Środa
04.11.2009
nr 308 (1557 )
ISSN 1734-6827

Psy myśliwskie



Temat: PSI BIZNES  (NOWY TEMAT)

Autor: kamionka1978  godzina: 01:36
Mam takie przemyślenie , otóż podstawowym problemem który prowadzi do obniżenia wartości rasy jest popularność , po prostu psy trafiają w ręce w które trafić nie powinny , niezgodnie ze swoim przeznaczeniem robiąc za psy powiedzmy kanapowe , oczywiście prowadzi to do degradacji rasy pytanie jakie zamierzam postawić dotyczy odpowiedzialności , czy odpowiedzialny hodowca będzie produkował szczeniaki bez możliwości sprzedaży ich ludziom do których rasa powinna być adresowana , czy może nie mając odpowiedniej puli zamówień wstrzyma się z kryciem moim zdaniem hodowla powinna opierać się na zasadzie jest zamówienie , jest krycie , sytuacja w której hodowla jedzie pełną mocą produkcyjną szukając zbytu na szczeniaki gdzie tylko się da jest niedopuszczalna ,HODOWCA robi coś dla idei nie dla kasy , a niestety u nas wile hodowli to przede wszystkim kasa , miot za miotem i upychanie gdzie tylko się da , a jak przestaje się sprzedawać przeskok na coś innego , nowość zawsze lepiej idzie ja nie uważam się za hodowcę i nim nie jestem , mam po prostu psy ,czasem rodzą się jakieś szczeniaki ,rzadko , nawet bardzo rzadko , mimo to szczeniaka nie dam byle komu choćby dawał i 3 kafle , musi polować, wole oddać za przysłowiową flaszkę i mieć z tego satysfakcje że trafi w dobre ręce niż patrzeć jak dobry pies siedzi pół życia albo na kanapie albo w kojcu ,a właściciel nabył go tylko dla kaprysu , szpanu , itp

Autor: Krzysztof_K  godzina: 08:30
No niestety masz rację, dzwoniłem kiedys do hodowcy GP jak szukałem suczki, Pan miał szczeniaki za 600 zł ale jak wezmę psa ( bo suki już nie ma) to odda mi za 400 zł z rodowodem oczywiście. Zakończyłem rozmowę z panam hodofcom. Natomiast są też ludzie z pasją, zadzwoniłem do innego i jego pierwsze pytanie było: czy pan poluje bo nie polującym i do bloku nie sprzedaje.

Autor: Kocisko  godzina: 08:34
Jak kupowałem swego kabila to do momentu kiedy Piotr(hodowca) zaczął ze mną rozmawiać o tym ze sprzeda mi szczeniaka upłynęlo kilka dni i kilkanaście wielominutowych rozmów telefonicznych.

Autor: canislupus4  godzina: 08:37
kamionka1978-niestety to prawda.Na szczęście jest także wielu prawdziwych pasjonatów i warto takowych poszukać,jeśli zapragniemy nabyć czworonożnego towarzysza łowów. DB canislupus4

Autor: ALF  godzina: 08:49
Rozwiazaniem bolączek i utraty "dobrych" genów są tylko i wyłacznie wysokie wymogi hodowlane, a nie to czy ktos mieszka w bloku, w rurze, czy jest bufonem i sprzedaje tylko psy na podwórko - a to że pies spędzi przy budzie 10 miesięcy to już nieważne i las bedzie widział 3 razy w roku... Dla mnei to nie jest człowiek z pasją tylko z brakiem wyobraźni.

Autor: Kocisko  godzina: 09:09
ALF Przepraszam ale kto nie ma wyobraźni bo nie do końca zrozumiałem Twój wpis?? Tzn czy nie ma wyobraźni hodowca nie chcący sprzedać psa do bloku czy też ten kto go kupuje?? I co rozumiesz przez "wysokie wymogi hodowlane"?? Pytam z ciekawości bez złośliwości.

