Wtorek
16.04.2024
nr 107 (6834 )
ISSN 1734-6827

Hyde Park Corner



Temat: O powierzchni ziemi do polowania  (NOWY TEMAT)

Autor: VCNC  godzina: 07:31
Zamierzam zamiescic troche zdjec z lowisk, aby zobrazowac jak wyglada teren. Swego czasu pisalem o malych lowiskach, wlasnosnosci. Wowczas wywolalo to ogromna agresje wzgledem mnie ze strony grupy, ktora okreslam mianem smieci, wrecz nienawisc. Na marginesie zaprosilem tam pewnego smiecia, ktory od tamtej pory mnie nienawidzi, uwaza sie za msciwego, grozil mnie visem itp. Chlopaczek nie ma co robic w zyciu, nudzi sie i mysli, ze osiagnal szczyty sukcesu w usa. Wowczas tez mnie cos sie czerwona flaga pojawila, bo jezeli taki amerykanski to boy, to powinien rozumiec, ze zwierzyna nie zna granic, a wlasnosci ludzkiej nie rozumie. Stad tez tereny gdzie polowac mozna moga nalezec do wielu wlascicieli, ale to nic nie zmienia, gdyz nie ma ogrodzen, sa znaczniki wlasnosci, nie ma tez szfendajacych sie obcych, czesto tez ziemia nie jest zamieszkala, co powoduje cisze, spokoj, korzystna dla bytowania zwierzyny. Szczegulnie bytujaca tam w sezonie lowieckim, gdy na terenach publicznych jest wzmozona penetracja. Mysliwi nie moga penetrowac cudzej ziemi, bez zgody wlasciciela. Wspominam tez o tym dlatego, ze owczesny teren farmy nie byl.duzy, mniej niz 50 akrow, to przed sorzedaza, w ramach uprzejmosci, polowani na niej dwaj mlodzi chlopcy z lukiem, zbierajac jedne z lepszych jeleni w WI. Duzo myslalem o tym, skad w polskich mysliwych taka nienawisc. Pomijam to, ze sa przyzwyczajenieni do zbiorow lowieckich na zasadach modelu bierutowskiego, ktory pozbawia wladztwa w tej dziedzinie wlascicieli oraz uniemozliwia im czerpania korzysci z lowiectwa na wlasnej ziemi. Glownym problemem jest pewnie to, ze nie potrafia sobie wyobrazic jak to wyglada w realu, mysla, ze jest to podobne do wlasnosci rolniczej, gospodarstw malopowierzchniowych. W rzeczywistosci jednak to bardzo orzypomina polski krajobraz, z ta moze roznica, ze mniej jest ludzi. Uprawy sa ogromne farm, a lasy .... wygladaja jak w Polsce, bo przeciez w Polsce tez byly lasy prywatne, ktore LP oddaly ukraincom, lemkom w Bieszczadach czy tez lasy chlopskie, ktore mimo.wlasnosci wielu, biologicznie, uzytkowo, optycznie, tworzyly kompleksy jednolite. A zwierzyna bywala tam, jak bywa tez na terenach bedacych wlasnoscia lasow. W USA dla zwierzyny jest tez korzysc taka, ze jak drzewo padnie, to lezy. Nie prowadzi sie takiej gospodarki lesnej jak w Polsce, co lasy przypominaja park, z wyzbieranymi galazkami oraz rowno ulozonymi.stertami scietego drzewa. Tu sa krzaki, jak.mawial moj inny ulubieniec, tez smiec co mnie opluwal, a mawial tak, by zrobic mnie przykrosc. Tak sa krzaki, jest mocne podszycie, ale to ma wplyw na bytowanie zwierzyny, ktora czyni sobie miejsce ostoi. Bytowanie dzikiej zwierzyny wokol cabin, farm, drog itp. jest czestsze.

Autor: VCNC  godzina: 07:39
Czynnik ludzki przy mocnym prawie wlasnosci, powoduje male zageszczenie mieszkancow, a co wazne penetracji terenu, niepokojenia zwierzyny Pod wzgledem ludzi to pustynia, a ludzie tez sa bardziej przyjacielscy w stosunkach sasiedzkich. Bardzo czesto przyjeta jest zasada, ze kilka sasiednich nieruchomości na zasadach wzajemnosci pozwala polowac sasiadom u sasiada, korzystac z urzadzen tez. Dochodzi qiec do tego, ze kilka osob ma czesto do polowania wiecej realnego lowiska, niz w Polsce kolchoz lowowiecki z 30-100 czlonkow, gdzie na 3000 ha, do realnego polowania maja 1000 ha. Do tego jeszcze jak sie doda tereny publiczne, czesto sssiadujace, to terenu do polowania mysliwi maja wiecej niz w Polsce, gdy funkcjonuja w takich sasiedzkich uwarunkowaniach.

