Czwartek
11.07.2019
nr 192 (5093 )
ISSN 1734-6827

Psy myśliwskie



Temat: Czy to próba zarządzania psem użytkowym w sposób mafij-no esbecka?

Autor: Lesław  godzina: 09:25
Reasumując, życie weryfikuje wszystko. Zagroda tak na prawdę była do pokazania psu dzika i tyle. Pomysł z tym żeby próby odbywały się w warunkach naturalnych jest bardzo dobrym pomysłem. Pod warunkiem, że beton kołowy zacznie myśleć. A jeśli chodzi o posokowce to uważam, że najlepszym wykładnikiem nie są medale z pracy na 100 metrowych ścieżkach z padliną na końcu a karty pracy, podlegające weryfikacji. Pod warunkiem, że beton kołowy zacznie myśleć. Tak patrząc się na inne kraje to dawali i dają sobie rade bez zagród.

Autor: narzynacz  godzina: 10:12
Nie ma nic przeciw zagrodom . Dla mnie jak ktoś chciał to mógł w niej nawet budę postawić i psa trzymać Ale robienie tam konkursów to nonsens. Przy takiej ilości zbiorówek i możliwościach technicznych spokojnie psy można ocenić na polowaniu . Dlaczego ktoś ma odejmować punkty jak 40 minut psa nie mogę przywołać bo on jedzie na dziku . Pies tego nie rozumie bo na polowaniu takie sytuacje nie występują. Podobnie z farbą. To są psy na pedzenia. Farba tak ale tylko przy postrzalkach z miotu na gorąco . Przy połączeniu twardego psa i GPS daje świetny efekt Jeszcze niedawno psa można było wycofać w trakcie konkursu i nic . Tak naprawdę w zagrodzie nie ma możliwości oceny psa . Tylko możliwość pokazania dzika ewentualnie ocena wycinkow pracy szczekliwosci czy cietetości Do tego wiele psów siedziało tydzień w tydzień na takiej zagrodzie trenują do konkursu . Zagroda to tylko element szkolenia choć ja się bez tego obywałem Dla wielu psów nic nie wnosi wręcz jest szkodliwa Ostre psy nie powinny w ogóle na zagrodzie ćwiczyć. Powstają złe nawyki .

Autor: Bayerischer Gebirgsschweisshund  godzina: 10:31
Panie Lesławie ''Posokowce oceniał bym po kartach pracy.'' Oczywiście zabiorę kolejny raz głos i w tym temacie. Żadna karta pracy nie odzwierciedli rzeczywistych umiejętności pracy tej rasy . Bo praca z posokowcem to dwie strony otoku między innymi umiejętność odczytywania pracującego na tropie swojego pupila. Moje psisko po 16 h doszło i stanowiło byka na 12 kilometrze pracy ale uważam że największy jego / nasz sukces to praca po 24 h na tropie długości niespełna 400 m - postrzałka złotomedalowego kozła. Opiszę . Myśliwy poświęcił urlop by w oddalony od swego miejsca zamieszkania [ parę setek kilometrów swego łowiska ] upolować wypatrzonego wcześniej kozła. Próbowało dojść przed moją pracą już trzy tropiące postrzałki psy . Gdyż myśliwy co prawda z niewielkim stażem strzelał na 40 kroków z ambony , a w dodatku to taki z wawrzynami . Twierdził że dostrzegł ‘’dymiącą ‘’ kulę na komorze . A i farba na zestrzale potwierdzała trafienie. Tropowce - wszystkie powielały tę samą ścieżkę - trop postrzału w tym samym miejscu im się urywał . Kozioł rozpływał się w powietrzu - wyparował . O trudności poszukiwania gdy już tylu trop zdeptało i poroznosiło feromony nawet nie będę się rozpisywał . Ale presja na naszym duecie była niepowtarzalna - gdyż przyjechaliśmy na zestrzał robiąc ponad 100 km . Zareklamowani przez łowczego koła że ten posokowiec to na pewno znajdzie . I tak - zebrała się korona jak wycieczka szkolna - poszła fama że kozioł ma na głowie ‘’kilka kilogramów ‘’. Praca co do trudności nijaka za wyjątkiem mego ślepego posłuszeństwa że to posokowiec na tropie rządzi . Doszedł do miejsca gdzie wszystkie poprzednie tropowce gubiły trop postrzału . Parę minut posprawdzał tropy rozwleczone przez poprzedników i zaczął wracać własnym poprzednim tropem. Do dziś słyszę te komentarze co on robi – jemu się też nie udało. A moje psisko na 50 m od miejsca zestrzału zaczyna odbijać z tego tropu powrotnego i po 50 m leży zgasły złoto medalowy kozioł. Panie Lesławie Bez takiej oprawy słowno / muzycznej jak powyżej sam zapis w karcie pracy odpowiada sloganowi - ‘’każdy burek by to znalazł ‘’ . Ale co już do samej oceny – popełniłem dziesiątki krytycznych tekstów – czepiając się prawie każdego paragrafu tego regulaminu. ''===='' (dziennik.lowiecki.plhttps://pzlow.pl/palio/html.wmedia?_Instance=www&_Connector=palio&_ID=7681&_CheckSum=-1853977738)

Autor: Lesław  godzina: 11:08
"Ale robienie tam konkursów to nonsens. Przy takiej ilości zbiorówek i możliwościach technicznych spokojnie psy można ocenić na polowaniu ." narzynacz a ty w ogóle zrozumiałeś to co napisałem ? Bayerischer Gebirgsschweisshund jeśli nie karta ma być do oceny to co ma być ? Opowieść której nikt nie potrafi zweryfikować ?

Autor: skaflok  godzina: 12:30
Niestety Koledzy, ale narzynacz ma rację. Dwa przykłady: pomagałem koledze w szkoleniu posokowca. Niby wyszło świetnie. Konkursy, dyplomy, nagrody, gratulacje, ale.......w realu praca suki polegała na tym, że po tropie szła jak po sznurku do czasu kiedy była już blisko celu. Obojętnie czy zwierz żył czy był martwy suka się bała i uciekała gdzie pieprz rośnie. No to co? No zagroda. Przełamała się i docinała jak (za przeproszeniem oczywiście) jag. W lesie jak było tak zostało i tak jest do dzisiaj. Druga historia. Dla hecy pojechał z wyżłem nazistowskim krótkowłosym na konkursy dzikarzy do Piotrkowa. Pies który 2 sezony polował na dziki nie znalazł dzika w zagrodzie w wymaganym czasie. Dla mnie niezrozumiałe. Poprosiłem o możliwość przejścia poza konkursem po tropie i pies to zrobił bezbłędnie. Wróciłem na zagrodę i uzyskałem zgodę gospodarza na wyjście z psem. Znowu cisza. Poszedłem sam poszukać dzika a tu pies spaceruje z dzikiem w najlepszej komitywie. Proste, dla niego to nie był dzik tylko coś jak owca, koza czy inna krowa na którą się nie poluje. Wiele psów na tych konkursach nie znalazło dzika. Pewnie była identyczna sytuacja. Podobne sytuacje widziałem na konkursach wyżłów które respektowały świeżo wypuszczone bażanty z hodowli (pewnie im śmierdziały jak kury domowe). Akurat zagród nie ma co żałować.