Autor: ALF  godzina: 09:17
wyobrazni nie ma hodowca który jako kryterium przyjmuje docelowy dom psa z podziałem na blok - nie, majątek ziemski - tak Być moze w przypadku łajek, karelskich ma to uzasadnienie, ale w przypadku większości ras nie. wymogi hodowlane - spełnienie pewnych kryterów przez psy, ktore maja dawać potomstwo

Autor: iwona  godzina: 09:28
,,HODOWCA robi coś dla idei nie dla kasy '' i to jest cała prawda . A biznes? jeśli ktoś jest ,,złotousty'' to robi kasę . Sprawą następną jest użytkowość łowiecka szczeniąt po danym kryciu , z danej hodowli. Gdzieś ,,te geny'' giną !!! I następna : skąd wiele różnych ras w danej hodowli ???? Myśliwemu to niepotrzebne . Z reguły dwie rasy wystarczają do różnych polowań. Myśliwemu niepotrzebne, ale biznesmenowi ? Towar bardziej różnorodny-więcej klientów. Czasem można zauważyć jak fermy lisie przekształcono w fermy psów różnych ras. Hodowla to temat złożony bardzo. Myśl ,,jest zamówienie-jest krycie'' uważam za błędną ! Od dwóch lat próbuję dochować się szczeniaka dla siebie .I znów muszę czekać , bo coś nie wyszło :(( A zamówienia? - to nie sklep .

Autor: Kocisko  godzina: 09:42
ALF Aha. Ja bym to ujął tak: nie ma co wprowadzać bardzo sztywnych reguł sprzedaży szczeniąt. I mniemam iż nikt rozsądny nie uprze się NIE SPRZEDAĆ psa pasjonatowi( ktoś kto poluje z psami i obraca się wśród "psiarczyków":) z reguły nie ma problemu by po kilu rozmowach nie zorientowac się z kim ma do czynienia) w zamian za sprzedanie go komus tylko dlatego ze powie :u mnie bedzie na podwórku. Czyli: człowiek sie liczy. iwona Sporo racji w tym co napisałaś. Takich firm produkujących psy, nie tylko myśliwskie, trochę jest na rynku-niestety. I w wielu przypadkach powinien zając się tym TOZ. W tym hodowlą o której ostatnio trochę słychac na tym forum.

Autor: Jacu  godzina: 09:58
kamionka1978 Napisałeś "moim zdaniem hodowla powinna opierać się na zasadzie jest zamówienie , jest krycie" :) Czy ty kiedyś sprzedałeś jakiś miot , wcześniej zbierając zamówienie ? To tylko tak powinno wyglądac a w rzeczywistości użeranie się z kupcami jest bardzo męczące. Oczywiście że trafiają się chętni na szczeniaka wcześniej zanim nastąpi krycie ale jeżeli zamawiający nie ma zbyt wygórowanych wymagań co do wyglądu szczenięcia to wszystko wypala. Najczęściej jeden z drugim coś burkną że oni by chcieli piękną suczkę z bródka i czerwonym podpalaniem (piszę o jagach). Przychodzi czas na odbiór to mają 1500 wymyślonych powodów na wymiganie się z zamówienia. Jak ja bym liczył na wcześniejsze zamówienia tych wszystkich maruderów to nigdy bym nie dochował się psów które dzielnie polują gdzieś w Polsce.

Autor: Krzysztof_K  godzina: 10:03
ALF Ależ się czepił tego "do bloków",ok chodziło mi że sprzedaje tylko osobom polującym. Przytaczał przykład z pierwszego miotu psa który zapowiadał się wybitnie i gdzieś "zaginął na toruńskich blokowiskacj", nie poluje, nie jezdzi po wystawach, nie bierze udziału w konkursach, tylko M-jak miłość ogląda. DB.

Autor: Kocisko  godzina: 10:14
Nienajgorszym pomysłem jest branie zaliczek od chętnych na szczeniaka-przed kryciem.

Autor: Rosen  godzina: 10:16
Lepiej brać zadatek :)

Autor: ALF  godzina: 10:20
tak czy siak, jak pies przepadnie nawet u myśliwego, czy na kanapie to co za róznica jak potomstwa po sobie nie zostawi dobrego?

Autor: Krzysztof_K  godzina: 10:42
ALF Polujący chociaż zaspokoi swoją pasję i będzie robił to do czego jest stworzony...

