DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Antoni Marczewski02-03-2012
Zwierzyna drobna i skrzydlate drapieżniki

Śledząc ostatnio dyskusje między przedstawicielami środowisk przyrodniczych i łowieckich (od razu może dodam, że są również osoby należące do obu tych środowisk) trochę bardziej zacząłem się interesować tematami będącymi w centrum ich uwagi. Z całą pewnością należy do nich kwestia spadku zwierzyny drobnej (do której zaliczane są m.in. zające, kuropatwy i bażanty) i częste zarzuty myśliwych wobec ptaków szponiastych.

Ostatnio wpadła w mi w ręce książka „Poradnik zagospodarowania łowisk polnych i gospodarowania podstawowymi gatunkami zwierzyny drobnej”. Treść została opracowana przez Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego przy współpracy z Komisją Hodowlaną Naczelnej Rady Łowieckiej, a redakcji naukowej podjął się prof. dr hab. Ryszard Dzięciołowski. Wydanie, z którym się zapoznałem, pochodzi z roku 2003. Pozycja wydała mi się warta przeczytania (jeszcze nie skończyłem czytać całości) z uwagi choćby na często spotykane oskarżenia myśliwych wobec ptaków szponiastych czy krukowatych, zarzucających ptakom niszczenie populacji m.in. kuropatwy i zająca.

Czynniki redukujące pogłowie zwierzyny drobnej

Tak zatytułowano drugi rozdział, którego autorami są prof. dr hab. Marek Houszka, dr Marek Panek, mgr inż. Krzysztof Szklarski i dr hab. inż. Michał Wasilewski. Wymieniono tu choroby, drapieżniki, kłusownictwo oraz inne czynniki. Część poświęconą drapieżnikom podzielono na ssaki, ptaki i drapieżniki synantropijne. Zobaczmy, co zostało napisane na temat ptaków.

Myszołów

Do grona gatunków, które z uwagi na wysoką liczebność mają wpływ na zmiany liczebności zwierzyny drobnej, zaliczono myszołowa. Wielkość populacji określono na 20-35 tys. par lęgowych, opierając się na danych Komitetu Ochrony Orłów z roku 1996.
Autorzy przyjęli metodę nie ułatwiającą ewentualnej polemiki z prezentowanymi danymi, ponieważ w tekście nie zostało zaznaczone, na której pozycji z zamieszczonego na końcu książki spisu literatury opierają to, co piszą. Czytamy, że w latach 80. XX w. w centralnej Polsce przeprowadzono badania, które wykazały, że udział zwierzyny drobnej w pokarmie myszołowów (określany jako % biomasy zjadanego pokarmu) wynosił od kilku do kilkunastu procent. Nie znając dokładnej metodyki badań ciężko jest stwierdzić, czy określenie, że udział zwierzyny drobnej w pokarmie myszołowa wynosi do kilkunastu %, oddaje jego rzeczywisty wpływ na spadek jej liczebności. 1 zając waży od 3 do 5 kg, a jeden nornik – 15-40 g. Oznacza to, że przy porównywaniu biomasy poszczególnych ofiar jeden zając (przyjmijmy, że ptak zjadłby całego, co jest oczywiście niemożliwe, bo myszołowy nie jedzą choćby kości długich) byłby równy ok. 200 upolowanym nornikom. Bażant waży 1-1,5 kg, kuropatwa 0,3-0,45 kg. Zjedzony przez myszołowa zając mógł paść wskutek kolizji z samochodem, mógł paść na jedną z chorób zajęcy (należą do nich myksomatoza, syndrom zająca szaraka, rodencjoza, tularemia, bruceloza i inne) lub wskutek innej przyczyny, którą nie było drapieżnictwo myszołowa. Autorzy poradnika piszą, że „udział zajęcy w pokarmie obu gatunków myszołowów w czterech analizowanych porach roku był podobny i wynosił ok. 11%”. Nie znam danych źródłowych, ale wydaje mi się pewną nierzetelnością zrównywanie udziału zająca w pokarmie obu gatunków, gdy myszołów występuje w Polsce przez cały rok, a myszołowa włochatego nie ma mniej więcej od maja do września. Autorzy piszą, że myszołowy „łowiły” też bażanty i kuropatwy – udział bażantów w pokarmie wynosił 8%, a kuropatw 6%. Tu po raz kolejny pojawia się pytanie, które chciałoby się zadać autorom – skoro badano tylko procent biomasy zjadanego pokarmu, to na jakiej podstawie formułowana jest teza, że ptaki, które zostały zjedzone przez myszołowa, zostały przez niego upolowane?
W innym miejscu autorzy przywołują wyniki „kompleksowych badań” uzyskanych w drugiej połowie lat 80. XX w. w okolicach Rogowa. Badano rozmiary redukcji i śmiertelności powodujących przez jastrzębie, myszołowy, lisy i kuny. Napisano, że drapieżniki redukowały o 24% populację kuropatw, o 46% populację bażantów i o 85% populację zajęcy. Nie napisano, za jaką część tej redukcji odpowiada myszołów, co w kontekście tego, co napisano w poradniku dalej („gatunkiem o podstawowym znaczeniu jest lis”, „udział tego drapieżnika w śmiertelności ogólnej, zwłaszcza zajęcy, bażantów i kuropatw, okazał się największy”) rodzi pytania, dlaczego wymieniono ptaki drapieżne razem z drapieżnikiem, którego wpływ na zwierzynę drobną jest znacznie wyższy, dając tym samym podstawę do wyciągania wniosków niezgodnych ze stanem faktycznym (jakoby ptaki drapieżne w wysokim stopniu redukowały liczebność zwierzyny łownej).

