Poniedziałek
25.08.2008
nr 238 (1121 )
ISSN 1734-6827

Przepisy kulinarne



Temat: Nalewka z ałyczy

Autor: Jeger  godzina: 21:55
Kurka, teraz tak nazbierałem (ostatni moment, bo z ziemi:), to stwierdziłem, że to jednak jest mirabelka...:) Coś owoce za duże jak na ałyczę...:) Drzewa rosną w łowisku - w miejscu, gdzie kiedyś były zabudowania i sad. Ale coś z tego i tak zrobię... na razie wybrylowałem i wsadziłem do zamrażrki...:) DB Jeger

Autor: jurek123  godzina: 22:15
Jeger Ałycza to dzika śliwa a mirabelka to też dzika śliwa.Różnią się te śliwy czasem kolorem miąższy .Bywją żółte takie jak pokazałeś i bywają mocno czerwonawe ,ale w sumie to to samo. Dziwię się dlaczego koledzy zalecają to przemrażać bo wystarczy je jakiś czas w torbie potrzymac i będą się same rozpadać.One dojrzałe a właściwie przejrzałe są już zmacerowane. Pozdrawiam

Autor: Piotr Kukier (BT)  godzina: 23:46
W moich okolicach nazwa AŁYCZA właściwie nie występuje, mówi się na to mirabelki, ew. dodając określenie koloru... Tarnina to zupełnie "insza inszość" tą zbieram po przymrozkach kiedy nie ma już liści i śliweczki są dobrze widaczne, nie nakłuwam, dodaję kilka suszonych (nie wędzonych!) śliwek bez pestek... pyszności... Po dereniówce nalewki z dzikich śliwek to moje ulubione, ciut przed wiśniówką i pigwówką (włściwie pigwowcówką)... pozdrawiam i na zdrowie...