Środa
23.04.2008
nr 114 (0997 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Prezesa Okapy wojna z członkami autor: Stanisław Pawluk
"Dajcie mi władzę, to ja was usadzę!" - mówi stare porzekadło. Jak wiele prawdy niesie ono w sprawie Zenona Okapy, któremu członkowie koła, wbrew ciągnącej się za nim negatywnej kariery łowieckiej, powierzyli funkcję prezesa w Kole Łowieckim nr 40 „Nemrod” w Krzczonowie, mają okazję przekonywać się aktualnie członkowie tego koła.

Zenon Okapa w aurze oskarżonego oraz uczestnika wielu łowieckich przekrętów odszedł z Koła Łowieckiego nr 17 „Jeleń” w Żółkiewce, należacego do okręgu PZŁ w Zamościu. Dzięki wsparciu władz okręgowych w Lublinie, które w swej strategii utorowania drogi Zenonowi Okapie posunęły się nawet do udzielenia KŁ nr 40 „Nemrod” nagany i zagroziły rozwiązaniem koła, członkowie po wysłuchaniu rekomendacji obecnego na zebraniu przedstawiciela Okręgowej Rady Łowieckiej, wybrali Zenona Okapę na swego prezesa, choc do koła należał od niedawna. Dziś - jak twierdzą - bardzo tego zaangażowania żałują.

Trudno powiedzieć, że Zenonowi Okapa woda sodowa uderzyła do głowy, bo w swej karierze kierował sporymi zespołami ludzi. Będąc wieloletnim pracownikiem Milicji Obywatelskiej, a następnie Policji, karierę zakończył na etacie z-cy komendanta Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Miał więc sporo okazji, aby władzą się nasycić i to na znacznie poważniejszych stanowiskach niźli prezesura w kole łowieckim. Tym bardziej coraz większa grupa członków zastanawia się, do czego potrzebne jest stanowisko prezesa Zenonowi Okapie zwłaszcza, że z chwilą gdy został prezesem w kole dzieje się coraz gorzej.

Pierwszą bulwersująca sprawą jaka zwróciła uwagę członków koła, była sprawa doniesienia do PSŁ zastrzelenia parchatego lisa w okresie ochronnym przez członka i krewnego prezesa Dariusza Wieczorkowskiego. Myśliwych zastanawiały motywy jakimi kierował się Zenon Okapa, zwłaszcza, że agitacja za tępieniem lisów była w kole powszechna, a lis był dodatkowo chory. Zenon Okapa z jednej strony doniesienie na krewniaka zrobił, a z drugiej dla potrzeb postępowania przed OSŁ wystawił D. Wieczorkowskiemu taką opinię, że jak to się mówi – do nieba by go przyjęto. Człowiek kryształ chyba, bo prawa przestrzega i ludzki jakiś taki.

Jednak część członków dopatruje się wyjątkowej dwulicowości swego prezesa, a nie lojalności wobec prawa, szczególnie, że znana im coraz bardziej "kariera" ich przełożonego skłania do wniosku, iż Zenon Okapa posiada do przepisów łowieckich stosunek co najmniej ambiwalentny. Jakoś nie miał skrupułów do strzelenia klempy, a i wcześniej strzelony w kole byk łosia coraz głośniej przypisywany jest właśnie jemu. Potwierdzają to zdarzenia, jakie Zenon Okapa wywołał wobec byłego łowczego koła Floriana Sekuły.

Przypomnijmy, Florian Sekuła był naocznym świadkiem skórowania zastrzelonego przez Zenona Okapę łosia w zagrodzie Mariana Mroza we wsi Olszanka. Z chwilą, gdy sprawa ujrzała światło dzienne Zenon Okapa podjął działania dla wykluczenia zasłużonego dla koła seniora. Bezsensowne, oparte na pomówieniach i insynuacjach zarzuty nie znalazły poparcia na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu członków zwołanym dla "wywalenia" go z koła i Florian Sekuła pozostał członkiem. Równolegle ze zwołaniem nadzwyczajnego zebrania Zenon Okapa podjął działania zmierzające do pozbawienia Floriana Sekuły pozwolenia na broń. Zarówno wykluczenie z koła jak i pozbawienie pozwolenia na broń podważałoby wiarygodność zeznań Floriana Sekuły, tym bardziej, że Zenon Okapa wraz z pozostałymi członkami zarządu koła w swych pismach wyraźnie podważyli normalność psychiczną Floriana Sekuły. Kierując pismo zarządu sygnowane pieczątką koła do Policji w dniu 2.01.2008 napisali min: ..."w rozmowach z nim można stwierdzić zachwianie psychiki, oraz niekojarzenie i przekręcanie faktów"... Czy ktoś taki może byc uznany za wiarygodnego świadka w sprawie zastrzelenia łosia? - pytanie raczej retoryczne.

