DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: ANDY26-07-2006
Strzykacze

Zupełnie po ciemku schodzę w dół w kierunku „Długiej Łaki”. Mniej więcej w środku tej łąki jest usytuowana ambona „Jurka”. Niegdyś solidnie wykonana, obecnie pochylona i spróchniała okres świetności ma już za sobą. Powoli i uważnie omijam wyszczerbione i nadłamane stopnie i ostrożnie się sadowię . Mam zamiar posiedzieć parę minut aż zacznie się rozwidniać, abym mógł zacząć pochód w kierunku leśniczówki na Berdechu. Wcześniej jednak mam ochotę spenetrować łąki przylegające do tej, na której jestem i wylot potoku z łączką sródleśną po prawej stronie. Nieodparcie korci, aby zapalić, w końcu się łamię i zapalam.

Dym idzie w górę i obserwuję jak snuje się leniwie, nagle słyszę jakieś kaszlenie i dziwne prychanie . Pomyślałem ,że komuś mój papieros przeszkadza, gaszę go błyskawicznie . Pod amboną w maliniaku sylwetka kozła. Maleńkie nierówne parostki z resztkami scypułu. Stoi i kaszle, tylna cewka usiłuje drapać pysk. Widać ,że coś mu przeszkadza, coś drażni i usiłuje się tego pozbyć. Oglądam go uważnie. Zmierzwiona suknia, boki zapadnięte, wygląda nieszczególnie efektownie w ten cichy i ciepły poranek, na bogato zastawionej łące. Naprowadzam muszkę na komorę …

Dopiero w domu wyjaśniła się tajemnica dziwnego zachowania koziołka . Po przyjeździe , odbity łeb zostawiłem na balkonie . Nie chciałem, aby wstając rano zobaczyła go moja Córka. Była okropnie wrażliwa i kochała każdego stwora. Wolałem jej oszczędzić tego widoku. Moje dziewczyny krzątają się kuchni , słyszę rozmowy i pomyślałem o tym,że słonce już wysoko i zacznie zaglądać na balkon, a i muchy też się nim zajmą. Poszedłem wziąć łeb aby go włożyć do wiadra z zimną wodą żeby się wymoczył. Na balkonie obok łba leżą jakieś dziwne obłe stwory ruszając się i pełzając. Mają długość ok. 1 cm i są grube jak kluseczki. Jest ich trzy i wyglądają obrzydliwie . Chwila wahania i wiem , to larwy strzykacza. Koszmarny wyrok na biednego koziołka, zjadały go żywcem Po wygotowaniu łba w przegrodach nosowych pęsetą wyjąłem jeszcze 8 sztuk.

Jak on to pomieścił i z tym żył, nie wiem.

Długa Łąka, 1985





Brak komentarzy do tego opowiadania

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.