Niedziela
22.11.2020
nr 327 (5593 )
ISSN 1734-6827

Dyskusje problemowe



Temat: Prof. Henryk Okarma członkiem grupy roboczej FACE ds. dużych drapieżników  (NOWY TEMAT)

Autor: Artur Jesionowicz  godzina: 12:49
Jak dowiadujemy się ze strony internetowej Braci Łowieckiej, a nie Zarządu Głównego... Prof. Henryk Okarma członkiem grupy roboczej FACE ds. dużych drapieżników (dziennik.lowiecki.plhttps://braclowiecka.pl/n/1/aktualnosci/6332/prof-henryk-okarma-czlonkiem-grupy-roboczej-face-ds-duzych-drapieznikow): „Uchwałą nr 274/2020 Zarządu Głównego PZŁ, podjętą na wniosek wiceprzewodniczącego Europejskiej Federacji Stowarzyszeń na rzecz Łowiectwa i Ochrony Przyrody (FACE) – Jarosława Kuczaja, prof. Henryk Okarma z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie został reprezentantem PZŁ w grupie roboczej FACE ds. dużych drapieżników (FACE Large Carnivores Working Group). Tym samym naukowiec, w którego dorobku znalazły się m.in. „Krajowa strategia ochrony wilka warunkująca trwałość gatunku w Polsce” oraz monografia „Wilk”, oficjalnie dołączył do grona uznanych autorytetów w swojej dziedzinie. [...] Prof. Henryk Okarma już pod koniec 2012 r. został przewodniczącym reaktywowanej wtedy przez FACE grupy roboczej ds. dużych drapieżników. W tamtym czasie jednak ze względu na małe zaangażowanie władz PZŁ w działania na szczeblu międzynarodowym nie stworzono mu możliwości aktywnego uczestniczenia w jej pracach. Na spotkaniu online 10 listopada br. profesora ponownie powitano z dużym entuzjazmem w gronie członków grupy. To ważny krok na drodze do merytorycznej i pozbawionej emocji debaty nad statusem ochrony dużych drapieżników wobec stale narastającego konfliktu z człowiekiem. [...] – Włączenie prof. Henryka Okarmy w prace grupy roboczej FACE to bardzo dobra wiadomość dla polskich myśliwych. Daje nadzieję na to, że opracowana w 2011 r. strategia ochrony wilka w Polsce, po niezbędnej aktualizacji, przestanie zalegać w biurkach decydentów – mówi Jarosław Kuczaj. – Jestem w tej sprawie pesymistą. Papierkiem lakmusowym w Polsce jest stosunek do łosia. Jeżeli uda się przywrócić kontrolowane zarządzanie łowieckie tym gatunkiem, to stanie się możliwa debata nad podobnym podejściem do wilka".

Autor: Artur Jesionowicz  godzina: 13:08
Kim jest prof. dr hab. Henryk Okarma (dziennik.lowiecki.plhttps://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Okarma), chyba przypominać myśliwym nie trzeba. Za to pozwolę sobie przypomnieć czytelnikom Łowieckiego, że był on jednym z tych, którzy w listopadzie 2014 r. pokazali ówczesnemu łowczemu krajowemu, dr Lechowi Blochowi, a także ówczesnemu prezesowi NRŁ, Andrzejowi Gduli, środkowy palec (forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=115587&t=115587). Przy okazji pytam aktualnego prezesa NRŁ, dlaczego profesora nie ma wśród członków Komisji Hodowlanej ds. Zwierzyny Grubej przy NRŁ? Stać Polski Związek Łowiecki na to, aby pozostawał on poza składem osobowym tej Komisji? Proponowano profesorowi udział w jej pracach?

Autor: Broxen  godzina: 14:45
Nie przesadzaj. Pewnym jest, że zwierzyna naprawdę miała by się lepiej bez tej Komisji i jej wiekopomnych dokonań.

Autor: xaafuun  godzina: 15:45
Kol. Broxen, a ta komisja ma jakieś dokonania??

Autor: Broxen  godzina: 15:51
Znakomicie robi zupełnie zbędne koszty dla pezeteła.

Autor: xaafuun  godzina: 16:07
Znaczy się uszczupla budżety domowe tzw. bydła składkowego....

Autor: jaszczur  godzina: 16:09
A jakie znaczenia dla polskiego myśliwego i kół łowieckich ma zasiadanie tej czy innej osoby w grupie roboczej FACE? Takie samo jak uczestnictwo w imprezach FACE Jarosława Kuczaja, czyli żadne.