Jastrząb

W przypadku tego gatunku powołano się na te same badania co przy omawianiu znaczenia myszołowa. W latach 80. XX w. w jednym badaniu udział zajęcy w pokarmie jastrzębi określono na 4,5% w sezonach wiosennym i letnim oraz na ponad 10% w sezonie jesienno-zimowym. Bażanty miały stanowić odpowiednio 2% i 12,5%, a kuropatwy 0% i 5,5%. Tutaj miałbym do autorów poradnika identyczne pytania jak przy myszołowie.

Błotniak stawowy

Umieszczenie w gronie gatunków mających wpływ na zwierzynę drobną (rozumiejąc słowo „zwierzyna” zgodnie z definicją zawartą w ustawie prawo łowieckie, gdzie pod tym terminem rozumie się łowne gatunki zwierząt) wydaje mi się nieporozumieniem. Sami autorzy poradnika piszą, że informacji o pokarmie błotniaków stawowych jest bardzo mało. Jedyny przywoływany przykład pochodzi z Doliny Baryczy (artykuł Breeding biology and ecology of the Marsh Harrier in the Barycz valley – Witkowski J. (1989), Acta Ornithologica 3: 223-320.) Podają, że udział kuropatwy w pokarmie błotniaka stawowego wynosił 1%, a zajęcy ok. 1,7%. Ponownie brak informacji, jaka była metoda zastosowana w uzyskaniu takich danych.

