Wtorek
31.07.2007
nr 212 (0730 )
ISSN 1734-6827

Psy myśliwskie



Temat: Jagdterier a sarny  (NOWY TEMAT)

Autor: coxa  godzina: 07:36
Przeczytałem post kol. Dedka o jego jagdterierze. Napisał, że jego suka goni sarny na zbiorówkach. Mam psa tej samej rasy i niestety ten sam problem. Nie strzelamy na zbiorówkach płowej, za każdym razem starałem się przywołać psa , kiedy poszedł za sarnami, był karcony, stał na linii przy nodze (ale to już dla niego tortura). Jest bardzo cięty na dziki, ale jak zobaczy sarnę... to tyle go widziałem. Widzę, że jagi mają licznych zwolenników na forum, może ktoś poda mi sposób na mojego Benka

Autor: Dedek  godzina: 09:12
Przyłączam się do prośby. Kolego coxa jeżeli chcesz użyj teletaktu... Ja nie mam serca użyć tego ustrojstwa na moim piesku.

Autor: coxa  godzina: 09:52
Mój pies ma już 4 lata i chyba na teletakt za późno, a poza tym chyba wolałbym coś bardziej humanitarnego. Pozdrawiam

Autor: kurzel  godzina: 12:17
jak ma 4 lata to ja sie obawiam że może Ci tylko teletakt zostać.... tyle że to urządzenie - przynajmniej większość- pracuje w kilku trybach i wydaje dzwięki jaki i kopie... nie trzeba od razu używać prądu ;/ no i pozostają klasyki które zeby "wyszły" to musi sie pare czynników złożyć w jedno.. pies będzie wykonywał polecania jeśli ich nie wykonanie przyniesie negatywny dla psiny efekt .. a już nalepiej jest jak ma wrażenie że to on sam spowodował (niewykonaniem ) coś niemiłego. Jeśli karcisz psa już po tym jak pogonił to nic nie da .. on co najwyżej może zakumać że nie opłaca sie wracać :/ długa linka - nalepiej żeglarska nie pijąca wody .. pies ją ciagnie za sobą .. podprowadzic tak żeby widział sarny .. i jak wypali długą to pociągnąc mocno ..pewnie będzie się szarpał to doprowadzic do momentu jak się uspokoi nagrodzić .. i tak pare razy... problem jest jeden i to zasadniczy ... ta metoda działa na psy.... tyle że to terier .. i ja już nie mówie że jag,,.. terier i dla tych psów akurat to ,że coś boli albo jest nie miłe to nie jest czynnik hamujący ....i czasami wręcz pobudza... powodzenia życze ... ale obawiam się że bez elektroniki się nie obędzie zdrówko

Autor: coxa  godzina: 12:49
Dzięki Kurzel. Spróbuję ten numer z linką, bo czekanie na niego po kolejnych miotach, w których były sarny nie należy do przyjemnośći. No i te spojrzenia kolegów, którzy szybko zapominają, że godzinę wcześniej wyprowadził dziki...

Autor: kurzel  godzina: 12:55
a i prościej można poprostu podprowadzając na świeżutki trop... jak tylko na niego wejdzie to karcić ... ale tak żeby nie widział że to Ty .. niech myśli że to ten zapach :) a co do "kolegów" też to przerabiałem ...i zawsze jakiś jakis znajdzie który marudzi .. i dlatego średnio lubiue zbiorówki i przeważnie zawsze chodze w nagance żeby mieć kontrole nad psem... jaga w ogóle nie zabieram na zbiorowe, żeby do nory w miocie nie wlazł.. zdrówko

Autor: coxa  godzina: 13:08
Mój jag, chociaż z metryczką za bardzo wyrósł na norę (śmieją się ze mnie , że pasłem go sterydami) ale dziki goni, że miło popatrzeć, a los kanapowca to nie dla niego, więc pozostają zbiorówki. Bestia niesubordynowana jest i tyle. Pozdrawiam.

Autor: Hera2  godzina: 13:35
Ja też chodziłam z moim psem w miot na zbiorówkch, będąc jeszcze na stażu, i muszę stwierdzić z zadowoleniem, że Major nie gonił za sarnami do utaty tchu. Gdy tylko zauważyłam, że przeszła sarna a Major zaczyna ją tropić, na moja komendę :"szukaj dzika" zawracał i biegł we wskazanym przeze mnie kierunku. Jeśli zdarzyło się, że jednak instynkt był silniejszy i pobiegł za sarną daleko, że straciłam go z oczu, to po kilku minutach wracał na gwizdek, który zawsze noszę przy sobie. Nie mam obaw, że wejdzie do nory, bo jak na teriera to kawał psa i do żadnej by się nie zmieścił. Z resztą, nigdy nie uczyłam go norowania. Jest dobrym dzikarzem i topowcem. Dla mnie ważne jest, by chodził dobrze po farbie, nad czym intensywnie pracuję. Pozdrawiam

