|
|
Piątek
10.10.2014nr 283 (3358 ) ISSN 1734-6827 Hyde Park Corner Temat: "Cycki" Diany VI (NOWY TEMAT) Autor: Palba godzina: 08:03 Stanisław K. najpierw w typowo dla niego czyli w bezczelny sposób esemesował do Jacka G., próbując wymusić na podstawie swojej chorej w odniesieniu do Statutu PZŁ uchwałki podjęcie komisyjnego szacowania szkód w obw. 107, ale Jacek G. spokojnie przekazał swoje stanowisko (też esemesem) takie jak i inni z wyznaczonej uchwałą komisji.[…] Osobiście jestem na 100% przekonany, że wystarczył by z jego strony jeden telefon do tych chłopaków z prośbą o pomoc w problemie i nie było by sprawy. Ale przy braku kultury osobistej byłego prezesa i wg. niego lepiej po „komuszemu” czyli „zamordystycznie” załatwiać problemy w mniemaniu „bo ja tu prezes i …”. Hola hola panie K. – to nie ten standard !!! W między czasie Stanisław K. jako jednoosobowa komisja ds. szacowania szkód w kole Diana, pomknął jak Zorro na interwencję zgłoszonej szkody w kukurydzy do innego rolnika zam. we wsi Brzeźce - Bartosza K. Od pisemnego zgłoszenia (poniewierającego się po siedzibie) szkody […] minęło 57 dni. W załączeniu i poniższych wpisach kopia protokołu szkody sporządzona przez Stanisława K.:))))))) Autor: Palba godzina: 08:04 Druga strona protokołu. Autor: Palba godzina: 08:06 Jak młody rolnik wy_CYCKAŁ imć byłego prezesa. :)))))))))))))))))) Autor: Palba godzina: 08:10 Jest to przykład podejścia byłego ZK WKŁ-193 Diana do problemów rolników z dzikami na ich uprawach. Nie dziwcie się więc, że rolnicy w obwodzie nr 19 w ok. Międzyrzecza Podlaskiego wyjechali traktorami na ulicę już dwa razy, a władze samorządowe i nadleśnictwo ma poruszone nerwy. Wg. Komisji rewizyjnej koła działanie byłego prezesa w stylu „Zorra” było właściwe. Było ono zgodne z Prawem. 4000zł wypłacone z kasy koła rolnikowi za oszacowanie zaoranych już upraw uznano za prawidłowe. A nawet nie zostało to ujęte w sprawozdaniu KR za sezon łowiecki 2012/2013. Więc skąd myśliwi mogą wiedzieć jak to „prężnie” działał „Zorro”. Chyba jednak to nie z ich kieszeni poszła żądana kwota, albo mają kasy jak błota. Wcześniej zarząd „Zorra” wyrokiem sądu wypłacił odszkodowanie w kwocie ok. 10.000 zł innemu rolnikowi – Robertowi K. zam. we wsi Długowola za zżartą przez dziki kukurydzę. Powodem było zlekceważenie zgłoszenia szkody przez rolnika i nie tylko. Autor: Palba godzina: 09:52 Robert K. – rolnik z 80 ha gospodarstwem z którego większość to uprawy kukurydzy nasiennej, był kandydatem na myśliwego i do koła. Za namową myśliwych – rówieśników rozpoczął staż łowiecki. Pomagał kołu swoimi możliwościami. Dawał tony kukurydzy na zimowe dokarmiania. Służył ciężkim sprzętem rolniczym w utrzymaniu upraw. Ale jednak, dlatego że był on kandydatem Roberta D. – byłego skarbnika, staż jemu nie został zaliczony przez „Zorro- Time”. Ciekawym jest fakt, że Robert K. swój okres stażu odbył w czasie, gdy łowczym w Dianie był Marek W. a skarbnikiem Robert D. (opiekun stażysty). I ten skład ZK powinien zaliczyć Robertowi K. staż, po którym został by myśliwym Diany. Ale w akcie zemsty wobec Marka W. i Roberta D. nowy Zorro-Time nie zaliczył mu stażu […]. Autor: Palba godzina: 10:00 Zginął nagle też dzienniczek stażysty Roberta K. wypełniany przez łowczego m.in. przez Marka W. i Zenona S. Autor: Palba godzina: 10:36 Odpowiedź jaka została udzielona Robertowi K z ZO PZŁ Lublin. Autor: Palba godzina: 10:55 Marek W. (były łowczy) był potencjalnym kandydatem na prezesa. Jest to bardzo koleżeński myśliwy, mieszkaniec i społecznik w Stężycy, właściciel dobrze prosperującej firmy zatrudniającej wielu jej mieszkańców, dobrze znający i poruszający się w PŁ, Statucie PZŁ, członek KR Rady Gminy w Stężycy, i jeszcze ) jest kierownikiem chóru seniorów działającego przy Towarzystwie Przyjaciół Stężycy z którym odnosi sukcesy. Wraz z Robertem D. – byłym skarbnikiem, podczas pełnienia swoich funkcji w ZK wielokrotnie nie zgadzali się na propozycje byłego prezesa, gdy ten w sposób jednoosobowo próbował sterować działalnością koła. Niezgodności było mnóstwo. Wiedząc, że z Markiem W. nie ma szans w wyborach, Stanisław K. wyruszył na krucjatę przedwyborczą ze swoją kandydaturą do myśliwych koła przed WZCzK. Co on im naopowiadał, że został wybrany w głosowaniu – wiedzą tylko oni. Większość to myśliwi przyjęci przez ZK pod jego dyktaturą i wiecznie za to wdzięczni. Większość pochodzi z Puław i Dęblina. Żeby być pewnym prezesowania pod swoje dyktando zapewne w czasie „ustawki” ustalił swój skład ZK. Z tego zarządu ostał się tylko obecny skarbnik Stefan Ż., który buchalterię finansową prowadzi razem ze swoją babcią przedstawiając Jej osobę na WZ jako emerytowaną księgową. Stanisław K. zapewne żalił się jak to mu Marek z Robertem patrząc na łapska nie pozwalają dyktatorsko kierowniczyć. Narzekał na własne zdrowie i ubolewał, że chyba mu będą jedną nogę amputować (może dwie) i takie tam inne płacze nad sobą. Wszystko jest pewnie OK, bo może „przyjmować” lekarstwo szczególnie na Dołhołęce w ilościach ograniczonych możliwością swojego zdrowia. Marek W. były łowczy wie najlepiej jak z obowiązków stażysty wywiązywał się Robert K. Ale skoro już nie został wybrany do ZK nie mógł zdecydować i załatwić pozytywnie ze strony koła zaliczenia stażu Robertowi K. Nowy „ZorroTime” natomiast, nie zaliczył stażu bez uzasadnienia. ZO PZŁ w Lublinie (czyt. Marian Flis) po zapoznaniu się z uchwałą ZK szybko znalazł sposób potwierdzenia nie zaliczenia stażu wyszczególniając błąd pracownika. Można? Pewnie, że można, zważywszy, że „Zorro” należy do komisji zwierzyny grubej przy ZO PZŁ w Lublinie. Z informacji od pracowników ZO wiadomym jest, że nie uczestniczy w obradach tej komisji. Ale co się dziwić? Na tym powinno się chociaż trochę znać. A tu….? Ważne, że jest człekiem Maniusia i głosik daje. Rączka rączkę myje jak to na Lubelszczyźnie mawiają przy „na zdrowie”. |