Czwartek
07.02.2008
nr 038 (0921 )
ISSN 1734-6827

Dyskusje problemowe



Temat: S Y S T E M - ale, jaki !?

Autor: FranekS  godzina: 10:14
Myślę sobie , że po tylu wypowiedziach i do tego w tylu tematach sprowadzających się do jednego: „Ło matko jak jest źle w łowiectwie polskim” , należałoby trochę zacząć podsumowywać problem. Co rzeczywiście łączy polskiego myśliwego z PZŁ?Uważam , że jedynie haracz , pobierany w formie przeróżnych składek i opłat.Nowożytna definicja haraczu jest bardzo jednoznaczna.Ale czy to jest jedyny haracz , jaki jest w Polsce ściągany?A co z bezprawnym podatkiem niejakiego Belki ( co który posraniec rwie się do rządów , to zapowiada jego zniesienie )?A co z wymuszonymi opłatami korporacyjnymi , za niechcianą przynależność?A co z płatnościami na ZUS , z których żyje olbrzymi aparat państwowy , kreując w zależności od potrzeb , ile to dzisiaj zapłaci "tym dziadom" , co bezczelnie dożyli i wyciągają łapsko po emeryturę. Ubezpieczyć to ja się potrafię sam i to na lepszych warunkach i nie mam ochoty utrzymywać latyfundystów z KRUS-u. Haracz dla PZŁ to "mały pikuś" , bo ilu go płaci w skali państwa?Ja traktuję to jako mniejsze zło , ale dzisiaj konieczne.Jest to opłacenie mojego wygodnictwa.Za te pieniadze słyszę co jakiś czas , że były obrady , spotkania , zjazdy i dzierżawa jest przedłużona bez problemu. A teraz z drugiej strony , też akceptowalna fikcja. Ilu jest myśliwych i ZK , którzy poważnie traktują zalecenia PZŁ? Ilu jest myśliwych , którzy faktycznie raz w roku dokonują przystrzelania "żelastwa"? Ile jest ZK , które wyegzekwują obligatoryjne od niedawna kołowe treningi strzeleckie ( których na dobrą sprawę nie ma gdzie przeprowadzać )? Ilu jest myśliwych i ZO , którzy traktują poważnie wycenę trofeów samców zwierzyny płowej ( i może słusznie , bo ten idiotyzm tylko na takie traktowanie zasługuje ) ? Czerwone punkty dostanie tylko ten , kto chce.Czy to jest bierny opór?Co jakiś czas ktoś "pobiadoli" , bo życie mu dopiekło. Bzdura stan obecny odpowiada zdecydowanej większości.I jak to w demokracji , większość ma rację.Ja udaję że ..... , a oni udają że ...... Jestem myśliwym mieszkającym w dużym mieście od zawsze i być może po bliżej nieokreślonych zmianach w gospodarce łowieckiej , nie będę mógł lub nie będę chciał uczestniczyć w tym biznesie.Myśliwych "miastowych" jest więcej niż połowa.Oni nie mają interesu w radykalnych zmianach , a już na pewno w takich , gdzie "wsiowi" będą „rozdawali karty”. Za wszystkim negatywami „w terenie” stoją konkretni ludzie i miejscowe dziedziczne układziki.W większości są to ci sami ludzie , którzy również potrafią pięknie ustawić przetargi i świetnie wykorzystują dawne powiązania partyjne , służbowe , zawodowe.To jest Polska właśnie.Czy jest jakaś siła , która zmieniłaby mentalność tych ludzi .Moim zdaniem nie ma.A pracować trzeba z takimi jacy są , bo nowych chętnych można policzyć tylko na sztuki , bo na mendle się nie da.Karawana musi iść dalej , bo gdyby się nawet cofała , to jest cały czas w ruchu.

Autor: jurek123  godzina: 10:32
Czy ten system ma same wady i należałoby go rewolucyjnie zmieniać. Pragnę tylko przypomnieć kolegom jedną rzecz a mianowicie podpisywanie nowych 10 letnich umów dzierżawnych i rolę jaką odegrały w tym Zarządy Okręgowe i Zarząd Główny. To dzięki jasnym i twardym zasadom usunięto całe rzesze miejscowych cwaniaków szykujących dla siebie i swoich przejęcie obwodów.Małą próbkę tego mieliśmy na naszym forum. I kto mieszał no przecież wszystkim wiadomo,osoby stojące na straży interesów ,swoich interesów jak się okazało.Dlatego z wielką ostrożnością należy podchodzić do wszelkiego rodzaju spółek i innych form spółdzielczości w łowiectwie. Kto w tym nie pracował nie jest świadom jak różne są założenia od rzeczywistości. Ten system należy napewno odbiurokratyzować i stopniowo zmieniać ale nic na hura. Jak ktoś krzyczy hura zawsze zastanawiam się wariat czy nawiedzony .Jedno i drugie nie najlepiej mi się kojarzy. Pozdrawiam.

