Poniedziałek
19.09.2011
nr 262 (2241 )
ISSN 1734-6827

Psy myśliwskie



Temat: Ogar Polski

Autor: Kocisko  godzina: 08:57
gryfna "Przykro jest potem czytać, że nasze psy to bezwartościowe "tuczniki"" Czy Twój pies albo którykolwiek z wymienianych przez Ciebie jest "tucznikiem" ??? Nie? Czyli to nie było pisane o was, grupie zapaleńców robiących dobrą robotę i starających się właściwie prowadzić tę rasę. Widziałem kilka ogarów, w rękach miłośników, i to niestety były tuczniki. Ale znam też jednego ogara w rękach nie polującego i to bardzo ładny pies-na moje niefachowe oko. Nawet próbowałem kilkukrotnie namówić właściciela na wspólne polowanie ale niestety nie udało się. Chyba obawiał się że psu coś może się stać albo coś innego-nie wiem.

Autor: Venator Magnus  godzina: 09:48
Wróciłem z sokolniczego Konkursu Latawcowego i Trialu w Czempiniu - a tu się temat "ciekawie" rozwinął... tzn. zostałem wezwany do tablicy przez "mojego starego kolegę" hehehehe Ehhhh Grzmilas vel Ziębowe Wzgórze A wydawało się, że trochę "sporządniałeś" - w relacjach!!! Masz jedną WADĘ - chyba "wrodzoną".... NIE UMIESZ PISAĆ RZETELNYCH RELACJI !!!......... zresztą nie pierwszy raz jak widzę Pierwsze polowanie (był śnieg - ale mokry) : tylko w jednej akcji PIERWSZEGO DNIA wspólnych łowów twój ogar "był pierwszy"... wtedy moje poszły w miot a twój za plecami naganki daleko w prawo...i "wymarał" dziki... dopiero po pewnym czasie moje wróciły - a miały z tym kłopot bo nie znały "głoszenia twojego ogara na dziki".... wróciły i wtedy dziki do reszty wysypały się i poszły na linię....Dodam, że nie znały albo olewały jego głoszenia - bo wcześniej już w miotach "grał(=łgał) na tropie" ...mimo, że zwierza tam nie było... We wcześniejszych i późniejszych akcjach to moje psy były pierwsze i skończ z tekstami cyt: "i to on każdego dnia był psem prowadzącym!!!!" - bo co najwyżej się podłączał. Drugie spotkanie - styczeń - skrajne warunki pogodowe - każdy miał kłopoty z przemieszczaniem się nie tylko psy ale i naganka - istna walka o przetrwanie... Odpuszczono nawet terenówkom - pojechały w las tylko ciągniki!!! Moje już po ok dwudziestu paru zbiorówkach .... W planach była 3 dniówka - ale po pierwszym dniu odpuściłem... pierwszy raz jak podkładam od 10 lat ... kto pamięta styczeń w gorzowskim wie o czym pisze... kilka warstw śniegu z "ostrą" warstwą na górze. Krew z sutków i łap - dzików mało, warunki mocno ograniczyły "poszuk". Tam, gdzie trafiły się pod koniec dnia dziki - mimo zmęczenia psów była zrobiona robota, ... wcześniej tylko płowa i płowa a ona nie motywuje moje psy do pracy... - za to ogara jak zauważyłem tak. Szczególnie w ostatnim miocie dał popis. Psy rozpoczęły pracę po czym słychać było piękne granie ogara... w lewo potem z powrotem w prawo...między naganiaczami... i tu i tam... moje psy zgłupiały - gon ogara gruby jakby wataha dzików przemieszczała się i broniła w miocie... Skończył się miot a tu konsternacja - nie było strzałów, nic nie było w miocie!!!... ponoć sarenka przy rozstawianiu wyszła z miotu...a kopovy które przedkładają czarną nad płową – „nie odezwały się”. Napiszę tak: Dla podkładacza – pies głoszący w miocie namiętnie KAŻDY stary i zimny trop do tego KAŻDEJ zwierzyny – mimo że tej zwierzyny już dawno w miocie nie ma to UTRAPIENIE …a dosadniej rzecz ujmując to ŁGARZ… wprowadzający w błąd wszystkich dookoła (myśliwych i współpolujące psy) W sumie tego dnia było relatywnie dużo płowej... strzelano płową bo ta wolno opuszczała mioty, często przystając za miotem... już sam fakt tego, że płowa dominowała na pokocie - mocno zniechęcał. Reasumując: warunki skrajne... pierwszy raz - kierując się przede wszystkim dobrem psów - ODPUŚCIŁEM. Żeby być obiektywnym – konkretnie w tych warunkach (dany rodzaj specyficznego śniegu i głównie wysoki las) duży mocny pies-OGAR dawał radę... Co robił ów ogar 2 i 3 dnia ..nie wiem... więc pisać nie będę. Z relacji znajomych podkładaczy - wiem że i oni określali zbiorówki z początku stycznia jako pogodowa "MASAKRA"... a ich psy mocno ograniczyły poszuk. Tylko, że jak sięgam pamięcią – to były warunki wyjątkowe – z okresu ostatniej dekady. Po kilku dniach „puściło” – i sytuacja wróciła do „normy” Z tamtego polowania wyciągnąłem wnioski… i dokonałem pewnych zmian w swojej złai. Człowiek uczy się całe życie … Ponadto, moje kopovy z reguły głoszą tylko dziki… niektóre też jelenie… Przez to „ciszej” wypadają w miotach przy OGARZE, który głosi „wręcz WSZYSTKO”…!!! W wyniesionej praktyce nie dziwi fakt, że wolę GŁOSZENIE moich kopovów od niewiadomo jak „boskiego” GRANIA ogara-łgarza… DARZ BÓR Venator Magnus

