Piątek
02.09.2005
nr 033 (0033 )
ISSN 1734-6827

Hyde Park Corner



Temat: Włośnica

Autor: maciejo  godzina: 01:30
Mój ojciec jest weterynarzem i od ponad 20 lat bada mieso. W ciągu tych lat tylko parokrotnie trafił na włośnia, a ja osobiście widziałem włośnia tylko raz czy dwa razy w życiu i to właśnie w próbce z dzika. Włośnica to rzadka choroba ale bardzo niebezpieczna, może prowadzić nawet do śmierci. Ojciec już śpi więc nie jestem w 100% pewien tego co napisze, ale o ile się orientuję, to metoda trychninoskopowa nie jest juz dopuszczona do badania próbek dzików (można chyba badać świenie) ze względu na większe prawdopodobieństwo występowania włośnicy u dzika. Skuteczność tej metody to ok 80% dlatego obecnie mięso powinno być badane metodą wytrawiania, która ma skuteczność blisko 100%. Do wytrawiania potrzebny jest specjalistyczny sprzęt,w tym wirówka , który jest bardzo drogi dlatego jest niewiele punktów badających tą metodą. Do badania wycina się kawałek mięśnia przepony i tak naprawdę wystarczy niewielki fragment, pierwsze słysze żeby ktoś wycinał kilkanaście fragmentów z dzika ( no chyba że weterynarz chce sobie póżniej zrobić obiad :-))).Póżniej z tego fragmentu pobiera się kilkanaście cienkich pasków na szkiełko. (oczywiście przy starej metodzie) Te wszystkie metody na zabicie włośnia to raczej bym sobie odpuścił i nie propagował ich na forum. Głębokie zmrażanie, nawet jeśli zabija włośnia, to nie sądze aby myśliwy miał techniczne możliwości przeprowadzenia takiego zabiegu. ad. Arcisz nie wiem, czy te przepisy obowiązują na terenie całego kraju, ale jeśli tak to weterynarz nie miał prawa oficjalnie badać tego mięsa więc ciekawe czy dostałeś zaświadczenie? Z drugiej strony wiadomo, że punktów badających metodą wytrawiania jest mało, a badanie szkiełkiem było dobre przez ileśdziesiąt lat i ludzie jakoś żyli. Ojciec swoje dziki sam sobie bada ale obcych odsyła kilkadziesiąt kilometrów - takie przepisy. Metoda wytrawiania jest poprostu pewniejsza.

Autor: dadam  godzina: 09:11
Spory czas temu, zdaje się ciut po wejściu do UE w Braci był dokładnie opisany sposób badania. Z tego co pamiętam: badanie musi trwać nie krócej niż 20min.; należy pobrać ok.75 próbek wielkości ziarna owsa. Próbki pobieramy z: -mięśni szczęki - ..pod języka - między żeber - przedniego biega - przepony Jak się dokopię do tego egzemplaża to uzupełnię resztę danych (ilości poszcz. przóbek). Jeśli Kol. dysponują zdjęciami chorych narzadów wewnętrznych, chętnie bym obejrzał -przy patroszeniu przyda się jak znalazł.

Autor: arcisz  godzina: 09:18
Dzwoniłem do powiatowego weta, ustalenia na tym szczeblu są takie: Metoda trychinoskopowa dalej dopuszczona. Wytrawianie dalekooo ode mnie - bez szans na badania. Poprosiłem o namiary na pożądnego weta. Dostałem telefon do faceta, który dużo bada miesa w ubojni - ten ma największe doświadczenie. Zobaczyny jak bada. Kwit z badania dostałem, moimi próbkami wet zajmował sie jakieś 15 minut - z czego najwiecej zajeło wykrawanie kawałków....

Autor: marcino  godzina: 09:50
bez jaj koledzy , bez jaj większość myśliwych, skupowych , łowczych ...itp nawet nie wie co to jest wytrawianie wszyscy jak kraj szeroki wystawiają kwity na podstawie badania truychinoskopowego a na forum JUŻ ZAKAZANA METODA - opanujcie sie wiadomo że wytrawianie jest skuteczne - czasem nawet aż za skuteczno e- słyszałem o przypadkach wykrycia włośnicy w zdrowym mięsie - oczywiście błąd polegał na nieumyciu jakiś naczyń :)))) do wszystkiego z dystansem co do temperatury chłodzenia i gotowania- pasożyt jak kazdy inny 70 stopni załatwia sprawę - dltego niebezpieczeństwo tkwi w niezpażanych wędlinach, np polska surowa tudziesz w tatarkach - ważne aby mięso miało w środku te 70 stopni -jeśłi do tego wcześniej leżał sobie w zamrażalce -a jeszcze wcześniej był zbadany (trychinoskopowo!) to chyba nawet mając nerwicę paranoidalną można jeść spokojnie, a jak jeszcze komuś mało to kielicha na uspokojenie to tak w kwstii zdrowego rozsdku - wiadomo przypadki chodzą po ludziach i błedy w sztuce mogą byc - a to jakiejś kiełbaski spróbujemy , a to wet się może pomylić, itp tid co do temperatrury (-18 st) min 30 dni (- 30st) min 14 dni

