![]() |
Poniedziałek
21.04.2008nr 112 (0995 ) ISSN 1734-6827
O sprawie strzelenia lisa, które to przestępstwo skrzętnie wyłapał, a następnie powiadomił PSŁ w Lublinie prezes Koła Łowieckiego nr 40 „Nemrod” w Krzczonowie zakończyła się wyrokiem skazującym sądu powszechnego już pisaliśmy. Otrzymawszy informację o prawomocnym wyroku sądu karnego w tej sprawie, Zarząd Okręgowy w Lublinie, kierowany przez wykazał się wyjątkowym tempem działania i już po zaledwie trzech miesiącach od wydania wyroku skreślił dnia 21 stycznia 2007 roku Dariusza Wieczorkowskiego z listy członków PZŁ. Wydawałoby się, że wraz z końcem łowieckiej przygody skończyły się wszystkie kłopoty młodego myśliwego wywołane zastrzeleniem parchatego lisa, mającego dla prezesa koła Zenona Okapy większą wartość, jak klempa łosia, którą prezes zastrzelił także w okresie ochronnym. Okręgowy Rzecznik Dyscyplinarny Jacek Kuźma, w dniu 29 grudnia 2007 r., skierował wniosek oskarżycielski do Okręgowego Sądu Łowieckiego. W trakcie trwającego równo miesiąc postępowania ORŁ Jacek Kuźma dołączył do akt sprawy min. kopię wyroku sądu powszechnego, pismo ZO w Lublinie o skreśleniu Dariusza Wieczorkowskiego, a także wielce pozytywną opinię wystawioną na potrzeby postępowania z KŁ nr 40 „Nemrod” podpisaną przez nie kogo innego jak prezesa Zenona Okapę, tego samego, który powiadomił kto zastrzelił parchatego lisa Państwową Straż Łowiecką w Lublinie. Ku swemu wielkiemu zdziwieniu zamiast na spotkanie wigilijne w kole łowieckim, eks-członek PZŁ Dariusz Wieczorkowski otrzymał wezwanie do stawienia się przed Okręgowym Sądem Łowieckim na rozprawę wyznaczoną przez prezesa Okręgowego Sądu Łowieckiego Józefa Bartnika, znanego czytelnikom dziennika za sprawą skandali jakie miały miejsce w Lubelskim Towarzystwie Myśliwskim z udziałem członka tego koła. Józef Bartnik były sędzią Sądu Najwyższego i specjalizował się w orzekaniu z dekretu o stanie wojennym, a do największego osiągnięcia w karierze zawodowej znajomi zaliczają udział w wyroku SN dotyczącym kartek żywnościowych stosowanych w ustroju komunistycznym oraz już poźniej zasłaniającego się przed sądem karnym legitymacją sędziego. Tenże Józef Bartnik zadysponował przeprowadzenie rozprawy prawie w rocznicę skreślenia Dariusza Wieczorkowskiego z listy członków PZŁ, wyznaczając ją na dzień 18 grudnia 2007 roku. Z pozoru skład Okręgowego Sądu Łowieckiego wydawał się złożony z ludzi rozsądnych, znających prawo - zwłaszcza łowieckie - oraz przepisy służące do dyscyplinowania członków naszego wspaniałego Zrzeszenia. Przewodniczącym składu orzekającego był prawnik zawodowo czynny Stanisław Nowicki, zaś po jego obu stronach zasiedli: Jan Baran i Zdzisław Jachura, mający na swym koncie spore doświadczenie w orzekaniu. Już samo to kazało sądzić, że postępowanie będzie umorzone, bo OSŁ uzna za stosowne nie podejmowanie kar, których egzekwować nie jest w stanie. Z ciekawością więc wysłuchałem „wyroku” mądrych głów, które w tym wypadku wysocwe sprawiedliwy wyrok! Profesjonalista Jacek Kuźma zażądał kary wykluczenia (!!!) Dariusza Wieczorkowskiego z Polskiego Związku Łowieckiego! Sąd udał się na naradę gdzie być może zastanawiał się ile razy można pozbawiać za to samo członkostwa w PZŁ i czy wykluczonego można wykluczy z organizacji, do której on już nie należy!. Narada, na której z oczywistych względów nie uczestniczyłem, natchnęła skład sędziowski jakimś dziwnym duchem, bo po chwili usłyszałem postanowienie: ...(...)” Obwinionego Dariusza Wieczorkowskiego uznaje za winnego popełnienia zarzucanego przewinienia łowieckiego z §137 ust 2 Statutu PZŁ i za to na podstawie § 141 i 147 Statutu PZŁ wymierza mu karę dyscyplinarną zasadniczą wykluczenia z Polskiego Związku Łowieckiego”. W ten sposób Okręgowy Sąd Łowiecki w Lublinie przy udziale całego sztabu rozsądnych osób orzeczeniem wydanym pod przewodnictwem Stanisława Nowickiego udowodnił, że z pustego też można nalać. Nie jest to pierwszy "wyrok" Stanisława Nowickiego budzący kontrowersje i wskazujący, iż wyroki wydawane pod jego przewodnictwem budzą wątpliwości. Już po zapadłym wyroku poznanemu na sali „skazanemu”, zaoferowałem że w jego imieniu wystąpię z odwołaniem od postanowienia. Okres świąteczny z mnóstwem ilości dni wolnych od pracy spowodował, że przegapiłem 7 dniowy termin złożenia wniosku o pisemne uzasadnienie o dwa dni. Tu akurat Stanisław Nowicki okazał się wyjątkowo biegły w przepisach i wydał postanowienie odmawiające wydania takiego uzasadnienia. Pozostała jedynie droga odwołania w trybie nadzwyczajnym. Skierowałem więc takie odwołanie do mającego prawo podejmowania decyzji w tej materii przewodniczącego Zarządu Głównego PZŁ dr Lecha Blocha. Liczyłem, że uzna on za stosowne sprostować fikcję polegającą na orzeczeniu kary wykluczenia z PZŁ kogoś, kto członkiem tego właśnie PZŁ już od roku nie jest. Otrzymałem dość długie pismo w którym Pan Przewodniczący słusznie uświadamia mnie, że ORŁ ma prawo orzekać w sprawach byłych członków oraz słusznie wytyka mi (po raz drugi!), że nie ma „rewizji nadzwyczajnej”, a tylko skarga nadzwyczajna oraz ustosunkowuje się do przesłanego wniosku treścią której najistotniejsze fragmenty odnoszące się bezpośrednio do meritum sprawy cytuję: (...)informuję, iż po analizie akt postępowania oraz zapadłego orzeczenia, nie znalazłem podstaw do uwzględnienia wniosku. (...)Pragnę także podkreślić, iż czym innym jest czynność „administracyjna” jaką jest skreślenie przez zarząd okręgowy na skutek skazania za przestępstwo wymienione w prawie łowieckim, a czym innym kara wykluczenia ze Zrzeszenia. Kara wykluczenia ze Zrzeszenia może stanowić podstawę do skreślenia z listy członków przez zarząd okręgowy o ile skreślenie takie wcześniej nie nastąpiło.” - a tu przeciez nastąpiło, ale moze przewodniczacy ZG PZŁ tego w sprawie nie dostrzegł. A ja naiwny wierzyłem w...... i myślałem, że.............., itd. ...... |