DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: stanislaw05-12-2012
Polowania z Jenny

Ponad 15 lat temu w naszym domu zagościła mała psina. Bez mojej wiedzy i bez mojej akceptacji pewnego popołudnia moja kochana połowica przyniosła do domu małą czarną kuleczkę jamnika gładkowłosego. Nazwały ją wraz z córką Jenny. Miała być maskotką domową. Ale psiak z rasy jak wiadomo typowo łowieckiej przypadł mi strasznie do gustu i zaczęła się przygoda łowiecka z udziałem Jenny.

Żmudna tresura na zasadzie pochwał i smakołyków zrobiła swoje i z szczeniaka wyrosła psina z sercem i duszą do polowania. Zaczęła zdobywać serca całej braci łowieckiej w kole macierzystym gdzie pracowała jako typowy płochacz przy polowaniach na bażanty oraz zające. Na polowaniach w górach pracowała jako ta która wyszukuje i wystawia zwierza grubego, jelenia i dzika.

Przy tego typu polowaniach zdarzają się różne przygody i mojej Jenny również przydarzyła się przygoda gdzie w werwie dojścia chmary jeleni zapędziła się za daleko i została w górach (wcześniej wystawiła byka, który został pozyskany). Moje intensywne poszukiwania nie dały rezultatu ale koledzy górale dla których była wielkim przyjacielem dołożyli wszelkich starań i po dwóch dniach została znaleziona na Stożku.

Innym razem w dniu 30 grudnia ja pozyskałem łanie a Kolega postrzelił przelatka. Dochodziliśmy postrzałka z Jenny przez 1 km, my natomiast sprawdzaliśmy czy aby pies nas dobrze prowadzi (my niedowiarki nie potrafiliśmy zawierzyć mądremu psu). Zrezygnowaliśmy z poszukiwań około godz. 23-ciej powracając do pieleszy domowych, oczywiście otrzymując bury od naszych połowic, że Sylwester za pasem a my włóczymy się po lesie. Na drugi dzień rano skoro świt znaleźliśmy postrzałka ok. 50 m od miejsca gdzie przerwaliśmy poszukiwania. Oczywiście Jenny patrzyła na nas z pożałowania godnym wyrazem pyska. Przecież mogliśmy dojść postrzałka jeszcze wczoraj trzeba było tylko wierzyć psu.

Wielokrotnie drzemałem na ambonie a wierna jamniczka czuwała za mnie dając znać delikatnym mruczeniem jak tylko pojawiał się zwierz. Stawiała Pana w gotowości bojowej. A to przecież ona wypatrzyła i wystawiła zwierza. Pan myśliwy tylko czasami pociągał za spust i zdarzało się również że pudłował. Oj wielce wymowne było wtedy spojrzenie.

Zwierzyna na pokocie przy polowaniach zbiorowych była jej własnością i tylko myśliwi mogli się zbliżyć do pozyskanego zwierza. Jak rozpoznawała kto jest myśliwym a kto nie, nigdy nie odgadłem.

W dniu wczorajszym tj. 30 listopada Jenny przegrała najważniejszą bitwę swojego życia. Pokonał ją nowotwór kufy. Odeszła polować, myślę że z sukcesami na niebiańskie łowiska. Widocznie Św. Hubert potrzebuje dobrych psów.

Cholera, strasznie Jej brakuje...




05-12-2012 19:44CYJANEKPodobnie jak u Juliana, dwa miesiące temu odszedł od nas Maksiu, piękny czarny labrador. Niezastąpiony towarzysz łowów na pióro i przede wszystkim, grubego zwierza. Uwielbiany przez całą rodzinę. W tym samym dniu mieliśmy operację. Mnie się udało, Maksowi niestety nie. W domu zapanowała pustka nie do wytrzymania. Wybór padł na Posokowca Bawarskiego. Nie miałem odwagi zdecydować się na laba. Teraz siedzi obok mnie przepiękny 4-ro miesięczny Dropsik :) i grzeje mi kolana. Wprowadził do domu wiele młodzieńczej radości szczeniaka i zapowiada się na mądrego pieska. Maks, Wera, Wigor i Chomik pewnie polują w "Wiecznym Lesie" i mam nadzieję, cierpliwie czekają na mnie. Czas i młody psiak skutecznie leczą rany, choć trudno się pogodzić, że tak krótko żyją nasi czworonożni Przyjaciele. Darz Bór
05-12-2012 16:47julianStanisław. Ja w sierpniu pożegnałem się z moim labradorem. Podczas usypiania łzy leciały mi ciurkiem, też przegrał i teraz poluje u Św. Huberta . pozbierałem się i od miesiąca mieszka ze mną 3-miesięczna Labka Kara , przeurocze szczenię już poluje razem ze mną i myślę, że będą z niej "Ludzie" więc i ty zaciśnij zęby, jedź do hodowli kup szczeniaka i zrób z niego myśliwskiego towarzysza łowów, im prędzej tym lepiej. "klin klinem" jak mówią starzy Górale.
Pozdrawiam Julian.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.