Wtorek
03.06.2008
nr 155 (1038 )
ISSN 1734-6827

Dyskusje problemowe



Temat: SYSTEM II - za i przeciw Prawu Łowieckiemu !!

Autor: cedan  godzina: 09:27
r_andrzej Jest jakiś problem z tą pozycją.Nie mam jeszcze numeru czerwcowego ŁP, ale w majowym nie ma takiej reklamy. Kontaktowałem się z klubem książki myśliwskiej ŁP i powiedzieli mi, że "Łowiectwa w Prawie Europejskim" Romana Steca nie mają w swojej ofercie ani w magazynach /sprawdzali/ . Czy mógłbyś coś bliżej wyjaśnić z tego co Ci jest wiadome? Przy okazji prosiłbym /o ile by Ci się chciało oczywiście napisać/ abyś zechciał wyjaśnić, czy w Twoim łowisku możesz odstrzelić według np. własnego widzimisię wszystkie sarny i dziki, czy wysokość /limit odstrzału/ planuje i narzuca jakiś urząd. Wśród niektórych naszych myśliwych pokutuje pogląd, że "prywatny" może "wyrżnąć" wszystko do zera.... ! Acha, rozmawiałem dzisiaj z Panem Romanem Włodarzem, Prezesem Śląskiej Izby Rolniczej i być może /wstępnie to zaakceptował/ wystąpi gościnnie na naszym Forum /za tydzień/. Teraz jest w podróży służbowej /do końca tygodnia/. Będzie okazja do polemiki. Pozdrawiam.

Autor: Rolnik  godzina: 09:53
Paweł, dziękuję Ci za to powołanie. Tak tak, sprawa uwłaszczenie była super ważna. Manipulowali nią politycy, a odwrotu nie było, tak jak nie było odwrotu od pierwszej rewolucji technicznej, wzrostu wydajności pracy. To były sprawy powiązane. Wolna siła robocza, potem rugi chłopskie, a na koniec Deklaracja z Rio mówiąca o konieczności wyposażenia najbiedniejszych grup społecznych w państwach słabo rozwiniętych w ,,spłachetki" ziemi, jako instrument walki z biedą. I na końcu Wspólna Polityka Rolna, która z rolników chciałaby stworzyć grupę społeczną odpowiedzialna za ,,środowisko", to jak można to uzyskac izolując rolników od władztwa nad źwierzem? Taka jest wola władzy, więc widzimisię utrwalaczy jest na tym tle tylko przejściowe. Springu miły nie dasz rady mnie sprowokować. To są inne kategorie. DB

Autor: Paweł54  godzina: 10:30
ad. Rolnik. rozumiem, że jesteś również za przywróceniem prawa pierwszej nocy (pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_pierwszej_nocy) ;)))) . Polecam informację z wikipedii a szczególnie ostatniie zdanie. Tak a`propos polowania przez rolnika na swoim i pochodzenia słowa "rogacz" :). Powodzenia. P.S. fajne prawo, niejeden by chciał skorzystać, tylko to może mocno na oczy szkodzić;). Szczególnie jak Pan Młody dopadnie "feudała" w ciemnym kącie :))) .

Autor: r_andrzej  godzina: 11:55
ceadan LP z maja 2008. Str. 102. Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR. pozdr. Rolniku w praktyce - w "Twoim" systemie wlasciciel gruntow posiadajacy uprawnienia moze byc bez wiekszych problemow zmuszony do liczenia skowronkow a i zezwolenie - uprawnienia tez szybciutko utracic.... W przeszlosci cos takiego na naszym terenie przerabiano - gosc w spolce wydzierzawiajacej niecale 600 ha posiadal tychze kilkanascie - po zjednoczeniu zalapal sie na dzierzawe owego obwodu z kilkoma innymi. Musialy tam panowac nieciekawe stosunki. Mysliwi zarli sie miedzy soba ile wlezie, ow ekspert polujacy na swoim zaczal na dodatek wspolmieszkancow ustawiac. Po burzliwym zebraniu spolki poprzedzonym kilkoma sprawami przed sadem o strzelanie do kotow ( i inne takie nieciekawe )wysiudano go z dzierzawy. Pare miesiecy pozniej mial sprawe za strzelanie do lisa za wlasna stodola - podkablowali go sasiedzi - i pozeganal sie z zezwoleniem na 5 lat. Prawo do polowania na swoim ma nadal.....:) na marginesie.... Koledzy optujacy za utrzymaniem polskich rozwiazan w gospodarce lowieckiej za malo uwagi przykladaja do utrzymania mozliwie wielkich powierzchni obwodow. Kilka tysiecy "mieszanych" hekarow jest wielkoscia pozwalajaca na rozsadne gospodarowanie caloscia obwodu to jedno - logiczne i trudne do obalenia - niezaleznie od ilosci rolnikow chcacych polowac "na swoim". Efektem ubocznym jest - niezaleznie od systemu - unikniecie sytuacji, ktorych ten czy ow sie szarogesi - przed Bogiem i Historia odpowiadajac i "gospodarujac" wg. zasady "wolnosc Tomku w swoim domku". Przykladow takiej "gospodarki" jest w ostatnich latach multum ..... od stanu lasow prywatych w Polsce zaczynajac. cedan prywatnych wlascicieli lowisk obowiazuja plany pozyskania zatwierdzane urzedowo. Teoretycznie mozna wystrzelac wszystkie zwierzaki nie objete planem - sa nimi np. dziki. Ale do tego jakos nie dochodzi....sadzac po rozkladach siegajacych pol miliona sztuk....:) Sprawy przed sadami dotycza z reguly przekroczenie planu pozyskania jelenia. Sytuacji odwrotnych, gdzie wlasciciel - z urzedu - zmuszany jest do odstrzalu redukcyjnego sarny (dzika zreszta tez - np. posiadacze 100 % obwodow lesnych) jest wiecej. Dochodzi od czasu do czasu do sytuacji, kiedy wlasciciel zobowiazany jest kazda strzelona sztuke zawiezc na ogledziny do urzedu lowieckiego....:). Zaloze sie, ze Rolnikowi by sie to bardzo podobalo......swiete prawo wlasnosci jest przy tym nienaruszane....:)

