DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: maciek s.27-10-2010
Specjały kuchni PZŁ: chełmskie organa w sosie własnym.

Na to wyjątkowe „danie” składa się m.in. „uproszczony” i maksymalnie okrojony z ewentualnych głosów odrębnych tryb oceniania, orzekania i rozpatrywania potencjalnych odwołań w sprawach dotyczących prawidłowości odstrzału samców zwierzyny płowej, jaki upichciła w okręgu chełmskim Okręgowa Rada Łowiecka, jak się wydaje wspólnie i w porozumieniu z tamtejszym Zarządem Okręgowym. Zgodnie ze statutem, wśród szeregu innych zadań ORŁ powierzono powoływanie komisji dokonujących oceny zgodności z zasadami selekcji osobniczej odstrzału samców zwierzyny płowej i muflonów. Spośród jej członków natomiast, ZO wyłaniają składy oceniające, zazwyczaj doraźnie po zakończeniu sezonu polowań na np. rogacze czy jelenie byki (tak to się przynajmniej dzieje w okręgu chełmskim).

I w myśl tychże statutowych wymogów w sierpniu br. świeżo wybrana ORŁ w Chełmie stosowną komisję powołała, oczywiście jako jedną z kilku, do wyłonienia których statutem zobligowana była. Choć do dziś na internetowej stronie chełmskiego okręgu widnieją poprzednie składy (swoją drogą ciekawe dlaczego ta część informacji w portalu wciąż nie została zaktualizowana, a inne uzupełniane są przecież na bieżąco… czyżby się czegoś wstydzili chełmscy działacze?), to tajemnicą poliszynela jest fakt, iż do wskazanej komisji powołani zostali m.in. łowczy okręgowy oraz vice-prezes ORŁ.

Z pewnością pojawią się głosy, że przecież prawo nie zostało naruszone, że statut wyraźnie określa sytuacje, w których nie może dochodzić do łączenia określonych funkcji, a bycie łowczym okręgowym czy członkiem rady i jednoczesne zasiadanie w komisji oceny prawidłowości odstrzału do takich sytuacji nie należy! Tak Koledzy, w świetle obowiązujących przepisów sytuacja powyższa nie budzi wątpliwości, ale…

Ale spójrzmy na całą sprawę nieco szerzej i z uwzględnieniem sekwencji zdarzeń, z jakimi będziemy mieli do czynienia kiedy trofeum zostanie przez komisję (z udziałem łowczego okręgowego oraz członka rady, bo to w tej sytuacji niewykluczone) ocenione na np. jeden czy dwa punkty czerwone. Pół biedy jeśli ocena nie budzi niczyich wątpliwości, w tym przede wszystkim „autora” feralnego odstrzału, który w związku z tym nie odwoła się do II instancji. Zgodnie bowiem z zaleceniami NRŁ, zarząd okręgowy nałoży na myśliwego określoną statutem karę porządkową i jeśli dalej ukarany zgadza się z dokonanymi rozstrzygnięciami (tzn. również od kary się nie odwoła) sprawa jest w zasadzie zamknięta. Świadomie napisałem „pół biedy”, bo już w przytoczonym przykładzie mamy taką sytuację, że powołany przez ORŁ do komisji łowczy okręgowy, który następnie wyznaczył sam siebie do składu oceniającego (no oczywiście dokonał tego rękoma całego zarządu okręgowego…), po wpłynięciu do zarządu arkuszy ocen, na ich podstawie wraz z pozostałymi członkami zarządu będzie na myśliwego nakładał stosowną karę.

Z drugą „połówką biedy” będziemy mieli do czynienia, kiedy ów myśliwy z oceną komisji I instancji się nie zgodzi i postanowi odwołanie do komisji odwoławczej jednak złożyć. Z pewnością wszyscy możemy sobie wyobrazić poziom obiektywizmu jakim wykaże się II instancja, mając świadomość, że została powołana również głosem wiceprzewodniczącego ORŁ, a jednocześnie członka komisji oceny I instancji… Myślę, że tylko nieliczni członkowie PZŁ będą prezentować szczerą naiwność i nie dostrzegą ułomności takiego systemu.

Jak zatem będzie wyglądał dalszy przebieg sprawy? Załóżmy (bo trudno w tej sytuacji takiego założenia nie brać pod uwagę), że odwołanie nie zostaje uwzględnione, a czerwone punkty zostają podtrzymane. Zarząd okręgowy, w tym jego przewodniczący – łowczy okręgowy nakłada taką czy inną sankcję. Koło jest prawie domknięte – I instancja (w tym łowczy okręgowy i vice-prezes ORŁ) trofeum oceniła, II instancja ocenę podtrzymała, ZO (w tym łowczy i zarazem członek komisji I instancji) uchwałą karę porządkową nałożył…

Cóż, niczego nie podejrzewający myśliwy, wręcz ufny w obiektywizm i niezależne spojrzenie kolejnych instancji może jednak dojść do wniosku, że się z wlepioną mu sankcją nie zgadza i zgodnie z przysługującym mu prawem składa odwołanie do okręgowej rady łowieckiej. No i nareszcie ten władczy krąg może się spokojnie domknąć! Któż bowiem, między innymi rzecz jasna, odwołanie będzie rozpatrywał? Oczywiście wymieniony wcześniej jeden z członków rady, ba! Jej wiceprzewodniczący, a jednocześnie członek komisji oceniającej, której to ocena była podstawą do nałożenia kary porządkowej, teraz w ramach prezydium rady zarekomenduje ORŁ… wiadomo co. Czyli z pewnością odwołujący się myśliwy może liczyć na pełen obiektywizm i doprawdy „niezależne”, nieskażone urażonymi ambicjami spojrzenie na całą sprawę… Niewątpliwie też może być pewien, że pozostała część ORŁ rozpatrując odwołanie nawet nie zauważy, iż współautorem pierwotnej przyczyny był członek tejże rady i jej prezydium…

