DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: tomsnieg17-08-2010
Przeznaczenie

Przyszedłem na świat wiosną - tak oni ją nazywają, kiedy pierwszy raz otworzyłem oczy promień słońca wpadł do naszego domu, było ciepło, wilgotno, nasza mama miała nas 7-mioro. Wszyscy podobni do siebie - jakby niebyło po jednym ojcu. Nie wiem dlaczego, ale mama stwierdziła, że w tych pasiastych ubrankach musimy trochę pochodzić. Karmieni piersią szybko przybieraliśmy na wadze. Wiosna szybko minęła, każdego dnia nauka historii o pra-pradziadkach mieszkających w nieprzebytych borach, gdzie dostatek jedzenia nie zmuszał do wędrówek - tam gdzie "oni" niszcząc lasy zawłaszczali to co od zarania należało do nas. W sumie większość z nich do dzisiaj nie zeszła z drzewa. Podobno miało to miejsce w Afryce, ale sami patrząc na siebie nie wiedzą czy są ewolucyjną częścią otaczającej materii ożywionej, czy też dziełem istoty wyższej. Jednakże mój ulubiony przedmiot to nauka przetrwania ponieważ większość z nas powinna chodzić w okularach pozostał nam tylko słuch i węch. Mama pieszczotliwie mówiła do mnie Ryjek, to z racji mych niebywałych umiejętności, żaden pędrak na łące nie uszedł z życiem! A te paskudne łyse stworzenia z resztkami sierści na głowie o tym przedziwnym zazwyczaj zielonym umaszczeniu, z grzmiącymi kijami wyczuwałem z kilometra - oczywiście pod wiatr. Każdego dnia uczyłem się nowych zapachów, cichego podkradania się pod uprawy złotych podłużnych przysmaków, a co do tych smakołyków - wuj ze strony ojca, dojadł sobie ich do syta, a podobno one były GMO no i mama stwierdziła, że w tych sprawach delikatnie mówiąc był już do niczego. Stryj się załamał - bo co to za życie, chodził od ambony do ambony, aż do czasu gdy spotkał paskudę z grzmiącym kijem, a ten trzy razy rzucał błyskawice z grzmotami. Wuj natomiast stał i stał, aż jego serce nie wytrzymało. Ta paskuda pewnie do dzisiaj zastanawia się jak to zrobił.

Jesień przyszła niespodziewanie, wtedy pierwszy raz z bliska widziałem "ich". Może zbyt krótko, bo mama w mgnieniu oka przepędziła ich spod naszego dębu - jeden na drzewo, drugi w zarośla. Po szybkości z jaką paskuda wdrapała się na drzewo byłem pewien ich pochodzenia. Pewnego ranka w naszym lesie rozległ się przejmujący dźwięk, aż sierść zjeżyła się na grzebiecie! Trzask łamanych gałęzi, krzyki paskud z ujadaniem psów dopełniały grozy. Mama rozpoczęła podchód - przesuwaliśmy się rowem, próbując wyniuchać niebezpieczeństwo. Dotarliśmy do leśnej łączki, na jej granicy stały dwa stworzenia - jedno młode z olbrzymimi szklanymi oczami i drugie starsze z śmiesznym pokryciem głowy. Mama kierując się doświadczeniem postanowiła odwrócić ich uwagę - twierdziła, że jej nic nie grozi, ale gorzej będzie z nami. Jednym susem pokonała rów, wybiegła wprost na śmieszny kapelusik z piórkiem, a on uniósł grzmiący kij, skierował na nią i gwałtownie poderwał do góry - czar działał. Mama znów mknęła i już była po drugiej stronie, kiedy "wielkie oczy" huknęły grzmiącym kijem widzieliśmy tylko tuman kurzu i krzyk śmiesznego kapelusika, machającego kończynami i przerażenie wielkich oczu. To był moment dla nas! Pełną parą ruszyliśmy. Paskudy były zajęte sobą - jeden krzyczał, drugi z chylonym łbem słuchał. Coś było nie tak, bo zazwyczaj podają sobie kończyny, szczerząc przy tym zęby. Na moje siostry padł strach - nie ma reguł, jednak życiem rządzi przypadek - albo ty jesz albo ciebie zjadają.

Całe dnie spędzaliśmy w mokradłach, taplając się w błocie, tylko nocą wychodziliśmy coś przekąsić. "Oni" byli wszędzie - biegali po lesie, zabierali wszystko co można zjeść. Pierwszy śnieg spadł kiedy jeszcze na drzewach złociły się liście, dziwna nerwowość opętała moje ciało - myślałem tylko o jednym - jak tu przedłużyć gatunek. Konkurencja była duża, a że natura obdarzyła mnie hojnie to i mi się trafiło! W sumie nic specjalnego, niecałe 60 kg wagi i do tego łaciata! Podobno jej matka nie przestrzegała czystości rasowej. Popęd to popęd,ale na pewno zdrowo i bez hipokryzji.

Wiosną zostałem ojcem trójki pasiaków, a że ojciec ze mnie żaden - dałem w biegi i żyłem samotnie. Nadszedł mój czas...

Tego dnia wybrałem się na wiosenne buszowanko - nic piękniejszego niż świeże ziarno, żeby było łatwiej paskudy nie wiadomo czemu, ziarna układają w podłużne rzędy i wystarczy znaleźć początek i jazda prosto po horyzont! Niestety tam czekało przeznaczenie. Każdy się myli, nie kiedy tylko raz. Zanim się spostrzegłem błysk pioruna i uszczypnięcie pod łopatką zakończyło me istnienie. MY zwierzęta podobno różnimy się od paskud tym, że podobnie jak rośliny istniejemy, a później po prostu przestajemy istnieć, paskudy natomiast egzystencjują czyli żyją ze świadomością śmierci. Ale czy na pewno MY zabijamy żeby żyć? Oni mordują samych siebie w imię pseudo idei czy też chęci władzy i z tysiąca innych powodów. A ja wciąż żyje! Moje aminokwasy wbudowują się w jego mięśnie, szare komórki. Im więcej mnie zjada, tym bardziej go kolonizuje, on wie, że musi umrzeć, a potężny dąb wyssie spod ziemi jego ciało, sypiąc tysiącami żołędzi i wrócę do swoich, znowu mnie zjedzą, a nasze dusze rozdzielą się.

Pamięci pewnego wiosennego RYJKA.

P.S. wszelkie podobieństwa są celowe i zamierzone ;-)




23-08-2010 12:56AdrianoooFajne i ciekawe, a z pewnością oryginalne.
18-08-2010 13:02Piotr 30.06Ciekawe podejście do tematu, warto przeczytać

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.