Czwartek
19.02.2009
nr 050 (1299 )
ISSN 1734-6827

Hyde Park Corner



Temat: Polowaneczko

Autor: alette  godzina: 01:44
r_andrzej Cytat: Hipokryzja Z Wikipedii Hipokryzja (od gr. hypokrisis, udawanie) – zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Hipokryzja może się przejawiać na kilka sposobów: na przyklad: " Autor: alette Data: 17-02-09 21:14 r_andrzej Nie musze zabijac ryb - moge je kupic w sklepie. Gdybym musiala sama je zabijac, to nie wiem, co by bylo nie bylam w takiej stytuacji, nie bylaby dla mnie latwa. Choc pewnie gdybym ze wzgl.z drowotnych musiala karmic moje dziecko rybami pewnie zdobylabym sie na to by je zabijac. " Czyli jak Kali zabic rybe (zwierzaka) to jest ok. Jak ktos inny to be..... Bo Kali tylko w przypadku wyzszej koniecznosci.....a jak ta wyzsza koniecznosc nie wystepuje to Kali nie zabija - zawsze se moze kupic zabitego zwierzaka w sklepie..... wypada aletce za podsumowanie podziekowac. Eh;) Rozumiem ze ja to kali?;)))) Chyba zle zrozumiales moje slowa... Cytat: W wykonaniu choru takich alet aktualny tekst brzmialby raczej: Mysliweczku kochaneczku, bardzom ci rada, dalaby ci kopa w jaja...... alem.... ;))) Kop w jaja nic by nie dal;) Was raczej nie da sie juz uratowac... Choc pan Zenon jest przykladem na to, ze mysliwi moga sie nawrocic. Tak jak ich patron. Cytat: Dla dzisiejszego, wspolczesnego polityka fotografia z udzialu w "rozrywkowym" polowanku, przy jakiejs wlasnorecznie zamordowanej gadzinie bylaby politycznym samobojstwem..... Ciekawe dlaczego? Przeciez prawo pozwala polowac, mysliwi nie robia wiec niczego nie zgodnego z prawem, nie sa dewiantami, wiec dlaczego zdjecie polityka przy zastrzelonej przez niego tuszy mialoby mu popsuc wizerunek?;) cytat: po trzecie. przekaz polowania. Andy powyzej bodajze monitowal brak dobrej wspolczesnej literatury, filmow na temat polowania. Z mojego punktu niezupelnie, sa ksiazki, malarze, pisarze. Tyle ze ten obraz - przekaz lowiectwa jest niepelny. Z reguly ckliwe "szla dzieweczka do laseczka" w roznych wariantach. Rzeczy na pewno piekne i ciekawe, ale tez starannie pewne elementy filtrujce. Tymi zajmuje sie pan Zenon Kruczkowski donoszacy czytelnikowi, iz farba znaczy krew. Oczywista oczywistosc niby, ale spora grupe ludzi to duzo bardziej interesuje niz dziela Ejsmonda lub Korsaka. Nie chodzi o to, zeby napisac ksiazke o patroszeniu, dostrzeliwaniu postrzalkow, ale o to zeby postronnemu czytelnikowi, niepolujacemu uswiadomic, ze polowanie to nie tylko mgla nad lakami o wschodzie slonca i swiergot ptaszkow. Ze "oczywistosta oczywistoscia" sa - tez - ubabrane krwia spodnie czy rekawy kurtki. Bedzie wtedy moze mniej takich "alett" ;))) Tak, ja do tej sporej grupy naleze wlasnie;) Zgadzam sie, ksiazki pt "szla dzieweczka do laseczka" mydla nam oczy. POtrzeba wiecej takich ksiazek jak "Farba znaczy krew". napisanych przez mysliwych lub bylych mysliwych. Dobrze by bylo gdyby ksiazka byla napisana w prosty sposob, bez zadnego wyszukanego slownictwa. Mysle, ze o tym patroszeniu wartoby w takeij ksiazce napisac, o postrzalkach tez. W koncu to sa fakty. Tak samo jak splamione krwia ubrania. i wiele wiele innych rzeczy o ktorych nie wie przecietny Polak, ktory nie poluje. Wartoby tez dodac do takiej ksiazki duzo zdjec z polowan czyli zdjec pokotow czy jak to wy nazywacie.

