![]() |
Środa
02.08.2006nr 214 (0367 ) ISSN 1734-6827
Było to razu pewnego. U Borsuka się spotkali Kot - Cwaniaczek i Gąsiorek. "... brak zakąski..." ot frasunek. Rozweselacz czekał w barku, a "matacze" - łaps za flinty i poganiać po folwarku. Szybko planik ustalili i do GAJU wyruszyli. Borsuk wziął se pomocnika. Posokowca się rozumie. Nie był głupi taki całkiem - żeby ganiać za postrzałkiem. Praktykę już stałą mieli : Gęś - Kasiorek i Borsuczek obstawiali luki w GAJU, a Kot - Cwaniak - naganiaczek, poszedł w GAIK z drugiej strony i tam schował się za krzaczek. Jak kolesie znak mu dali - ruszył Kot krzaczkami z cicha płoszyć sarny, może dzika ?!?. Prosty był do rozpoznania, bo jak dzika szedł przeganiać - poklaskiwał i "sio" wołał, jakby kury chciał wyganiać. Wszak był w lesie - nie w kurniku ?! Myślał, że to jest po cichu. Ale nic to nie pomogło, bo trafili na niedźwiadka, co z kolegą też do knieji się wybrali zapolować - lecz legalnie, nie chóralnie - jak ta zgraja, co robiła sobie "jaja z prawa wobec wszech równego" !!!. Tak to było mój Kolego. Gdy niedźwiadki usłyszeli "przepędzanie" w gąszczu leśnym - przystanęli. Wnet strzał potem usłyszęli. Pies Borsuka podniecony dopadł sarnę postrzeloną. Borsuk - Fed wraz z Gęś - Kasiorem podążyli za psim gonem. Gdy spostrzegli dwóch "intruzów" - trochę nieco się zmieszali i Kocura odwołali, żeby zmylić dwa niedźwiedzie co się im tam przygladali. Jak to sobie "władcy" GAJU - łamiąc prawo polowali. Bo zbiorowo, w środku lata nie zgłaszając tam gdzie trzeba i bez wieści dla Folwarku - to "KŁUSÓWA" - sami wiecie, bo czytacie prawo przecież. Takie "jaja" to praktyka wprost z chlewika. Pierwsza świnie przy korycie - choć po trupach - prym chcą wieść wciąż na Folwarku, bez żenady i pardonu. Prawo całe w "d...." mają i "GAIKIEM" zarządzają. Ciąg dalszy nastąpi ... Wszystkie postacie i podobieństwa do sytuacji życiowych są przypadkowe i nie zamierzone. Z góry za nie przepraszam. Autor. |