Sobota
16.10.2021
nr 289 (5921 )
ISSN 1734-6827

Hyde Park Corner



Temat: Wzrost cen nośników energii o 250%

Autor: WIARUS  godzina: 09:08
    Światowa wojna gazowa. Najlepsze dopiero przed nami! Cena gazu ziemnego w Europie właśnie przekroczyła psychologiczną granicę 1000 dolarów za tysiąc metrów sześciennych, czyli jednego dolara za metr sześcienny. Przyniosło to już pewne znaczące efekty w całej Europie. W Wielkiej Brytanii zakłady nawozowe nie mogą produkować po tych cenach i zostały zamknięte. Spowoduje to w odpowiednim czasie wzrost kosztów żywności, ale natychmiastowym skutkiem będzie pozbawienie konsumentów pakowanego mięsa i piwa z powodu braku suchego lodu, produktu ubocznego produkcji nawozów. Tymczasem po drugiej stronie kanału, w Unii Europejskiej, ceny energii elektrycznej w krajach bałtyckich są obecnie 10 razy wyższe niż w Rosji, tuż za granicą. Po drugiej stronie Białorusi jest Ukraina, gdzie jest jeszcze fajniej. Wiosną 2019 roku Ukraina odrzuciła hojną ofertę Rosji na zakup gazu po 240-260 USD za tysiąc metrów sześciennych (jedna czwarta obecnej ceny spot) i Ukraina, zamiast tego, zdecydowała się na zakup gazu na rynku spot. Ukraina potrzebuje 13 miliardów metrów sześciennych gazu w magazynach, aby przetrwać sezon grzewczy, ale obecnie ma mniej niż 5. Ale zawsze może kupić to, czego potrzebuje na rynku spotowym, prawda? Ale Ukraina jest spłukana i ma zerowy budżet na tę operację. Na szczęście nadal może kupować z Rosji tanią energię elektryczną, przynajmniej do czasu, gdy ukraińscy nacjonaliści nie zdecydują się wysadzić linie przesyłowe z Rosji tak jak to zrobili z liniami na Krym. Ale w przeciwieństwie do Ukrainy, która jest spłukana, kraje UE nie muszą marznąć bo gaz, którego potrzebują, mogą po prostu kupić na rynku spot, w postaci skroplonego gazu ziemnego, prawda? Błąd! Rynek LNG ma charakter globalny a konkurenci Europy z Azji Wschodniej – Chiny, Korea Południowa i Japonia – zawsze mogą licytować wyższe ceny za dostawy. Te trzy kraje od dziesięcioleci mają deficyt strukturalny ze Stanami Zjednoczonymi i zgromadziły ogromną ilość długu federalnego USA. Ponieważ Stany Zjednoczone są teraz bliskie bankructwa i/lub rozpętania hiperinflacji dolara, która pozwoliłaby ich zadłużeniu przekroczyć granicę 30 bilionów dolarów, są chętne do wyrzucenia jak największej ilości tych oszczędności, wymieniając je na niezbędne towary takie jak gaz ziemny. Nie obchodzi ich, ile będzie kosztować gaz, ponieważ ostateczna cena długu USA będzie wynosić zero, a COŚ zawsze jest lepsze niż NIC. Jest więc duża szansa, że ​​tej zimy UE będzie szczękać z zimna zębami po ciemku, solidarnie z Ukrainą. Ale dużo lepiej jest w Stanach Zjednoczonych, które przecież są dumnym eksporterem gazu ziemnego dzięki temu, co zostało z ich przemysłu szczelinowania. Znowu Znowu błąd! Industrial Energy Consumers of America (IECA), grupa lobbingowa przemysłu chemicznego i spożywczego, zwróciła się właśnie do Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych o wprowadzenie limitów na eksport LNG. W przeciwnym razie, jak mówią, bardzo wysokie ceny gazu ziemnego [na rynku krajowym] sprawiłyby, że wiele amerykańskich firm stałoby się niekonkurencyjnymi i zmusiłoby je to do zamknięcia. Ceny wzrosły już o 41% w ubiegłym roku. Ale to nie wystarczyło, aby pobudzić produkcję: wydobycie gazu ziemnego w Stanach Zjednoczonych spada wraz z liczbą platform wiertniczych, a ilość gazu w magazynach wynosi obecnie 7.4% poniżej średniej z ostatnich pięciu lat. Próba ograniczenia eksportu LNG sprowokuje lobbystów z branży energetycznej wysokiego szczebla, którzy mają duży wpływ na Kapitol, i zaowocuje długotrwałymi walkami politycznymi w i tak już mocno podzielonym i skonfliktowanym Kongresie USA. Tymczasem w UE jest coś, co można zrobić natychmiast, aby uniknąć tego kryzysu - aktywować właśnie ukończony NordStream2, odłożyć na bok europejskie protokoły biurokratyczne, które wydłużą proces certyfikacji. NS jest używany tylko w 50% pojemności. Rosyjski Gazprom byłby całkowicie skłonny do podpisania długoterminowej umowy na dostawy za rozsądną cenę, tak jak zrobił to z Węgrami zaledwie kilka dni temu. Ale na razie taka zmiana wydaje się mało prawdopodobna. Z jednej strony wolnorynkowi fundamentaliści wciąż są pełni ślepej wiary, że wolny rynek w jakiś sposób zapobiegnie zamarznięciu ich ludzi, ekolodzy wydają się wierzyć, że zamrażanie byłoby cnotliwym działaniem, które pomogłoby uratować planetę przed przegrzaniem. Wiosną topniejący śnieg może odsłonić polityczny krajobraz zaśmiecony zamarzniętymi zwłokami ekologów i fanatyków wolnego rynku. Oczywiście wszyscy powinniśmy życzyć im szczęścia, niezależnie od tego, czy na to zasługują, czy nie.
Dmitrij Orłov - 30.09.2021 19:24 Źródło oryginalne (dziennik.lowiecki.plhttps://cluborlov.wordpress.com/2021/09/28/global-gas-wars-the-fun-has-just-begun/)

Autor: Piotr 30.06  godzina: 19:56
Ad. Wiarus a h....j z gazem, teraz wychodzą z podziemia badylarze i spekulanci :D