Sobota
25.06.2011
nr 176 (2155 )
ISSN 1734-6827

Wiedza i edukacja



Temat: OKRUTNI MYŚLIWI ZABIJAJĄ  (NOWY TEMAT)

Autor: saampek  godzina: 10:19
jakby w uzupełnieniu felietonu P.Gawlickiego z 20.01.2011. wybór tekstu z artykułu Magdaleny Tilszer dla ludzi o mocnych nerwach krytykujących " uprawianie myślistwa" Jajko i wykluwające się z niego pisklątko to symbol nowego życia, uczy tradycja chrześcijańska. Stawiając żółciutkiego kurczaczka na świątecznym stole, mało kto pomyślał pewnie o tym, że kicz tego gestu nie polega tylko na taniej cepeliadzie. Miliony takich nowych istnień zarzynane są rocznie zaraz po wykluciu lub w plastikowych torebkach trafiają żywcem na wysypisko śmieci. Te pisklęta to koguciki, męscy potomkowie kur niosek .Hodowla kur to przemysł wyspecjalizowany jak produkcja maszyn. Kury nioski za wolno tyją, zaś ich koleżanki przeznaczone na mięso żyją tylko 35 dni, za krótko, żeby w ogóle pomyśleć o innej gałęzi produkcji. To przesądza o losie kogucików, które miały pecha w postaci mamusi nioski. Męskie osobniki jajek nie zniosą, a chowane na mięso zjadłyby tyle paszy, że ich dorodna pierś musiałaby w supermarkecie kosztować krocie. Utylizacja wychodzi o wiele taniej. W samych tylko Stanach Zjednoczonych zabija się 250 milionów kilkudniowych kogucików rocznie. To samo dotyczy potomstwa krów z gatunków mlecznych. W Polsce rodzi się rocznie około 1,5 miliona takich cieląt. Połowa z nich to byczki, czyli „odpady". Tylko te, które mają szczęście, jadą prosto do rzeźni. Inne, kilku lub kilkunastodniowe cielaki, przed śmiercią ciasno stłoczone w ciężarówkach, przejadą kilka tysięcy kilometrów do Włoch lub Hiszpanii, by sprostać gustom tamtejszego podniebienia Największym sukcesem przemysłu spożywczego XX wieku było skrycie przed konsumentem rzeczywistości za murami tuczami i ubojni. To nie przypadek, że filmy pokazujące masową hodowlę zwierząt ze względu na wrażliwość widzów mogą być pokazywane w telewizji tylko późną nocą. Przypadki zwierząt źle ogłuszonych, które są przytomne podczas podrzynania gardła; które żyją, gdy zdziera się im skórę z głowy, apotem jeszcze miotają się przy odcinaniu kopyt, to wprawdzie tylko kilka procent całego uboju. Mało? Szacuje się, , że 180 mi-lionów kurczaków rocznie jest w Stanach Zjednoczonych patroszonych żywcem. Świadomość tych faktów sprawiłaby, że niejeden soczysty kotlet z kury stanąłby nam kością w gardle. Obowiązujące prawo określające warunki hodowli ma na uwadze głównie ochronę konsumenta. Kury nioski wolno hodować w klatkach, w których na jedną kurę przypada mniej miejsca niż powierzchnia kartki A4. Ptaki nie mogą rozprostować skrzydeł, nie mówiąc o poruszaniu się. Prawo zezwala również na to, by cielaki odstawić od matki w pierwszej dobie po narodzinach. To ssaki, a nie maszyny, więc cierpią strasznie: krowy godzinami nawołują swoje utracone potomstwo, cielaki zamiast matki rozpaczliwie ssą klatkę. W zgodzie z przepisami wolno trzymać bydło i trzodę w wybetonowanym pomieszczeniu bez ściółki lub na podłodze z rusztu, raniącego zwłaszcza prosiętom racice. Prosiaki wolno kastrować bez znieczulenia. Przy ogromnym przegęszczeniu zwierząt nietrudno o choroby zakaźne. Zwierzęta nie przeżyłyby bez prewencyjnie podawanych antybiotyków. Sposób ich tuczenia powoduje, że są tak niezwykle podatne na choroby. Dlatego w nowoczesnych zakładach hodowlanych panują warunki sterylne jak na oddziale neonatologii. Do perfekcji doprowadzono też wydajność: w 1930 roku na farmach w USA locha rodziła średnio osiem, w 2000 roku już osiemnaście prosiąt. Krowa rasy dojnej daje od kilku do kilkunastu tysięcy litrów mleka rocznie. Zaś kura nioska składa średnio 300 jaj rocznie, prawie o połowę więcej niż przed wojną. Ceną tej wymuszonej płodności jest przedwczesna śmierć, ale hodowcom i nam wszystkim i tak się to kalkuluje. Dobre sumienie tych, którzy zrażeni okrucieństwami masowej hodowli jeść będą już tylko ryby, wystawione jest na ciężką próbę. Przekonanie, że ryby nie tylko nie mają głosu, ale (może dlatego?) nie odczuwają bólu jak my lub inne ssaki, należy włożyć między bajki. Do takiego wniosku dochodzi w wydanej niedawno książce bodaj najwybitniejsza znawczyni problemu brytyjska profesor biologii Victoria Brightwait. Jej praca pod tytułem „Czy ryby czują ból?" nie pozostawia złudzeń: połów ryb to makabra. Nie tylko na tradycyjny hak. Ryby morskie łapane w sieć cierpią tortury z powodu dekompresji, czyli zbyt szybkiego przeskakiwania różnic w ciśnieniu w trakcie wyciągania na powierzchnię. Wielu oczy wychodzą z głowy, a wnętrzności przez otwór gębowy i analny. Część ryb ginie zmiażdżona ciężarem towarzyszy niedoli, inne duszą się na pokładzie. Wielkoprzemysłowe rybołówstwo, także sztuczne hodowle tak chętnie kupowanych łososi, niewiele różni się od masowej hodowli drobiu czy świń. Duże ryby, na przykład tuńczyki, łowi się na przymocowane do wielokilometrowych lin haki z przynętą. Oprócz tuńczyków kpie się na nie 145 innych gatunków zwierząt morskich. W samym tylko Morzu Bałtyckim i Północnym przy połowach łososi ginie rocznie 100 tysięcy ptaków morskich i 8 tysięcy morświnów. Trawlery poławiające krewetki łapią 80-90 procent niepotrzebnych ofiar. Na Oceania Indyjskim na każdy kilogram złowionych krewetek przypada ponad 11 kg „niechcący" złowionych zwierząt, które martwe wrzuca się z powrotem do morza. Szacuje się, że bezsensowną śmiercią ginie rocznie 20 tysięcy delfinów i waleni, 60 tysięcy żółwi, 3 miliony rekinów. Czas pożegnać się z konsumpcyjnym infantylizmem ,którego symbolem jest uśmiechnięty prosiaczek na opakowaniu ulubionej szynki, a skutkiem przekonanie ,ze największym problemem jest zasób jej kalorii.

