Środa
06.12.2017
nr 340 (4511 )
ISSN 1734-6827

Hyde Park Corner



Temat: Wielki Lowczy PRL - czy byl tworca pierwszych OHZ wladzy ?  (NOWY TEMAT)

Autor: Porcupine  godzina: 19:29
Nie było od wojny bardziej kontrowersyjnej postaci. Wysiedlał, pozbawiał pracy, gnoił. Ale też gospodarzył: hodował, budował, chronił (czasem niszczył). I pomagał: finansowo, rzeczowo, w dostępie do najlepszych lekarzy, w znalezieniu posady. Satrapa, pieniacz, filantrop, gołębie serce. Bez mała przez dekadę niepodzielnie dzierżył władzę w Bieszczadach - pisal Krzysztof Potaczała (dziennik.lowiecki.plhttps://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Doskoczy%C5%84ski) ARLAMOW " Nazwa Arłamów była dobrze znana w latach 70. XX w., gdyż powstał tutaj Ośrodek Wypoczynkowy Urzędu Rady Ministrów, w którym wypoczywali i polowali PRL-owscy bonzowie. Tak naprawdę obejmował nie tylko teren Arłamowa, ale również siedem innych wsi wysiedlonych w latach 1946-1947. Cały ten obszar, o łącznej powierzchni 23 tys. ha, był otoczony płotem o wysokości ponad 3 m i długości ok. 30 km. W ogrodzeniu znajdowały się specjalne przejścia umożliwiające dzikiej zwierzynie przedostanie się tylko na teren posiadłości, a liczne ambony strzeleckie z postawionymi obok karmnikami sprawiały, że żaden polujący nie miał problemu z trafieniem jelenia czy dzika." LANSK " Przez wiele dziesięcioleci na południe od Olsztyna, w rejonie Jeziora Łańskiego, rozciągał się myśliwsko-wypoczynkowo-bankietowy raj dygnitarzy PRL. Obejmował tysiące hektarów lasów, jeziora, rzeki i tereny po wsiach Rybaki, Orzechowo, Lalka, Ząbie, Cyranka i Rybaczówka.Część ich mieszkańców przesiedlono, rdzennych Warmiaków usilnie "nakłaniano" do wyjazdu do Niemiec. Ważniejsza od ludzi była zwierzyna łowna. W pewnym okresie po ogrodzonych lasach biegało 2 tys. jeleni i 1,5 tys. dzików. Warunki życia miały luksusowe: dokarmiane sianem, ziemniakami, zbożem, a nawet marchwią. Odyńce osiągały rekordowe rozmiary. Zresztą sam twórca ośrodka Kazimierz Doskoczyński mówił, że wstydziłby się organizować łowy na dziki, które nie przekroczyły 200 kg wagi. Za objadanie się przy paśnikach zwierzaki musiały płacić życiem, gdy do Łańska zjechał Leonid Breżniew, Erich Honecker, Fidel Castro oraz inni przywódcy "bratnich partii". Trafiały tu też głowy koronowane, jak król Belgii Baudouin i szach Iranu Reza Pahlavi. Zorganizowanie rządowego ośrodka wypoczynkowego w Łańsku Bierut powierzył na początku lat 50. Kazimierzowi Doskoczyńskiemu, swojemu ochroniarzowi. Nowe zadanie było dla niego nagrodą za poświęcenie, bo zasłaniając prezydenta podczas zamachu został postrzelony w głowę, płuco i pachwinę.Po rekonwalescencji zabrał się z ogromną energią do pracy. Rezerwat myśliwski zakładał, stosując metody, które przed wojną nie przyszłyby do głowy najbardziej bezdusznym obszarnikom. Wysiedlano mieszkańców wsi, burzono ich domy. - Temu, kto się ociągał z wyprowadzką, jakiś nieznany sprawca podłożył ogień pod stodołę, były też inne represje. Co lepsze opuszczone domy przejęli prominenci z Warszawy. Inne z czasem zamieniły się w ruinę. Były też takie, które zupełnie rozebrano - wspomina mieszkaniec sąsiedniej Stawigudy.Za wejście do lasów należących do ośrodka groziły surowe kary. Wyroki bez prawa apelacji wydawał Doskoczyński, nazywany drugim wojewodą olsztyńskim. Bywało, że za zebranie koszyka kurek trzeba było przez dzień lub dwa rąbać drzewo.W latach 60. i 70. polowania i biesiady w Łańsku organizowano z wyjątkowym rozmachem, jako że chętnie przyjeżdżali tu na łowy władcy Kremla, napierw Chruszczow, a potem Breżniew. Świadomie lub nie, starali się kopiować styl życia polskiej kresowej arystokracji. Ten pierwszy był podobno niezłym strzelcem, natomiast z celnością Leonida Iljicza bywało różnie, z latami i pogarszaniem się stanu zdrowia, coraz gorzej. Trzeba było dokonywać różnych sztuczek, by gość nie dostrzegł, że haniebnie pudłuje.Zapalonym myśliwym był premier Piotr Jaroszewicz, ale I sekretarze PZPR: Gomułka, Gierek i Jaruzelski uczestniczyli w polowaniach z konieczności, gdyż tak naprawdę ich nie znosili, tak samo jak alkoholowych bankietów organizowanych po otrąbieniu pokotu. " Te czasy podobno przeszly do lamusa historii, ale czy tak do konca, wielu mysliwych przyrownuje do Arlamowa i Lanska dzisiejsze OHZ zarzadzane przez PZL, szczegolnie te, gdzie bywala i bywa elita ZG PZL w chwiach wolnych od tzw. pracy. Swoja droga wielu z Was otarlo sie o te osrodki, wiec moze podzielicie sie opiniami, uwagami, spostrzezweniami, jak jest naprawde - te porownania sa sluszne, czy moze nie nalezy im wierzyc.

