Poniedziałek
15.10.2007
nr 288 (0806 )
ISSN 1734-6827

Dyskusje problemowe



Temat: Gumowe kule- podstawa prawna używania????

Autor: porze  godzina: 10:45
Rozpatrywanie problemu uzycia gum,owej amunicji w oparciu o przepisy łowieckie jest błedem, choć być może za jakiś czas stosowane przepisy w prawie łowieckim sie znajdą. Trzeba nam bowiem pamiętać, ze prawo zawsze jest o pół kroku za rzeczywistością, bo ustawodawca nie może antycypować nowych wynalazków i wyprzedzajaco stanowić adekwatne do wynalazku przepisy. Tak więc opierając się na przepisach już istniejących nalezy uznać, że strzelanie do zwierza z gumowego pocisku niepenetrującego (nazwa policyjna) odbywać sie może a zarazem musi (warunek konieczny i dostateczny) w trybie stanu wyższej konieczności. Stanm ten to sytuacja w której człowiek swoim czynem wyczerpującym znamiona jakiegoś przestępstwa atakuje jakieś dobro, ratując inne dobro, i w największym skrócie mówiąć, dobbrze jest jeśli dobro ratowane miało jednoznacznie wyższą wartosć od dobra atakowanego. Chodzi po prostu o to, żeby strzelający z gumy do zwierza nie stwierdził przypadkierm, że zadał cierpienie zwierzowi, bo go cholera denerwuje widok takiej sarny, albo to fajna zabawa, i w przeciwieństwie do polowania, wielorazowa. Natomiast jeśli gospodarz już poniósł wymierne ekonomiczne straty a zwierz podchodzi i wszystko wskazuje na to, ze straty bedą rosły, to takie "karcenie" zwierzęcia jest jak najbardziej dopuszczalne. Tak samo jeśli grube dziki spacerują na jakimś terenie, atakując przechodniów, a nie da sie ich za bardzo strzelić (locha w okresie ochronnym prowadząca młode). W końcu strzelenie takich lochy też da sie podciągnąć pod stan wyższej konieczności, ale jej "skarcenie" to atak na dobro o dużo mniejszym natężeniu. Oczywiście osobną sprawą jest technika takiego strzelania, która nie może "nawiązywać" do katalogu zachowań opisanych jako znęcanie. Jeśli ktoś celowo strzeli w miękkie podbrzusze, to raczej niech sie nie tłumaczy, że im większy ból i obrazenia, tym trwalszy efekt odstraszający. Po prostu ustawodawca dopuszcza zadawanie zwierzęciu bólu, ale wyznacza konkretne granice. Co do złośliwego płoszenia i drażnienia to raczej "zdrowie psychiczne" zwierzęcia zostawiłbym na boku, a bardziej bym sie przejął jego "behawiorem" czyli zachowaniem. Otóż jest oczywiste, ze płoszone i drażnione zwierze staje sie niebezpieczne, i to nie tylko w chwili spłoszenia, ale i później, bo może reagować agresją albo paniką na sam widok cżłowieka, lub jakichś atrybutów, w rodzaju łańcucha, którym np. było bite lub szmaty, którą było płoszone. Co do legalności uzycia w tym celu broni mysliwskiej, to akurat stan wyższej konieczności nie odnosi się do narzędzi, grunt, żeby posiadanie narzędzia było legalne. Przy czym bezpośrednio zatakowany człowie, jesli złapie za stojacą dubeltówkę i sie obroni to żadnego przestępstwa nie popełnił. Gorzej z tym, który taką dubeltówkę mu udostępnił. No chyba, że wpadniemy w jakiś westernowy klimat, że użyczył mu jej bo sam odpierał atak innego zwierza i musieli to zrobić samowtór. Podsumowując - nawet jeśli zachowanie człowieka wyczerpuje ustawowe znamiona przestępstwa, to w pewnych okolicznościach prawo nie uznaje tego zachowania za przestępstwo, a jedną z tych okoliczności jest uchylanie niebezpieczeństwa grożącego jakiemuś dobru popraze atakowanie innego dobra.

Autor: Piotr Gawlicki  godzina: 11:45
Z tą wyższa koniecznością to trochę przegięcie, szczególnie w sytuacji opisywanej przez zadającego pytanie o możliwość odstraszania dzików gumowymi kulami czy loftkami przy zabudowaniach mieszkalnych. Jeżeli zamiarem jest odstraszenie dzików spod domu gumowymi kulami, to dziki muszą być w odległości 20 – 50 m od strzelca. Jeśli tak, to wystarczy krzyknąć i ewentualnie podbiec do dzików, a strachliwy niech strzeli w górę z dowolnej amunicji (najlepiej bez ładunku ołowianego) i uzyska ten sam efekt, co strzelanie do dzików z gumowych kul. Jaka więc tu wyższa konieczność? Chyba tylko usprawiedliwienie dla wygody lub zabawy, żeby sobie „zapolować” na ‘sucho”, jak polowanie w poważnie nie wychodzi.

Autor: LeonUA  godzina: 14:48
Ad Piotr Gawlicki. nie dla wygody i nie dla zabawy....... dziki na widok człowieka nie reaguja prawie wcale, strzelanie z petard jest skuteczne w takim zakrecesie, że dziki odbiegają na jakies kilkanasci kilkadziesiąt metrów poza obreb swiatła przydomowego. Wracają juz po parunastu minutach, Zdażyła sie sytuacja ze po obrzuceniu dzika petardami ten ruszył w strone czlowieka a nie w kierunku chaszczy, z których przszedł pozatym trzeba było by czatowac na nie cała noc. Co do strat ubytek trawnika na na około 500m kwadratowych, zniszczone wszystkei grzadki z płodami rolnymi i drzewka owocowe do wysokosci 1,3m, uszkodzenia siatki ogrodzeniowej w kilku miejscach i jeszcze kilka innych ps podwojan siatkai i drut kolczasty na dole nie pomaga Przepraszam za styl ale pisze z pracy na szybko moze podeśle fotki