Środa
19.03.2008
nr 079 (0962 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Z pól, kniej i gabinetów autor: Stanisław Pawluk
Nadchodzące Święta kończą pewien okres w kalendarzu myśliwego, warto więc również podsumować niektóre sprawy, o których głośno było w ostatnim czasie, w tym sprawy, o których czytelnikom dziennika już pisałem.

***

Coś drgnęło w sprawach „wolnej amerykanki” uprawianej w okręgu Biała Podlaska. Zastępca Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego PZŁ Włodzimierz Kowalczyk przysłał pismo powiadamiające, iż sprawę polowania bez wpisywania się do książki wyjść w łowisko, wykonywanego przez Jana Czarneckiego, członka ZO PZŁ, kieruje do rozpatrzenia przez Okręgowego Rzecznika Dyscyplinarnego w Siedlcach. Inny niż Biała Podlaska okręg został wybrany, ze względu na fakt, iż sprawa dotyczy pełniącego funkcje w organach okręgowych.

***

Redakcja otrzymała pismo Pana Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego na zapytanie redakcji, formułujące następującą odpowiedź:

Szanowny Panie!

Informuję, że jako gość zaproszony przez prezesa koła na polowanie zbiorowe zadałem przed rozpoczęciem polowania sakramentalne pytanie, czy wszystkie formalności związane z moim udziałem w polowaniu zostały załatwione.

Otrzymałem jednoznaczną odpowiedź twierdzącą, że wszystkie formalności związane z polowaniem zbiorowym zostały dopełnione.

Z przykrością jednak informuję, że tego dnia na polowaniu nie oddałem żadnego strzału.

Bronisław Komorowski


***

Trwa prokuratorskie śledztwo w sprawie zastrzelenia klempy łosia przez prezesa Koła Łowieckiego nr 41 „Nemrod” w Krzczonowie. Według pragnących zachować anonimowość świadków ich zeznania potwierdziły opis zdarzenia przestawiony już czytelnikom dziennika, jak to obielano klempę ...podwieszoną łbem do góry... (oryginalny sposób bielenia), w szopie u Mariana Mroza w miejscowości Olszanka. Świadkowie opisali także sposób uśmiercenia klempy łosia, poprzez szczegółowe opisanie miejsca wlotu i wylotu kuli. Wskazali, kto był obecny przy czynnościach obielania oraz to, kto wówczas ...przyznawał się... do tego łowieckiego sukcesu.

***

Okazuje się, że strzelanie łosi przez lubelskich myśliwych przyjmuje szersze rozmiary. Właśnie w Sądzie Rejonowym w Opolu Lubelskim, pod sygnaturą akt II K 699/07, rozpoczął się proces karny myśliwych z Koła Łowieckiego nr 47 „Bekas” Henryka B., Wacława H. -ojca, Michała H. - syna oraz nie będącego myśliwym Kazimierza N., oskarżonych o skłusowanie łosia. Ze względu na niestawienie się jednego z oskarżonych, sąd odroczył rozprawę postanawiając, że zawiadomienie o terminie kolejnej rozprawy doręczy policja. Jak nie poskutkuje sąd zarządzi przymusowe doprowadzenie.

***

Komendant PSŁ w Lublinie przeprowadził intensywne prywatne śledztwo, odbywając wiele wyjazdów państwowym pojazdem i pobierając delegacje służbowe, w poszukiwaniu „haków" na autora krytycznych wobec niego tekstów. Skierował także do koła łowieckiego, w którym jestem członkiem, żądanie dostarczenia dokumentów i wyjaśnień w sprawie rolnika, którego rzekomo miał pobić prawie na śmierć autor niniejszego tekstu. Zarząd Koła, mając świadomość prawomocnego zakończenia tej sprawy już bardzo dawno, kierowany pewnie grzecznością, potraktował żądanie nazbyt poważnie i wystosował stosowną odpowiedź, której jak prognozuje lubelski "Nowy Dziennik", komendant może nie zdążyć przeczytać, gdyż ma niebawem pożegnać się ze stanowiskiem komendanta PSŁ, na czym bez wątpienia łowiectwo tylko zyska. Ze względu na fakt, iż Państwowa Straż Łowiecka ma prawo zgodnie z art. 39b ustawy Prawo Łowieckie prowadzić postępowania jedynie w sprawach dotyczących szkodnictwa łowieckiego i nie zezwala na postępowania w sprawach cywilnych, właściwe organy stwierdzą czy i w jakim zakresie Andrzej Sieńko przekroczył swoje ustawowe uprawnienia na koszt państwa, ścigając krytyka swoich poczynań, a nie przestępców łowieckich. Andrzej Sieńko w ramach delegacji służbowych nie tylko stara się zakneblować usta mediom, ale także oddaje się przyjemnościom polowania. W jaki sposób polował komendant PSŁ, świeżo upieczony selekcjoner, na pierwszego w swym życiu byka, opiszemy w najbliższym czasie, dopisując do listy traktowania urzędu jako prywatnego folwarku, jeszcze kilka przykładów.