Autor: sumada  godzina: 19:33
Profesor Okarma przekonuje, że lepiej będzie dla wilka gdy będzie się jego populacją zarządzać. Podaje, że nie ma też żadnych unijnych przepisów karzących wilka chronić w Polsce. Lepiej to wygląda jeśli takie słowa padają z ust naukowca z jakimś dorobkiem niż zwykłego myśliwego Bardzo dobrze, że Okarma trafił do takiej komisji. To jest jakaś ścieżka ale jedna z wielu. Dobrze że taka podbudowana jakąś organizacją istnieje.. Może jego głos będzie szerzej słyszany Ale jakoś tak jest, że wiedzą o tym co przekazuje profesor leśnicy i myśliwi i to przecież nie wszyscy. A nawet ciekawe jaki procent coś o tym wie lub po prostu go to obchodzi. Słabo to dociera natomiast do wyborców w naszym kraju a ze zdaniem wyborców trzeba się bardziej liczyć jak się chce rządzić Polską W kontrze mamy jakieś organizacje stowarzyszenia nie zawsze nawet obstawione naukowcami no może są tam magistry. Oni potrafią takiego szumu narobić w sieci tak kształtować opinię publiczną, że nie łatwo z nimi wygrać (zwłaszcza że się prawie nie walczy). Oni tam sami każdy bierze sprawę w swoje ręce czyta tylko z wypiekami co guru napisze i walczy linkuje komentuje. Może dlatego, że myśliwi często wiekowi i może struktura w PZŁ jest taka, że wiekowi myśliwi mają więcej do powiedzenia ale oni nie rozumieją mocy internetu i nie potrafią tam walczyć o dusze. Duża część myśliwych zaś patrzy w górę na tych wybranych i oczekuje, że oni wszystko naprawią i to ich wina. A tymczasem w małej grupce eko wszyscy są zmotywowani i nikt nie stoi z boku i tylko krytykuje guru tylko na własną rękę walczy w tej sieci, łazi przeszkadzać w polowaniu itd.. Coraz więcej jednak znaczy urabianie opinii publicznej, wyborców a to się dzieje w internecie i nie tylko. Prawie każdy EKO-cośtam jest żołnierzem i swój wolny czas chętnie wykorzystuje na to w co wierzy albo do czego go przekonano czyli lajkuje komentuje wszędzie gdzie się da i po jakimś czasie zwykli ludzie zaczynają wierzyć, że tak myśli większość skoro czytają tylko jednostronne teksty. Myśliwi rzadko tak robią. Jedni tego nie rozumieją inni chcą aby kilkanaście wybranych osób z PZŁ zrobiło kontrę do tego co robią z entuzjazmem dziesiątki eko. bo przecież oni sami nie po to są aby działać jakoś tylko aby inni im zapewnili komfort za składki. Zresztą czy po to się zostało myśliwym aby okładać się w internecie? Dlatego zwykły zjadacz schabowych nie pozna racji myśliwych.i przyjmie to co mu wkładają do głowy aktywne grupki młodych ludzi..

Autor: marcino  godzina: 23:53
Miałem zaszczyt poznać profesora Henryka Okarmę i cieszy mnie, że jego dorobek, z którym także miałem okazję się zapoznać, wniesie wkład do dyskusji na temat gospodarowania wilkiem. Bo chyba każdy z nas myśliwych wyraża podobny do mojego, pogląd w temacie wilków. Nikt nie jest wrogiem bioróżnorodności i każdy z nas rozumie , że i dla wilka miejsce się znajdzie - może nie wszędzie, ale jeszcze są w naszym kraju kompleksy leśne w których ten drapieżnik może funkcjonować - tylko jest jedno "ale" - nie może to być gatunek wyjęty spod gospodarowania łowieckiego i kosztem innych gatunków, w konflikcie z człowiekiem, sobie na pohybel egzystować bez żadnej kontroli. Co się zaś tyczy przewagi EKOcośtam, o których pisze Sumada, to na pocieszenie, choć marne, możemy odnotować, że nie jesteśmy jedynym środowiskiem mającym problem z wszech obecnym hejtem opiniotwórczych "płaskoziemców" - spójrzcie tylko na zjawisko antyszczepionkowców - jak autorytet profesorów, dorobek pokoleń można podważyć nie mając wiedzy a jedynie dostęp do internetu.