Czwartek
08.11.2018
nr 312 (4848 )
ISSN 1734-6827
Dziennik na gorąco
NOWA WŁADZA - stare zwyczaje autor: Stanisław Pawluk
Gdy Minister Środowiska na podstawie rzekomo przez siebie napisanych poprawek do ustawy 'Prawo Łowieckie' dokonał zmiany na stanowisku łowczego krajowego zamieniając TW Kazimierza czyli Lecha Blocha na jego najbliższego współpracownika Piotra Jenocha, niemała grupa myśliwych zapałała nadzieją, że Polski Związek Łowiecki stanie się organizacją uczciwą i przejrzystą. Już wkrótce zaczęli się przekonywać jak dalece ich nadzieje są naiwne.

Osobiście w gabinecie ministra Henryka Kowalczyka słyszałem zapewnienie, że nikogo z Nowego Światu 35, czyli siedziby głównej PZŁ, na to stanowisko nie powoła, że musi być wykonany solidny audyt i on tego dopilnuje. Danego słowa nie dotrzymał i dokonał obsadzenia stanowiska osobą mającą bodajże największą wiedzę na temat nieklarownych operacji finansowych, jakie na jego oczach były wykonywane. Od pierwszych chwil stało się jasne, że Piotr Jenoch sam uwikłany w nieczyste sprawy jak choćby pozbawienie obwodów łowieckich Koła Łowieckiego „Zlot” i przekazanie ich pracownikom ZG PZŁ nie będzie zainteresowany wyjaśnieniem i ujawnieniem wszystkiego, co wzbudza podejrzenia braci łowieckiej płacącej co rok wyższe składki, świadczące wiele innych świadczeń finansowych jak choćby odwieczna, bo sięgająca 1948 roku, coroczna zrzutka na zakup siedziby na Nowym Świecie w Warszawie. Aktualnie Piotr Jenoch odcina kupony od swego zaangażowania w ten skandal w postaci polowań odbywanych wraz z żoną i bratem bliźniakiem Pawłem Jenochem łowczym okręgowym w Ostrołęce, bez zaangażowania, którego nie dało by się zlikwidować Koła Łowieckiego „Zlot” i otworzyć tym samym drogę do przydzielenia obwodów swoim pracownikom. W bieżącym sezonie Piotr Jenoch strzelił tam pięknego byka do swojej sporej kolekcji poroży jelenich.

Prawnicy twierdzą, że od chwili wejścia w życie znowelizowanej ustawy, Prawo Łowieckie Polski Związek Łowiecki zobowiązany jest do stosowania się do przepisów o zamówieniach publicznych. Przepisy te ustalają min. zasady dokonywania zakupów. Polski Związek Łowiecki nie respektuje tych zasad i frywolnie zarządza nie tylko składkami swoich członków, ale i finansami publicznymi, jak te przekazane mu na zakup chłodni wspierających walkę z ASF. Z wolnej ręki wydatkowano na nie kwotę 5 000 000 złotych ignorując nakaz przeprowadzenia przetargu. Podobnie postępuje Piotr Jenoch z zakupem materiałów biurowych, inwestycji prowadzonych w podległych OHZ-tach, itp. Na każdym kroku gdzie wydawane są pieniądze sposób ich wydatkowania budzi poważne zastrzeżenia i wywołuje podejrzenie, że lokowanie zamówień kierowane jest osobistymi korzyściami. Jak twierdzą pracownicy ZG PZŁ, łowczy krajowy miał i ma nieograniczony dostęp do kont bankowych, może osobiście dokonywać wypłat czy innych operacji zupełnie bez kontroli. Poprzednik Piotra Jenocha był tak tajemniczy w prowadzonych operacjach finansowych, a wysokości swojej pensji nie ujawnił ani posłom ani senatorom, lekceważąc ich zapytania. Pensję pobierał zawsze w gotówce i praktycznie nie ma żadnego śladu na to jak był wynagradzany. Wynagrodzenie Piotra Jenocha także pozostaje tajemnicą.