Autor: Porcupine  godzina: 19:40
A tu "cukiereczek" Wam i Nam wspolczesny - choc juz znany. (www.newsweek.pl/polska/jan-szyszko-minister-srodowiska-poluje-na-bazanty,artykuly,406566,1.html)

Autor: Porcupine  godzina: 20:12
Pan prof. mowi tu ciekawie w 2016 roku i .... zabawnie. (dziennik.lowiecki.plhttps://www.youtube.com/watch?v=LZ-FeC6MtRI&pbjreload=10)

Autor: Porcupine  godzina: 20:25
OHZ PZL (dziennik.lowiecki.plhttps://www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www&_PageID=3&newser=no&_C=C_STRUKTURA_PZL.OHZ&_Lang=pl&_CheckSum=313967332)

Autor: Porcupine  godzina: 20:58
Nie spodziewam sie tutaj dyskusji, bo utrwalacze PZL dzialaja, ale niewatpliwe czasy bierutowskie legly u podstaw funckjonowania obecnego PZL, skad zapewne w/w wzorce hodowli zwierzyny od Kazimierza Doskoczyńskiego, czesto dla wybranych kolegow i kolezanek czy osob rzadzacych tym krajem. Zapewne od czasow Boleslawa Bieruta arystokrajca socjalistyczna w polskim lowiectwie popuszczala cugli w dostepie do OHZ osob z pospolstwa zrzeszeniowego, wiec Panstwu temat nie jest obcy, ale charakter zrzeszenia - jego hermetycznosc i fakt, ze wszyscy sie w nim prawie znaja - blokuje otwartosc wypowiedzi.

Autor: Jacek Balcerzak  godzina: 21:27
A czego Ty się tu spodziewasz , Co tu nowego jakie niby mają to być odkryte a nie znane karty naszej łowieckiej historii . Gdybym to ja jako utrwalacz zamieścił tu zapewne wielu znane pikantne opowiastki z tych czerwonych rewirów mogło by to nawet nabrać posmaku sensacji . Może wklejaj linki – będzie higieniczniej , (www.nowiny24.pl/archiwum/art/6159641,wielka-wladza-bawila-w-arlamowie,id,t.html)

Autor: Porcupine  godzina: 21:36
Najlepszy model lowiecki czerpal z tych wzorcow, i mimo, ze znamy historie Arlamowa, Lanska i inyych miejsc, to historie z zycia OHZ PZL owiane sa "mgla". To dziwne, ze czlonkowie tego demokratycznego zrzeszenia , w ktorym kazdy czlonek ma rowne prawa na papierze, nie maja nic do powiedzenia i wielokrotnie nie posiada wiedzy :) Uwazam nawet, ze lowiecka domokracja ludowa jest w lowiectwie gorsza od normalnej gopodarki lowieckiej rynkowej, gdyz w tej ostatniej nie byloby sytuacji, iz czlonkowie ZG poluja z ministrem na terenie zrzeszeniowym w taki sposob, jak w Polsce. PZL to swoisty fenomen lowiecki, ktory pod zabawnym pod szyldem wszyscy czlonkowie sa rowni w prawach, w rzeczywistosci dzielil czlonkow na tych, ktorym wolno wiecej i tych, co maja .owno do gadania ( chyba poza oplacaniem skladek ).Pan Kazimierz Doskoczyński zarabial dobra kase i z grubsza wiemy do kogo trafiala z takich "OHZ-ow" i tez mowil ,z e hodowal dla dobra polskiej przyrody.

Autor: Jacek Balcerzak  godzina: 21:53
Nie sklejaj tych rzewnych opowieści bo aż łzy się do oczu pchają ;; cyt ; ''PZL to swoisty fenomen lowiecki, ktory pod zabawnym pod szyldem wszyscy czlonkowie sa rowni w prawach, w rzeczywistosci dzielil czlonkow na tych, ktorym wolno wiecej i tych, co maja .owno do gadania ( chyba poza oplacaniem skladek ).'' Poza tym - powtarzasz się co drugi wpis na zasadzie kopiuj wklej poprzedni wpis – trochę to mało atrakcyjne – postaraj się A tak poza ….... Było tak jest i będzie … Właśnie w tym kierunku obecnie zmierzamy . ''My stoimy tu a wy tam gdzie stało zomo ''.

Autor: Porcupine  godzina: 22:08
Nie o to tu chodzi, ale o to, ze prawa i obowiazki czlonkow PZL sa podobno rowne, a rowne nie sa - to przeciez fikcja ( dowodow i informacji medialnych jest wiele ), a mimo to czlonkowie polskiego zrzeszenia udaja ,ze tak jest, siejac propagande, ze polski model lowiecki jest najlepszy na Swiecie. Nie widze aby jakos kazdy z tych 120 000 czlonkow ( bo niby maja rowne prawa i obowiazki ) moglby wzias udzial w polownaniu czlonkow ZG PZL z osobami kierujacymi krajem na obszarze OHZ strzelajac do hodowanej tam zwierzyny, np. na zasadzie zgloszenia sie z powszechnego ogloszenia. Czyli mysl Kazimierza Doskoczyńskiego mimo upadku komunizmu w Polsce ( nie w lowiectwie polskim ) jest zywa. I to jest juz tradycja PZL bierutowskiego, o ktorej nie wyczytamy nigdzie w ksiazkach, tj. polskim zbiorze tradycji i zwyczajow lowieckich jakie w/w zwiazek propaguje.