Piątek
21.01.2022
nr 021 (6018 )
ISSN 1734-6827

Wiedza i edukacja



Temat: „Szarża byka"

Autor: August  godzina: 11:01
W kolejnych wypowiedziach mamy dowód ‘’ że gdzie Polaków dwóch się wypowiada to wybrzmiewają trzy odmiennie poglądy ‘’ na tę samą kwestię. Zacznę od licytowania się – poluję ponad pół wieku. Pierwszego samodzielnie dzika z pod psa upolowałem mając lat 15 a byka z wysiadki w asyście ojca mając lat 16. Mam zupełnie odmienny obraz o jak to tu nazwano ‘’dobru przyrody ‘’. Jeśli w moim obecnym kole w latach 60 członków było w porywach 20 to zwierzyny grubej w planie było mniej niż 20 sztuk. Za to na jednym polowaniu na zające na dwóch podwodach ‘’konnych ‘’ wisiało ich ponad 300. Upolować samemu z ułożonymi psami do południa 30 kuropatw, kaczek czy 15 bażantów to żaden wyczyn. Jakoś nie utkwiło mi w pamięci ‘’mięsiarstwo ‘’bo na takie / nie lubię tego określenia / ‘’pozyskanie’’ mogłem sobie pozwolić jeden raz w sezonie. Będąc kawalerem to na ręce mamy spływał /obowiązek/? skubania i przetwarzania tego do słoików – o zamrażarkach domowych zapomnieć. Nie znam przypadków by ktokolwiek pakował to ptactwo do pociągu i jechał do skupu by na tym procederze zarabiać. Z takiej zbiorówki na zające zabierali myśliwi i to zwyczajowo przed świętami / by po wisiał sobie w skórze i skruszał na mrozie / - góra dwa - drugi w prezencie koledze niepolującemu. Gdy się miało w łowisku takie stany zwierzyny drobnej to - dobro przyrody - wydawało się pojęciem wówczas trochę abstrakcyjnym. ‘’Mięśiarstwo ‘’a zwierzyna gruba i zainteresowanie nim ‘’do gara ‘’ - to sarna, ciele jelenia i tłusta loszka. Gdy jak nadmieniłem już w planie było 20 sztuk zwierzyny grubej to taki byk był ‘’drogą przez mękę ‘’. Musiał w łowisku pojawić się jakiś niezwykle ciekawy egzemplarz by myśliwy owego okresu chciał go koniecznie upolować. Już wspomniany mój pierwszy byk - to samo wyciąganie go do duktu - dziś jest standardem. Ale już dwukołowy wózek transportowy a następnie ciągnięcie go do stacji kolejowej z tym bykiem przez 8 km i nadanie do wagonu towarowego - stanowiło wyzwanie. We wsi, w której mieszkałem był jeden samochód – rozlatująca się ‘’ pobieda faroża ‘’ - a chłodnia była pojęciem nieznanym. Jako etatowy obrońca modela nie omieszkam go usprawiedliwiać, bo ‘’ mięsiarstwo bagażnikowe ‘’ rzeczywiście pojawiło się, ale nie za sprawą modela PZŁ Bierutowskiego a za sprawą wymodelowania tego państwa z chwilą wprowadzenia kartek na mięso. Nie zamierzam podejmować dyskusji czyje dobro stanowi większą wartość – bo na szali stawianie dobra przyrody i brak żarcia w postaci mięcha - jest dyskusją z setkami wątków. A jak to hobby dziś wygląda? - ‘’punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia ‘’ .

Autor: zygi  godzina: 13:46
Jak wcześniej napisałem poluję ponad 30 lat ale z łowiectwem miałem do czynienia od dzieciństwa. Od czasu kiedy zacząłem polowaczkę jeszcze za czasów słusznie minionych, wyjazd na polowanie był wydarzeniem i jednym samochodem jechało kilku myśliwych.Odstrzelenie lochy prowadzącej nawet poza okresem ochronnym było karane nawet do skreślenia z koła. Polowania zawsze kończyły się pokotem a kiedy nie było zwierza na pokocie to zbiórką wszystkich uczestników polowania. Nie prawdą jest,że polowały tylko elity. Koła, które znam miały swoich członków od ministrów,generałów,rolników,robotników itp.To tylko kilka przykładów jak było dawniej. Jak jest teraz to widzimy. Drobną zwierzynę jak zające czy kuropatwy,które nie zabrali myśliwy to ich nadmiar był odstawiany do punktów skupu a tuszki wprowadzane do handlu. Z grubą zwierzyną było trochę inaczej bo było jej mniej a myśliwy mógł brać ją na użytek własny na zupełnie innych zasadach jak teraz. Obecnie pozyskujemy tysiące grubej zwierzyny, bierzemy bez ograniczeń na użytek własny a większość tej zwierzyny idzie do skupu-setki ton. Na rynku jak się pojawi dziczyzna to kosztuje tyle,że przeciętnego śmiertelnika nie stać na jej kupno. Właśnie tutaj ogromne zyski czerpie nie PZŁ a pośrednicy. Wiele by dyskutować na temat PZŁ .To co się dzieje w naszym związku to nie tylko wina nas myśliwych. Wielu z nas nie docenia tego co ma a szkoda. Pozdrawiam.