***

Pełniący jeszcze obowiązki komendanta Państwowej Straży Łowieckiej w Lublinie Andrzej Sieńko, rękami radcy prawnego Marka Mazurka, zażądał od redakcji dziennika "Łowiecki" sprostowania w sprawie artykułów dot. jego działalności na w/w stanowisku. Redakcja nie musiała nawet zastanawiać się, czy sprostowanie to zamieszczać, bo uchybiało ono terminom zapisanym w prawie prasowym. W związku z tym, Andrzej Sieńko, reprezentowany przez w/w radcę prawnego, wniósł przeciw mnie pozew o naruszenie dóbr osobistych, żądając złożenia oświadczenia następującej treści:

Nawiązując do materiału prasowego "Czy takich chcemy organów Państwa" z 4 stycznia 2008 r. oraz "Układy, układziki..." z 13 sierpnia 2007 roku ja Stanisław Paszko – autor wyżej wymienionych artykułów oświadczam, że wszystkie umieszczone w powyższych artykułach uwagi dotyczące braku kompetencji komendanta Państwowej Straży Łowieckiej Pana Andrzeja Sieńko do pełnienia tejże funkcji nie są prawdziwe. Komendant Andrzej Sieńko spełnia wszelkie wymogi przewidziane przez ustawę z dnia 13 października 1995 roku – Prawo Łowieckie do pełnienia tejże funkcji. Jednocześnie oświadczam, że wybór Pana Andrzeja Sieńko na komendanta Państwowej Straży Łowieckiej nastąpił z zachowaniem wszelkich procedur przewidzianych przez przepisy prawa, a nie jak sugerowałem w artykułach wyłącznie w oparciu o koneksje partyjne. Jeszcze nie wiem, czy przywołany wyżej dziennikarz Stanisław Paszko, to mój pseudonim nadany przez komendanta, czy też radca pisząc pozew, nie wiedział o kogo chodzi.

Jako dowód w sprawie, Andrzej Sieńko załączył wydruki w/w materiałów poświadczone za zgodność z oryginałem (chyba powinno być: "za zgodność z monitorem"!) oraz kopię jednozdaniowego pisma o treści: Rezygnuję z członkostwa w partii "Samoobrona" z przyczyn merytorycznych. – co w środowisku nie stanowi tajemnicy, gdyż w przeciwnym wypadku nie mógłby być wspierany przez byłego marszałka województwa Jarosława Zdrojkowskiego, członka PiS i bliskiego znajomego Andrzeja Sieńki. Andrzej Sieńko, jako dowód wyjątkowej skuteczności kierowanej przez siebie PSŁ, załączył wykaz liczbowy podejmowanych w latach 2003 – 2007 interwencji i znalezionych wnyków. Dołączył także podpisane przez siebie pismo z 2006 roku z prośbą o utworzenie posterunku PSŁ dla wschodnich rubieży Lubelszczyzny, z siedzibą w Zamościu. Pomysł ten nie zrealizowany do dnia dzisiejszego, pozostawił poprzedni komendant, który jako organizator od podstaw PSŁ w Lublinie, opuszczający stanowisko dla zrobienia miejsca Andrzejowi Sieńko, nie zdążył wcielić w życie tego pomysłu.

Aktualnie Andrzej Sieńko, od chwili opublikowania w lokalnym „Nowym Dzienniku”, iż przewidziany jest do zwolnienie, podupadł na zdrowiu i nieprzerwanie przebywa na zwolnieniu lekarskim, unikając w ten sposób oczekiwanej w środowisku od dawna chwili pożegnania go z funkcją komendanta PSŁ. Myśliwi przewidują, że zainicjowany przez niego proces, w którym prognozowany jest udział plejady władz wojewódzkich, pozwoli na właściwą ocenę pracy komendanta, której do tej pory z racji wspólnoty partyjnej prominentów, brakowało.

***

Do prokuratury Rejonowej w Lublinie trafiły akta śledztwa prowadzone przeciwko myśliwemu z lubelskiego koła łowieckiego Marcinowi W., który pobierał spore kwoty w zamian za obietnicę załatwienia członkostwa w PZŁ. Według pobieżnego wstępnego szacunku naciągnął swe ofiary na ponad 50 tysięcy złotych. W zdobyciu zaufania "ofiar" pomagało mu pokazywanie się w towarzystwie wysokich urzędników państwowych. Swoje ofiary, rekrutowane z osób o wyższym statusie społecznym i majątkowym, odwiedzał min. w towarzystwie senatora i ministra. Ze względu na fakt, iż w kilku przypadkach popełniając te czyny sprawca występował w mundurze kapitana Wojska Polskiego, sprawę do tej pory prowadziła Prokuratura Wojskowa. Po ustaleniu, iż sprawca jest zaledwie podchorążym SOR-u, krótko odbywającym ćwiczenia wojskowe, akta sprawy przekazano do prokuratury cywilnej jako kompetentnej w sprawach przestępstw nie mających związku ze służbą wojskową.

O sprawie dokładniej poinformujemy po wykonaniu przez prokuraturę czynności, które z racji opublikowania szczegółów byłyby utrudnione.

***

c.d. nastąpi