Sobota
25.06.2011
nr 176 (2155 )
ISSN 1734-6827

Hyde Park Corner



Temat: Czy można cos zaradzić  (NOWY TEMAT)

Autor: postrzałek  godzina: 21:07
Witam. Panowie mam następujący problem: zaraz za moja wsią jest staw. Znajduje sie on na środku pola, są tam ryby różnego rodzaju, ale zawsze brała tam tylko karaś. Nigdy nikt nie złapal tam nic większego od dłoni. Nigdy też do tej pory nikt nie wykuł ani jednego przerembla zimą. W ubiegłym roku wczesną wiosną specjalnie pojechałem po narybek szczupaka, pomyślałem iż bedzie miał tam kapitalne warunki do rozwoju przy takiej ilości karasia. Teraz szczupaki te maja 70dag- 1kg na pewno nie większe. Ale maja tylko rok a więc o tarle nie ma mowy. Wszystko do tej pory jest ok. Ale wlasnie... w tym roku ktoś złapal jednego szczupaka, a teraz cała wieś łazi tam i łapie małe szczupaki w ilościach masowych, po kilkanaście sztuk dziennie. Ja sam niestety nie moge teraz łowić bo jestem w pracy, nikomu broń boże nie zabranian, ale jak to zrobic zeby lapali w normalnych ilościach, i co zrobic z tymi, którzy dopiero przed kilkoma dniami dowiedzieli sie o istnieniu tego stawu? Sytuacja jest dramatyczna, szkoda bo wybija cała rybę ze stawu i znów wszyscy będą łapać maluchy. Jak kupowałem narybek to nikt sie nie dołożył, ale teraz cała wieś chodzi na ten staw, każdy łapie po kilka lub kilkanaście sztuk, chodzą rano i wieczorem, chodzą całymi rodzinami. Mnie szlag trafia, bo chciałem mieć możliwość zapolowania w przyszłości na cos więcej niż karaś, ale niestety nie widzę żadnych szans. Czy istnieje jakas możliwość zatrzymania tej rzezi? Bardzo proszę o sensowne odpowiedzi bo jest mi naprawdę nie wesoło. Człowiek sie stara, a reszta czerpie z tego korzyści niszcząc jednocześnie starania drugiej osoby.

Autor: kuraś  godzina: 21:39
postrzałku, pytasz jak postrzelony :), ...nie ma na to rady :(, poza tym, że Ci opadną ręce i już więcej z taka inicjatywą nie "wyjedziesz". DB

Autor: Sako7x64  godzina: 21:57
Rzeczpospolita = rzecz wspólna... Czyj to staw? Prywatny? Agencji, niczyj ? Widzę,że jesteś sympatykiem łowiectwa,ale nie wiem czy chciałbym usiąść na ambonie zbudowanej przez Ciebie... przecież tyle się napracowałeś,a teraz polować nie możesz bo w pracy jesteś. A na we wsi pogadajta z człowiekami po polskiemu i ludzkiemu języku to może się trochę opamiętają.

Autor: postrzałek  godzina: 22:38
Drogi sako twoja uszczypliwość jest smutna ale odpowiem ci i powiem co mnie dręczy. Nie boli mnie to, ze łapią, bo po to ryba jest. Wk...a mnie tylko to, ze zachowują sie jak jakieś psy zwolnione z uwięzi, łapią na chama, między sobą mało sie nie pobja, na stanowiskach jednoosobowych stoi po trzech ludzi. To tak jakbyś w lesie nie miał wcale dzika. Ale chcesz go mieć. A więc kupujesz warchlaki za swoje, karmisz je, dbasz o nie i sam nie strzelasz bo czekasz, az będą mogły mieć potomstwo. A wnet na te warchlaki rzuca sie całe kolo i tepi je co do jednego. I co? Bedziesz zadowolony? A nie mogliby strzelić po jednym a resztę zostawić do huczki(w przypadku tych szczupaków tarla). Co więcej: to tak jakby czesc zwykłych ludzi specjalnie na wieść o tych warchlakach zaczęła polować. Wyobrażasz sobie to... Dla mnie jest to żałosne i szkoda gadać, myślałem ze jest jakas rada ale z tego co piszecie to nic sie nie poradzi.