Autor: Kocisko  godzina: 10:21
Oj Venatorze, wsadziłeś kij w mrowisko :):):)

Autor: Sebek  godzina: 11:20
Ktoś z Kolegów wybiera się do Orzechowa (warm.-maz.) na XIV Międzynarodowy Konkurs Tropowców dla Ogarów i Gończych Polskich 01.10.2011r.?

Autor: Ziębowe Wzgórze  godzina: 11:55
Oj VM, Ty nie odpuściłeś, Tobie podziękowano. Może wieczorkiem odpiszę, akurat dzisiaj, w tym tygodniu mam bardzo mało czasu. Zrobię to z olbrzymią przyjemnością.

Autor: DZIADBOJ  godzina: 12:34
gryfna kocur dobrze pisze. Nam nie chodzi o mówienie nt każdego ogara ,że jest do niczego - to nie tak. Dotykamy sprawy nieco innej tzn predyspozycji fizycznych poszczególnych osobników w rasie do polowań .chodzi nam o psa SPRAWNEGO FIZYCZNIE I ZDROWEGO .To tutaj powinniśmy polożyć nacisk . Po wtóre , chodzi też nam o to , aby skończyć z czczymi gadkami nt entropii ..... nie powielajmy kolejnych pokoleń z tą przypadłością i tyle. Widok wlokącego sie jak niechlujnie zwinięty dywan ogara przyprawia mnie o mdłości - tak to widze. .........a poza tym mam do ciebie szacunek, ponieważ właściwie wyrażamy bardzo zbieżne stanowiska co do tematu ogar/jego zdrowie . Ciebie samą ten problem też dotknął, postanowiłaś nie ciągnąć niepożądanych cech , więc swego psa też nie powielisz ( choć jest jak wiemy świetny użytkowo ... ). Rozmawialismy kiedyś telefonicznie na ten temat, mam nadzieję ,że pamiętasz tą rozmowę sprzed zdaje sie roku. Tymczasem ( wnet ) Darz Bór . Dziadboj

Autor: Venator Magnus  godzina: 13:28
Ohhh "Wszystkowiedzący" Grzmilasie. Pierwsze polowanie "na twoim" podwórku wynikło z wykruszenia się waszej złai. Zadzwonił do mnie Nadleśniczy - omówiliśmy szczegóły, przyjechałem... Potem się okazało że w podobnym okresie studiowaliśmy razem na Wydziale Leśnym w Poznaniu... przeszliśmy na "TY". Po pierwszym polowaniu potwierdził zainteresowanie kolejnym podkładaniem - trzydniówki w styczniu. Czy ci się podoba...czy nie ... po pierwszym dniu, chciał żebym został kolejne dni. Długo rozmawialiśmy w "cztery oczy" - przedstawiłem mu moje stanowisko i argumenty... które zrozumiał i zaakceptował... Gdyby dla mnie się liczyła przede wszystkim kasa ..nie styl "oferowanej usługi" - zostałbym kolejne dwa dni... w myśl powiedzenia "nie ważne jak...ważne że jest (zrobione)". Ponadto wiem, że wieczorem zadzwonił do kogoś o "nowe" psy...i po ich potwierdzeniu z większym spokojem odjechałem. To jak ty "na swoje" potrzeby zinterpretowałeś tą sytuację... średnio mnie interesuje... Insynuacja jakoby mi "podziękowano" - to typowo w twoim stylu hehehehe Venator Magnus PS. Przepraszam założyciela tematu za off-topic...