Autor: arcisz  godzina: 10:10
Takie wycinki z "Międzynarodowa Komisja Włośnicowa: zalecane metody diagnozowania włośnicy u zwierząt domowych i wolno żyjących ważnych ze względów konsumpcyjnych dla człowieka" 1.3. Badanie mięsa zwierząt łownych w ubojniach Różne gatunki zwierząt łownych mogą stanowić źródło zarażenia ludzi włośniami. Międzynarodowa Komisja Włośnicowa zaleca, aby wszystkie tuszki takich zwierząt, które stanowią pokarm dla ludzi, były badane w kierunku larw Trichinella przy użyciu właściwych metod. Zalecane miejsca pobierania prób tkanki mięśniowej do badań: • Próby do badań mięsa dzików powinny być pobierane z muskulatury kończyn przednich lub przepony. • Próby do badań mięsa niedźwiedzi powinny być pobierane z przepony, mięśni żuchwy lub języka. • Próby do badań mięsa morsów powinny być pobierane z języka. Jeżeli z jakiś powodów nie ma możliwości przeprowadzenia badania wymienionych wyżej mięśni, inne mięśnie, ale w większej ilości, winne zostać poddane badaniu. Zalecana jest metoda wytrawiania, która jest zgodna z metodyką opisaną dla świń (patrz Załącznik I). Należy zwrócić szczególną uwagę na skuteczność etapu wytrawiania. W przypadku jakichkolwiek problemów należy optymalizować ten proces zgodnie z wytycznymi zawartymi w części 1.1, 2.1. Gotowanie jako metoda inaktywacji larw włośni Mając do dyspozycji odpowiednie wyposażenie, stosując odpowiednie kombinacje czasotemperaturowe przedstawione w dokumencie "the United States Departament of Agriculture`s Code of Federal Regulations" (patrz Załącznik III) są one akceptowalne i mogą być stosowane w celu zabezpieczenia ludzi przed tą zoonozą. Nie dysponując odpowiednim wyposażeniem, wytwórcy i konsumenci mięsa powinni sprawdzać kolor i strukturę mięsa podczas gotowania. Zmiana koloru z różowego na szary oraz zmiana struktury tkanki mięśniowej objawiająca się łatwością rozdzielania się włókien mięśniowych są zewnętrznymi wskaźnikami, że mięso jest bezpieczne do celów konsumpcyjnych. (Należy jednak pamiętać, że nie stanowi to wystarczającej gwarancji i obarczone jest pewnym błędem. Zmiana koloru gotowanego mięsa jest tylko bardzo ogólnym wskaźnikiem bezpieczeństwa.) 2.2. Mrożenie jako metoda inaktywacji włośni Mając do dyspozycji odpowiednie wyposażenie, stosując odpowiednie kombinacje czasotemperaturowe przedstawione w dokumencie "the United States Departament of Agriculture`s Code of Federal Regulations" (patrz Załącznik IV) są one akceptowalne i mogą być stosowane w celu zabezpieczenia ludzi przed tą zoonozą. Nie dysponując odpowiednim wyposażeniem, wytwórcy i konsumenci mięsa powinni wiedzieć, że tusze do 15 cm grubości powinny być mocno zmrożone (nie wyżej niż -15C), przez co najmniej trzy tygodnie a tusze mięsa o grubości do 69 cm powinny być mocno zmrożone ( -15C) nie krócej niż cztery tygodnie. Uwaga: Wymogi mrożenia dotyczą mięsa wieprzowego i końskiego, nie dotyczą mięsa od zwierząt łownych, często zarażonych gatunkami włośni odpornymi na niskie temperatury i mogą stanowić duże zagrożenie dla zdrowia ludzi przez długie miesiące a nawet lata. Ze względu na niską inwazyjność tych gatunków u świń, takie inwazje nie mogą być ignorowane w endemicznych rejonach (np. szerokość geograficzna północna). Najlepszy numer jest taki, że labolatoria dostają referencje I stopnia gdy wykrywają 90% zakażonych próbek....

Autor: MARS  godzina: 10:55
Co do metod to metoda TRYCHINOSKOPOWA nie może być zakazana bo to również część badania za pomocą wytrawiania (po wytrawieniu daje się próbkę pod trychinoskop). Metodą o której wszyscy myślicie jest metoda kompresorowa, polegajace na kompresji próbek między dwoma grubymi szklanymi płytkami. Z tego co wiem wytrawianie jest zalecane w przypadku dzika, ale nie zakazane. Zalecane dlatego że o ile u dzików włosnica zdaża się 100x częściej niż u świń, o tyle intensywność inwazji jest z reguły 100x mniejsza, czyli trudniej ją wykryć. Przyjmuje się że metodą kompresorową udaje się wykryć włośnicę przy inwazji 1 larwy w gramie próbki, a wytrawianiem 1 larwy w trzech gramach. Metoda wytrawiania o ile jest skuteczniejsza o tyle droższa. W rzeźni jest używana przy badaniu dużej ilości świń , bo wtedy jest szybsza (100 sztuk w ciągu ok. 1,5 godziny). Kiedy jednak wykryje się w badaniu włośnia, to szukanie konkretnej próbki może wtedy potrwac i cały dzień. Większe prawdopodobieństwo spotkania włośnia u dzika jest przyczyną niechęci wrzucania próbki z dzika do próbek ze swiń, po to aby własnie się nie wkopać w całodniowe poszukiwania. Badanie natomiast jednej próbki z dzika wytrawianiem musiało by trwać 1,5 godziny i kosztować ok. 50 zł żeby zwróciły sie przynajmniej koszty pepsyny i HCl-u PS. A teraz przypadek z praktyki Moi znajomi badajac kilka próbek z dzików wytrawianiem znaleźli w jednej włośnie. Aż było gesto pod trychinoskopem. Stwierdzili więc że warto zobaczyć jak to będzie wyglądało w badaniu metodą kompresorową. Otóż wiedząc na sto procent że w badanym dziku sa włosnie w 24 próbkach udało im się po długich poszukiwaniach znaleść DWIE larwy

Autor: arcisz  godzina: 11:02
Brrr... Kupuje zamrażarkę. A badać i tak będę.