Autor: Hania  godzina: 11:05
Tylko, że to nie jest takie proste. trochę psów z moje hodowli trafiło do myśliwych - i większość z nich poluje, ale nie wszystkie - też się zdarza, że pies u myśliwego leży na kanapie. A u wielu osób, które nie są myśliwymi psy polują - bo właściciel stara się zapewnić im taką możliwość i albo szuka znajomych myśliwych, albo szuka chętnego koła i zaczyna jeździć na zbiorówki. W paru przypadkach właściciele przez psa zostali myśliwymi. Dlatego dla mnie jest ważniejsze nie czy ktoś jest myśliwym tylko co będzie z psem robił. Zresztą to też zależy od rasy - myślę, ze np hodując jagi można sprzedawać psy tylko myśliwym. Hodując ogary - już nie.

Autor: Kocisko  godzina: 11:15
Hania A czemuż to ogary nie?

Autor: Hania  godzina: 11:20
Bo wśród myśliwych jest bardzo małe zainteresowanie ogarami. Mam porównanie z gończymi - tam jest dużo lepiej.

Autor: gryfna  godzina: 12:42
Zgadzam się z Hanią. Gdyby hodowano ogary według klucza, który zaproponował Kamionka, tę rasę podziwialibyśmy w tej chwili tylko u pradziadka w przedwojennym albumie. Podobnie jest z innymi rasami zapomnianymi przez myśliwych. Poruszacie Państwo z oburzeniem temat zarobkowania na hodowli psów zapominając, że utrzymanie psa (w tym wypadku stadka psów) kosztuje. Sporo kosztuje pożywienie i opieka weterynaryjna. Osoby, które hodują doskonale o tym wiedzą, bo sporo inwestują - zarówno czasu i pieniędzy. Sprzedaż miotu to nierzadko zwrot kosztów trzymiesięcznego utrzymania i niewielki zarobek. Do tego użeranie się z klientami, o których pisze Jacu. Moim zdaniem dobremu HODOWCY-PASJONATOWI wcale nie ujmuje także posiadanie talentu biznesmena.

Autor: Kocisko  godzina: 14:36
gryfna o ile sie nie mylę to Kamince nie chodziło o zarabianie jako takie na szczeniakach lecz o "produkcję" szczeniąt TYLKO pod tym kątem.

Autor: kamionka1978  godzina: 14:49
gryfna nikt się nie oburza z powodu zarobkowania , tylko często jest tak że zarobkowanie przysłania główny cel jaki powinien postawić sobie hodowca , zarobek tak , ale jako bonus , częściowa rekompensata kosztów związanych ze swoją pasją , uprawianie pasji pociąga za sobą koszty , nie da się uprawiać pasji nie płacąc za nią , tak samo z łowiectwem , czasem trafiają się bonusy ale generalnie zawsze finansowo człowiek jest w plecy , ja utrzymuje cztery psy i wcale nie oczekuje że sprzedaż szczeniaka zrekompensuje mi koszty , MAM BO LUBIE , CHCĘ JE MIEĆ,A KARMĘ , WETA, PODATEK OD PSA PŁACE BEZ PATRZENIA CZY KIEDYŚ MI SIĘ TO ZAMORTYZUJE

Autor: gryfna  godzina: 14:50
ad Kocisko Hmmm... I dlatego pojawiły się tu dość poważne insynuacje pod adresem jednej z hodowli, według mojej wiedzy bardzo krzywdzące....

Autor: gryfna  godzina: 15:10
ad Kamionka Myślę, że nie aż tak często, skoro to tak jaskrawie widać. Taka opinia jest naprawdę krzywdząca dla znakomitej większości hodowców. Też mam psa, bo lubię i wiem ile kosztuje jeden ogar miesięcznie. A co dopiero dwa, albo więcej.... Być może, jak wreszcie dorobię się na moich tajemniczych konszachtach z ZKwP, kryciem entropicznym ogarem i intratnym pośrednictwem w masowym handlu hamiltonami pozwolę sobie na powiększenie domowej "psiarni".... :-D Odnoszę jednak wrażenie, że ten temat powstał z inspiracji człowieka, któremu się wydaje, że obrażając i poniżając innych forumowiczów zmieni świat na lepsze. Czasem wydaje mi się, że czytam forum zwolenników teorii spiskowej a nie myśliwych i sympatyków łowiectwa :-)