Autor: Rolnik  godzina: 10:43
Szkoda gadać. Do dyskusji zaproście,, Rewę". Mieszka on już kilka latek na wsi, jest dobrym obserwatorem, to przynajmniej można się będzie z samych siebie pośmiać. Temat jest odgrzewany za każdą zmianą w sejmie. Niepotrzebnie, bo zmiany kolorów partyjnych nie wywołują zmian w traktowaniu łowiectwa. W tej kwestii panuje nieśmiertelny duch ,,czubaryka" i jego apostołów w postaci starych towarzyszy broni. Po nich niechby i potop, a dopuki kropkę widzą, to nie chcą żadnej konkurencji i ponownego układania się w innych realiach. Wszystko na temat możliwych zmian znajduje się w archiwum. DB

Autor: lelek_nowy  godzina: 14:57
Jurek, cenię Twoje wpisy, ale tym razem trafiłeś kulą w płot. W sprawie odnawiania umów dzierżawy na następne 10 lat PZŁ w ogóle nie jest potrzebny. Załatwia to jasny przepis ustawy łowieckiej, która w art. 29 ust.2 stanowi, że "dotychczasowemu dzierżawcy przysługuje pierwszeństwo w zawarciu umowy dzierżawy na dalszy okres". Wmieszanie się do dzierżaw PZŁ powoduje, że jeżeli pierwszeństwo ustawowe zostałoby naruszone właśnie przez wniosek PZŁ na inne koło, to pokrzywdzony w praktyce nie ma szans, bo zanim w sądzie powszechnym dojdzie swojej racji, jeżeli dojdzie, bo ustawa daje PZŁ kompetencje do wnioskowania komu obwód wydzierżawić, to już inne koło z namaszczenia PZŁ ma podpisaną umowę. Gdyby zaś PZŁ w ogóle nie mieszało się do dzierżaw, w tym nie wnioskowałoby komu obwód wydzierżawić, to spory musiałby rozsądzać sąd powszechny w oparciu o w/w ustawową zasadę pierwszeństwa, a obwody, na które nie ma chętnych i tak ustawowo zobowiązany jest wydzierżawić PZŁ. Nie wiem jak Ty, ale wolałbym, żeby ewentualny spór o dzierżawę między dwoma kołami rozpatrzył sąd powszechny, niż działacze naszego Zrzeszenia, a tym bardziej ci z ZG, którzy przyznali sobie takie prawo.

Autor: WIARUS  godzina: 15:18
r_andrzej No przykro mi, niestety ale nie posiadam wiedzy o sposobie wykorzystania akurat tej części kasy. Do koła jeśli nie realizuje ona jakiegoś z elementów programu krajowego finansowanego przez centralę automatycznie nic nie spływa na cel , który określiłeś. Przypuszczam, ale tylko przypuszczam że jeżeli już na ten cel, to mogą z tego korzystać te ośrodki czy koła które zajmują się nadzorowanymi przez centralę programami introdukcji , reintrodukcji czy hodowli zwierzyny zagrożonej wyginięciem np głuszca , może Czempiń lub inne ośrodki naukowo - badawcze realizujące określone programy. Chyba Cię to nie zadowoli ale szerszej wiedzy "w tem temacie" jak mawiają klasycy nie posiadam. Pozdrawiam. Darz Bór!!!

Autor: jurek123  godzina: 15:20
Kol lelek_nowy Bardzo mało wiesz jak kiedyś załatwiano przedłużanie umów. Ja byłem obecny już czwarty raz na przedłużaniu umowy dzierżawnej i zbyt dobrze pamiętam co się działo w poprzednich razach w powiatach póżniej w nowych województwach ,jak traktowano Warszawiaków,jak interweniowałem u wojewody. Lokalne sitwy były nie do ruszenia. Obecnie było bardzo spokojnie. .Patrząc spokojnie z dystansu na te wszystkie nasze sprawy i tą lawinę krytyków obecnego systemu nasuneła mi sie taka myśl ,nie moja " krytyk i eunuch z jednej są parafii, obaj wiedzą jak ,żaden nie potrafi." -Tadeusz Boy-Żeleński. I tym optymistycznym akcentem kończę swoje wystąpienie w tym temacie. Pozdrawiam.