Piotr Jenoch zwołał na dzień 26 października 2018 roku odprawę łowczych okręgowych. Na tej odprawie, poświęcona walce z choroba ASF, praktycznie cały czas obrzucał błotem Dianę Piotrowską. Nie ujawniając żadnych dowodów, a więc gołosłownie oskarżał ją o malwersacje finansowe. Polegać miało na tym, że Diana Piotrowska przedstawiała do rozliczenia druki delegacji służbowych, na których nie była. Oskarżenia te wydały się wielu zebranym nieracjonalne zwłaszcza, że osobiście widzieli rzecznika prasowego Związku w konkretnym dniu i konkretnej miejscowości, a nawet fotografowali się z nią, co Diana Piotrowska, jak powszechnie wiadomo, robiła z chęcią. Piotr Jenoch oświadczył także, że w kasie ZG PZŁ brakuje osiem milionów złotych, tyle bowiem wykazał audyt. Także i na tą wielkość zebrani nie otrzymali żadnych racjonalnych argumentów i poparcia jakimikolwiek dowodami. Niektórzy twierdzą, że tyle to przekręcono na zakupie siedziby PZŁ na Nowym Świecie w Warszawie gdzie sama obsługa prawna prostej transakcji kosztowała kilka milionów złotych, a zakupu dokonano powyżej ceny jaka była przez sprzedawców pierwotnie oferowana.

Dziwne okoliczności towarzyszą wymuszonemu opinią publiczną audytowi. Początkowo dla przeprowadzenia audytu ustanowiono (znowu bez przetargu) firmę E-ACCOUNTING Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie przy ul. Stanisława Barei. Firma ta pobrała niezbędne dokumenty, jednak audytu nie dokonała i nie dokonała ostatecznego rozliczenia. Trudno na dzień dzisiejszy ustalić rzeczywiste powody nie wywiązania się z umowy, jak też trudno dociec czy firma zapłaciła kary umowne. Prezes firmy Dariusz Petryka rozmawia niechętnie, ale w końcu rześkim zdrowym głosem informuje, ze powodem nie wykonania audytu był jego zły stan zdrowia. Na pytania czy rzeczywistym powodem były żądania zleceniodawcy co do wyniku audytu, wykręca się od odpowiedzi. Pokątnie z siedziby ZG PZŁ słychać jednak głosy, że ta firma nie chciała dostosować się do wymogów specjalnych jakie narzucano jej co do spraw jakie miały być objęte audytem i spodziewanego wyniku. Tzw. opinie obiegową umacnia brak jawności i trzymanie przez Piotra Jenocha wszystkich informacji pod kluczem.

Audyt wykonała firma Fraud Control Sp. z o.o. Prezes tej firmy Wojciech Dudziński odmawia udzielenia informacji twierdząc, że zawierając umowę podpisał klauzulę o zachowaniu tajemnicy. Nie chce także ujawnić, czy jego firma została wyłoniona w drodze przetargu czy z tzw. „wolnej ręki”. Sądząc po skąpych wypowiedziach Pawła Jenocha na odprawie z łowczymi okręgowymi zasadnicze sprawy jak wydatki w OHZ, zbyt swobodne operowanie finansami, brak procedur przetargowych, legendarna pensja łowczego krajowego, wydatki w OHZ-tach czy choćby nieprawidłowości na szczeblu zarządów okręgowych nie są przedmiotem zainteresowania Piotra Jenocha, a odnosi się wręcz wrażenie, że jest on zainteresowany przemilczeniem tych okoliczności. Zainteresowany jest natomiast przerzuceniem winy za nieprawidłowości finansowe na łatwych do bicia pracowników jak choćby Diana Piotrowska. Znana powszechnie jako rzecznik prasowy, nadgorliwie i bardzo aktywnie działająca w obronie dobrego imienia łowiectwa przyjęła na siebie taką falę krytyki, pomówień i zwykłego hejtu od społeczeństwa, że obrzucenie jej dodatkowym błotem wydaje się dla Piotra Jenocha czymś bardzo łatwym. Nietrudno więc prognozować, że to właśnie ona i paru jeszcze „drobnych żuczków” kreowanych będzie w propagandzie ZG PZŁ jako głównych sprawców braków finansowych w ZG PZŁ. Uczynienie z Diany Piotrowskiej kozła ofiarnego w całej tej „aferze” będzie dość łatwe, a przy okazji bardzo nośne medialnie.

