|
|
Poniedziałek
17.11.2025nr 321 (7414 ) ISSN 1734-6827 Hyde Park Corner Temat: Ostatni wypadek dla lepszego rozeznania. Autor: specmisiek godzina: 07:39 ,, - Stój! Służba wartownicza! Kto idzie?! - Rozprowadzający ze zmianą (Albo Oficer Dyżurny albo Dowódca warty) -Rozprowadzający (Oficer Dyżurny, Dowódca warty) PODEJŚĆ DO ROZPOZNANIA, POZOSTAŁE OSOBY POZOSTAĆ NA MIEJSCU -STÓJ! OŚWIETLIĆ TWARZ! -ROZPOZNAŁEM! DROGA WOLNA!" Chyba pamiętam JESZCZE pomimo upływu wielu lat. Sam stałem na warcie chyba w roku pańskim 1986? Czego tu nie rozumieć? P.S. Ciekawe czy bezwzględny nakaz używania latarki podczas poruszania się w kierunku ambony mógłby poprawić bezpieczeństwo? Wszak w termowizji latarki za bardzo nie widać.. Ale to niech już rozstrzygną specjaliści.. Autor: August godzina: 08:41 Robercie zachęcając by ‘’przeprowadzić eksperyment w podobnych warunkach jak to rzeczywiście mogło wyglądać’’. Czy mam się wcielić w śledczego w czasie mojej prywatnej ‘’wizji lokalnej ‘’? Zachęcony wcielam się, bo wiele doświadczeń mam z termo, ale tą wojskową. Taki celownik termowizyjny np. AN/PAS-13 (TWS) pozwala prowadzić skuteczna obserwację nawet do 1000 m. Dziś to podstawowe narzędzie w pododdziałach będących w styczności z wrogiem. No i tu ‘’wydaje mi się ‘’ istotna uwaga - obserwator zgodnie z [ jankeskim regulaminem pola walki ] powinien pracować z takim urządzeniem nie dłużej niż jedną godzinę. Coś w tym jest, bo po tym czasie zdarzają się incydentalne nieuzasadnione przypadki otwarcie ognia. Jankesi nazywają to ‘’miraże’’ a po naszemu fatamorgana. To zjawisko optyczne, powstające w wyniku załamania światła w warstwach powietrza o różnej temperaturze i gęstości. Zmęczenie oka długotrwałą obserwacją powoduje też ‘’fatamorganę ‘’. Przykład; na przednim skraju wroga ruch kilku ‘’gazików’’ a obserwator widzi sylwetki wychodzący czołgi na przedni skraj. Ubiór przy rozpoznaniu termowizją to kolejny temat. Załóż nieprzemakalny podgumowany kaptur na głowę ustaw się z profilu to masz tylko korpus mogący przypominać kształtem dzika, gdy jeszcze nogi znajdują się w zagłębieniu terenu. Oddanie dwóch celnych strzałów na 160 m nocą to też temat do obszernych rozważań – przebiegu zdarzenia no i tego co widział . Autor: trucizna godzina: 09:41 Brawo specmisiek , tak to powinno wyglądać prawidłowo Autor: Robert123 godzina: 22:33 :) istotnie bravo, chyba dobrze pamiętają Koledzy, ale dość wspominków. Dla żartu armia mnie chciała ostatnio powołać na ćwiczenia, jak dotarłem do WKU to się okazało iż moje miejsce już zajęte, ale wiedziony ciekawością próbowałem bezskutecznie ustalić do czego ja się mogę jeszcze po latach nadawać:) ważąc ..........no nie powiem:) Bardzo dobra informacja Kolegi Augusta. Nie słyszałem o objawie "fatamorgany" , a to istotna wiedza. Panowie mogli na tej ambonie wpatrywać się po 2 i 3 godziny. Tak sobie pomyślałem, że nawet prokurator i jakiś biegły z laboratorium komendy na to nie wpadnie. Facet idzie, spodnie mokre w trawie o temp. prawie otoczenia, kaptur, czapka też, pochyla się idąc po wykrotach. Sytuacja staje się bardzo oczywista. Autor: Palec godzina: 22:57 "§ 13.1. Celowanie do zwierzyny i oddanie strzału jest dopuszczalne dopiero po osobistym dokładnym rozpoznaniu zwierzyny oraz w warunkach gwarantujących skuteczność strzału i możliwość podniesienia strzelonej zwierzyny oraz bezpieczeństwo otoczenia." Ten paragraf z rozporządzenia, załatwia wszystko - reszta to tylko wasze "pierdy" eksperci z łowieckiego. I skończcie już robienie z siebie idiotów. :)) |