Sobota
08.08.2026
nr 220 (7678 )
ISSN 1734-6827

Dyskusje problemowe



Temat: Nowy członek Zarzdu Głównego PZŁ

Autor: starzec  godzina: 10:51
Mnie lustracja i ten gen. jakoś szczególnie nie interesuje. To chyba twoje pola zainteresowania. Kiedyś jakoś obijało mi się o uszy jego nazwisko, a teraz jak je napisano w tym temacie to info z wiki mi wystarczyło. Natomiast ten cały gen., który chyba doszedł do tego stopnia dzięki nadzwyczajnej przychylności L.Wałęsy, zaimponował mi jedną cechą. Okazuje się, że dla wszystkich był bardzo dobry. Jak było z papieżem to nie wiem. Ale jak wprowadzali stan wojenny to musiał już być zaufany dla komuny bo wysłali go po Gierka. Potem kazali pilnować Wałęsę. Czyli najwyższy poziom zaufania ze strony komuny. Ten Wałęsa się chyba w nim zakochał bo potem, zdaje się, załatwił mu tę karierę w Bor. Czyli pokorne cielę 2 matki zsie. Jak jest taki dobry to niech tak zakręci Kloskę i tego Dorożałę żeby się od myśliwych odwalili i żeby te kretyńskie przepisy antymyśliwskie cofnięto. Tego pewnie mu się nie uda zrobić, ale co zarobi u EUgeniusza to jego. Tylko po co i do czego jest on nam myśliwym potrzebny?

Autor: starzec  godzina: 10:59
No i jeszcze 1. Ten gen. to podono z kolei ptomotor kariery kolejnego geniusza - niejakiego gen. Janickiego. A to mi już wystarczy żeby wiedzieć co to za towarzystwo.

Autor: pięta  godzina: 12:03
Nienawiść i zacietrzewienie to przecież nie cechy ,które powinny cechować prawdziwego Polaka - i Odpuść NAM nasze winy JAKO I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM czy tak nie brzmi tych kilka wersetów modlitwy Ojcze Nasz.... które klepiemy przy każdej okazji bez zrozumienia ich sensu panie starzec ?To byłoby owe krótkie pytanie dnia ,które chciałbym skierować w pana stronę amen.M0że być beza odpowiedzi z pańskiej strony.

Autor: WIARUS  godzina: 13:05
Nasi "zwolennicy i przyjaciele" mają używanie a my sami tylko dokładamy do pieca - chaos w PZŁ ściągnie wszystkie ścierwojady! Tak trzymać!
Myśliwi kłócą się, kto jest głównym rzecznikiem dyscyplinarnym. W tle rozliczenia ekipy PiS (dziennik.lowiecki.plhttps://wyborcza.pl/7,177851,32899391,mysliwi-kloca-sie-kto-jest-glownym-rzecznikiem-dyscyplinarnym.html)


Autor: starzec  godzina: 13:37
Miłosierdzie piękna cecha, ale u świętych. W życiu codziennym, a zwłaszcza w polityce, już niekoniecznie. Od co najmniej 300 lat nie złupiliśmy i nie zdziesiątkowaliśmy naszych największych sąsiadów Rosji i Niemiec, a oni nas w tym.okresie wielokrotnie i nigdy za to nie zapłacili. Także miłosierdzia tu nie widać. W czasie 2 WŚ Niemcy i sowiety jak się musieli wycofywać to zabijali Polaków osadzonych w więzieniach. Polska wobec Bandery i jego kolegów była bardzo miłosierna. We wrześniu 39 wypuszczono na wolność Banderę skazanego na dożywocie. Efekt? 100 do 200 tysięcy Polaków na Wołyniu i w okolicach, w tym 1/30kilkuletniej do 1/2 dzieci, poszło do piachu. Dotąd grobów nie mają. Ostatnio Polacy byli miłośni wobec Ukraińców i przyjmowali ich nawet w domach. Ich władze już podnoszą głowę i mają z różnych powodów pretensje. Co do pzła to od lat jesteśmy paśnikiem dla polityków, którzy nakładają na nas coraz większe ograniczenia i zmuszają do utrzymania takich postaci jak np ten ostatni nominant. Także czasami miłosierdzie to samobójstwo.

Autor: August  godzina: 23:37
To, jak ocenia się kariery Polaków, idealnie pokazują kolejne wpisy respondentów. Za każdym razem obsesyjnie powraca się w nich do tematu lustracji. W moim odczuciu cała historia z lustracją w Polsce to podręcznikowy przykład tego, jak dobre intencje i chęć rozliczenia z przeszłością można koncertowo popsuć przez polityczne zacietrzewienie i fatalnie napisane prawo. Przypomnę portalowym hipokrytom – zaczęło się od kompletnego chaosu w 1992 roku. Poczynając od słynnej „listy Macierewicza”, była to absolutna dzicz legislacyjna. Zamiast rzetelnego procesu rzucono bombę, która wysadziła rząd Olszewskiego, a sam Trybunał Konstytucyjny musiał potem ratować resztki powagi państwa, uznając tę uchwałę za nielegalną. Dlaczego? Ponieważ ludziom niszczono życie i kariery na podstawie ubeckich papierów, nie dając im nawet szansy na obronę czy jakiekolwiek odwołanie. Potem, w 1997 roku, do tematu usiadł już niby dorosły ustawodawca i stworzył system oparty na oświadczeniach. Ta ustawa jednak również była pełna absurdów. Paradoks polegał na tym, że były agent SB mógł spokojnie rządzić i brać publiczne pieniądze, o ile tylko lojalnie się do tego przyznał. Karano nie za bycie kapusiem, ale za kłamstwo. Tworzyło to przedziwną moralną schizofrenię, w której system bardziej piętnował nieszczerość niż realną krzywdę wyrządzoną ofiarom w czasach PRL. Prawdziwe apogeum absurdu nadeszło jednak w 2006 roku, kiedy ówczesna koalicja postanowiła urządzić masowe polowanie na czarownice. Próbowano wtedy wrzucić do jednego worka z agentami kilkaset tysięcy zwykłych ludzi – nauczycieli, naukowców czy dziennikarzy prywatnych mediów. To była czysta przesada i totalne rozmycie odpowiedzialności. Co wspólnego z bezpieczeństwem państwa miał profesor uniwersytetu albo publicysta?Na szczęście w 2007 roku Trybunał Konstytucyjny postawił temu tamę, wycinając najbardziej toksyczne, nieprecyzyjne i łamiące prawa obywatelskie przepisy. W efekcie zostaliśmy z hybrydą, która do dziś budzi niesmak, ponieważ opiera się na archiwach bezpieki. Ta ostatnia – szczególnie pod koniec lat 80. – tworzyła legendy, zakładając teczki na zamówienie działaczy pseudokomunistycznych, co miało dokumentować ich rzekome niepodległościowe dokonania dla potomnych.