Na tej liście nie znajdzie się zapewne Marian Flis korzystający chętnie z każdych profitów jakie niesie mu praca w ZG PZŁ w postaci choćby pracy zaledwie 2 dni w tygodniu, a wypłata pieniędzy za pełny etat. Zapewne nie znajdą odbicia w protokole audytu jego słynne wydatki z kasy Zarządu Okręgowego w Lublinie na zakupy min. luksusowej optyki i sztucera dla własnych zastosowań. Marian Flis jest „przybocznym” Piotra Jenocha, a poprzednio był „przybocznym” Lecha Blocha. Poświadcza to, że niechlubne tradycje z tzw. minionej epoki Piotr Jenoch przyjął za swoje.

Zmiana na stanowisku łowczego krajowego spowodowała ruchy kadrowe w zarządzie głównym. Zwalniani są lub odchodzą z własnej inicjatywy zwłaszcza ci pracownicy, którzy nie akceptują zarówno wybór znanego im z niezbyt chlubnego życiorysu Piotra Jenocha bądź nieakceptujących jego sposobu zarządzania polegającego – jak twierdzą – na intryganctwie i pomówieniach. Wymiana kadr polega na zatrudnianiu "swoich”. W ZG PZŁ na tych zasadach zajęcie znalazła min. Katarzyna Sikora, z którą w drodze wzajemności byli rodzicami chrzestnymi swoich dzieci. Katarzyna Sikora idzie dość szybką ścieżką kariery w PZŁ bo już przy trzyletnim stażu była członkiem zarządu okręgowego w Warszawie. Stanowisko w ZG PZŁ ma także Jacek Krawczyk były dyrektor Departamentu Leśnictwa w Ministerstwie Środowiska, który intensywnie pomagał władzy PZŁ w ustawianiu ustawy Prawo Łowieckie i Beata Sala, której zalet wymaganych dla zatrudnienia nikt nie jest w stanie wymienić. Znany jest za to powód zatrudnienia Oliwi Dudek. Uzasadnieniem jest bliska zażyłość ojca zatrudnionej z bratem bliźniakiem Pawłem Jenochem łowczym okręgowym w Ostrołęce. Zatrudniani są ludzie bez żadnych kompetencji jak Piotr Niemczak z Zarządu Dróg Miejskich, kolega z poprzedniej pracy Piotra Jenocha, Anna Biernat koleżanka z byłej pracy Katarzyny Sikory, Maria Wolder przyjaciółka Jacka Krawczyka. Nieznane są racjonalne przesłanki zatrudnienia Artura Niebrzydowskiego i Marka Pudełko.

Nieracjonalne z punktu widzenia ekonomicznego są także inne decyzje podejmowane bez analizy czy choćby elementarnych konsultacji co w rzekomo demokratycznych strukturach wydaje się co najmniej dziwne, a bezmyślne wydatkowanie pieniędzy wpisuje się w tradycję funkcjonowania ZG PZŁ. Piotr Jenoch jeszcze jako łowczy okręgowy zakupił rzutki na strzelnicę, które nie pasują do maszyn wyrzucających. Zakupu dokonano u podmiotu, który nie zajmuje się handlem rzutkami i po zawyżonych cenach wydając na to 50.000 złotych. Aktualnie rzutki te zdejmuje się ze stanu formą tzw. „rozpisania” co chyba pozostaje niezgodne z prawem.