Autor: FranekS  godzina: 20:08
Do jurek123, Bo problem podstawowy stanowi amnezja.Ci co brali udział w przepychankach o dzierżawy z terenowymi klikami , starali się te złe rzeczy zapominać.Przecie my wszyscy Polacy , "kuledzy".Ci co byli w lokalnych sitwach i chcieli "kręcic lody" po nowemu udają , że nic takiego nie było.Ależ skąd , nikt "miastowych" nie chciał wyp..... z terenu. Problem amnezji społecznej szczególnie widać , w trakcie wyborów.Co jakiś czas wypływa z "szamba skundlony niegdyś "polityk" , ale teraz ma nową fryzurę , niebieski krawat i białą koszulę.I do tego taki on ładny , mowny , nowiutki , jak z celafoniku. A młodzi?Jak nie uczą się historii dawnej i nowożytnej , to skąd mają znać takie zagrożenia i "jak się to robi w Chicago". Pozdrawiam DB

Autor: cedan  godzina: 21:57
Wiarus! Z przyjemnością przeczytałem Twój wpis. Co przeszkadza w zawiązywaniu Spółek, Związków Łowieckich itp.? A nic! Dlaczego nie są zawiązywane? Dlatego, że panuje ogólna niemoc w towarzystwie wzajemnej adoracji, a łowiecka władza nie inspiruje żadnych pozytywnych działań w tym zakresie!! Skoro tak, to KTOŚ /PAŃSTWO/, powinno tym towarzystwem solidnie potrząsnąć, aby doszło ono do jakiej takiej przytomności i zaczęło działać, być może w zmienionej rzeczywistości. Załóżmy, że następuje "nowe rozdanie" dotyczące głównie obwodów polnych. Przedtem jednak odpowiedzmy sobie na pytanie, czego oczekujemy od łowiectwa w tym "nowym rozdaniu": zrobienia łatwego interesu, czyli wybicia tego co pozostało, polowania za darmo, rekordowych trofeów, ilości strzelonej zwierzyny? W polnych łowiskach pozostało niewiele zwierzyny, czyli łaszczenie się na ilość , rekordowe trofea /sarna/, nie wchodzi w rachubę! Ci którzy zajęliby się łowiectwem "od nowa" to pasjonaci - hodowcy, którzy być może przez wiele lat będą odbudowywać pogłowie. To będzie kosztować i z tym należy się liczyć. Nie znaczy to, że ten bez grosza jest bez szans. Może ma więcej czasu, może chciałby więcej autentycznej pracy włożyć w to nowe łowisko? Tacy myśliwi są również bardzo cenni.To nie jest slogan, ale rzeczywistą najpilniejszą koniecznością jest hodowla. W tych łowiskach, dla: martwych dusz, cwaniaków, obiboków, punkciarzy, wazeliniarzy i kłusowników nie ma miejsca! Załóżmy, że pasjonaci ci dojdą do jakich takich efektów, to czy uważasz, że założą na grube brzuchy pasy z nabojami i wystrzelają wszystko co wyhodowali ładując to nocami do bagażników? Czy widziałeś kiedyś właściciela: świń, koni, krów, owiec, producenta kryształów, butów i czego tam jeszcze, aby "podkradał" swój dobytek? Jaki będzie tego efekt? Pojawi się zwierzyna na naszych polach, a kto będzie na nią polować: Pietrek ze Stachem, czy Kleofas z Bonifacym to jest to dla niej absolutnie obojętne. Błagam tylko, nie każ mi przedstawiać propozycji gotowych aktów prawnych uruchamiających taki system. Dwa pytania końcowe które zadałeś w P.S., są zazwyczaj "dobijającymi" dla przeciwnika w dyskusji, ale przynajmniej częściowo odpowiem Ci na nie. Inicjowane przeze mnie próby były bojkotowane przez "towarzystwo" ponieważ wymagały większego osobistego zaangażowania /patrz początek wpisu/. Z ciekawą inicjatywą zwróciłem się do ZO, a dotyczyła ona introdukcji danieli która dla tego rejonu była szczegółowo opracowana przez nieżyjącego już profesora Fruzińskiego i wstępnie zatwierdzona przez łowieckie władze. W ZO patrzyli na mnie jak wąż na ptaka: no bo nikt go nie zna /przeniosłem się z innego regionu Polski/, nikt go nie popiera, nikt go nie poleca i nikt za nim nie stoi... . Oczywiście trudności "obiektywne"... . Wobec powyższego, aktualnie prowadzę sam bardzo ciekawą długofalową, inicjatywę łowiecką o której z pewnością usłyszysz, ale dopiero za jakieś dwa, trzy lata. Przepraszam Cię, ale nie chcę ujawnić teraz o co chodzi, ale daję Ci słowo honoru , że tak jest! Podobnie z przepisami prawa: a to nie ma takich przepisów, a to istniejące nie zezwalają, ale pominę ten temat, bo zbyt łatwo byś mnie "namierzył",/ czym zupełnie nie jestem zainteresowany/. Pozdrawiam.