Autor: VCNC  godzina: 07:48
Oczywiscie zdarzaja sie tez tacy, co innym ze swego nic nie dadza, z reguly sa to obcy, przyjezdni. Tubylcy zyjac latami w jednym miejscu do relacji sasiedzkich podchodza inaczej, nie ms tylu.tzw.strzelaczy, kazdy zbierze ile mu potrzeba, bo wiecej nie ma sensu. Inny aktywny czlonek tego forum pisal o bardzo rozwinietym klusownictwie w USA. To troche inaczej wyglada. Zdarza sie, ze tubylec cos strzeli w pojeciu klusowniczym, ale na swoje potrzeby, ale nie jest to masowe. Nie ma takiej pogoni za trofeum, bo komu to trofeum pokazac. Nie ms tez goraczki zabijania, gdzie jak w pzl, jest wielu egzekutoroe, na necisku, z ambony, strzelajacych 300 dzikow rocznie. Tu nie ma takiej potrzeby.

Autor: VCNC  godzina: 08:18
Wiele osob na tym forum w sposob zadufany probowalo podwazac sens malych obwodow, takze amerykanski boy, ale uwazam, ze ci pierwsi robili to dla zachowania swojego hobby na cudzej ziemi ten zas ostatni z nienawisci, zazdrosci oraz zadufania typowego dla grupy robotniczej z rejonow bytowania Polakow i Polonii. Moje relacje z ta osoba wskazywaly, ze on by chcial, aby w USA bylo jak w Polsce, co oczywiscie byc nie moze, stad ta nienawisc. Tak juz jest, ze trudno osobie pracujacej 10 czy 12 godzin w realiach amerykanskich, w pracach fixycznych na kogos znalesc czas na lowisko, polowanie. Bo I odleglosci, kasa, a i doba nie jest guma od majtek, ze sie rozciagnie. Pretensje mozna miec tylko do siebie, bo.jak chce sie mieszkach w duzej aglomeracji, przedmiesciach, to nie bedzie sie mialo warunkow wiejskich, farmerskich. Jak chce sie mieszkac w stanie, miejscu gdzie jest praca, to czesto nie da sie tego powiaxac z hobby. Jednakze mimo to, system lowiecki w USA, jest tak skomponowany, ze nawet takich warunkach jest miejsce na hobby, ale jest to drozsze oraz jest wieksze nasycenie hobbystow.

Autor: VCNC  godzina: 08:29
Rzecza bardzo ujmujaca na tych amerykanskich zapupiach jest tez serdecznosc ludzka, wyrazajaca sie, ze gdy ktos widzi, ze inna osoba ma problem z autem, zima wpadla w zaspe itp., stoi na drodze w lesie, to ludzie sie zatrzymuja i pytaja czy pomoc. To zachowanie w rejonach zurbanizowanych nie istnieje, tam ludzie sie boja stanac, zapytac, spojrzec. Jest tez zwyczaj, ze strzaly tak do 10 pm sa bagatelizowane, po tej godzinie, wywoluja uwage, sasiad do sasiada dzwoni lub na policje. W nocy sie nie strzela, a jezeli juz to musi byc wazny powod, a okolica jest czujna. Dla przypomnienia, to sa tereny rzadko zasiedlone. Nie ma szfendajacych sie ludzi, nawet w okresie turystycznym, to szfendanie jest ograniczone do terenow publicznych.

Autor: VCNC  godzina: 08:48
Powroce jeszcze do klusownictwa. Pojecia prawnego, a nie zachowan bytowych. Ludzie, co zyja od pokolen na tych zapupiach, dbaja o swoja wlasnosc, chca by korzystali z niej ich nastepne pokolenia, stad nie ma obaw, ze zwierzyna na takich terenach bedzie wystrzelana. Jest wrecz odwrotnie, jest wiele lokalnych inicjatyw, czasem nawet dokarmiania jej, tworzenia jej siedlisk. Ogromna ilosc tubylcow poluje dla spizarni, mniej trofeum. Wiecie trzeba sobie uzmyslowic, ze w XIX wieku zyli tu jeszcze Indianie, a ostatni napad na bank, w stylu westernowym byl 1901 roku, a jego sprawcy sa pochowani przy drodze, obok mlyna. To sie czuje. Pokolenia sa swieze, to raptem moze 3 pokolenia, to nie jest dlugi czas. Inaczej patrzy sie na ziemie jak w Polsce, gdzie od czasow chrztu Polski w roznych okresach historii czy czasow nam znanych prl, zmieniala ona wielokrotnie wlascicieli. Na ziemi polskiej byly pgr czy kolchozy tez mysliwskie. Wlasnosc ziemi tutaj jest mocno zakorzeniona w swiadomosci ludzkiej.

Autor: piotrBo  godzina: 15:02
Dlaczego Redakcja toleruje wpis tego SMIECIA ktory obraza mnie we swoimi pierwszym poscie? Nigdzie mnie niezapraszales ani nie grozilem ci visem!Poniewaz nie traktuje powaznie SMIECI frajerze!.

Autor: VCNC  godzina: 15:18
Zapraszalem. Od tamtej pory jestes moim." przyjacielem". Wysmiewsles ze za malo ziemi na farmie pod Wisconsin Dells. Pamiec masz zwodna w wielu kwestiach.