Piątek
21.12.2012
nr 356 (2700 )
ISSN 1734-6827

Wiedza i edukacja



Temat: zbiorówka dla niestowarzyszonych

Autor: Lewandowski M  godzina: 00:03
Nikt nie powiedział że Ty jesteś niedobry bo jesteś nie stowarzyszony. To i ja zadam Tobie jedno pytanie co innego robi ZO dla stowarzyszonych z kołem a nie robi tego dla nie stowarzyszonych?? DB

Autor: Fazi  godzina: 00:18
ZO robi to samo dla niestowarzyszonych i stowarzyszonych. Pobiera składki członkowskie to jest pewne, jak i pewne jest również, że nie organizuje, ani dla jednych ani dla drugich żadnych zbiorówek, bo z jakiej racji ? Zacytuję kolegę Artona "Moim zdaniem to ZO w porozumieniu z kołami, powinne choć raz w sezonie organizować polowanie zbiorowe dla niestowarzyszonych. To do nich, i częściowo dla nich wpłaca się niemałą składkę do PZŁ. Pewnie tak jest że po zdaniu egzaminów i dokonaniu wszelkich opłat ,ZO zapominają o tych kolegach ,ograniczając się do kontroli wpłaconych składek co roku, a tak nie powinno być to oczywiście jest mój pogląd na ten temat." - jego stwierdzenie można odebrać jako pożycz mi auto, tylko żeby był zatankowany do pełna bo chce jeździć bo mi się należy pełen bak skoro mi pożyczasz auto... Bardzo nie lubię takiego podejścia ludzi "bo mi się należy". Należy się tak samo Tobie jak i mnie, wszyscy jesteśmy równi, ja nie dostaję zbiorówek za free od ZO i Ty nie dostajesz zbiorówek za free... Jak chcesz zapolować na komercyjnej zbiorówce to płać tak jak i ja płacę jeśli chcę jechać na zbiorówkę gdzieś. Różnimy się tym, że ja mam koło do którego wpłacam składki, daje darowizny, przepracowuje ponad 100 godzin i dzięki temu mogę przyjechać do siebie do koła na zbiorówkę, do jedengo z najmniejszych kół w Polsce z najmniejszym budżetem w Polsce... I nie płacze jak mi źle, że mam tak słaby obwód, że ZO musi mi dać najlepszy bo mi się należy - tak można wywnioskować z kolegi wypowiedzi... Zanim koledzy wysnujemy jakieś wnioski na temat co mi się należy, czasem warto się zastanowić jak to jest na prawdę, a nie lamentowac jak mi źle, najlepiej zakasać rękawy i brać się do roboty, w dosłownym i przenośnym tego słowa znaczeniu. Darz Bór koledzy owocnego poszukiwania życzę.

Autor: Jurekel  godzina: 00:19
Dziwne czasy. Koledzy niestowarzyszeni chcą być w kołach, a na portalu reformatorzy wmawiają nam, że powinniśmy być niestowarzyszeni-bo tak jest lepiej. Konkurencja wolny rynek itp. dowolność stowarzyszania się. Myślę , \że Wam ta dowolność nic nie pomoże i będzie tak samo. DB

Autor: Trojak  godzina: 08:25
Koledzy stowarzyszeni i niestowarzyszeni- nic Wam się nie należy ze strony ZG, ZO PZŁ- mamy wszyscy zapłacić wyznaczoną składkę i nie przeszkadzać swoją obecnością w tych wysokich progach. Podobnie ze strony KŁ, które nie muszą dla tych niestowarzyszonych robić czegokolwiek. Jeśli już, taki kolega pracuje z dobrej woli w kole X, bo chce się odwdzięczyć za uczestnictwo na paru proszonych zbiorówkach, czy odstrzał drobnej i nietrofealnej- to tylko dobrze świadczy o samym zainteresowanym jak też o Zarządzie, który zezwala na wystawienie takiego odstrzału. Z takich czystych intencji po obu stronach- niestowarzyszony/koło- są budowane często bardzo zdrowe relacje pod stowarzyszenie się z takim kołem i wzajemnie dochodzimy do wniosku, że frukty w łowisku to tylko przez pracę a z drugiej strony poznajemy człowieka, często pracowitego i zarazem koleżeńskiego. Generalnie, mam niepochlebne zdanie o tej formule przynależności i gdybym ja miał dzisiaj decydować o przekształceniach w ramach samego PZŁ, to bym na powrót stowarzyszył wszystkich niestowarzyszonych z terenowymi kołami patrząc na miejsce zamieszkania. Powiecie, że nie można, nic na siłę- pewnie tak, ale i ile byśmy zyskali wszyscy nie mając tego problemu i świadomości, że mamy w ramach organizacji grupę, która jest w jakimś procencie składanką po przejściach w kołach, wypinkolonych jak niektórzy pisali, po części takimi, którzy chcą polować i pracować tylko ich nie chcą w kołach i pozostała jedyna droga poprzez OHZ albo też i takich, którym i tak wszystko zwisa kalafiorem i na dobrą sprawę pewnie nie powinni być po jednej jak i drugiej stronie- trochę jak zbudowanie bomy zegarowej i wciśnięciu przycisku START mechanizmu- wiemy, że wybuchnie nam kiedyś w rączkach. Wielu pewnie nie pamięta, ale pomył z niestowarzyszeniem był u podstaw, sposobem usuwania na manowce bytu łowieckiego tych różniących się innym spojrzeniem na sam PZŁ tych innych, często niepokornych, twardo broniących swoich racji. Ot takie tam przemyślenia, bez wchodzenia w dalszą dyskusję i polemikę z kimkolwiek. DB.

Autor: Kocisko  godzina: 10:24
Miłosz Oczywiście że stowarzyszeni mają do OHZ PZŁ takie same prawa jak niestowarzyszeni. Napisałem że ZO PZŁ mogłyby bo zawsze to jakiś gest chociaż do części ludzi. Natomiast rzeczywistość jest bardziej brutalna. Mój przyjaciel wpadł kiedyś na pomysł zapolowania w jednym z OHZ PZŁ. Bodajże na dziki , latem. Zadzwonił i dowiedział się że teraz to nie ma takiej opcji ponieważ poluje własnie "sam szef naczelny" . Przyjaciel zapytał: a jak szef wyjedzie?? -Wtedy tak ale wyłącznie wg cennika "dewizowego". -Ale ja nie jestem "dewizowcem" lecz członkiem PZŁ do którego nalezy ten obwód. -Proszę pana, to obwód komercyjny. Tutaj się płaci. -A szef naczelny wg jakiego cennika poluje? -.........-odłożona słuchawka. Trojak Uważam że stowarzyszać "odgórnie" niestowarzyszonych byłoby dużym błędem. M.in dlatego że jest całkiem spora grupa ludzi kompletnie nie zainteresowanych członkostwem koła a wprost przeciwnie. Np leśnicy zawodowo pracujący na OHZ LP albo ludzie polujący wyłącznie komercyjnie w Polsce i na świecie. Mieliśmy już w przeszłości akcję uszczęśliwiania kół . Wtedy gdy przeliczano ilość ludzi przez ilość dzierżawionych hektarów. Jakie to dało owoce wielu pamięta.