Policja, traktując poważnie prowadzone przez Zenona Okapę rozgrywki, wniosek uwzględniła i niebawem Florian Sekuła otrzymał wezwanie do wykonania w terminie 14 dni badań lekarskich u wskazanych w załączonym wykazie specjalistów. Początkowo Florian Sekuła poprosił o wydłużenie terminu, ale po namyśle doszedł do wniosku, że polując w jednym kole od 1956 roku i liczac 76 wiosen może sobie pozwolić na polowanie z aparatem fotograficznym, a strzelanie może już sobie odpuścić. Jakby na poparcie tego zdania Florian Sekuła pokazuje mi liczne pudełka, w których pogrupowane są zdjęcia wykonane własną ręką tego łowcy. Z zainteresowaniem oglądam bogatą dokumentację fotograficzną z wykonywania paśniko-magazynów, których powstawanie zainicjował i sam budowł, zdjęcia z poletka, które osobiście obrabia, z licznych spotkań i polowań. Ciekawie dokumentują początki myśliwskiej drogi czarno-białe fotografie z lat pięćdziesiątych, na których ilość zajęcy na pokocie jak i archaiczny ubiór wyglądają rzeczywiście poetycko. Obok licznych pudełek ze zdjęciami leży niedokończona kronika koła, którą Florian Sekuła otrzymał od wdowy po poprzednim prezesie. W kronice tej dostrzegam wycinek z gazety oraz zaproszenie na 52-gą rocznicę powstania koła z wierszem Andrzeja Wrony napisanym przed laty, którego fragment jakby uwiarygadnia decyzję rezygnacji ze strzelania:
...
By wnuk mógł jak Dziadek polować
Dziadek musi z rozwagą strzelać i hodować.
Więc zdejm palec ze spustu i odłóż broń Panie
By przy życiu zachować i lochę i łanię.
...

Dodatkowo wyznaczony termin dostarczenia wyników badań upłynął 29 lutego 2008. Po kilku dniach Florian Sekuła dostaje zawiadomienie, że w dniu 10 marca 2008 wszczęto postępowanie administracyjne w przedmiocie cofnięcia mu pozwolenia na broń myśliwską. Zgodnie z ustawą o broni Policja ma prawo w przypadku pojawienia się nowych okoliczności domagać się wykonania badań oraz cofnąć decyzję zezwalającą na posiadanie broni. Za taką nowa okoliczność policja uznała donos koła podpisany przez prezesa Zenona Okapę. Dla potrzeb postępowania administracyjnego, KW Policji zwróciła się do Zarządu Okręgowego PZŁ o opinię. Przewodniczący ZO w Lublinie Karol Cichowski pisemnie powiadomił KWP, że Florian Sekuła nie figuruje w rejestrze skazanych oraz poinformował, że po opinię należy zwrócić się do Zarządu Koła nr 40 „Nemrod” w Krzczonowie, wskazując jako adres koła prywatny adres Zenona Okapy.

