Środa
11.09.2019
nr 254 (5155 )
ISSN 1734-6827

Myśliwskie akcesoria



Temat: ZH304 7X57R/12/70  (NOWY TEMAT)

Autor: Kubczasty  godzina: 12:47
Witam Zostałem ostatnio posiadaczem w/w kniejówki po koledze, który rezygnuje z łowiectwa. Poproszę o opinie na temat kalibru w tej broni kombinowanej, sprawdzoną amunicję, skuteczność etc Pozdrawiam DB

Autor: mariandzik  godzina: 14:59
Poluję z kniejówką Simson w tym kalibrze kulowym. Poluję z nią cały rok, poza zbiorówkami. Strzelam z Geco Teilmantel i jest ok. Zaznaczam, że podchodzę zwierza na bliskie odległości i mało kiedy strzelam na odległość powyżej 80 - 90 m. Na tym krótkim dystansie położyłem z tej kuli już 4 byki i najdalej poszedł ok 100 m. Tuszy dzików też nie niszczy, sarny "nie dzieli na półtusze" :-) Jestem zadowolony.

Autor: zoil  godzina: 18:37
Mam taką kniejówkę, to moja pierwsza broń. Od 12 lat poluję głownie z "tatowym" drylingiem(7x65R/12x70) i pozostałe jednostki większość sezonu przesypiają w szafie, więc i kniejówka poluje sporadycznie. Dziś służy mi głównie do poszukiwania postrzałków, jak miałem pieska dzikarza dzielnie pomagała w braniu spod niego dzików. Doskonała na zbiorówki, zwłaszcza tradycyjne, gdzie i drobnica, i gruby zwierz często gości na rozkładzie. Może i nie najpiękniejsza (choć mi się akurat bardzo podoba, a układ luf zdecydowanie na plus przy strzelaniu z lunetą), ale wytrzymała broń kniejowa, do ww. celów tym lepsza, że zwarta i krótka, co nie jest bez znaczenia w gąszczu. Lufy może i nie chromy, ale trwałe i łatwiejsze w utrzymaniu czystości niż moim drylu. Na dystansie do 100 m jakieś ewentualne deficyty energetyczne pozostają raczej nieodczuwalne, w przypadku grubszego zwierza kaliber ten raczej nie toleruje błędów. Mój dobry kolega z trojaka w tym kalibrze ubił dawno temu wspaniałego badylarza - 276 kg - mając go idealnie na sztych i bijąc w pierś na ok. 90 m. Inny znajomy z takiej kniejówki ubił w dublecie byki - łosia i jelenia, przy czym jeleń, dość mocny w tuszy i porożu miał paść na dystansie ponad 150 m. O burskich łowach z tą 7-ką na słonie wspominać nie trzeba. Przytrafił mi się strzał do dzika (ok. 90 kg) - 180 m, komorowy, zwierz rejterował kilkadziesiąt kroków. Amunicja tak w kniejówce jak i trójlufce - czeska, S&B, 11 g. Lżejsze kule gorzej spisywały się w przypadku mniejszego zwierza (sarny, warchlaki), szarpiąc tuszę. Bywały łowy, gdzie z sukcesem brałem lisa z nory, później był przelatek spod psa i jeszcze kaczka. Dublet do kaczek też się udawał, ale wymagało to treningu i refleksu dwudziestolatka. Lufa śrutowa półczokowa i powyżej trzydziestu metrów starałem się nie strzelać do sierści (do pióra tak), bo efekty miałem wówczas słabe (w przeciwieństwie do obu luf gładkich drylingu, z których dobrze mi się strzelało lisy, zające czy borsuki nawet do 40 m; może to kwestia mojego oka). W mojej pięknej czeszce dobrze strzela się z otwartych przyrządów celowniczych. Niby mucha gruba, ale bywało, że dziki czy koza (tę akurat siutę bardzo sobie cenię, bo strzał był trudny) padały z kulą u nasady karku, na sporym dystansie, i co ważne - trafione były tak jak celowałem. Co do luzów - istnieje opinia, żeby lekkich nie usuwać, podobno przy nierównej jakości produkcji mogły występować w tej broni od nowości. Ponoć przytrafiają się wówczas po np. dwóch szybkich strzałach jakieś zblokowania i ze złamaniem bywa problem. Tę samą opinię słyszałem od kilku użytkowników tej broni, którzy skorygowali takie luzy. Wątpię. Raczej rusznikarze źle im je spasowali, i stąd tylko taka legenda (choć koledzy ci, ani do fantastów, ani jakichś niedbaluchów raczej nie należą). Prawdą jest natomiast, że bywały partie gorzej wykonane, bo widziałem jednostki niechlujnie wykończone (np. zadziory wewnątrz czółenka). Jeśli twój kolega dbał o swoją czeszkę to nabyłeś bardzo dobrą, wytrzymałą broń. Kwestią jest tylko ostrzelanie się w tym kalibrze (o ile nie miałeś z nim wcześniej do czynienia) i poznanie jego ograniczeń i możliwości. Taka ciekawostka - ponad dziesięć lat temu kniejówkę tę przez chwilę chciałem sprzedać. Ubzdurało mi się jechać na festiwal, w planach było Roskilde czy wyspa Wight. Szczęśliwe szybko mi przeszło, broń została w szafie, ale jednym z chętnych (pewnie tego nie pamięta) był kolega mariandzik. Gdyby nie oferował mi wymiany na jego sztucer, tylko gotówkę, dziś jego wypowiedź w tym temacie dotyczyła by mojej broni. A sztucera nie wziąłem, bo po pierwsze miał być festiwal, a po drugie jestem mańkutem i "hebel" w jego repetierze jest mi nie na rękę.

Autor: mokrzec  godzina: 20:17
Znam kilku użytkowników i raczej nie narzekają. Mój kolega strzela z niej wszystko od byków przez dziki, daniele, sarny aż po drobnicę i można śmiało stwierdzić, że ograniczenia tego kalibru to bzdura. Strzelając z amunicji RWS ID wyniki nie odbiegają od standardowych kalibrów. Ograniczenia biorą się z badziewiastej amunicji.