Autor: Guzik  godzina: 18:43
Jeśli polujesz na zbiorówkach na płową daj sobie spokój z oduczaniem psa gonu płowej. Jeśli pies dochodził po tropie "sarninę" to też daj spobie spokój. Guzik

Autor: łapacz  godzina: 21:01
Tak jak pisze Guzik , a tak zapytam dopuszczałeś go do sztrzelonej sarny ??? za młodu lub kiedykolwiek ? jeśli tak to się nie dziw nic wielkiego się nie dzieje a jak będą dziki to napewno kozy nie będzie ścigał Pozdrawiam

Autor: Jeger  godzina: 22:24
Ja powiem jak to wygląda z mojego doświadczenia. Po pierwsze od małego staram się zabierać szczeniaka do lasu na przechadzki. Pies spotyka się z tropami zająca, sarny, dzika, jelenia, a czasami z samymi zwierzętami. Idzie po tropie, goni zwierzynę, ale brak doświadczenia, obawa oraz dziecięca niepewność powodują, że nie są to gonitwy długie i pies wraca. Ważne, aby pies mnie po takiej gonitwie odnalazł (i ja już się o to staram). Idę za nim, gwizdam, wołam... Młody pies nie radzi sobie z tropieniem, gubi trop kluczącej zwierzyny i wraca... Tak pies uczy się wracania i pracy na krótkich odległościach. Im częściej zabiera się tak psa w plener, tym mocniej czuje więź z panem, wraca, szuka go. Pies staje się satelitą swojego pana. Nawet jak pogoni za zwierzyną, to mu czegoś w pewnym momencie brakuje (zazwyczaj jak się pogubi w tropieniu) i wraca w kierunku skąd rozpoczął pogoń. Potem zabieram psa na polowania indywidualne. Wiadomo - sarna najczęściej spotykana zwierzyna. Co chwilę się jakaś zrywa, pies widzi lustro, ruch i rzuca sie do gonitwy. A tu niestety silne pociągnięcie kolczatką.:) Albo: stoi sarna i szczeka, a pies na krawędzi..:) Pociągnięcie kolczatką - bura..:) Oj, czasami to jest taki zryw z jazgotem, że można już wracać z polowania..:) No, ale wyobraźmy sobie zasiadkę z psem na ziemi na dzika.:) A tu idzie sobie na 40 metrów sarna..:) Wiadomo - psa trzeba przygotować. Silne szarpnięcie kolczatką, syczące i ostre słowa - spokój, cisza. Sarna przechodzi - pies tylko patrzy drżąc..:) Przy moim starszym jagu Demonie strzeliłem już nie jednego kozła. Pies siedzi sobie obok, a ja patroszę...:) Czy to nie jest szkoła cierpliwości..? Na polowaniu zbiorowym psy zawsze ganiają sarny. Grunt, żeby to robiły na małe odległości., i tak zazwyczaj jest. Pies ma się znaleźć po skończonym miocie - to jest podstawowa cecha dzikarza. Pies ma czuć się satelitą pana, ma cały czas mieć jego położenie w miocie w pamięci... Ale, jak pisałem, trzeba tego uczyć od małego. Na zbiorowym różnie bywa. Ja akurat poluję w dziczych obwodach i praktycznie na każdym polowaniu pies ma kontakt z żywym, postrzelonym lub dławionym dzikiem. Ale bywało, że psy w miocie zdławiły sarnę... A mimo to, wobec zdecydowanej przewgi kontaktów z dzikami, psy prferują dziczy gatunek..... Podsumowując uważam, że tzw. "psy powiatowe" powstają: a) gdy ktoś zaniedba za młodu luźny kontakt psa z plenerem, b) gdy w obwodzie jest mało dzików, i pies spala się na sarnie z powodu braku większych wrażeń. Hmm...problem tkwi także w czymś innym... Kto chciałby jechać w Poleskę pożyczonym samochodem, którego nie zna? Niektórzy Koledzy nie znają swoich psów, nie wiedza jak pracują, zaniedbują jego szkolenie praktyczne za młodu. Uważają, że pies puszczony pierwszy raz w miot w wieku 3-4 lat (pierwszy raz w życiu:) powinien zdziałać cuda. A ten pies - jak zobaczy sarnę - to takiego joba dostanie, że nikt go nie znajdzie...:) To jest nauczka, bo psa nie kupuje się z gwarancją skuteczności. Trzeba psa od małego szlifować, a nie potem szukać złotej recepty... DB Jeger