Piątek
04.01.2008
nr 004 (0887 )
ISSN 1734-6827

Hyde Park Corner



Temat: Co my na to ??

Autor: trzciałek  godzina: 08:54
Miałem przyjemność strzelania z łuku i rzeczywiście, nie łatwo opanować tę umiejętność, z 25 m czasami nie trafiałem w balot słomy. Bałbym się raczej zezwolić na polowanie z łukiem w Polsce, a to dlatego, że tak jak pisał Grzegorz trzeba czasu aby opanować tę sztukę, po drugie, w terenie leśnym strzała rykoszetuje na byle jakiej gałązce, a w przypadku zranienia, w większości ranny zwierz nie farbuje. Widziałem film jak to amerykański myśliwy polował na łosia, byka, którego postrzelił pod kręgoslup, - dla polującego niesamowite przeżycie, emocje, adrenalina, a dla łosia 12km męki właśnie ze względu na rykoszet, minimalny na brzozowej gałęzi. pozdrawiam DB

Autor: jurek123  godzina: 09:23
Przed dwu laty syn kupił swojej córce a mojej wnuczce łuk sportowy. Piękna rzecz ,strzały metalowe,celownik i takie tam inne bajery. Oczywiście nauka strzelania przypadła dziadkowi czyli mnie który nigdy łuku w ręku nie miał. Poniewaz do puszczy mamy 400m więc pierwsza nauka na polanie do tarczy z odległości 25m. Pierwsze strzały poza tarczą.Mnie wydawało sie to bardzo łatwe ale z trudem zdołałem trafić w tarczę a tarcza prawie 1m na 1m. Po kilku treningach przy obolałych rękach moja wnuczka trafiała w środek tarczy nie przekraczając koła o średnicy 20cm. W czasie tych treningów zgubiliśmy połowę strzał które odbite od drzew gdzieś tam powędrowały i mimo naszych usilnych starań nie zostały odnalezione. Kto z łuku nie próbował temu wydaje się że nic prostszego,ale trening czyni cuda a przy łuku sportowym wbicie strzały w sosnę na 4 do 5 cm żaden problem tak że trudno wyjąć i należy wykręcać. Pozdrawiam.

Autor: grzegorz_grabowski  godzina: 09:31
Ad. trzciałek "Polowania zbiorowe powodowały, że psy rozpoczynały pracę w stosunkowo krótkim czasie od postrzelenia, od 4 - 21 godzin, co dla posokowca jest krótkim czasem, a nieraz wręcz utrudniającycm z powodu świeżego odwiatru pracę. Wszystkie psy wykonały swoją pracę rzetelnie, żeden nie odmówił pracy, żeden nie zagubił się na tropie. O lokatach zdecydował los. Ostatni pies pracujący 10 km za łanią, gdyby ją doszedł uzyskał by wysoką notę. [...] Mam nadzieję, że moje relacje uzmysłowią wielu myśliwym jak ważne jest sprawdzanie skuteczności oddanych strzałów, przez specjalnie ułożone do tego celu psy." Autor Dolny Wiatr, temat "Memoriałowe reminiscencje - podsumowanie" "Mener z psem mieli pecha bo mener wylosowal dzika postrzelonego na zuchwe , bardzo trudny postrzalek praktycznie nie do dojscia.Pies pracowal bardzo dobrze , teren gorzysty i ciezki.Po 6 km przerwano prace." Autor Posokowiec, temat "ISHVKokursy-Gratulacje" "Bury poszukiwał rannego dzika, którego odnalazł martwego po 3,5 kilometra pracy na otoku. [...] Mam nadzieję, że tego typu organizowane poszukiwania naturalnych postrzałków, przy okazji skomasowanych w okresie Hubertusa polowaniach zbiorowych, uświadamiają myśliwych, jak pożyteczną pracę może wykonywać dobrze ułożony posokowiec." Autor Dolny Wiatr, temat "Pracowały posokowce" To tylko kilka fragmentów, które pokazują jak faktycznie wygląda sprawa szczególnie na polowaniach zbiorowych z bronią palną, jakie są faktycznie drogi ucieczki zwierzyny po postrzałach i ile postrzałków jest... Podam przykład, którego byłem świadkiem: na polowaniu zbiorowym pada strzał do dzika, dzik poszedł, jest farba. Podkładane są kolejno dwa psy (psy które w ocenie myśliwych mają sobie radzić same z siebie, mają mieć w genach wszystko i już..). Rzecz jasna psy podejmują trop, ale szybko się gubią, któryś pogonił sarnę i trzeba było go szukać... Dzika nie podniesiono. Jako, że polowanie miało miejsce w moich rodzinnych stronach, w których często bywam u rodziny, dowiaduję się pod miejscowym sklepem od "tbylców", że po polowaniu naganiacze "doniesli" o całym zdarzeniu i kilku miejscowych z wiejskimi burkami postanowiło na drugi dzień dzika znaleźć. No cóż.. znaleźli ponoć około 7 km dalej z odstrzeloną żuchwą.. Po dziku slad zaginął, co w naszym kraju dziwne nie jest. W kwesti postrzałków może więc lepiej nie dyskutowac odnośnie "wyższości" broni palnej... Osobiście sądze, że musi zmienić się pokolenie w PZŁ żeby można było marzyć o polowaniu z łukiem, a to dlatego, ze obecna "starszyzna" zachowuje się jak "psy ogrodnika" i wiecznie węsza za kłusownikami. Doświadczyłem tego kiedy spotkany w łowisku z aparatem zostałem przez myśliwego wybadany jakbym zonajmniej za pazuchą zająca niósł. DOdam, że odpowiadałem na jego pytania tylko z wrodzonej uprzejmości i mając w pamięci moich przyjaciół i znajomych myśliwych, którzy nie zniżyliby się do tego poziomu. Ba, łowczy w kole w kótrym jestem na stazu kiedy po raz pierwszy spotkał mnie w łowisku niosącego aparat i statyw, życzył mi po myśliwsku Darz Bór. Tak powinno się postępować. A nie wiecznie przyjmować rolę szpicla.

