Środa
21.12.2005
nr 143 (0143 )
ISSN 1734-6827

Dyskusje problemowe



Temat: Jedność Łowiecka  (NOWY TEMAT)

Autor: Pomorski Łowca  godzina: 10:52
Kiedyś istniała spółdzielnie o powyższej nazwie. Do końca lat 80-tych każdy nowy członek PZŁ byl przyjmowany również do tej spółdzielni. Prowadziła ona działalność gospodarczą, m.in. sklepy myśliwskie we wszystkich większych miejscowościach. Pamiętam jak jeszcze w 2001 roku kupowałem kurtkę w sklepie na ul.Kruczej w Warszawie. Ale już wówczas było widać zmierzch tego sklepu. Potem .... firma zniknęła. Znaczna część członków PZŁ utraciła swoją własność. Ale ponieważ licząc na jednego członka była to mała wartość, jakoś specjalnie się tematem nie przejęto. Ale - przecież były to dobre sklepy w dobrych punktach. Jak można było zbankrutować ten piękny biznes ? Mam kilka pytań do forumowiczów, może ktoś zna odpowiedź: 1. Kto zarządzał Spółdzielnią ? 2. Jak wybierano zarząd Spółdzielni ? 3. Jak Spółdzielnia była powiązana z PZŁ ? 4. W jakich okolicznościach upadła Spółdzielnia ? 5. Kto i za jakie pieniądze przejął jej majątek ? No to czekam.

Autor: kuba_Z  godzina: 11:47
Obawiam się że Spółdzielnia upadła z braku środków na działalność. Czy upadła z uwagi na nieudolne zarzadzanie czy inne przyczyny nie wiem. Zatem kasy tam nie znajdziesz. DB

Autor: dadam  godzina: 11:54
Było na ten temat jakiś czas temu w ,,prasie opozycyjnej" -dość szeroko. Jak dobrze pamiętam to w dwóch kolejnych numerach!!!

Autor: ryś pąsowy  godzina: 12:32
Tak było o tym w Braci Łowieckiej. W okresie poczatkowym PZŁ współpracowało z Jednością Łowiecką ale z czasem drogi się rozeszły o odłowy zajęcy. Przez całe lata niepodzielnie w spółdzielni panowała Pani Prezes Małolepsza doprowadzając spóldzielnie do takiego stanu aż zarzadzono jej likwidację bo wierzytelności przekroczyły wartość posiadanego majątku. W radzie nadzorczej były osoby dbające tylko o swój interes, a i w terenie delegatów na Walne Zgromadzenie spółdzielni wybierano takich, którzy nie mieli zielonego pojęcia o działalności spółdzielczej, a o ekonomii nie mówiąc. Byli też tacy do których pasowało powiedzenie "nie matura lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera". Ostatnim zarzadzającym był oficer policji pociotek Pani Małolepszej i chyba również jej likwidatorem, który za psie pieniądze kupił ze spółdzielni skodę oktawię. Nie znam nazwiska człowieka, który miał się bliżej przyjrzeć tej całej sprawie i ewentualnie zgłosić do organów ścigania popełnienie przestępstwa o niegospodarność i szkodliwe działanie na rzecz spółdzielni. Wszystkie wkłady członkowskie poszły na pokrycie zobowiązań. Kilka lat przed zarządzeniem likwidacji kiedy mnie wybrano delegatem na Walne Zgromadzenie spółdzielni to co nie mogło być realizowane przez lata stało się realne. Przez następne dwa lata członkowie spółdzielni posiadający pełny wkład członkowski otrzymali dywidendę. Pozdrawiam rys

Autor: Zbigniew13  godzina: 12:56
ryś pąsowy . nawet matura nie zrobi z ciebie nie tylko oficera ale i podoficera

Autor: tadys ( BT )  godzina: 19:17
ad.Zbigniew13 a możesz to uzasadnić, tak coś bliżej.............???

Autor: pniewa  godzina: 20:59
Piotrek było bardzo duzo jakiś rok temu w Braci Łow.

Autor: wsteczniak  godzina: 23:34
Prezesem długoletnim, zanim ta sp-nia się rozleciała była (mogę się mylić co do imienia) Augustyna Małolepsza. Jeżeli pochylić się nad nazwiskiem - los sp-ni był od samego początku do przewidzenia. Na którymś ze spotkań z "członkami" - wobec braków możliwości kupna amunicji do sztucerów - zapytałem, czy nie jest możliwa dystrybucja i sprzedaż amo za dewizy np. w PEWEXIE. Odpowiedz była w stylu, jak będziemy jeżdzili na polowania do Afryki, to tam sobie kupimy patrony za dewizy. Taka to Ona była małolepsza, ale półpłaszcze z MESKO sprzedawała. Chwała Jej i za to. Parę w byki wleciało. Wspomnieniowy dzisiaj - wsteczniak