Autor: alette  godzina: 02:44
Kocisko Cytat:Basiu, swoimi wpisami dostarczasz całej "kopalni" argumentów przeciw wyznawanym przez siebie ideałom. 1. Piszesz abym zapytał zwierząt czy za cenę życia zgadzają się abym je dokarmiał , zalesiał im teren itd. Czy Ty pytałas się swego kota, lisa czy za cenę wykastrowania godzą się na Twoją opiekę? Czy Ty zgodziłabyś się , w zamian za sterylizację, aby ktoś mół się Tobą opiekowac? Wolalbys byc dzikiem ktory placi za udogodnienia zyciem czy kotem ktory za udogodnienia placi kstracja? Lisa nie wykastrowałam. Kota tak. Nie, nie pytałam go czy chce zostac wykstrowany w zamian za dom, jedzonko, ciepłe spanie itd. To pierwszy kocur jakiego wykastrowałam i nie zaluje. Roznica miedzy kocurem wychdozacym, niekastrowanym a niewychodzacym kastrowanym jest ogromna. Moj poprzedni kocur dozyl tylko 3 lat. Wychodzil z domu na kilka dni, a gdy wracał to wygladał jak z horroru, uszy we krwi, cały poszarpany, futro powygryzane, chudy. czasmi wracal tak poturbowany ze balam sie, ze bedzie z nim zle. Ale nie chcialam go kastrowac, bo balam sie, ze nie przezyje zabiegu, ze go okalecze, bo odbiore mu przyjemnosc zycia, nie mialam serca wykastrowac go i zamknac w domu, bo on mial tam gdzies swoj koci swiat. Az pewnego dnia nie wrocil. I wtedy podjelam decyzje ze kazdy moj nastepny kot bedzie kotem domowym kastrowanym. Ja sie nie bede martwic a kot bedzie zdrowy i bezpieczny. Teraz uwazam, ze kazdy rozsadny opiekun kota, kastruje swego kota i nie wyopuszcza go samego z domu. Gdybym miala zostac zamieniona w kota, i postawiono by mi wczesniej wybor: serylizacja i opieka albo wolnosc, bez kastracji, wybralabym kastracje. Cytat: 2.Piszesz że ludzie powinni pozwolić zyć zwierzętom swoim zyciem. Czy lis którego masz/hodujesz/opiekujesz się( do wyboru właściwa wersja) to przejaw tego "pozwolenia na zycie" zwierząt wg ich praw? I nie ważne skąd i dlaczego masz tego lisa. Że samochód mu matke przejechał,itd czy jak to tam było. WYRWAŁAŚ go z jego świata. ZŁAMAŁAŚ prawa o których przestrzeganiu piszesz. Znasz te prawa tak wogóle??? Są ZUPEŁNIE inne od tego co sobie większośc ludzi wyobraża. Zadne łzawe historyjki. W świecie zwierząt obowiązuje podstawowe prawo-SILNIEJSZY żyje, słaby umiera(aby silniejsi mogli się np pozywić). Nikogo nie obchodzi ze któremuś mieszkancowi puszczy/pola/wody w życiu nie poszło. Maszeruj albo giń! Ja nie mam lisa juz, nie hoduje go i nie opiekuje sie nim. Lis ma teraz swoje zycie. Nie mam z nim bliskiego kontaktu od 4 miesiecy, od kiedy uciekl. Ostatnio stalam 20m od niego w nocy, na podworku, ale nie podszedl do mnie. Czas swoje zrobil. Wiec choc wyrwalam go z jego swiata i tak do niego wrocil. Tak, pisze ze powinnismy pozwolic zyc zwierzetom ich zyciem. Ale uwazam, tez ze powinnismy im pomagac gdy nas potrzebuja. Czasmi ludzie znajduja lisy, biora do domow, wychowuja i te lisy z nimi potem zostaja. Gdyby nie pomoc czlowieka nie przezylyby. A czy to taki cios dla przyrody, ze ocalal osierocony lisek? Takim liskiem jest ta lisiczka Fritzi (www.fritzi.lu/)

Autor: wloochacz  godzina: 03:12
Czasmi ludzie znajduja lisy, biora do domow, wychowuja i te lisy z nimi potem zostaja. Gdyby nie pomoc czlowieka nie przezylyby. A czy to taki cios dla przyrody, ze ocalal osierocony lisek? Takim liskiem jest ta lisiczka Taki sam cios dla przyrody, jak upolowany dziczek. darzbór!

