowiły podstawy do osobistych oskarżeń o kradzież i fałszowanie dokumentów w stosunku do wyżej wymienionych."

I to byłoby na tyle, czy będzie więcej? Zobaczymy.