![]() |
Poniedziałek
03.03.2008nr 063 (0946 ) ISSN 1734-6827
*** W dniu 24 lutego 2008 myśliwi Koła Łowieckiego nr 15 „Ostoja” w Białej Podlaskiej zorganizowali zbiorowe polowanie, którego nie ujęto w planie polowań, czyli członkowie koła o nim nie wiedzieli, jak też nie dokonano, wymaganego zgodnie z prawem łowieckim, powiadomienia nadleśniczego i wójta. Formalnie w tym czasie można polować tylko na lisy. Nosy łowczego i prezesa podpowiadały im prawdopodobnie, że najłatwiej znaleźć lisa w oddziałach, gdzie najczęściej strzela się dziki, bo tam ujawnione zostało to polowanie. W tym mało raczej legalnym polowaniu zbiorowym udział wzięli: Witold Wójtowicz - prezes koła Jan Czarnecki - łowczy koła, a jednocześnie członek ZO PZŁ w Białej Podlaskiej, znany czytelnikom z najazdu obwodu innego koła, Żurek Zbigniew, Król Zdzisław - z bronią podkładający psy, znany czytelnikom z interwencji podjętej pod wpływem alkoholu, siłą odebrania broni członkowi innego koła. Polowanie to odkryli myśliwi z tego samego koła, naoczni świadkowie: Mieczysław T., Zbigniew P. i Andrzej H. oraz nie będący myśliwym, syn jednego z wymienionych wyżej. Mamy chyba następnych kandydatów, którzy mogą mieć w kole i okręgu przechlapane. W imieniu Redakcji pomogłem wzburzonym członkom KŁ "Ostaja" i dla formalności przesłałem informację o "lewym" polowaniu do ORD Waldemarai Szpilera, celem podjęcia właściwych kroków prawnych. Był to trud daremny, bo jak to jest w zwyczaju rzeczniaka dyscyplinarnego w Białej Podlaskiej, w sprawach dotyczących "swoich" postępowanie należy umorzyć, tak samo jak to uczynił w sprawie zastrzelenia lisa w sezonie ochronnym przez prezesa OSŁ Stefana Karasińskiego, czy pijanego strażnika Zdzisława Króla, który wraz z Janem Czarneckim napadli na legalnie polującego myśliwego w innym kole i obwodzie. *** W dniu 6 stycznia 2008, prezes Koła Łowieckiego nr 18 „Ponowa” Ryszard Mączyński, ten sam, który przy pomocy szantażu zmusił do napisania rezygnacji z członkostwa w kole dwóch swoich kolegów, poinformował zebranych, że był organizatorem zbiorowego polowania, w którym udział wziął Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wraz z synem. Odstrzelono dwa dziki, a oprócz Marszałka udział w polowaniu wzięli min. strażnik Jan Brodacki i Stanisław Malewicz. Informacji o tym, że psy podkładał leśniczy Piotr Łukaszuk nie udało się zweryfikować. Polowanie to także odbywało się poza planem, nie powiadomiono nadleśniczego oraz wójtów gmin Łomazy oraz Tuczno, na terenie których polowanie to miało miejsce. Ryszard Mączyński tłumaczył, że ze względu na "bezpieczeństwo państwa" nie poinformowano pozostałych członków koła o tym polowaniu. Wydawałoby się, że goszczenie tak znamienitego gościa wymaga starannego przygotowania, w tym także spełnienia wymaganych prawem procedur, aby nie podważyć reputacji drugiej co do stanowiska osoby w państwie. Wątpię, aby dla tych strzelonych dzików Marszałek Sejmu narażał na szwank swój autorytet i dlatego wysłałem do Marszałka stosowne pytania, w celu poinformowania czytelników, czy wiedział, że bierze udział w polowaniu odbywanym z naruszeniem przepisów łowieckich. Jak zwykle najciemniej jest pod latarnią, zwłaszcza w okręgu Biała Podlaska. Do Koła Łowieckiego nr 18 „Ponowa” należą min. przewodniczący Kapituły Odznaczeń Łowieckich i prezes Okręgowej Rady Łowieckiej Aleksander Witt Kompa oraz prezes Okręgowego Sądu Łowieckiego Stefan Karasiński, czyli najbardziej prominentni działacze PZŁ w Białej Podlaskiej. Może dlatego w ich kole polowania mogą odbywać się z naruszeniem prawa. PS – z informowania o tym nielegalnym polowaniu ORD Waldemara Szpilera zrezygnowałem. Szkoda czasu, wiadomo że dochodzenie byłoby umorzone. |