Autor: Rolnik  godzina: 14:15
Andrzeju, w każdym systemie istnieje jakiś tam przymus prawny w tej lub innej sprawie, a co do zgody, która buduje i niezgody, która rujnuje masz rację. A jak sprawdzić zrealizowanie odstrzału? Nie chodzi przecież o uniemożliwienie ,,wzięcia na użytek własny". To w moim systemie nie stanowi problemu. Może masz jakieś inne opcje? DB

Autor: Rolnik  godzina: 14:15
Andrzeju, w każdym systemie istnieje jakiś tam przymus prawny w tej lub innej sprawie, a co do zgody, która buduje i niezgody, która rujnuje masz rację. A jak sprawdzić zrealizowanie odstrzału? Nie chodzi przecież o uniemożliwienie ,,wzięcia na użytek własny". To w moim systemie nie stanowi problemu. Może masz jakieś inne opcje? DB

Autor: r_andrzej  godzina: 14:59
Rolnik Najwieksze numery wywijane sa w malych prywatnych obwodach - tego sie nie da generalnie kontrolowac. I nie jest specjalnie kontrolowane. Jesli jednak ktos permanentnie "za duzo" pozyskuje to go mozna stosunkowo latwo uziemic - jesli chodzi o kilkanascie czy kilkadziesiat sztuk zwierzyny grubej - tego sie nie da zjesc czy po pokatnie sasiadach rozprowadzic - bez papierka ani knajpa ani rzeznik nie wezmie.... Jesli ktos mial w planie 10 saren a rozprowadzil 20 - 30 to jest to tylko kwestia czasu. Ryzyko - utrata uprawnien = praktycznie utrata obwodu jest po prostu zbyt duze w stosunku do "korzysci". Poza tym sa sasiedzi - mysliwi, ktorzy chetnie i namietnie - jak to wsrod mysliwych - okazji szukaja zeby kolege "udu...ic"......

Autor: cedan  godzina: 23:07
r_andrzej Teraz wszystko jasne! Zasugerowałem się reklamą książek "klubu książki myśliwskiej" i możliwością otrzymania jej za zaliczeniem pocztowym, gdy tymczasem Ty wskazałeś jedynie na jej krótką recenzję. Wobec tego należy jej szukać po prostu w większych księgarniach a może nawet w sklepach myśliwskich. Na recenzję tą w swoim czasie "rzuciłem okiem" przy okazji czytania durnowatej opinii o hodowlach fermowych zamieszczonej na drugiej stronie, ale jakoś "nie zajarzyłem", zaliczając tą pozycję do kategorii nudnych aktów prawnych. Po Twojej sugestii zmieniłem zdanie i będę jej szukać.... W każdym bądź razie, jeszcze raz dziękuję za podpowiedź. Co do małych powierzchni obwodów łowieckich, to rzeczywiście nie mogą być one zbyt małe, bo to wstęp do kolejnych patologii. W sytuacji kiedy przed wojną było dużo zwierzyny drobnej może nie miało to większego znaczenia. Dzisiaj nawet 500 ha to nie jest za dużo. Jeśli chodzi o zwierzynę grubą to takie małe obwody byłyby zupełnie bezsensowne i jestem im przeciwny, bo niejako z definicji /miedzy innymi/, powodowałyby "podstrzeliwanie" sobie zwierzyny, z czego nic dobrego wyniknąć nie może. O kwestiach hodowlanych nie ma nawet o czym mówić. Mogą być jednak jakieś szczególne uwarunkowania terenowe, uzasadniające takie małe areały obwodów ze zwierzyną drobną. Wydaje mi się, że prawa polowania na własnym gruncie nie należy rozumieć w ten sposób, że jeśli ktoś posiada 13 czy 130 ha, to już może sobie tam swobodnie polować, byłoby to jakieś zupełne przegięcie. Zupełnie inna sytuacja byłaby wtedy gdyby te 13 czy 130 ha było włączone w areał np: 1000 ha obwodu /lub większego/ i w ramach ogólnie przyjętych limitów właściciel mógłby sobie polować za własną stodołą, na swoim polu i strzelić tyle, ile mu przypadnie z puli przeznaczonej na taki obwód. Należy jednak mieć na uwadze, że ludzie są zachłanni i bezkrytyczni i problemem byłoby nadzorowanie przestrzegania określonych reżimów, ale to już zupełnie inna para kaloszy... . Pozdrawiam.