Rozwiązano dział prawny składając wszystkim zatrudnionym wypowiedzenia. Praktycznie wszyscy prawnicy w ostatnim okresie odbywali delegacje służbowe do różnych okręgów gdzie wysłuchiwali rozgoryczonych myśliwych. Wydawało się, że ZG PZŁ pod nowym łowczym krajowym wziął się za przywracanie zasad prawnych, które na poziomie kół łowieckich i zarządów okręgowych nie znajdowały zastosowania. Z chwilą rozwiązania działu prawnego powstała niepewność co do zakończenia rozpoczętych spraw. Powstał olbrzymi bałagan min. ze sprawami w ZO w Szczecinie, Olsztynie czy Kołobrzegu. Myśliwi dotknięci bezprawiem coraz częściej domagają się akcji protestacyjnej pod Sejmem lub kancelarią prezesa PiS. Koszt likwidacji działu prawnego to około 50.000 złotych nie licząc sporych kwot na wynajem zewnętrznych kancelarii prawnych. Tajemnicą także pozostaje jaka kancelaria została wybrana dla obsługi prawnej ZG PZŁ i w jaki sposób. Ogłoszeń o przetargu nie było.

Działania Piotra Jenocha wydają się iluzoryczne. Oczekiwana transparentność udawana na portalu internetowym PZŁ ogranicza się do publikowania jedynie wygodnych treści z odbywanych posiedzeń. Niewygodne treści i uchwały są skrzętnie ukrywane. Czytelnicy nie dowiedzieli się min. o dofinansowaniu w miesiącach maj-czerwiec strzelnicy w Ostrołęce, gdzie łowczym okręgowym jest brat bliźniak Paweł Jenoch. Na ten cel wydatkowano kilkadziesiąt tysięcy złotych podczas gdy potrzeby innych strzelnic też są niemniejsze.

Do chwili obecnej nie powstał żaden logiczny program walki z ASF. Wprost przeciwnie, w terenie zupełnie nieprzestrzegane są zasady zapobiegania tej chorobie. Masowo urządzane są nęciska. Zakazuje się wykonywania polowań myśliwym miejscowym dla zapewnienia komfortu polowania myśliwym dewizowym polującym na jelenie. Taki stan osiągnął kuriozalne rozmiary np. na terenie działania KŁ „Szarak” i KŁ „Daniel” w Bartoszycach na ukrócenie bezprawia, których władze PZŁ od lat nie znalazły żadnej metody na naprawę mimo badania zjawiska przez różnego rodzaju organy a ostatnio przez rozwiązany aktualnie dział prawny. Nęciska urządzane są w strefie zagrożenia ASF oznaczonej jako "czerwona” co jest szczególnym objawem lekceważenia zasad weterynaryjnych. Mający wiedzę o tych zjawiskach ZG PZŁ pozostaje obojętny.

Mimo upływu wyznaczonych ustawą terminów nie zwołano posiedzenia Naczelnej Rady Łowieckiej. Nie podjęto żadnych konsultacji z członkami co do treści statutu PZŁ zmierzając w ten sposób do narzucenia im treści napisanych przez Pawła Jenocha. Pośród łowczych okręgowych rozpowszechniana jest swoistego rodzaju nadzieja, że po zatwierdzeniu nowego statutu będą mieli władzę absolutną i "nikt im nie podskoczy".

Klimat jaki aktualnie panuje pośród członków Polskiego Związku Łowieckiego jest najgorszy od chwili powołania tej organizacji dekretem Bolesława Bieruta w 1952 roku. Nie sprzyja to ani walce z ASF ani prowadzeniu racjonalnej gospodarki łowieckiej. Stan ten systematycznie się pogarsza. Coraz większa część myśliwych twierdzi, że powinno to zmusić Ministra Środowiska do przemyśleń i naprawy swojej błędnej decyzji co do obsadzenia funkcji łowczego krajowego oraz poprawy zasad funkcjonowania łowiectwa w Polsce.