Ptaki szponiaste na podstawie innych źródeł

Autorzy poradnika zamieścili w spisie literatury 7. tom książki Crampa i Perriusa The Birds of Western Palearctic. Ja postanowiłem sprawdzić rozdziały z tej książki mówiące o pokarmie jastrzębia i myszołowa.
U jastrzębia istnieje duża różnorodność w składzie pokarmu – udział poszczególnych ofiar zależy przede wszystkim od ich dostępności. Jako główne ofiary na terenie Europy zostały wymienione ptaki z rodziny głuszcowatych (głównie w Europie Północnej), kurakowatych, gołębiowatych, krukowatych i drozdowatych. Wśród ssaków – dzikie króliki i wiewiórki. W Szwecji, wśród szczątków ofiar w okresie wiosenno-letnim, głuszcowate stanowiły 50-70%, krukowate ok. 10% i wiewiórki ok. 10%, W Europie Środkowej, w związku ze znacznie mniejsza liczebnością ptaków głuszcowatych, główny udział w pokarmie jastrzębi stanowią gołębie i ptaki krukowate. Dobrze, żeby myśliwi o tym pamiętali – jastrzębie są naturalnymi wrogami ptaków krukowatych, które najczęściej (i nieraz zasadnie) wskazuje się jako poważną przyczynę niskiego sukcesu lęgowego wielu gatunków.
Myszołów wykazuje jeszcze większą różnorodność jeśli chodzi o pobierany pokarm. Na podstawie zebranych wyników badań z całej Europy można powiedzieć, że wśród ssaków na pierwszym miejscu są różne gatunki drobnych gryzoni oraz dzikie króliki. Mniej liczną grupę ofiar stanowią krety, młode zające, chomiki i ryjówki. W Europie Środkowej gryzonie z rodziny nornikowatych stanowią 40-60% pokarmu myszołowów.
Udało mi się znaleźć tabelę przedstawiającą wyniki badań nad składem pokarmu jastrzębia i myszołowa opracowane przez Katedrę Ekologii Leśnej i Łowiectwa SGGW w Warszawie. W latach 1982-1986 w mozaice polno leśnej koło Rogowa średnia liczebność par lęgowych myszołowa wynosiła 17 par lęgowych/ 110 km2 badanej powierzchni, a jastrzębia – 15 par / 110 km2. Procentowy udział w diecie jastrzębia: bażant – 0,3; kuropatwa – 1,4; młody zając – 1,8. Analogicznie dla myszołowa: bażant – 0,05; kuropatwa – 0,2; młody zając – 1,8. Mniej danych pochodzi ze zwartego kompleksu leśnego na powierzchni w Nadleśnictwie Sobibór, gdzie w latach 1979-1987 na powierzchni 105 km2 gniazdowało średnio 7 par jastrzębia i 45 par myszołowa. Warto pamiętać, że w okolicach Rogowa lasy zajmowały 28.5 km2, a w Sobiborze – 99 km2. W tym badaniu tylko w przypadku kuropatwy ustalono jej udział w pokarmie jastrzębia na 0,5% (brak danych na temat udziału bażantów i młodych zajęcy), a w przypadku myszołowa stwierdzono tylko, że młode zające stanowiły 0,1% w ogólnym składzie pokarmu (brak danych dla bażanta i kuropatwy, których na tym terenie mogło po prostu nie być). Zainteresowanych tabelką odsyłam na stronę: http://cepl.sggw.pl/edukacja/ptaki_drap/17_tab.pdf

Podsumowanie

Przeglądając posty na forum myśliwskim nieraz napotykałem się na głosy nawołujące do redukcji ptaków szponiastych w związku z ich rzekomym wpływem na zwierzynę drobną. Uważam, że dane, prezentowane również przez naukowców zajmujących się zawodowo łowiectwem, nie dają żadnych podstaw do podejmowania takich działań. Wysuwane przez niektórych myśliwych postulaty mogą wynikać z braku umiejętności rozpoznawania ptaków szponiastych, niewiedzy, a także nieuzasadnionemu łączeniu pewnych zjawisk obserwowanych w przyrodzie. Np. większa niż kiedyś liczba myszołowów może wynikać m.in. ze znacznie większej liczby dróg i wzmożenia ruchu samochodowego, w wyniku którego wzrosła liczba zwierząt ginących w kolizjach i stanowiących dla myszołowów łatwe źródło pokarmu.