Autor: alette  godzina: 03:16
Jastrzab Cytat: W załączniku masz mojego pupila-obecnie jest duży,nie jest wykastrowany,żyje w dużej wolierze z konarami drzew i koleżanką...Jest szczęśliwym kotem w pełni cieszącym się dobrodziejstwami natury Nie dziwie sie ze zalatwiles mu kolezanke;))))))) Inaczej nie dalby ci zyc;)))))) Dlaczego nie chciales go wykastrowac? Cytat: Z pewnością daleko mu do skrzywionych kocich maskotek zaspokajających potrzeby i kompleksy bezdzietnych starych panien mających problemy emocjonalne i osobowościowe ;))))))) NIe kazdy kastrat trzymany w domu to od razu maskotka. Cytat: co ostatnio szczególnie modne w pewnych kręgach-yorkshire terrierów-które są noszone w nosidełkach,jedzą na stołach z jednego talerza wraz z panią itd...) ;)))))) Zle im nie jest.. Cytat: Ponieważ naobserwowałem się zarówno zdrowego podejścia do trzymania kotów w domu jak i wg.mnie chorego-mogę smiało powiedzieć,że kotom to zwisa...o ile ma jeszcze co ;) Zmiana "opiekuna" dla kota to żaden problem-dlatego wolę psy. No nie zgodze sie jednak z toba. Koty wiedza kto je kocha a kto ich nie lubi. I trzymaja sie z daleka od tych drugich. Zmiana opiekuna moze doprowadzic kota nawet do depresji. Moge spytac czy twoj kot dzieli z toba mieszkanie, lozko? Jesli trzymasz kota poza domem w wolierze, to tak naprawde go nie znasz. Cytat: A co do określenia" zew puszczy" to bliżej mu do słowa "ochota" niż "potrzeba"-która zawiera w sobie element przymusu."Ochota" leży bliżej wolności i wyboru. Wiec mam pytanie: co czulbys gdyby naszedl cie "zew puszczy" ale nie moglbys z jakiegos powodu pojechac na polowanie? Jesli zew puszczy nie jest potrzeba a tylko checia, to rezygnacja z polowania nie powinna byc przykra, trodna, niemila, ciezka do zniesienia, nie powinna powodowac duzego dyskomfortu itp. Z potrzeb trudno zrezygnowac.

Autor: r_andrzej  godzina: 10:00
alette "Czasmi ludzie znajduja lisy, biora do domow, wychowuja i te lisy z nimi potem zostaja. Gdyby nie pomoc czlowieka nie przezylyby. A czy to taki cios dla przyrody, ze ocalal osierocony lisek? Takim liskiem jest ta lisiczka Fritzi" Na marginesie: Z cytowanej strony: "Auf jeden Fall ist Fritzis Verhalten eine große Ausnahme für einen Fuchs und daher kann ich von einer Nachahmung nur abraten, denn auch ich werde es nicht noch einmal versuchen, denn Fritzi ist einmalig." tlum. W kazdym badz razie zachowanie sie Fritzi jako lisa jest wyjatkowe. I Stad moge jedynie odradzac od nasladowania. Rowniez ja sama nie podejme sie tego drugi raz, poniewaz Fritzi jest wyjatkowa. "Fritzi" - liszka trafila do jej opiekunki razem z trzema innymi szczenietami, Cala czworka ( po tym jak ich matka zostala zastrzelona przez mysliwego w okresie ochronnym - brawo koledzy....:((( ) - zostala odchowana przez osoby prywatne w 1996 roku i wypuszczczona na wolnosc. Rodzenstwo poszlo "w dluga", Fritzi zdecydowala sie zostac przy opiekunach. Na trzymanie tego lisa udzielilo specjalnej zgody ministerstwo ochrony srodowiska Luxemburga. "Wlascicielka" owego lisa ma - jak widac - nieco inne zdanie odnosnie przetrzymywania dzikich zwierzat i traktowania ich jako zabawek niz alette, ktora ten link przytoczyla.