Autor: kamionka1978  godzina: 15:11
z tym "jest zamówienie jest krycie" to taka mała prowokacja , chociaż powinno tak być !! nie może być tak ze produkuje się więcej psów niż rynek do którego dany pies jest skierowany może wchłonąć , a dla nadwyżki szukać innego przeznaczenia , kusić ceną itp potem idzie to w świat ,ROZMNAŻA SIĘ do czego to prowadzi wystarczy popatrzeć na allegro , masa pseudo rasowych psów udających użytkowe , błędne koło swoją drogą dziwie się że nikt ze związku kynologicznego nie interweniuje widząc psa który właściciel sprzedaje pod nazwą np. wyżeł , a pies zupełnie wyżła nie przypomina ,chyba powinny tu działać mechanizmy podobne do tych broniących marek handlowych

Autor: kamionka1978  godzina: 15:23
gryfna inspiruje mnie allegro , nie użytkowe kundle oglądane czasami na zbiorówkach ,piękne psy przez pół życia trzymane w kojcach, i wiele innych chociaż bobo ma czasami wiele racji

Autor: gryfna  godzina: 15:31
Mam nadzieję, że 9 małych hamiltonków na całą Polskę to nie jest jakaś straszna produkcyjna nadwyżka :-D W środowisku miłośników OP i GP dość powszechne jest blokowanie nieuczciwych aukcji na allegro, a działający w tym kierunku ludzie są członkami ZKwP. Myślę, że wśród miłośników prawie każdej rasy są takie reakcje. Nie łudźmy się jednak, że całkowicie da się wyeliminować proceder produkcji psów "w typie"...

Autor: Graf1  godzina: 15:48
Z niektórych postów wynika, że psi biznes to jest bardzo dochodowy biznes. Zastanawiam się zatem, dlaczego nie ma u nas hodowców na każdym kroku, bo czytając to forum wnioskuję, że każdy się na tym świetnie zna. Mam nadzieję, że sprowadzony przez kolegę Marka gończy Hamiltona pokaże użytkowo szeroki wachlarz swoich możliwości. Obawiam się, że może całkowicie wykluczyć obecność OP, GP w polskich łowiskach, a odpowiedzialność za to ponoszą zarówno myśliwi, jak i hodowcy, którzy nie troszczą się o użytkowość swoich psów. Może nawet przewyższyć swoją pasją i skutecznością doskonałe "ruskie ogary" trolla z Norwegii. Zamiast zazdrościć koledze Markowi hodowli hamiltonów, proponuję na zdobycie się na odrobinę odwagi i zaryzykowanie sprowadzenia nowej, dobrej użytkowo rasy myśliwskiej. Chętnie ofiaruję w tym zakresie swoją pomoc finansową, nie licząc na żadne profity.

Autor: kamionka1978  godzina: 16:12
Graf1 w moich oczach to co napisałeś o ogarze (twój post przytoczony przez Bobo) , oraz jednoczesne pełne entuzjazmu zachwalanie hamiltona dyskwalifikuje cię do wyrażania wiarygodnych opinii ja ci po prostu nie wierze i tyle można to porównać do tego jakbym ja pojechał po jagach pisząc o nich jakie to beznadziejne psy , potem sprowadził teriera walijskiego i zachwalał jaki on dobry dwie zbliżone rasy , o podobnym przeznaczeniu jedna be , druga cacy ty zrobiłeś właśnie tak samo ogar według ciebie totalny syf , a hamiltona nie możesz się nachwalić jakby to były psy zupełnie odrębne biegunowo dla mnie to się twoje myślenie nie trzyma kupy

Autor: Bobo bobo  godzina: 16:29
Panowie i Panie Spytajmy Pana Grafa , skąd taka wiedza u niego o Hamiltonie , ile z nim polował, ile polował z psami gończymi , niech opisze jak wykorzystywany jest Hamilton w Szwecji czy Norwegii lub Finlandii , jeśli są jakieś inne mocne kluby niech nam je pokaże. Ludzie którzy rozmnożyli sukę hamiltona w Polsce , o tej rasie nie mają bladego pojęcia, co zresztą łatwo udowodnić po wpychaniu hamiltona w to co znają , czyli polskie piekiełko psów gończych. Czy ktoś z nich opisał piękno pracy rasowego Hamiltona nie ??? Hamilton to duma Skandynawii .... a Polak zawsze to samo....qurwa Wstyd Macie.