Antoni Marczewski




15-03-2012 15:54peterhunterDo sympatyka.
z tymi fruwającymi pewnie jest tak jak z tymi biegającymi luzacko opisanymi w linku-
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120314/POWIAT0111/120319428
Jest paru myśliwych i trochę więcej "ochroniarzy ?". NIestety nie ma wspólnej płaszczyzny porozumienia.
Niezależnie od podejmowanych działań myśliwi dostarczają paszy fruwającym a biegające "żywią się same". Chciałbym zobaczyć jeden artykuł o tym jak ciżką zimą ci "wieszający psy" na myśliwych dokarmiają jakąkolwiek zwierzynę, jak zabezpieczają hodowle, które niszczą ich "pupile".
Krytykowanie innych, chcących doprowadzić do zwiększenia ilości zwierząt dziko żyjących i samemu nie robienie nic to czysta hipokryzja.
05-03-2012 18:52sumadaKiedyś widziałem jak dwa myszołowy krążyły nad fragmentem pola a tego skrawka bronił dorosły zając. Gonił za lotnikami i nawet podskakiwał w ich kierunku. Wkrótce myszołowy zrezygnowały. Nie wiem czego bronił. W jakimś sensie mógł ten zając ograniczyć liczebność myszołowów bo może nie dopuścił ich do żeru co mogły w jakiejś perspektywie przypłacić śmiercią lub ograniczył ich sukces lęgowy.
Ale na poważnie to odnoszę wrażenie, że nie rozumiemy za dużo z tej przyrody. Niby w zarysie tak ale jak chodzi o szczegóły to ilość pytań rośnie. Przy czym łatwo nam ludziom przychodzi rzucanie arbitralnych poglądów na różne tematy. Dopiero jak coś nie wychodzi to wtedy tworzymy nowe i znajdujemy nowe dowody.
Jak chodziłem do podstawówki to pamiętam takie tablice gdzie wisiały rysunki zwierząt pożytecznych i na innej szkodliwych. Odnosiłem wtedy wrażenie że bez tych szkodliwych Świat byłby piękniejszy.
Powstałby w ten sposób swiat bez much komarów (z owadów to tylko pszczoły i trzmiele by się przydały) gryzoni z nieowłosionym ogonem, lisów wilków ale za to byłyby np jaskółki sikorki (co by jadły).
Jak uczy historia ludzie wpadają też z jednej skrajności w drugą. Wystarczy, że ktoś pamięta historię literatury. I tu też najpierw coś było be i trzeba to było wytępić do nogi. A potem zaraz w drugą stronę. Tylko to chronić
Teraz moje dzieci poznały termin bioróżnorodność.
I tu wejdę na inny temat. Ludzi chcąc zmienić Świat postanowili też że stworzą lepszego jelenia i sarnę niż to zrobiła niedouczona natura i postanowili je selekcjonować. To nie na temat ale mi to wiąże się w jedną całość.
04-03-2012 14:20bokarKilka lat wstecz kiedy jeszcze mieszkałem na wsi u teściów, kuropatwy wyprowadziły stadko [14 szt], które to z teściem z zadowolenim obserwowaliśmy, po jakimś czasie zaczoł pojawiać się jastrząb, krążył i krążył za stodołą, trwało to może około 2 tygodni. Kiedy po sianokosach patrzymy a tam tylko dorosłe [kuropatwy] chodzą same, po młodych ani śladu.
02-03-2012 21:08Grzegorz_O.Szponiaste ptaki (myszołowy) z moich obserwacji zupełnie nie stanowią zagrożenia dla dorosłych bażantów. Ile razy widziałem siedzące przy budzie bażanty, a kilka metrów dalej myszołowa - oba gatunki się ignorowały. Dorosły zając absolutnie jest poza zasięgiem myszołowa. Co do młodych to się nie wypowiem, bo nie wiem - tu jednak trzeba wziąć pod uwagę ogromną liczbę wałęsających się psów, a najbardziej kotów. Kot wbrew pozorom nawet biały, jest bardzo skutecznym łowcą.

Pozostaje tak naprawdę jastrząb i pewnie część kuraków pada jego ofiarą - ale czy to jego wina, że jest drapieżnikiem?