Autor: Kocisko  godzina: 10:02
ad alette Cóż. Podtrzymuję swoje zdanie jak również zdanie Ksawera i jeszcze kilku uczestników tej dyskusji , czyli: nie dysponujesz zadnymi argumentami poza subiektywnymi odczuciami. Pełno zaprzeczeń samej sobie w Twoim postępowaniu. Nie będę tego wyliczał -przykłady podałem w jednym z poprzednich wpisów. Twoje postępowanie jest dośc charakterystyczne dla osób, zwykle młodych, które idealizują sobie pewne pojęcia, w tym wypadku można to nazwać roboczo "wizją idealnego swiata", nie zdając sobie sprawy z utopii tych poglądów. A jak dochodzi do "zderzenia" z rzeczywistością następuje dość pokrętne wytłumaczenie "odstępstwa" od głoszonych zasad i prawideł. A życie pisze własne scenariusze i ma gdzies nasze zasady. Co chwila stawia nas przed wyborem jak postąpić. Dostarczając nam wielu rozterek, czasem zgryzot. Rosjanie to okreslają: "Kak nie prywykniosz, tak zdechniosz". Można oczywiście to wszystko maskowac, tłumaczyć itd ale fakty pozostaja faktami. Miałem nie podawać przykładów ale jeszcze jeden: Nie można pozwalać żyć komuś(zwierzętom) jego zyciem a jednocześnie dawać sobie samemu pozwolenie na ingerencję w to życie. Głoszone przez Ciebie zasady doskonale ilustują obrazki często umieszczane na okładce pism świadków Jehowy: zielona łączka, jabłoń z czerwonymi jabłuszkami, na łące pasą się śliczne , puszyste owieczki, niedaleko leży olbrzymi lew, a pod jabłonią szczęśliwa, uśmiechnięta rodzina. Po prostu sielanka. Napisałem o tym wczesniej: po co rozdrabniać się i pisać ksiązki typu: ....oddałem strzał, dzik przwrócił się . Podszedłem i nożem rozprułem mu brzuch wydobywając trzewia parujące na mrozie. Długo myłem ręce unurzane w gorącej krwi...itd A do tego ilustracje, foto. Można tylko poco???? Czy ktoś w podręczniku dla rzeźników pisze o tym?? A czy jakiś rzeźnik się tego wypiera????? Czy ktoś opowiadając o porodzie swego dziecka opisuje smród który temu towarzyszy?? To ze niejedna kobieta nie panuje w takich chwilach nad swoim organizmem i opróżnia się???? Te potoki krwi lecące z krocza??? Nie spotkałem się z tym. Jest coś takiego jak swego rodzaju takt i przemilczanie pewnych faktów z prozy zycia. Ale nikt tego się nie wypiera i nie ma to nic wspólnego z zakłamaniem. Dla zainteresowanych: tak, jest dużo farby tfu, KRWI chciałem powiedzieć przy ZABICIU jelenia czy dzika.Tak, wyciągam z niego BEBECHY aby mięso było zdatne do spozycia. Tak, śmierdzą te bebechy. Tak, mam łapy ubabrane , czasem do łokci, w KRWI. A potem myję się, bebechy zjadają leśne zwierzęta-padlinożercy( którzy bez ofiar większych drapiezników miałyby problem z przezyciem), ja zjadam swoją OFIARĘ. A kiedyś mnie zjedzą jakieś "gady".Jak już dostanę drzewienną jesionkę. Zamknie się magiczny krąg życia i śmierci. Jak od tysiącleci.Od zawsze.Po kres. Miłego dnia Basiu! aha, byłbym zapomniał: i darz bór!!:)

Autor: Kocisko  godzina: 10:35
ad alette Dla zilustrowania "życiowych" scenariuszy:) : Życie dziwne czasami jest.... Zenek po pracy poszedł na piwko. Kiedy lekko podchmielony wrócił do >domu, zastał w przedpokoju żonę w masce p-gaz i stroju sado-maso, którą >od tyłu ostro zapinał sąsiad. Wpie....lił sąsiadowi, żonę wyrzucił na >klatkę schodową a sam >wyciągnął piwko z lodówki i zasiadł przed telewizorem. Pstrykając >kanałami zastanawiał się co zrobić z tą dziwną sytuacją. W końcu >rozejrzał się po pokoju, wstał, przeprosił sąsiada, wpuścił sąsiadkę z >powrotem do środka i poszedł do swojego mieszkania.