Autor: Cyfra  godzina: 12:27
Szkoda,że tym nie zajmą się ekooszołomy.

Autor: yogy  godzina: 12:34
Cyfra Jaja sobie robisz!? Ekolog ?! I jak on na tym zarobi ? Kto będzie krzyczał razem z nim ? Kowalski ? Nowak ? Czy Kowalski i Nowak będą krzyczeć, żeby lepiej traktować kurczaka czy świnkę, żeby za chwilę kg szynki kosztował 40 zł zamiast 15 ? Na myśliwych to niech sobie krzyczy, i tak dziczyzny nie jem, to co mi szkodzi, że zdrożeje...

Autor: Pszczoła  godzina: 12:45
Artykuł dobry ale mógłby być mocniejszy. Na mnie mocne wrażenie zrobił filmik który gdzieś tu jest na forum a w którym pokazano jak są traktowane kurczaki, cielęta, krowy i inne.

Autor: bfgj  godzina: 17:36
Czy byłbyś w stanie uniewinnić Hitlera tylko dlatego ,że Stalin był jeszcze gorszy? Czy należy pobłażliwie patrzeć na „złodziei” ponieważ są jeszcze „mordercy”, którzy są o wiele groźniejsi? Czy możemy przymykać oko na złe traktowanie dzieci ,skoro istnieje zjawisko pedofilii? To prymitywne tłumaczenie się przypomina mi dwóch skarżypytów , którzy na przemian wołają do mamy . -mamooooo , a on pokazał mi język -mamooooo, a on powiedział ,że jestem głupi -mamooooo, a on mnie kopnął. Śmiesznym jest wyjaśnianie swego postępowania poprzez szukanie większych grzechów u innych. Trzeba tępić wszelkie przejawy chamstwa, głupoty , a nie bronić ich poprzez wskazywanie jeszcze większego chamstwa i jeszcze większej głupoty. Odnosząc się jednak do tego konkretnego przypadku to opisywane w pierwszym poście zdarzenia nie przystają do polowań z jednego zasadniczego powodu. Proszę nie mylić produkcji żywności z zabawą kosztem zwierząt. I choć ta produkcja żywności ma wiele patologii i zła ,to jednak jej celem jest wyżywienie narodu. Natomiast : Arena corridy to nie jest ubojnia byków dla sklepów z wołowiną . Walki kogutów to nie produkcja mięsa drobiowego. I chociaż w obu przypadkach mięso może być zjedzone , to podobnie jak w myślistwie jest ono jedynie produktem ubocznym ,a nie celem samym w sobie. Jeżeli polowanie odbywa się w celu zdobycia mięsa dla najbliżej rodziny ,czy innych to w zasadzie takie polowanie ma uzasadnienie moralne. Natomiast jeżeli celem polowania jest zaspokojenie swoich zachcianek, podniesienie adrenaliny , czy chęć przeżycia przygody a mięso jest niechcianym odpadem, a jego zagospodarowanie jest przymuszone tylko prawem to takie działanie jest niemoralne , szkodliwe, i wykonywane z powodu prymitywnych instynktów.

Autor: jani  godzina: 18:02
Cytat: "Jeżeli polowanie odbywa się w celu zdobycia mięsa dla najbliżej rodziny ,czy innych to w zasadzie takie polowanie ma uzasadnienie moralne." I na tym "w zasadzie" polega cała demagogia poprzedniej wypowiedzi. Nie mówiąc już o zaczerpniętej z Machiavellego doktrynie, która była "podporą" ideową najbardziej zbrodniczego systemu politycznego, ale może to trochę za daleko? Bo według niej takie "niechciane odpady" lądowały w piecu! Ku przestrodze domorosłych ideologów, ale nie piec, tylko takie poglądy!

Autor: kedaT  godzina: 18:17
bfgj Przeczytaj cały artykuł w GW ( GAZETA ŚWIĘTO) pt. Wielkie żarcie mięsa - polecam !! Może zmienisz zdanie . Życzę Ci dużo zdrowia!!!!!

Autor: leon  godzina: 21:04
Umysłowego też.