Zaledwie tydzień potrzebował Zarząd Koła Łowieckiego nr 40 „Nemrod” w składzie: Zenon Okapa - prezes, Zenon Podsiadły - łowczy, Bogdan Staniak - sekretarz i Lesław Kister - skarbnik, na zebranie się i zredagowanie czegoś w rodzaju opinii, która jak żywo bardziej przypomina paszkwil komunistycznego donosiciela, niźli poważne pismo poważnego zarządu. Już pierwszy rzut oka ujawnia intencję postawienia Floriana Sekuły w możliwie najgorszym świetle. W piśmie wymienia się min. rzekome przewinienia jakich miał dopuścić się, będąc przed laty łowczym koła: brak książek ewidencji myśliwych w łowisku, prowadzenie polowań niezgodnie z zatwierdzonym planem, brak dokumentacji finansowej (u łowczego???), nie wysyłanie planów polowań do Straży Łowieckiej i Nadleśnictwa. Jakby na poparcie tych treści w której notorycznie mylone jest nazwisko Sekuły, dowodzące podstawowy brak szacunku, zarząd pisze: ..."kol. Skuła miał prowadzone postępowanie dyscyplinarne, ale z uwagi, że potem nie był już Łowczym, Sąd Dyscyplinarny nie ukarał go."... Takie stwierdzenie sugeruje, że Sąd Łowiecki użyty został dla nacisku, aby Florian Sekuła zrezygnował z funkcji, albo, że Sąd Łowiecki mimo przewinień nie sięga po środki karne jeśli funkcyjna osoba przestaje pełnić swoje obowiązki. Dla weryfikacji tych sugestii sięgam po orzeczenie Okręgowego Sądu Łowieckiego, który z wniosku ORD Jacka Kuźmy i Wiesława Jakubczaka, pod sygnaturą akt 3/2005, rozpatrywał zarzuty postawione w czasie trwania kampanii wyborczej na stanowisko prezesa koła „Nemrod” o tej samej treści jak cytowane z paszkwilowatego pisma podpisanego przez Zenona Okapę. W swoim orzeczeniu z dnia 12 stycznia 2005 po kilku odbytych rozprawach OSŁ napisał: ..."Obwinionego Floriana Sekułę uznaje za niewinnego popełnienia zarzucanych mu czynów"... Nie przeszkodziło to zarządowi KŁ "Nemrod" sięgnąć po nie powtórnie.

Głównym dowodem na skandaliczne zachowanie się Floriana Sekuły są słowa, rzekomo wypowiedziane do Zenona Okapy, "pocałuj mnie w d.....". Najwidoczniej takiego zaproszenia do pieszczot były milicjant nigdy nie słyszał, skoro tak bardzo zapadły mu one w pamięci i użala się na nie przy każdej okazji, czyniąc z tego powodu zarzut godny co najmniej kary śmierci. W kole twierdzi się, że Zenon Okapa ma wygórowaną wrażliwość i zbyt duże mniemanie o swojej wartości, co jest powodem, iż stara się wyeliminować ze swego otoczenia, zaraz po kuzynie, kolejnego członka koła.

W piśmie do KW Policji zarząd koła posuwa się do stwierdzenia, które brzmi wyjątkowo nieprawdziwie: ...Kol. Florian Skuła przez okres swojej działalności w myślistwie nic dobrego nie uczynił ani dla Koła, ani tez dla gospodarki łowieckiej"... Z takim stwierdzeniem można by się zgodzić, ale tylko wówczas, gdy za pozytywne kryterium działalności łowieckiej przyjmiemy zarabianie na dostawie saren na lewe nazwiska oraz strzelanie łosi będących pod całoroczną ochroną. Będąc obok lub w centrum takich wydarzeń Zenon Okapa widocznie aprobuje inne niż powszechnie przyjęto kryteria zasług dla łowiectwa.

W Krzczonowie i nie tylko coraz głośniej słychać o wzywaniu kolejnych członków na badania, prowadzeniu przez Policję kolejnych wyjaśnień anonimów i doniesień. Twierdzi się, że mają one na celu jedno: pogrążyć Floriana Sekułę, a przy okazji umocnić "w wierze" zwolenników prezesa. Spekuluje się, iż anonimy i doniesienia pisane są w taki sposób, aby wskazywały na autorstwo Floriana Sekuły i ustawiały przeciw niemu kolegów z koła.

Florian Sekuła podjął oficjalnie prawnie przewidziane środki dla ochrony swoich dóbr osobistych. W tym celu do wszystkich członków zarządu skierował pisma z żądaniem odwołania kłamliwych treści oraz słów pomawiających go o chorobę psychiczną. Twierdzi, że każdy z tych członków, który nie odetnie się pisemnie od treści sygnowanych zarządem koła pism znajdzie się na ławie oskarżonych, gdyż Florian Sekuła zamierza wystąpić na drogę sądową. Wystąpił także z odwołaniem od decyzji cofającej mu pozwolenie na broń, którą otrzymał wraz z drugim pismem wzywającym go do zapoznania z zebranym w postępowaniu materiałem przed podjęciem tej decyzji. Twierdzi, że podjecie decyzji przed zakończeniem postępowania administracyjnego jest tak samo dziwne jak przyjęcie tendencyjnego donosu za nową okoliczność i podstawę do skierowania na dodatkowe badania. Sprawa trafi prawdopodobnie do NSA.

Czy kolejna dla Zenona Okapy ława oskarżonych stanie się tym razem dla niego niełaskawa pokaże czas. A my skrzętnie przebieg wydarzeń będziemy naszym czytelnikom relacjonować.