Autor: iwona  godzina: 17:57
I temat zszedł....na Hamiltona . Proszę bez ciągłego wstawiania reklamy własnej rasy i hodowli . Nie o tym tu mowa. Nie jest psim biznesem utrzymywanie psów myśliwskich u kogoś , kto praktycznie cały sezon podkłada swoje psiaki na zbiorówkach. A jeszcze musi tak kombinować , by suka nie oszczeniła się ani przed początkiem sezonu, ani w trakcie. U takiego Hodowcy( a takich wśród myśliwych jest trochę , tylko trzeba dobrze poszukać , bo się nie reklamują) nie ma biznesu , są w większości koszty ! Warto policzyć : babeszja u psa , ostry przypadek - tydzień kroplówek , itd, leki , dojazdy, tylko po to , by dalej cieszyć się z polowań z tym psem , jak dobry to i potomstwo jeszcze będzie. A możliwość załapania tego dziadostwa jest dużo większa niż u wystawowych , wychuchanych , mieszkających w apartamentach fermowych psiaków. Polowania: szycie , leki , wizyty i wyjazdy do weta , przymusowa przerwa w polowaniach.Dobrze , gdy tylko tyle. Na wystawach psa raczej się nie straci , na polowaniu zawsze można samemu wrócić do domu. Szkolenia: ułożenie do konkursu czy do polowań? Różnicę dobrze znają ci , co polują . Polujące są dużo razy więcej w łowisku niż pseudopolujące. A ileż psów utytułowanych , użytkowych, po konkursach siedzi w kojcu , w domu ? bo właścicielowi/ce żal utraty takiego psa w razie czego? I siedzą tylko do rozmnoży???

Autor: Graf1  godzina: 18:52
ad Kamionka Proszę Cię o zapoznanie się z całym tematem "Ogarzy szwindel" (z wszystkimi moimi wypowiedziami, kolegi Hiko i innych osób biorących udział w dyskusji), a wówczas będziesz miał pełen obraz hodowli i użytkowości ogara. Stąd bardzo się cieszę, że oto pojawiła się w 100% genetycznie czysta i zdrowa, a także, jak się wkrótce przekonacie niezła użytkowo rasa. I chwała "Plesówce" za to. ad Iwona Jestem posiadaczem WNK, a nie hamiltona.

Autor: iwona  godzina: 19:35
tematem jest PSI BIZNES , a nie plesówka czy hamilton!

Autor: Bobo bobo  godzina: 19:40
Graf wklej zdjęcia klatek albo niech to zrobi Pan Marek . Widzę że chyba zbytu nie ma ....bo bo to coś czego "reklamą" nazwać nie można, zresztą każdy sobie zdanie sam wyrobi. I nie pisz bzdur...bo to wcale takie czyste nie jest heheheheeheh

Autor: Graf1  godzina: 20:24
Jestem zwolennikiem twardej i surowej ręki oraz wysokiego stawiania poprzeczki, a nie hodowli kanapowych. ad Bobo bobo Do Twojej wiadomości - już trzy koła zainteresowane są zakupem szczeniaka. Aby rozwiać Twoje dalsze wątpliwości, ich prezesi są moimi dobrymi znajomymi. :-) Darz Bór

