Czwartek
05.03.2026
nr 064 (7522 )
ISSN 1734-6827

Hyde Park Corner



Temat: Wyżeł  (NOWY TEMAT)

Autor: MAK  godzina: 08:28
Aport (dziennik.lowiecki.plhttps://www.youtube.com/shorts/M_h7f6gqR6w)

Autor: VCNC  godzina: 12:16
To jest nic. Moj griffon bretonski przez noc pod drzwi domu przyniosl: - pol tony +- burakow cukrowych, co spadly z ciezarowek ( sezon buraczany) - wyprane adidasy sasiada z plotu/ siatki wraz ze skarpetkami - banknot 50 zl - kilka jezy - czapke A po poludniu okazalo sie, ze tez zjadl sasiadom kotlety mielone, ktore sasiada wystawiala do stol w sieni. Innym razem jak poszedl na baby/ suki, a ja go rano zobaczylem, ze wrocil , to poczuwal sie do winny. Kazalem mu siedziec 3 h przed wybiegiem. Byl.tak zmeczony, ze chcial sie polozyc, byla komenda siad. Lekcje zapamietal. Nastepnego ranka na baby nie poszedl a sprowadzil sobie suke do budy. Sasiedzi przychodzili dziwowali sie z jego madrosci. Jadac na polowanie, przebieralem sie w cywilne ciuchy, a mimo to stal gotowy na wybiegu, patrzyl na auto, na mnie takim wzrokiem, jakby mu conajmniej od tygodnia jesc nie dawal. Kosztowal duzo, chodzil po wsi na kury, a ludzie przychodzili po kase. Przynosil tez kurczaki. Raz w okolicach Wielkanocy zeszklarni sasiadow przyniosl male kurczaczki. Moja mama mowia do ojca, ze cos za pralka cwierka, a ojciec mowil, ze tam glupoty gada, wiosna idzie i ptaki na drzewach spiewaja. Dopiero mnie mama poprosila o odsyniecie pralki, to nagle mielisny kurczaki sasiadki. Zadnego nie skaleczyl, jak nianka po kilka nosil, wybrali wszystkie. Babka, sasiadka prawie zawalu dostala, jak zachodzi do szklarni pisklakow brak, a on je oknem wynosil. Musial skakac ( jak pies cywil w serial TVP).. Wszystkie obslinil, zadnego nie skaleczyl, po 2,3 nosil, co zademonstrowal, gdy zrobilismy odkrycie za pralka z mama. Popelnilem blad. Nauczylem go jesc truskawki. Lubil truskawki. Ojciec na noc podlewal, by rano cos sobie zebrac. Pies byl szybszy, rzadkami co mama przez okno zobaczyla, robil zbior truskawek przed ojcem. Nastepne sezony truskawkowe spedzal na wybiegu

Autor: VCNC  godzina: 12:37
Wystawial znakomicie, przebieral pole jak w podreczniku. Bylem w szoku, ze tak szybko sie nauczyl. Aportowal, ale oddawal tylko mnie. Pochodzil z Tarnobrzegu, z kojca polujacego w Kole wojskowym. Byl czekoladowy, z kufa zarosnieta, brwiani, a gdy poczul drapieznika to mi na grzbiecie wlos sie jezyl jak dzikowi. Rozum mial, posesji pilnowal. Uwielbialem w polu, gdy klad sie obok, pilnowal. Dobry pies byl. A jak nurkowal, moj Boze. O kazdej porze roku. Strach bylo pojsc nad rzeke, I niedaj Boze rzucic cos do wody, byl tak zawziety, ze wyciagnal. Pamietam jak go uczylem nurkowac, ja zanirkowalem, a on szukal, a w koncu jak dal nura do wody, to my sie spodobalo niesamowicie. Lubil wode. Slodyczy nie lubil, ale truskawki. Czerwone wybrali zielone obslinil. Ojciec klal rano nie raz. Wszystko trzeba bylo myc. Nos tez mial dobry, ale ja go nie uzywalem jako tropowca. Na starosc, sluch mial wybiorczy, komendy wykonywal te, co chcial uslyszec. To dopiero ma starosc mu sie zrobilo.