Autor: lamprologus  godzina: 20:15
Witam. Po raz pierwszy zabieram głos na tym forum:) Nie jestem myśliwym (jeszcze :) Trochę o łukach. Łuki oferowane np. na allegro określane jako myśliwskie należą do grupy tzw. łuków bloczkowych, których zasada działanie polega na obrocie bloczka a nie na ugięciu ramion łuku. Cóż mogę powiedzieć: ten kto nie miał tego w ręku, nie może sobie zdawać sprawy z siły tej maszyny. Z trudem się to napina (ramiona pozostają sztywne a obracają się bloczki) ale jak już się wypuści strzałe to dopiero wtedy odczuwamy tę siłe. Jestem zwolennikiem polowania z łukiem, np. pod warunkiem zdania odpowiednich egzaminów. Polecam poczytać(krótko i po polsku): http://archeryschool.republika.pl/bloczkowe/mysliwskie.html Pozdrawiam Michał

Autor: greg1  godzina: 23:51
ad.grzegorz_grabowski Szanowny Kolego. Jezeli bedziemy wprowadzali lub tez zgadzali sie na wprowadzanie do lowiectwa nowych typow broni sluzacej do polowania to w przyszlosci moze skonczyc sie na Uzii i bazuce. :). Ktos moze krzyknac ze luk to bron znana od stuleci. To prawda , ale wilczych dolow tez nie kopiemy, bo trudno sobie wyobrazic przyzwolenie na ten sposob polowania.Generalnie tradycja polskiego Lowiectwa opiera sie na broni palnej i kordelasie, powstaly tez kanony etyczne zwiazane z tym typem polowan i trwa to do dzis.Jezeli Kolega ma zamiar zmienic dobre tradycje i obyczaje lowieckie to proponuje zakup strzal ,kolczanu i pioropusza, pomalowanie sobie twarzy w barwy lowcy i w takim " stroju mysliwego" .tylko w przepasce biodrowej z trawy postarac sie dojsc na zbiorke przed wyjazdem do lasu w niedzielny poranek.Podejrzewam ze poziom adrenaliny podczas tego marszu mialby Kolega wyzszy niz podczas proby kaleczenia zwierza w lesie. A swoja droga , jezeli nawet nowoczesna bron mysliwska nie gwarantyje skutecznego strzalu gdyz wchodzi w gre tzw. czynnik ludzki to co dopiero mowic o luku czy innej dmuchawce z zatrutymi lotkami. Pozdrawiam. Darz Bor. czy moze Hawk