Autor: Bobo bobo  godzina: 20:41
pewno wiedzą po jakich są dziadach te psy , pochwaliłeś się klatkami ??? daj im poczytać łowiecki. Pewno te koła są w Brazylii a wodzowi osobiście zagrałeś na fujarce, dziwne wodzowie wiedzą, że biorą ogary ze Szwecji(teoretycznie ???) które daleko chodzą mają to w naturze , głosno głoszą a co za tym idzie będą płoszyć zwierzynę i wprowadzać niepokój do łowiska . Czy do szczeniaka dajecie teletakt gdyby się okazało że jest w nich promil hamiltona. Wiesz co , Pan Marek Czech wspominał właśnie o teletakcie....gdybyyyy. Na siłę z konia muła robić .....zaiste sztuka która wymaga twardej i surowej ręki. Graf nie pisz o poprzeczce bo ją jeśli chodzi o tą rasę macie ją na piętach, nawet nie potrafisz podać żadnych informacji o tej rasie, z twojej strony tylko jest bełkot super super, tak jak bym Musie słyszał, albo te babcie co mają "ogry" spełniliście chodź połowę z tego co musi spełnić ta rasa w kraju pochodzenia ??? NIE !!!! to o czym ty piszesz....... Skoro jesteś taki hojny to dlaczego nie kupiliście psów w Szwecji...wasza suka to odzysk...do niczego oprócz rodzenia nie używana. "Twarda i surowa"

Autor: Kortel  godzina: 21:17
Psi biznes:>}}} Panie i panowie. Czytam i oczom nie wierzę. Toż kilka wątków niżej robicie ranking najlepszych menerów ,wstawiajac linki do "psich stron" zachwycacie sie osiągnięciami ochy i achy,a przecież wiekszość z nich żyje z psiego biznesu właśnie. Coniektórzy hodują po kilka ras i mają w swoich kenellach po kilkanaście a często kilkadziesiąt psów [jak jest naraz pare miotów] To jak to jest w końcu? Jeden jest cacy bo ma dwadzieścia psów i handluje jak leci, jednemu uda się champion innemu śmieć genetyczny bo konia z rzędem temu kto mi zagwarantuje że wszystkie szczeniaki będą super użytkowe i doskonałe eksterierowo.Inny be bo pokrył sukę odchował miot i skoro nie było tylu chętnych sprzedał kilka sztuk do bloku i leżą na kanapie. Grozą mnie napawa myslenie typu ZKwP powinien cos na kształt ochrony marek handlowych. Może odrazu wróćmy do jedynie słusznej partii zafundujmy sobie taką naszą małą Kube ,tylko należy jeszcze znależć dyktatora. Tutaj zapewne polała by sie krew bo chętnych jak znam życie więcej będzie niż wakatów. Na całym świecie a w szczególności na tak tutaj utęsknionym zachodzie Europy działają duże fermy psie i kupa ludzi żyje z tego biznesu i to dostatnio.Inną rzeczą jest że większość [nie wszyscy] tamtejszych hodowców stara się selekcjonować materiał hodowlany i buble zdażają się rzadziej niż w rodzimych hodowlach,ale też bywają. Dzieki Bogu nigdy nie hodowałem psów nie hoduje i hodował nie będę więc na sprawę rzeczonego biznesu patrzę z dystansu i bez emocji. Jest mi słodko obojętne czy ktoś ma jedną czy piętnaście suk i czy je mnoży czy hoduje. Ja w przypadku zakupu szczenięcia znajdę interesującą mnie hodowlę jak nie w Polsce [a raczj NIE] to gdzieś w Unii albo i poza unią Ten BIZNES proszę koleżeństwa i tak zweryfikuje życie bo każdy klient jest w stanie naciąć się jeden raz. Potem już nawet megareklama niepomoże i tuzin naganiaczy na internetowych forach. Biznes umrze śmiercią karalucha czy to duży czy to mały.Myśliwi będą polować zarówno z psami [ci co chcą] jak i bez psów [bo niechcą] tak było jest i będzie Kto zechce znależć dla siebie psa ten znajdzie ważniejszym jest by chciał to zrobić,a czy to będzie z fermy czy z małego kjca jest najmniej ważne. Istotne czy to jest TO czego oczekuje Najwyższej jakości produkt za który płaci grubą kasę nie śmieć i odrzut bo to akurat zostało w "renomowanej" hodowli. D B

Autor: zamlicze  godzina: 23:05
tia.........tak jakby p. Kortel ma rację