Krąg zamknięty, uf, wszyscy, poza zainteresowanym myśliwym, mogą odetchnąć, autorytet został obroniony, a ewentualnie nadszarpnięte ambicje i zachwiana wiara we własną nieomylność mogą wreszcie zacząć dochodzić do siebie…

Pozostaje tylko zadać kilka pytań, retorycznych rzecz jasna: Czy to jest w porządku wobec tzw. „szeregowych” myśliwych? Czy naprawdę poziom przyzwoitości, wyczucia i dystansu do samych siebie sięgnął w okręgu chełmskim dna? Czy naprawdę chełmscy włodarze nie dostrzegają niestosowności relacji i zależności w tak zorganizowanym przez nich układzie? I nie chodzi o kwestie formalno-prawne, bo tym oczywiście nie uchybiono, tylko o pewne standardy, których prawem stanowić się nie da, a nawet nie powinno, bo te niepisane reguły po prostu się czuje, po prostu się wie, że pewnych rzeczy robić nie wypada. I nawet gdyby łowczy okręgowy oraz członek rady do składu oceniającego nie byli powoływani (choć w takim razie po co do komisji się pchali???), to i tak układ jest już nieprzejrzysty i budzący uzasadnione wątpliwości.

Tak naprawdę nawet nie chodzi o tych dwóch wymienionych wcześniej panów, są tylko ludźmi i jako jednostki z natury są istotami ułomnymi, którym powierzona władza może nieco przyćmić trzeźwą ocenę tego, co jest fair, a co jednak w porządku wobec innych nie jest. Ale już inaczej należy spojrzeć na postawę i decyzje ORŁ jako całości. To przecież, jeśli przyjrzymy się jej statutowym kompetencjom, powinna być swego rodzaju „rada nadzorcza” sprawująca pieczę nad wszystkim, co się w danym okręgu dzieje, dbająca tak o przestrzeganie prawa pisanego, jak też o pewne standardy i zwyczaje nieujęte w formalne ramy. To organ, który powinien stać z boku, nie włączając się personalnie w różnego rodzaju procesy, w tym działanie wybranych przez siebie komisji, szczególnie tych, których oceny mogą skutkować ograniczaniem praw myśliwych. Bo występując wyłącznie z takiej pozycji rada nie będzie się narażała na zarzuty o brak obiektywizmu, wynikający np. właśnie z osobistego zaangażowania się jej członków w rozstrzygnięcia, do których dochodzi na drodze do decyzji (uchwał), nazwijmy je ostatecznych, a pozostających we właściwości ORŁ. W opisanej powyżej hipotetycznej sytuacji członek rady ocenia, a na końcu całej procedury tzn. przy okazji rozpatrywania odwołania od kary ponownie będzie przecież rozstrzygał i decydował, czy jego własna pierwotna ocena była słuszna. Może rzecz jasna wstrzymać się od głosowania w danej sprawie, ale nie bądźmy naiwni, bo już sama jego obecność jest nie bez znaczenia. Oczywiście odwołanie może też dotyczyć innego aspektu tej sprawy niż kwestia oceny trofeum, np. rodzaju (wysokości) kary porządkowej, ale tego na tym etapie nie sposób przewidzieć. W każdym razie ryzyko braku obiektywizmu zostało stworzone.

Niemniejsze zdziwienie budzi powołanie przez radę do komisji oceny prawidłowości odstrzału łowczego okręgowego, a zatem tego, który będzie oceniał i za chwilę na tej podstawie także karał (takie rozstrzygnięcia trzeba przecież brać pod uwagę). Nie sposób pozbyć się wrażenia lub raczej wątpliwości, czy ewentualne odwołanie się myśliwego od oceny I instancji i wskazanie na jakieś błędy w jej opinii, nie pozostanie bez wpływu na choćby wysokość kary (wiemy przecież, że ZO może operować w pewnych „widełkach”). Niestety doświadczenie uczy, że ludzkie urażone ambicje jeśli tylko nadarzy się okazja skorzystają z możliwości zadośćuczynienia…

Czy nie byłoby zatem stosowniejszym unikanie przez organa Zrzeszenia takich zależności i wikłania się w tego typu, rodzące pytania i wątpliwości relacje? Czy w chełmskim okręgu łowieckim stosowność, przyzwoitość czy umiar w korzystaniu z władzy to obce pojęcia?
Na koniec warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt funkcjonowania ORŁ. Zgodnie bowiem ze statutem jej prezydium nadzoruje działalność komisji problemowych. Jeśli ktoś prześledzi poprzednie składy: ORŁ w Chełmie i komisji problemowych przez w/. organ powołanych wnet się zorientuje, że już wcześniej członkowie prezydium rady nie mieli skrupułów by zasiadać w komisjach przez siebie nadzorowanych. Tymczasem jednak we wskazanym obszarze wątpliwości nie ma co zbyt wyraźnie artykułować i pozostaje mieć nadzieję, że żaden z członków prezydium obecnej ORŁ do wskazanych komisji nie trafił, a zatem nie będzie sprawował nadzoru nad samym sobą. Czy te nadzieje są płonne? Cóż, może kiedyś te jak na razie owiane tajemnicą informacje zostaną ujawnione braci łowieckiej okręgu chełmskiego…




27-10-2010 21:27Dziekan_78Kiedyś twierdzono, że władza pochodzi od Najwyższego, jako surowego sędziego, łaskawego obrońcy i jedynego sprawiedliwego i nieomylnego. Cóż widać, że chełmskie władze mierzą wysoko. Tylko, czy o takie wyżyny nam chodzi...?
DB

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.