Autor: Kocisko  godzina: 13:41
Venator i Grzmilas Dajcie chłopy spokój. Nie zaśmiecajcie ostatniego w miarę normalnego działu forum.

Autor: Gorc  godzina: 18:21
Ja i mój piesek. Poluje w górach

Autor: Ziębowe Wzgórze  godzina: 20:06
VM wierzyłem w Ciebie i się przeliczyłem. Nie poniżę się do Twojego poziomu. Choć mnie cholernie korci. Proszę popraw się. Szanuję wszystkie psy pracujące - Twoje też!!!

Autor: Hubbert  godzina: 20:32
To daliście równo koledzy ale jakie to nasze polskie..... " Rejent spuścił ku piersiom zasępione czoło, Asesor rzucał okiem, ale niewesoło, Potem zaczęli oba słuchaczom wywodzić: Jak ich charty bez smycza nie nawykły chodzić, (…) Mądrze rzecz wyłuszczali szczwacze doświadczeni; Myśliwi z tych mów wiele mogliby korzystać, Lecz nie słuchali pilnie; ci zaczęli świstać, Ci śmiać się w głos, ci, mając niedźwiedzia w pamięci, Gadali o nim, świeżą obławą zajęci. "

Autor: kamionka1978  godzina: 20:53
Venator Magnus "Dla podkładacza – pies głoszący w miocie namiętnie KAŻDY stary i zimny trop do tego KAŻDEJ zwierzyny – mimo że tej zwierzyny już dawno w miocie nie ma to UTRAPIENIE …a dosadniej rzecz ujmując to ŁGARZ… wprowadzający w błąd wszystkich dookoła (myśliwych i współpolujące psy)" nic tylko się zgodzić ,100 % racji niestety większość polujących bardzo wysoko ocenia " łgarza " podniecają się " ale głosi " itp a w rzeczywistości dawno już nic tam nie ma dodam że są dwa rodzaje łgarzy , te które robią to ze strachu , czują wielki mores do dzika i głoszą na sam smród , z bardzo daleka inne z nadmiaru pasji , mam taką jamniczkę , pyska nie żałuje , wystarczy minimalny bodziec i już głosi

Autor: gryfna  godzina: 22:15
Dziadboj, Kocisko, to była refleksja na temat postu Barwina i może rozgoryczenie wobec tego całego ogarzego zamieszania. Żaden z wymienionych przeze mnie psów nie ma nadwagi, w dodatku są bardzo ładne. Moje również. Ja tylko nie lubię takich uogólnień. Ja bardzo chciałabym, żeby więcej ogarów pojawiało się na polowaniach i konkursach i staram się (Bohuniasty mi świadkiem i towarzyszem w tej akcji) zagrzewać ludzi do pracy z ogarem. Widzę postępy, coś się ruszyło i oby tak dalej. Ogar powinien być użytkowy, jeśli nie polujący to przynajmniej konkursowy - to już zawsze coś. Mnie bawią akurat obydwie formy zastosowania ogara :) Chciałabym, żeby była to zdrowa rasa i w zasadzie jest zdrowa, bo entropium wobec trapiących inne rasy PRA czy dysplazji to naprawdę defekt kosmetyczny. Entropium było w rasie od zawsze, po prostu nie zwracało się na nie takiej uwagi, nie mówiło się o tym. Oczywiście, w hodowli powinny zostać użyte wyłącznie psy o zdrowych oczach - myślę, że w tej chwili coraz więcej hodowców kładzie nacisk na dobór osobników bez wad. To jest pozytywne zjawisko, bo świadomość wzrasta. Myślę, że to bardzo duże i trudne wyzwanie hodować rasę o tak dużym współczynniku inbredu i tak małej populacji. To wymaga odwagi, doświadczenia. Nie wiem czy odważyłabym się hodować. Abstrahując od tych nieszczęsnych dwóch zabiegów chirurgicznych, które akurat musiał przejść mój Gryf, generalnie ogary są zdrowe. Moje wizyty u weta w tej chwili dotyczą jedynie szczepień i z tego co wiem większość właścicieli ogarów twierdzi to samo. Dziadboj, oczywiście, że pamiętam naszą rozmowę i moje poglądy nie uległy zmianie. Pozdrawiam, DB