DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stiepankowic07-10-2008
Pierwszy Dzik

Wczoraj wraz z myśliwym, który pomaga poznać mi łowiectwo od strony praktycznej, wybraliśmy się na wieczorną zasiadkę. Jako miejsce zasiadki wybraliśmy ambonę na skraju lasu i nie uprawionej jeszcze ścierni po rzepaku. Celem zasiadki były dziki, które mój opiekun zaobserwował na tym terenie już kilka dni temu. O tym, że w piątek pojedziemy "na dziki" wiedziałem już od dwóch dni i najzwyczajniej w świecie nie mogłem się doczekać, a czas płynął powoooliiiii.

Gdy nadszedł wyczekiwany dzień polowania od bladego świtu począłem czynić stosowne przygotowania: ciepła odzież, odpowiednie obuwie itd. A w międzyczasie co chwila zerkałem na telefon aby sprawdzić czy przypadkiem kolega już nie dzwonił aby ostatecznie podać godzinę spotkania. Niestety czas mijał a żadnej wiadomości nie było. Zbliżała się już godzina 16:00 gdy nareszcie zadzwonił telefon. Odebrałem w ułamku sekundy a w słuchawce usłyszałem te kilka słów, na które tak długo i niecierpliwie czekałem: "bądź o 18:30".

Na miejscu spotkania byłem oczywiście wcześniej. Gdy tylko zjawił się mój opiekun od razu pomaszerowaliśmy zająć miejsca na ambonie. Wieczór zapowiadał się ciepły, (jak na te porę roku). Ostatnie tego dnia promienie słońca wpadały przez okna strzelnicze do ambony, czerwone słońce chowało się powoli za linią lasu rysującą się w oddali. Gdzieś za plecami zagrał Byk a powietrze wokoło zadrżało od basowej nuty brzmiącej w jego dumnym i władczym ryku. Siedzieliśmy tak bez słowa delektując się pięknem i niepowtarzalnością chwili. Zerknąłem na zamyśloną twarz myśliwego i oczy wpatrzone gdzieś w dal w nie istniejący punkt. Pomyślałem ileż takich chwil musiał już przeżyć a wciąż mu dech w piersiach zapiera.

Zapadł zmrok i zdwoiliśmy czujność, bo dziki mogą się pokazać lada chwila i tak też się stało. Najpierw usłyszeliśmy ich stąpanie a potem w okularze lornetki ujrzałem jak powoli z lasu, który mieliśmy za plecami, zaczęły wybiegać na ściernisko. Widok był przedni. Jak zwykł czynić mój opiekun tak i tym razem opisał mi każdą sztukę starając się nakreślić zasady rozpoznawania wieku i płci dzika. Wskazał również sztukę, którą wybrał do odstrzału. Po krótkiej chwili jaką zajęło mu precyzyjne wycelowanie, huknął strzał i dzik padł w ogniu.

Zeszliśmy z wysiadki aby dopełnić czynności związanych z przygotowaniem zwierzyny do odstawienia do skupu. Nie pierwsze to polowanie, w którym brałem udział i nie pierwszy dzik, któremu mogłem się "przyjrzeć z bliska", ale ten był wyjątkowo ładnym okazem. Gdy tak stałem i zachwycałem się strzeloną sztuką mój "prowadzący" podszedł do mnie poklepał mnie po plecach i powiedział "no chłopcze czas abyś sam wypatroszył te sztukę". Nogi mi się ugięły ze strachu bo przecież nigdy tego nie robiłem, widziałem wiele razy jak się patroszy ale żeby samemu zabrać się do tego to jeszcze nie miałem okazji. Usłyszałem tylko "w końcu sam musisz zacząć, bo nigdy się nie nauczysz". Pod czujnym okiem myśliwego zabrałem się do pracy, starając się wszystko wykonywać wg prawideł, które tyle razy mi wpajał. Trwało to trochę ale wreszcie skończyłem. Udało się :-). Mój pierwszy samodzielnie wypatroszony dzik.





Brak komentarzy do tego opowiadania

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.