Pozostaje pytanie ile ptaków pada skłusowanych via trick na butelkę z kuropatwami.
02-03-2012 15:29sympatyk321Szanowny Panie
Piszę tylko jako sympatyk przyrody. Cieszę się, że Pan staje w obronie szponiastych. Czy ich jest więcej czy mniej niż kilka lat temu nie wiem. Czy jędzą sumarycznie 11% czy 81 % zajęcy czy bażantów nie wiem. Napiszę co widzę u siebie za domem przy lesie czy w lesie. Ano widze tak, że dorosłego zająca złapanego przez myszołowa nie widziałem, bo duży szarak w krzaki wleci łapa trzepnie i myszołów w dziób dostawszy odleci:). Za domem w krzakach zwykle 2-3 kury bażantów mają pisklęta więc się kilka takich sprytnych jak psy dzikozyjące a do kłusowania wyszkolone myszołowów wyspecjalizowało w bażantach że począwszy na tych pisklętach a skończywszy w pażdzierniku czy póżniej dotąd ze słupa polują aż bażantów nie będzie, a to co po tych stadach zostatnie to sie po okolicy rozejdzie, zostają tylko kupy piór, może ze 20 pod tym słupem z dorosłych bażantów. Co do zajęcy to też widuje małe kosteczki i futerko z zająca ale wtedy gdy te kicaje są małe, młode. Jak na nęcisku sypią myśliwi kuykurydze, a sypią cały rok bo to granica przelotniego obwodu więc dzika trzeba trzymać to szczególnie zimą myszołowy pod tą amboną siedza i pilnują bażantów tak, że teraz się mysliwi dziwią co się z bażantami stało, ano to sie stało, ze te myszołowy bażanty wybiły i same piórka kolorowe po kogutach zostały. Jak była fest zima i myśliwi ubitą wydrę na wabia na lisa wyłożyli to myszołowy jak bieliki z filmów amerykańskich tą wydrę objadały. Tyle mego pisania o wpływie szponiatych na populację zająca i bażanta bo kuropatew jeszcze kilka lat temu było od groma a teraz to u nas gatunek wymarły od jakis 10 lat.
02-03-2012 15:00peterhunterMoże rzetelne badania wykazały by faktyczną ilość drapieżników w terenie. Nikt nie liczy wałęsających się psów i kotów może również z tego powodu iż należałoby to robić nocą, a może z innych względów.
Pański tok rozumowania Panie Antoni, były może i słuszny gdyby wziął Pan pod uwagę czynnik czasu. "Potrącenie" dorosłej populacji łownych o 10% nie jest problemem. Myśliwi ograniczą polowania(patrz kuropatwa, która bez ministerialnego wysiłku) objęta jest wieloletnią ochroną kół łowieckich. Jednakże gdy "potrąceniu" młodej populacji o np. 10% w sposób systematyczny, może dojść do sytuacji, w której straty będziemy liczyli na wzorze ciągu geometrycznego. Dodajmy do tego. że osobnik dorosły szybciej uniknie zagłady niż piskle, jajko. Wejście jakiegokolwiek drapieżnika w gniazdo powoduje jego całkowitą zagładę. Zsumujmy rodzaje drapieżników, dodajmy ich % udział w wyniszczaniu populacji łownych, uwaględnijmy (tak jak w ubiegłym roku, w moim rejonie hodowlanym) 100% upadek w wyniku powodzi i wyjdzie nam procent wzrostu liczebności łownych jakiego możemy oczekiwać prowadząc najbardziej racjonalną gospodarkę łowiecką. Przykład kuropatwy jest chyba najbardziej przekonujący, ponieważ objęta jest ona zakazem odstrzału, dokarmiana introdukowana a mimo tego wzrost pogłowia można porównać do wykresu sinusojdy, bez wzlotów średnich.
02-03-2012 13:14starywraczZapewne można mieć zastrzeżenia do sposobu interpretacji wyników badań jak i samej metodyki cytowanych badań. Może popatrzmy na temat z innej strony - wszyscy, którzy chcą widzieć, widzą że szponiastych przybywa i nie jest to wynik zasiedleń. Ile bażantów i kuropatw a ostatnio zajęcy jest introdukowanych w terenie łatwo policzyć. Niestety drobne zwierzęta łowne giną mimo, że nasze rolnictwo jest znacznie bardziej ekstensywne niż np w Niemczech, Czechach czy Austrii. Wiem, że w wielu rejonach w tych państwach intensywnie zwalcza się ptaki szponiaste i lisy a efekty tych działań są wyrażnie korzystne dla zająca, kuropatwy i bażanta (o królikach nie wspomnę).
02-03-2012 12:12ULMUSCzytałem ciekawe opracowanie, gdzie naukowcy,po długim badaniu w przewodzie pokarmowym psa padłego na poboczu drogi asfaltowej prowadzącej przez las odkryli pedygrypal, hcampis i inne karmy wiądacych firm na rynku. Wniosek. Psy wałęsające się w lesie nie powodują ubytków w pogłowiu saren.

Czytałem też znakomity raport ornitologów którzy znaleźli orła z przedmiotem przypominającym śrut ( dlaej nie wiadomo czy z broni gładkolufowej czy wiatrówki) gdzieś w ciele orła i wnisek naukowy wyszedł z tego taki że orzeł został zastrzelony przez polskiego myśliwego.

Antoni - daj sobie spokój. Nie możesz darzyć nienawiścią kogoś innego niż myśliwi i zająć się w życiu poważniejszymi tematami. Poważnymi ... dla dorosłego chłopa co powinien dabć o rodzinę.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.